„Polskie k…wy skończycie, jak na Wołyniu. Zaj..ie was je..ne Polaki.” Tak miał krzyczeć obywatel Ukrainy do Polaków.

 

„Polskie k…wy skończycie, jak na Wołyniu. Zaj..ie was je..ne Polaki.”

 

Tak miał krzyczeć Nazari K. Ukrainiec w kierunku ochrony klubu przy ul. Jasnej w Lublinie. Do zajścia doszło we wrześniu 2017 roku. 30 – letni obywatel Ukrainy, który podobno rzucił się na bezbronne Polki, stanął przed sądem. Podczas zajścia mężczyzna miał twierdzić, że jest żołnierzem i banderowcem, jednak teraz nie przyznaje się do winy.

 

 

„Wiem, że Banderowcy to byli ukraińscy nacjonaliści, ale nie do końca wiem, co się działo na wojnie. Nie wiem, skąd świadkowie słyszeli te treści. Ja niczego takiego nie powiedziałem. Jak kogoś obraziłem, to był skutek prowokacji” – wyjaśnił w sądzie Nazari K.

 

Ukraińcowi grozi nawet 5 lat więzienia. W chwili zatrzymania we krwi miał 1.6 promila alkoholu.  Już jakiś czas przed interwencją policji, miał awanturować się w klubie, zaczepiać kobiety i rzucić się na dwie imprezujące w klubie panie.

 

„Już na zewnątrz wyzywał mnie i kolegów. Groził, że nas pozabija. Zdjął koszulkę i z każdym chciał się bić” – relacjonuje pracownik klubu.

 

 

źródło o2, pixabay

redakcja

Martyna

Jeszcze się nie rozliczyłeś? Masz czas do 16 kwietnia. Jeśli chcesz, żeby PIT wypełnił za ciebie Urząd Skarbowy, lepiej się pośpiesz.

 

 

 

Tylko do 16 kwietnia można składać wniosek PIT-WZ – przypomina Ministerstwo Finansów.

Jest to wniosek o sporządzenie zeznania podatkowego przez urząd skarbowy.

Fiskus, na podstawie informacji z naszego zakładu pracy oraz informacji zawartych we wniosku PIT-WZ, wypełni za nas PIT-a i udostępni na Portalu Podatkowym, a my później będziemy musieli tylko zatwierdzić.

 

We wniosku PIT-WZ można przekazać urzędowi informacje m.in. o korzystaniu z odliczeń od podatku lub dochodu, np. z tytułu przysługującej ulgi na dzieci, wydatków na cele rehabilitacyjne czy podwyższonych kosztów uzyskania przychodów. Można też wskazać, na jaką organizację chcemy przekazać 1 proc. naszego podatku.

 

Jeśli PIT wypełniasz samodzielnie, w tym roku masz czas do 2 maja.

 

źródło Ministerstwo Finansów, zdjęcie screen shot

redakcja




Tego jeszcze nie było! Zakonnica gwałciła go przez lata. Jako chłopiec, przeszedł przez piekło.

 

 

Dziś Brytyjczyk Edward Hayes ma 76 lat i przyznał, że w młodości był regularnie gwałcony przez zakonnicę.

 

Do molestowania dochodziło w latach 50 – tych ubiegłego wieku w domu katolickim John Reynolds Home w Lytham St Annes, w Lancashire. Edward Hayes trafił tam, gdy był zaledwie 12-letnim chłopcem i od razu wpadł w oko irlandzkiej siostrze o imieniu zakonnym Mary Conleth. Edward Hayes miał być regularnie gwałcony przez zakonnicę przez trzy lata, a kiedy ta zaszła w ciążę, przymusowo odesłano go do jej domu w Irlandii, gdzie opiekował się niechcianym dzieckiem.

 

Emerytowany Brytyjczyk powiedział na łamach „Daily Express” o swoim piekle.

 

Przeczytaj również Kierowco wiedziałeś? Po tych zmianach, policja będzie mogła ci co najwyżej naskoczyć!

