JEŚLI TO PRAWDA, WYPRAWA NA K2 MOŻE PO RAZ KOLEJNY NIE WYPALIĆ! Wygląda na to, że w obozie atmosfera jest nie najlepsza.

Denis Urbuko na swoim blogu poinformował, że jest rozczarowany wyprawą na K2 z powodu swoich towarzyszy Polaków.

Czy teraz kiedy po zaginięciu Mackiewicza na Nanga Parbat zrobiło się głośno o górach, niektórzy próbują gwiazdorzyć?

Urbuko swój wpis zatytułował „Dejavu-2003”, nawiązując do nieudanej wyprawy przed 15 lat, kiedy to podobno miało dojść do konfliktu w grupie.

 

W swoim wpisie himalaista wytyka szereg błędów, narzeka na zachowanie Polaków i przekonuje, że „nikt nie wyciągnął żadnych wniosków”.

 

Jako przykład Urubko podaje złe rozstawienie namiotu, przez co po jakimś czasie do środka dostało się sporo śniegu. Zwróca również uwagę na zły sposób gotowania w obozie. Jego zdaniem uczestnicy wyprawy marnują gaz, zatruwają okolicę oparami i wcale nie ogrzewają rąk.

Himalaista w dalszej części swojego wpisu dodaje, że nawet sposób picia wody nie jest taki, jaki być powinien. Narzeka, że jego towarzysze nie piją tyle, ile potrzebują, tylko dostają wodę w butelkach. Ta później zamarza i nie nadaje się do spożycia. Urubko pisze, że chciałby już ruszyć w górę, ale nie pozwala na to zła pogoda.

 

„Matematyka: zaczynaliśmy na wysokości 5100 m, jesteśmy na 6500 m, a mamy osiągnąć 7950 m. Nie jesteśmy nawet w połowie drogi. To, co piszą w internecie i nastrój w obozie przypomina mi 2003 rok” – pisze Urbuko.

 

Wygląda na to, że albo rzeczywiście w obozie dzieje się nie najlepiej, albo Urbuko zwyczajnie przesadza.

 

Jakakolwiek jest prawda to nic dobrego nie wróży. Konflikt może zniweczyć całą tą wyprawę i panowie po raz kolejny mogą ponieść sromotną porażkę.

 

źródło wprost

redakcja



Martyna

TO DOPIERO ODKRYCIE! Brytyjczycy wzięli pod lupę szkielet sprzed 10 tys. lat. Wynik BADAŃ DNA zaskakują.

 

 

Brytyjscy naukowcy odkryli coś niesamowitego. Jak donosi The Guardian wzięli oni pod lupę szkielet sprzed blisko 10 tys. lat. Są to najstarsze szczątki znalezione na terenie Wielkiej Brytanii.

 

Początkowo uważano, że mężczyzna miał bladą skórę i jasne włosy. Wyniki badań genetycznych przyniosły jednak niespodziewany rezultat. Okazuje się, że mężczyzna miał niebieskie oczy, bardzo ciemną brązową karnację oraz czarne, kręcone włosy.

 

Odkrycie wskazuje, że geny jasnej skóry rozpowszechniły się w europejskiej populacji później, niż dotychczas sądzono. To dowód na to, że kolor skóry nie zawsze był wskaźnikiem przynależności geograficznej, tak jak to jest często postrzegane współcześnie.

 

Badania genetyczne przeprowadzono po wywierceniu 2-milimetrowego otworu w znalezionej czaszce i wyciągnięciu kilku miligramów proszku kostnego. Dzięki temu badacze uzyskali pełny genom, który pozwolił im na odtworzenie wyglądu Cheddar Mana.

 

źródło The Guardian, pixabay

redakacja






Ciężkie czasy przychodzą dla muzułmanek! Kolejny kraj ma dość i wprowadza zakaz noszenia…

Duński rząd idzie w ślady Francji, Belgii, Holandii oraz Bułgarii.

Rząd duński jest gotowy stać się kolejnym krajem europejskim, który wprowadzi zakaz pełnego zasłaniania twarzy w miejscach publicznych.

 

Już wkrótce za noszenie burki lub nikabu na duńskich ulicach muzułmanki mogą zapłacić wlepieniem grzywny w wysokości tysiąca koron lub nawet dziesięciu tysięcy koron, jeśli kobieta zostanie przyłapana na zabronionym czynie wielokrotnie.

 

„To jest niespójne z wartościami duńskiego społeczeństwa i szacunkiem dla wspólnoty, by zakrywać swoją twarz spotykając innych w przestrzeni publicznej” – powiedział minister sprawiedliwości, Soren Pape Poulsen.

 

„Tym zakazem ustalamy, że okazujemy każdemu zaufanie i szacunek, spotykając się z innymi twarzą w twarz” – dodał.

 

No cóż słuszna decyzja.

 

źródło pixabay

 

 

 






Już dziś TŁUSTY CZWARTEK! TE PĄCZKI LEPIEJ OMIJAJ SZEROKIM ŁUKIEM. Ich jakość jest wątpliwa.

Już dziś Tłusty Czwartek. Dyskonty robią wszystko, aby przyciągnąć do siebie klientów i sprzedać jak najwięcej pączków, oczywiście, aby jak najwięcej zarobić.

 

Tym samym ceny tych słodkości lecą na łeb na szyję i tak jedną sztukę w Lidlu czy Biedronce można kupić nawet za niecałą złotówkę, a przy zakupie większej ilości, cena jest jeszcze niższa i w zależności od sklepu oscyluje w przedziale od 0.58 gr do 0.79 gr.

 

Tu jednak powstaje pytanie? Czy taki pączek jest w ogóle jadalny i co się w nim znajduje?

Choć dyskonty zapewniają o wysokiej jakości produktu i braku konserwantów to Jacek Paprocki, dyrektor Cechu Rzemiosł Spożywczych w Warszawie w rozmowie z Wirtualną powiedział, że „uczciwą” ceną jest ok. 3 zł za sztukę.

 

„Taka cena pozwoli klientowi na zaspokojenie gustów smakowych, a producentowi na zarobek” – przekonywał.

 

Dodał również, że według wyliczeń Centrum nie da się zrobić pączka w oparciu o standardową recepturę za 0,50 zł za sztukę.

 

„Samo ciasto może mieć wówczas przeróżny skład, nie mówiąc o nadzieniu” – stwierdził Paprocki.

 

 

„Standardowa cena pączka powinna wynosić od 2 zł do 4,5 zł. Za tę cenę produkt jest bezpieczny, uwzględnia koszty produkcji i użycie wysokiej jakości składników, czyli prawdziwego masła, żółtek, drożdży, cukru, oleju, mąki i mleka” – powiedział kierownik jednego ze sklepów warszawskiej sieci piekarni i cukierni Grzybki.

 

 

Zatem wszystko jasne! Pączki za niecałą złotówkę albo i mniej, lepiej omijać szerokim łukiem.

Choć cena na pewno zachęca do kupienia, to na dobrą sprawę nie można być pewnym co w takim pączku się znajduje.

 

 

źródło wp

 

redakcja