TAK JEJ JESZCZE NIKT NIE PONIŻYŁ! KATARZYNA DOWBOR WYZNAJE PO LATACH, JAK ZOSTAŁA POTRAKTOWANA PRZEZ SZEFOSTWO TVP.

Dziennikarkę i prezenterkę Katarzynę Dowbor znają na pewno wszyscy w Polsce.

Dowbor przez 30 lat pracowała w TVP, to tam zdobyła swoje pierwsze dziennikarskie kroki, czuła się świetnie i traktowała wszystkich jak rodzinę. Do czasu, kiedy to dokładnie 1 maja, a więc w Święto Pracy szefostwo wręczyło jej po tylu latach zaangażowania wypowiedzenie. Dlaczego? Ponieważ nie pasowała do nowej koncepcji Telewizji Publicznej. Ale nie tylko ją spotkał taki los, podobnie potraktowano Grażynę Torbicką czy Jolantę Fajkowską.

 

 

 „Zostałam zwolniona, na szczęście nie dyscyplinarnie, bo do tego nie było powodów. Usłyszałam, że nie pasuję do nowej koncepcji telewizji publicznej i ponieważ TVP odchodzi od prezenterów, to zlikwidowano moje stanowisko pracy. (…) Jedyny żal mam o to, że nie wykorzystano doświadczenia i potencjału mojego czy moich koleżanek. To zwykłe marnotrawstwo. Za moich czasów była w TVP komórka szkoląca wchodzących do zawodu młodych dziennikarzy. Spokojnie mogła dać zatrudnienie Grażynie Torbickiej, Jolancie Fajkowskiej, Iwonie Kubicz czy paru innym osobom, które na telewizji zjadły zęby – powiedziała dziennikarka.

 

Katarzyna Dowbor została poniżona i jak sama mówi, (czemu trudno się zresztą dziwić) popłakała się:

 

 

„Tak nieładnie i nieelegancko to załatwiono. Byłam z siebie dumna, bo w środku oczywiście zbierało mi się na płacz, ale gdy ówczesny szef wręczył mi papier i powiedział, że nie ma już dla mnie miejsca, bo jest inna koncepcja, nie poleciały mi łzy. Rosła mi gula, ale przysięgłam sobie, że nie dam mu tej satysfakcji. Zaczął do mnie mówić na pani, choć wcześniej byliśmy kolegami i mówiliśmy sobie na „ty”. Mówię: „Wydaje mi się, że byliśmy po imieniu, ale rozumiem”. Przeczytałam papier i pytam: „Jak się załatwia obiegówkę, bo nigdy jej nie załatwiłam.” A potem się pożegnałam i wyszłam. Nie zachowałam się emocjonalnie. To był w ogóle 1 maja, Święto Pracy. Wyszłam na przystanek tramwajowy, usiadłam i dopiero wtedy się poryczałam” – wyznała Katarzyna Dowbor.

 

 

Na szczęście inna telewizja potrafiła docenić jej talent i teraz prezenterka na brak zajęcia nie może narzekać. Prowadzi program „Nasz nowy dom” w Polsacie, który od kilku sezonów zdobył serca telewidzów.

 

źródło FAKT, youtube

mm



Martyna

MUZUŁMANIE W POLSCE NA PEWNO SIĘ WŚCIEKNĄ! TAKICH „OSZCZERSTW” SIĘ NIE WYBACZA.

Takie słowa w Polsce na temat muzułmanów jeszcze nie padły, do teraz. Ks. profesor Dariusz Oko będąc gościem TVP info powiedział:

 

„Tam, gdzie wchodzą muzułmanie tam kończy się wolność, tam nie można zmienić religii, tam jest przemoc”.

 

Ale na tym nie zakończył swojej kontrowersyjnej wypowiedzi, ciągnął dalej:

 

„Trzeba pamiętać, że sam Mahomet to nie był drugi Pan Jezus, tylko to był człowiek, który serynie mordował i gwałcił ze swoimi towarzyszami” – powiedział duchowny.

 

 

„Mahomet jednego dnia potrafił zrobić mały Holocaust. Wymordował całe plemię, 800 mężczyzn – a ich kobiety sprzedał na targu. Jemu przypadło 20 proc., to była jego część w łupach, dla siebie wziął najładniejszą Żydówkę” – dodał ks. prof. Dariusz Oko i podkreślił, że muzułmanie w Koranie mają nakazane naśladowanie Mahometa.

 

 

„Wszędzie gdzie wchodził islam, tam była przemoc i gwałt” (…) „także dziś wszędzie gdzie rządzi islam, łamane są podstawowe prawa człowieka: nie ma wolności, szacunku dla kobiet i niewierzących w Islam. Muzułmanin, który chciałby przejść na chrześcijaństwo, miał być zamordowany przez własną rodzinę. To jest religia przemocy” – podsumował bez wahania duchowny.