 

„Zdejmowała mi spodnie, rzucała na ziemię i kładła się na mnie. Nienawidziłem robienia tego, ale powiedziała, że na mnie naskarży, jeśli będę się opierał, że naopowiada, iż byłem złym chłopcem oraz że zostanę za to ukarany – wyznał Brytyjczyk.

 

 

W 2012 r. Edward Hayes otrzymał pomoc prawną i wytoczył sprawę kościołowi katolickiemu. Ten zaproponował mu jedynie ugodę i odszkodowanie rzędu £20 000, które pozwoliło pokryć koszty sądowe.

 

Hayes postanowił o całej sprawie opowiedzieć mediom, aby zachęcić inne ofiary molestowania w kościele katolickim do ujawniania się, opowiadania swoich traumatycznych historii i do walki o swoją godność.

 

źródło Polish Express, pixabay

redakcja




Ważne! Operator ostrzega przed oszustami. Wysyłają informacje z danymi klientów. Czekaja na ich reakcję.

 

Nowa kampania oszustów trwa. Pod żadnym pozorem nie otwieraj tej wiadomości.

 

Oszuści nie próżnują. Jako ofiary wybrali sobie klientów sieci Orange i rozsyłają do nich  maile z domeny  „@orange.pl” zatytułowane „pilne zamówienie” bądź „zamówienie”. Ich treść nie jest zbyt rozbudowana, chodzi bowiem o to, by ofiara pobrała rzekomą fakturę. „Jakie zamówienie?” – ma pomyśleć odbiorca wiadomości i ściągnąć dokument, by poznać szczegóły.

 

Jak informuje CERT Orange, w tej kampanii cyberprzestepsców, do nazwy pliku xls doklejane jest imię i nazwisko adresta.

 

To może sprawić, że potencjalna ofiara prędzej kliknie w załącznik. Skoro dane się zgadzają, to tym bardziej należy dowiedzieć się, o co chodzi. Otwarcie wiadomość wiąże się ze ściągnięciem złośliwego oprogramowania.

 

Operator od dawna ostrzega swoich klientów przed oszustami. Faktury nie są wysyłane z domeny „@orange.pl”. Ale przecież nie każdy musi o tym wiedzieć.

 

Firma Orange prosi, aby w razie wątpliwości kontaktować się z biurem obsługi klienta.

 

 

źródło wp, pixabay

redakcja




Pierd***** Polacy! Polka z małymi dziećmi nie została wpuszczona do samolotu na lotnisku w Liverpoolu.

Brytyjczycy mają nas dosyć? Być może pokazują swoją, prawdziwą rasistowską twarz.

Do redakcji portalu Polish Express trafił list jednej z czytelniczek, która postanowiła podzielić się z innymi, tym jak została potraktowana przez brytyjskie stewardessy na lotnisku w Liverpoolu.

Polka podróżując z dwójką małych dzieci nie została wpuszczona na pokład.

Poniżej list, w który naprawdę trudno uwierzyć. Nasza krajanka opisała całą sytuację, ze wszystkimi detalami.

 

 „Sytuacja miała miejsce 2 kwietnia 2018 na lotnisku Liverpoolu około godziny 21, skąd miałam lecieć do Gdańska z dwójką moich dzieci – 7-latkiem, oraz 4-miesięcznym niemowlakiem. Wizyta w Polsce była o tyle ważna, że obejmowała wizytę u specjalisty z młodszym synem. 

Ale może zacznę od początku. Z racji tego, że paszport mojego starszego syna stracił ważność, przed zakupem biletu zadzwoniłam do linii lotniczych Wizz Air, aby spytać, czy na pewno mój syn zostanie wpuszczony na pokład samolotu. Otrzymałam odpowiedź pozytywną, i regułkę niczym z ambasady, że jako obywatel polski może do niej wrócić – jednak kazano mi przy odprawie zaznaczyć datę ważności paszportu na jeden dzień po dacie lotu. Tak też uczyniłam. Zakupiłam bilet, odprawiliśmy się. Kolejnego dnia około godziny 19 zjawiliśmy się na lotnisku.

