CAŁA PRAWDA O POLSKICH SPORTOWCACH W PJONGCZANG! Tego telewizja nie pokazała.

Podczas Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang pojawiło się wiele negatywnych komentarzy na temat występu polskich sportowców. Wszędobylski hejt polał się w internecie, krytycznie wypowiadały się również media. Jednak łatwo oceniać innych, na dobrą sprawę nie wiedząc, ile poświęcili, skąd wzięli pieniądze na dotarcie do Korei i ile przelali łez w imię ukochanego sportu. Oto cała prawda o polskich sportowcach od środka. Niesamowite, jak hejterzy się pomylili.

 

 



Martyna

SKAŻONE BAKTERIĄ E.coli masło trafiło do sprzedaży! Prezes spółdzielni, pomimo posiadanej na ten temat wiedzy, nie wycofał produktu z obrotu.

W Spółdzielni Mleczarskiej we Wrześni w styczniu bieżącego roku doszło do skażenia bakteriami E.coli 10 ton masła.

 

Koleją rzeczy produkt powinien zostać wycofany z obrotu, jednak okazuje się, że w wyniku możliwych strat prezes spółdzielni zadecydował o wypuszczeniu masła na rynek.

 

 

O całej sprawie poinformowały lokalne media „Wiadomości Wrzesińskie”.

 

Z zamieszczonej w gazecie relacji wynika, że fakt skażenia trzech bloków, jeszcze przed skierowaniem produktu do dystrybucji, wykryła specjalistka do spraw jakości Arleta Student. Dzień po tym, jak przekazała informację o problemie prezesowi Spółdzielni Mleczarskiej Dariuszowi Golińskiemu, został zwolniona.

 

Prezes spółdzielni zapytany o całą sprawę, przedstawia ją zupełnie z innej strony, twierdząc, że kobieta najpierw została zwolniona, a potem z zemsty opowiedziała lokalnej gazecie zmyśloną historię.

 

 

Wersja prezesa nie zgadza się jednak z wersją członka rady nadzorczej SM Września Romana Graczyka, który w rozmowie z „Wiadomościami Wrześniewskimi” powiedział, że trzy bloki masła wyprodukowane pod koniec stycznia były skażone. Choć fakt był znany decydentom, przerobiono je na produkt wysłany do dystrybucji w całym kraju.

 

Sprawę bada prokuratura.

 

źródło wprost

redakcja






CO ZA PECH! Justyna Kowalczyk w szpitalu. Polska biegaczka, przeprasza, ale w Vasaloppet nie wystartuje.

Justyny Kowalczyk pech nie opuszcza. Nie dość, że biegaczka nie może wrócić do formy, to jeszcze trawiła do szpitala.

 

„Miałam właśnie lądować w Sztokholmie, a wylądowałam pod kroplówkami – poinformowała za pośrednictwem Twittera Justyna Kowalczyk.

 

Polska biegaczka, po powrocie z igrzysk olimpijskich w koreańskim Pjongczang, zmaga się z norowirusem. Choroba uniemożliwi naszej zawodniczce wystartowanie w długodystansowym Biegu Wazów.

 

W 2015 roku Justyna Kowalczyk wygrała legendarny, długodystansowy Bieg Wazów i miała nadzieję na powtórzenie tego sukcesu, niestety z szansy startu w Vasaloppet, wykluczyła ją choroba, która zaatakowała po powrocie z Pjongczang.

 

„Próbuję wybiegać koreańskiego wirusa, który objawił się dopiero na Okęciu” – poinformowała 1 marca po powrocie z igrzysk olimpijskich.

 

Niestety nic z tego, wirus nie odpuszcza i już wiadomo, że Polska w Vasaloppet nie wystartuje.
„Bardzo mi przykro, ale nie mogę wystartować w tegorocznym Vasaloppet. Klątwa koreańska trwa…” – napisała dziś na swoim Twitterze Polka.

 

 

źródło Twitter, Instagram

redakcja

 

 

 






JAK MOŻNA BYĆ TAKIM BYDLAKIEM! Kiedy żona i dzieci wyszły z domu mężczyzna skatował Bogu ducha winne zwierzę. Policja wysłała za nim list gończy.

Kiedy czytałam historię tego zwierzaka, emocje wzięły górę, trudno było powstrzymać łzy. Jak nazwać człowieka, który nie ma wrażliwości dla Bogu ducha winnego zwierzaka? Nie znajduję słów.

 

Czteromiesięczny szczeniak Fijo został pobity przez swojego właściciela (mieszkaniec Chełmży). Psiak został znaleziony przez jego żonę i dzieci, leżał w kałuży krwi, z powybijanymi zębami. Z licznymi krwiakami i porażeniem tylnych łap trawił pod opiekę weterynarzy, wymagał operacji.

 

„Żona wyszła z dziećmi na cały dzień, a co Ty zrobiłeś? Rzucałeś nim o ścianę czy kopałeś go? A może jedno i drugie? Nie zdążyłeś zabić? Ile leżał nieprzytomny zanim przyszedł ratunek?” – czytamy w poruszającym poście, zamieszczonym na stronie Fundacji dla zwierząt Jusytna, która nagłośniła całą sprawę.

 

Obecnie psiak „nie trzyma moczu i kału, ma zwichniętą szczękę, rozwalona miednicę”- napisano dalej w poście.

 

Pytanie jakim trzeba być draniem, aby coś takiemu zrobić zwierzęciu? Ile w  niektórych z nas zła? Brak słów na takie akty agresji.

 

Mężczyzna jest poszukiwany przez policję, wysłano za nim list kończy.

 

30-latkowi grożą 3 lata więzienia za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna ukrywa się przed policją.

 

link do video https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/skatowany-szczeniak-fijo-list-gonczy-za-jego-wlascicielem,819221.html

źródło Facebook

redakcja