 

Trzeba przyznać, że słowa księdza są nie tylko kontrowersyjne, ale ciężko się z nimi nie zgodzić. Wszak trudno zaprzeczyć temu, że od kiedy muzułmanów w Europie więcej, tym jest i na starym kontynencie mniej bezpiecznie.

 

Ciekawe co na te „bluźnierstwa” sami wyznawcy islamu?

źródło TVP info, pixabay

mm

 

 

 






CO ZA WPIS! JOANNA SZCZEPKOWSKA UPODLIŁA MARIUSZA BŁASZCZAKA.

 

Mariusz Błaszczak będąc dziś gościem Radiowej Jedynki, komentując podpisanie przez prezydenta Dudę ustaw o KRS i SN powiedział, że tydzień temu w Polsce skończył się komunizm, nawiązując do słów aktorki Joanny Szczepkowskiej, która na antenie „Dziennika Telewizyjnego” wygłosiła zdanie „4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”.

Aktorkę słowa szefa MSWiA musiały zaboleć, bo zareagowała natychmiast, publikując na Facebooku dość kontrowersyjny i odważny post:

 

„Towarzyszu Ministrze Błaszczak, przyboczny grabarzu demokracji, który własnego zdania sklecić nie umie, tylko ściąga z lekcji historii i powtarza bez zrozumienia. Żeby takie zdanie wybrzmiało i miało sens, trzeba je mówić z pozycji ryzyka, a nie ze stołka w rządzie, trzeba osobistej, samotnej odwagi, a nie władzy nad policją. Wasza od siedmiu boleści władza, pozwala sobie kończyć i zaczynać co chce i kiedy chce, bez szacunku do Konstytucji i jakichkolwiek obyczajów międzyludzkich” – napisała Szczepkowska.

 

Na tym jednak nie poprzestała i ciągnęła dalej:

 

„Policyjny piesku, jedyne co umiesz to łasić się i podawać łapę, nie masz własnych myśli, nie masz własnego zdania, możesz tylko ściągać i powtarzać cudze słowa jako swoje, jesteś idealnym typem komunistycznego aparatczyka, ale My stworzymy Nową Solidarność, a wtedy PiS pierwszy Cię wyrzuci, bo będą potrzebowali silniejszych”.

 

„Tworzycie nową formę komunizmu, Rosja nie musi tu przychodzić, to Wy tworzycie Rosję u nas. Komunizm się skończył w 1989 roku, a w 2017 Polska za Waszą przyczyną stała się częścią Wschodu” – kontynuował artystka.

 

„Któregoś dnia powiemy – tydzień temu skończył się w Polsce komunizm. Władza PiS skończy marnie i to zdanie towarzyszu ministrze Błaszczak powtarzajcie sobie co wieczór, żebyś w razie czego nie zapomniał” – zwróciła się Szczepkowska do szefa resortu spraw wewnętrznych kończąc post.

 

 

Trzeba przyznać, że aktorka nie pozostawiła na Błaszczaku suchej nitki. Jej kontrowersyjny wpis wywołał falę pozytywnych komentarzy w internecie.

 

Czyżby ludzie mieli dość pisowskich rządów?

źródło facebook, youtube

mm

 

 

 






UWAGA KIEROWCY! RUSZYŁY WZMOŻONE KONTROLE. KFN rozpoczęło śledztwo. Jeśli wykupiliście tańsze ubezpieczenie jesteście na celowniku.

Ruszyły wzmożone kontrole!

 

Polacy znaleźli świetny sposób na wysokie ceny obowiązkowego OC. Niestety jak się okazuje to oszustwo, za które można trafić za kratki nawet na 5 lat.

O co chodzi? Otóż kierowcy zaczęli wykupywać tymczasowe polisy na okres 30 dni zwane popularnie „komisowymi”. Można je przedłużać co miesiąc, a koszt takiej polisy to zaledwie 50 zł.

Polisa komisowa ma dla oszustów jeszcze jedną wielką zaletę – przy jej zawieraniu nie bierze się pod uwagę wypadkowej historii kierowcy.

Zawarcie takiej umowy, szczególnie z bogatą historią wypadków to po prostu poświadczenie nieprawdy.

Za złamanie art. 271 Kodeksu karnego grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Jak poinformowała „Dziennika Gazeta Prawna” posłowie Nowoczesnej zawiadomili Ministerstwo Finansów o masowym procederze wyłudzania tańszych ubezpieczeń OC.

Niestety resort nic o tej sprawie nie wiedział, ale  KFN już rozpoczęło dochodzenie w sprawie kilkuset tysięcy samochodowych polis OC.

Ci kierowcy, którzy zdecydowali się na wykupienie ubezpieczenia komisowego, nie mogą czuć się bezpieczni.

 

źródło Dziennik Gazeta Prawna, pixabay

mm