Z racji posiadanego bagażu i wózka dla niemowlaka udaliśmy się do punktu nadania bagażu. Tam pracownica linii Wizz Air (ta sama, która później nas obsługiwała) wzięła nasze 3 karty pokładowe i 3 paszporty- wydrukowała nam naklejki na wózek, oraz na bagaż podręczny- jedną walizkę nadałam pod pokład samolotu,  by po prostu nie biegać z torbami i dwójką dzieci. Kazała nam udać się na odprawę, co też uczyniłam.

Po odprawie mieliśmy około 2 godzin oczekiwania na otwarcie bramek. Nie muszę wspominać, że był to nie lada wyczyn ze znudzonym 7-latkiem i 4-miesięcznym szkrabem domagającym się piersi i swojego łóżeczka (gdyż pierwszy raz jego dzienny rytuał został zaburzony). Po otwarciu bramek na spokojnie się ubraliśmy i udaliśmy na miejsce.

Z racji wykupionego pierwszeństwa wejścia na pokład od razu omijając kolejkę udałam się z dziećmi do kobiety wpuszczającej do samolotu właśnie z priorytetem. Dałam nasze karty pokładowe,  paszporty. Tam ta sama kobieta, która przyjmowała nam bagaż pod pokład samolotu, jakieś 3 godziny wcześniej (i już sprawdzała nasze te same dokumenty)- oznajmiła teraz, że mój syn do samolotu nie wejdzie, gdyż jego paszport jest nieważny.

Powiedziałam jej, że dzwoniłam do Wizz Aira i oznajmiono mi, iż mój syn zostanie wpuszczony na pokład. Kobieta wykonała jakiś telefon i spytała, czy mam inny dokument syna (miałam tylko akt urodzenia- jednak okazało się, że nie był wystarczający). Nawet na nas nie patrząc powiedziała, że mój syn na pokład samolotu nie wejdzie, spytałam dlaczego nie powiedziała mi tego przy sprawdzaniu dokumentów i nadaniu bagażu i po co czekałam te 3 godziny na lotnisku- ona się uśmiechnęła.

Zadzwoniłam do partnera (który pomimo gorączki i wizyty w szpitalu od razu wsiadł w samochód i po 15 minutach był już na lotnisku). Pokazałam jej również zapis w paszporcie, gdzie jest wyraźnie napisane, że mój syn jako obywatel Polski nawet po upływie ważności paszportu może wrócić do swojego kraju.

Kobieta po prostu nie zwracając na mnie uwagi obsługiwała kolejkę ludzi. Podeszłam poprosiłam o jej imię, gdyż już byłam pewna że napiszę skargę na tak karygodne zachowanie. I wtedy usłyszałam, że owa kobieta nie musi mi się przedstawiać. Druga kobieta obsługująca drugą kolejkę powiedziała, że nikt nie musi nam się przedstawiać, bo jesteśmy tylko „fucking Polish people”.

Wtedy moja cierpliwość się skończyła – tym bardziej, że było to skierowane również do mojego 7-letniego syna,  który nie musze dodawać, chodząc do szkoły w UK, zna język. Już krzycząc odpowiedziałam „maybe I’m fucking Polish but I can go back to my country”.

Wtedy starsza blond włosa kobieta dosłownie wskoczyła na mnie i z bardzo bliskiej odległości (ok 10cm od mojej twarzy zaczęła mnie wyzywać)- a później gdzieś poszła. Spytałam  kobiety, która nas obsługiwała od początku, jak długo mam czekać na menagera.

Kobieta nigdzie nie dzwoniąc i nie wykonując żadnych zbędnych ruchów odpowiadała, że już wzywa, cały czas jednak wypuszczając ludzi do samolotu za koleżankę – która po ataku na nas gdzieś poszła.

Kolejny raz prosiłam o jej dane, bo nie wiedziałam na kogo złożyć skargę,  usłyszałam w odpowiedzi, że mogę na Wizzair napisać skargę, bo ona nie ma obowiązku się przedstawiać. Odeszłam wiec dalej i zrobiłam kobiecie zdjęcie, co bardzo ją rozwścieczyło i oznajmiła, że, jeżeli nie usunę przy niej zdjęcia, nie wejdę na pokład i wezwie policję. 

