Jest ostrzeżenie dla linii lotniczych! Eurocontrol wzywa do zwiększenia czujności w rejonie Morza Śródziemnego.

 

Wczoraj europejska agencja kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol ostrzegła linie lotnicze, aby zwiększyły czujność w rejonie wschodniej części Morza Śródziemnego w związku z możliwością ataku z powietrza na cele w Syrii w ciągu najbliższych 72 godzin.

 

W opublikowanym na stronie internetowej agencji komunikacie stwierdzono, że podczas ataku mogą zostać użyte pociski rakietowe powietrze-ziemia oraz rakiety samosterujące, które mogą zagrozić przelatującym samolotom pasażerskim.

Ponadto należy liczyć się z możliwością zakłóceń w pracy aparatury nawigacyjnej i łączności radiowej.

Eurocontrol powołał się na dokument Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Lotniczego.

Zapowiadany atak na cele w Syrii jest odpowiedzią prezydenta USA Donalda Trumpa na kolejne już użycie broni chemicznej wobec ludności cywilnej przez reżim prezydenta Syrii Baszara el- Asada.

 

źródło TVP info, pixabay

redakcja



Martyna

Polska musi się otworzyć na imigrantów, szczególnie tych z krajów arabskich! Trzeba to zrobić, dla dobra pracodawców?

Na polskim rynku pracy, nie ma pracowników wykwalifikowanych, dlatego Polska powinna otworzyć swoje granice dla imigrantów, szczególnie, dla tych z krajów arabskich, aby ten niedobór uzupełnić.

 

Tak wynika przynajmniej z wypowiedzi Marka Goliszewskiego prezesa organizacji pracodawców Business Centre Club.

 

„W wielu regionach kraju różne firmy sygnalizują, że muszą rezygnować z nowych kontraktów, ponieważ nie mogą ich realizować ze względu na brak ludzi do pracy. Trzeba stworzyć lepsze warunki dla imigrantów, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, którzy przyjechaliby na dłuższy czas i podjęli pracę”– tłumaczy.

 

Według niego Polska dla dobra pracodawców powinna otworzyć się na pracowników z krajów arabskich, bo tam można znaleźć osoby wykwalifikowane, nie zaś terrorystów.

 

Zobacz również Polska przyjęła ponad 2 tys. imigrantów przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

„Musimy przyjąć ustawę migracyjną, która otworzy drzwi dla imigrantów. Nie tylko dla Ukraińców, bo oni przyjeżdżają tylko na krótki czas, lecz także dla imigrantów z innych państw, nawet z krajów arabskich, bo można tam znaleźć wykwalifikowanych ludzi, którzy nie są terrorystami. Musimy bardzo szeroko spojrzeć na problem zatrudnienia w Polsce pod kątem migracji, ale nie tylko ze Wschodu, lecz także z Południa” – namawia polskich polityków Goliszewski.

 

Czy rzeczywiście na polskim rynku pracy, brakuje pracowników wykwalifikowanych? Czy Polska nie ma innego wyjścia, jak otworzyć granice dla Arabów? A może to tylko pretekst dla ubogacenia naszego kraju kulturowo?

 

źródło ndie

pixabay

redakcja






Wiedzieliście? Polska przyjęła imigrantów, przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

O tym nikt głośno nie mówił?

 

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podczas zeszłotygodniowej wizyty w Paryżu udzielił zaskakującego wywiadu dla „Le Figaro”, w którym stwierdził, że Polska przyjęła imigrantów przesłanych przez Europę Zachodnią.

 

Czaputowicz w wywiadzie dla „Le Figaro” powiedział, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, z których wielu przybyło z Donbasu.

 

„Ponadto przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale oni nie chcą zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska” – tłumaczył Czaputowicz.

 

Minister spraw zagranicznych Polski wyjaśnił również, że szanuje różnorodność i gest otwarcia Angeli Merkel wobec imigrantów.

 

 

„Polska nie jest społeczeństwem wielonarodowym. A rząd jest odbiciem obaw społeczeństwa i wyrazicielem jego lęków. Osobiście szanuję różnorodność, udowadnianą przez kraje Europy Zachodniej. Szanuję też gest otwarcia Angeli Merkel wobec migrantów. Potrzeba jednak czasu, by na taką różnorodność zgodziło się społeczeństwo polskie” – wskazał.

 

To chyba dość szokująca opinia, biorąc pod uwagę fakt, że politycy PiS obiecali Polakom, że imigrantów z Afryki Północnej czy Syrii nie przyjmą.

 

źródło ndie, zdjęcie screen shot

pixabay






SZOK! Po ośmiu latach te informacje nadal mrożą krew w żyłach. Tak stacje radiowe informowały o tragedii w Smoleńsku.

 

 

Dla dziennikarzy to był wyjątkowy poranek. Mieli relacjonować uroczystości w Katyniu, a tymczasem musieli zachować zimną krew i zmierzyć się z wielka tragedią, jak miała miejsce w Smoleńsku, 10 kwietnia 2010 roku.

Pierwsze doniesienia na temat rozbicia się Tupolewa o „pancerną brzozę” pojawiły się w serwisie informacyjnym „Fakty”. Były one raczej szczątkowe, dopiero z minuty na minutę, tragiczna informacja okazała się prawdziwa.

 

 

W podobnej sytuacji znaleźli się dziennikarze Radia ZET. Oni również musieli całkowicie zmienić harmonogram swojej pracy. Zapadła decyzje o nadawaniu programu specjalnego.

Relacje ze Smoleńska nadawała Danka Woźnicka oraz dziennikarz Polsat News, Wiktor Bater. W trakcie audycji na żywo rozmowy z politykami i duchownymi prowadziła Monika Olejnik. Najnowsze informacje były podawane co kwadrans. Nikt nie mógł uwierzyć, w to co się stało.

Tragiczne informacje zaparły dech politykom i dziennikarce prowadzącej program „Śniadanie w Trójce”. Nikt nie wiedział, co ma powiedzieć.

 

źródło youtube

pixabay