Oczywiście poprosiłam ją o wezwanie policji i menagera, bo już kolejka ludzi czekająca do wejścia na pokład była coraz mniejsza. W tym czasie mój partner zdarzył dojechać na lotnisko, by odebrać mojego 7-latka do domu, a ja z młodszym synem miałam lecieć (ze względu na problemy z nóżką malucha mieliśmy umówiona konsultację w Polsce ze specjalistą).

Okazało się również, że ze względu na to, że nie wykasowałam zdjęcia owej Pani z telefonu, nie mogę wejść na pokład samolotu ja i mój młodszy syn (mając ważne dokumenty oraz karty pokładowe), bo nie mogę zostawić 7-letniego syna- co niby byłoby logiczne- ale mój partner mimo gorączki czekał już na lotnisku.

Okazało się jednak że on bez ważnego biletu nie może syna odebrać z bramki,  a ja po wyjściu i przekazaniu dziecka wrócić już nie mogę. Nawet pracownik lotniska oraz policja nie mogła odprowadzić kilka metrów syna do taty, co było absurdem.

Jak się później okazało pracownice Wizz Air zaczęły krzyczeć do policji, że jestem agresywna i niebezpieczna (tylko dlatego, że chciałam jej dane i nie wykasowałam zdjęcia), oznajmiłam więc policji, że skoro matka z dwójką dzieci jest tak agresywna i niebezpieczna wręcz sama żądam, by mnie aresztowali- bo cały czas mnie tym straszyli mówiąc, że nie mam prawa robić nikomu zdjęć i mam oddać  telefon. 

Oczywiście tylko się na to zaśmiałam, a jedyne czego żałuję to, że całe zajście nie było nagrane- jednak w stresie i również strachu nie pomyślałam o tym. Policjant oczywiście też się nie przedstawił, bo niby nie miał takiego obowiązku. Z pracownikiem lotniska opuściliśmy więc teren odprawy i wróciliśmy od razu do domu. 

 

Dodam że mieszkam z rodziną 5 lat na terenie UK i nigdy nie spotkało mnie nic takiego. Nawet dodam, że nie byłam nigdy świadkiem sytuacji rasistowskiej i do tej pory miałam bardzo pochlebne zdanie na temat Anglików- postrzegając ich tylko jako osoby przesympatyczne i wiecznie uśmiechnięte. 

 

Oczywiście wczoraj po powrocie do domu od razu wysłałam formularz skargi do Wizz Air opisując całą sytuację. Proszę również o poradę, gdzie jeszcze mogę to zgłosić ponieważ takie zachowania nie powinny spotkać nikogo, tym bardziej karmiącej matki z dwójką dzieci.”

 

źródło Polish Express, pixabay

redakcja

 

Martyna

Odwrotu nie ma! Zmiany w 500 plus to już pewnik. Nieoficjalnie wiadomo, czego Polacy mogą się spodziewać.

 

 

O 500 plus media trąbią cały czas. A to, że program zamiast pomagać rodzinom, obciąża budżet państwa i zniechęca matki do rozwoju zawodowego. Czasami bywają to informacje wyssane z palca, ale ta ostatnia o zmianach w programie to już pewnik.

Podwyższenie progu dochodowego, wprowadzenie nowych limitów, pomoc rodzinom, w których dzieci się uczą. To propozycje zmian, które mają zostać ogłoszone już niebawem, bo 14 kwietnia podczas konwencji PiS.

 

W wywiadzie dla „GP” Jarosław Kaczyński powiedział:

 

„Realizujemy program, staramy się robić wszystko, by Polacy odczuwali poprawę sytuacji gospodarczej w kraju”.

 

Prezes PiS zapowiedział również ogłoszenie zmian w programie 500 plus.

 

Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o podwyższenie progu dochodowego z 800 do 1050 złotych. Zostanie wprowadzony limit dochodu na osobę. 

500 plus miałoby przysługiwać rodzinom, w których są dzieci uczące się do 25. roku życia. Obecnie pieniądze wypłacane są na dzieci do 18. roku życia.

 

Oprócz zmian w 500 plus, podobno rząd chce również wprowadzenia darmowych leków dla seniorów, którzy skończyli 70 lat i dodatkowej pomocy finansowej dla nich.

 

No cóż, przy spadających sondażach i zbliżających się wyborach samorządowych, przyszła kolej na następne obietnice.

 

 

źródło GP

REDAKCJA




ŻYDZI NIE PRZEJDĄ OBOK TEGO OBOJĘTNIE! Będą wieszać na Polakach psy?

 

 

Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana poinformowała na swoim profilu na Facebooku o otrzymaniu pocztówki od anonimowego nadawcy.

 

 

 „Piękny dziś dzień, taki słoneczny. I pocztówkę dostaliśmy”– napisali przedstawiciele fundacji. Na zdjęciach pokazali obie strony kartki.

 

 

Z jednej strony znajdowało się zdjęcie bramy głównej Auschwitz z napisem „Arbeit macht frei”. Z drugiej adres fundacji, naklejka z hasłem „White pride” (Biała duma) oraz godłem Polski i krzyżem celtyckim. Dla dopełnienia całości, anonimowy adresat napisał odręcznie: „Wyp…ć Żydy z Mokotowskiej”.  Nawiązał tym samym do adresu Fundacji, która mieści się właśnie przy ul. Mokotowskiej w Warszawie.

 

 

Musiał to wysłać ktoś, dla którego słowo Żyd jest zabarwione emocjonalnie, w tym negatywnym znaczeniu. Nie rozumiem, dlaczego ta pocztówka przyszła akurat do nas, nigdy wcześniej coś podobnego nam się nie zdarzyło. Może to wynika z negatywnej oceny działalności instytucji kultury” – dodała Bogna Świątkowska prezes fundacji.

 

Sprawy nie ułatwił Facebook, który za naruszenie zasad społeczności, czyli opublikowanie pocztówki nawołującej do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych, zablokował konto fundacji.

 

Paradoks?

Wraz z blokadą, zniknęło również zdjęcie pocztówki.

 

Sprawa dopiero co ujrzała światło dzienne. Zapewne środowiska żydowskie nie przejdą obok niej obojętnie, dostanie się Polakom, którzy nie mają nic przeciwko Żydom.

 

źródło Facebook

wprost, zdjęcie Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana, Facebook

redakcja

 




Można się było tego spodziewać! Kolejny zakaz wkurzył muzułmanów. Kanclerz Austrii w ten sposób chce chronić dzieci przed niekorzystnymi wpływami islamu.

 

 

Oj biedni muzułmanie. Nie mają lekko. Rząd Austrii wprowadza nowy zakaz, który obejmie dziewczynki poniżej 10. roku życia.

 

Otóż uczennice, które nie ukończyły jeszcze 10 lat, nie będą mogły w szkołach nosić chust zakrywających włosy. Władze austriackie uważają, że w ten sposób będą chronić dzieci przed niekorzystnymi wpływami islamu.

 

 

Kanclerz Sebastian Kurz, przedstawiając projekt w radiu przekonywał, że jest konieczny, by zapobiegać rozwarstwianiu etnicznemu w Austrii.

 

„Naszym celem jest stawienie czoła wszelkim formom rozwoju równoległych społeczeństw w Austrii” – powiedział Sebastian Kurz, który jest szefem centroprawicowej Partii Ludowej.

 

Pomysł partii rządzącej ma poparcie koalicjanta Partii Wolności. Wicekanclerz reprezentujący to ugrupowanie, Heinz Christian Strache, napisał na Facebooku, że rząd chce chronić dziewczynki przed „politycznym islamem”. Pomysłodawcy przyznają, że przepisy wymagają jeszcze doprecyzowania, zanim zostaną przyjęte. Podkreślają jednocześnie, że problem w austriackich szkołach istnieje i trzeba go rozwiązać.

 

„W Austrii chcemy, aby dziewczęta miały równe szanse. W tym celu należy wyeliminować dyskryminację, zwłaszcza we wczesnym wieku!” – napisał na Twitterze kanclerz Kurz.

 

 

Jak można było się spodziewać, społeczność muzułmańska w Austrii nie tylko ostro krytykuje pomysł rządu, ale jest również wściekła. Wg. muzułmanów pomysł kanclerza nie przyniesie nic dobrego.

 

 

To nie pierwszy w Austrii zakaz dla muzułmanów. W zeszłym roku poprzedni rząd (socjaldemokratów i Partii Ludowej Sebastiana Kurza) doprowadził do przyjęcia zakazu zakrywania twarzy w miejscach publicznych przez muzułmanki.

 

źródło o2, pixabay

redakcja




CO ZA HISTORIA! TEN POLSKI PIĘCIOLATEK ZAWSTYDZIŁ WIELU TURYSTÓW.

 

 

Ten pięciolatek na wózku to dowód na to, że jeśli się naprawdę chce to wszystko jest możliwe. Ten pięciolatek powinien również zawstydzić turystów, którzy pomimo pełnosprawności, zamiast pomaszerować do Morskiego Oka,  ze zwykłego lenistwa, wsiadają na wóz, ciągnięty przez konia.

 

 

„Oto Arek. Arek ma 5 lat i siłę ducha, której pozazdrościć mu może pewnie 99% osób czytających ten post. Kilka dni temu dojechał nad Morskie Oko…ale w trochę inny sposób niż setki turystów każdego dnia” – czytamy we wpisie zamieszczonym przez profil Tatromaniak na Facebooku.

 

 

Szerszą relację z wyprawy nad Morskie Oko zamieściła na blogu nakolkach.com mama Arka, Marzena.

 

„Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to dla większości nie jest żaden wyczyn jednak dla nas, osób, które na każdym kroku starają się wmówić swojemu dziecku, że wózek to nie przeszkoda, to też pokonanie własnych barier, przesuwanie ich w coraz bardziej odległą stronę i przekonywanie się, że możemy robić razem wiele, tak jak pójść na 18 km spacer” – napisała kobieta.

 

A jednak okazuje się, że wyprawa do Morskiego Oka to również nie lada wyczyn dla wielu turystów, którzy zamiast iść wolą jechać.

 

Historia chłopca dotarła do Zbigniewa Bońka, który poruszony zaproponował transport na mecze reprezentacji Polski.

 

 

źródło facebook, wprost

mm

 

Martyna

DO TAKIEGO OKRUCIEŃSTWA DOSZŁO W DRODZE NA MORSKIE OKO! WSTRZĄSAJCIE ZDJĘCIE MÓWI SAMO ZA SIEBIE.

Jeśli chodzi o pieniądze to wiadomo już, że z ludzi wychodzą najgorsze bestie.
Przykładem tego jest ostatnie wydarzenie w górach, a jego negatywnym bohaterem woźnica jednego z konnych powozów, które wożą leniwych turystów do Morskiego Oka.

 

Z relacji świadka wypadku pani Kasi (który miał miejsce 26 grudnia 2017 roku), że na drodze przewrócił się koń, który ciągnął po śniegu wóz wyładowany turystami, dla których pokonanie kilku kilometrów asfaltową drogą to nie lada wyczyn. Pomimo, że zwierzę był zmęczone, mężczyzna nie dał mu odpocząć i po tym jak koń wstał, kontynuował dalej kurs.

O całej sytuacji została powiadomiona fundacja Viva, broniąca praw zwierząt.

 

„Z informacji uzyskanej przeze mnie u pracownika Tatrzańskiego Parku Narodowego furman nie zgłosił wypadku, choć ma taki obowiązek” – powiedziała Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

 

„W związku z tym Tatrzański Park Narodowy nie ma żadnych informacji o przyczynach wypadku ani o stanie zdrowia zwierzęcia. Poprosiliśmy o pilne ustalenie w jakiej kondycji jest zwierzę” – dodała.

 

Podobno TPN zawiesił furmanowi licencję do czasu wyjaśnienia sprawy. O wypadku fundacja Viva zamierza powiadomić prokuraturę.

 

Dla niektórych koń, pies, czy kot to tylko zwierzęta, ale dla innych bardziej wrażliwych na krzywdę to również istoty, które czują. Ten góral, dla którego zarobek był najważniejszy, jest przykładem, na to, że istota żyjąca się nie liczy, liczy się tylko forsa.

Zgłaszajmy takie sprawy, bądźmy wrażliwi na krzywdę maluczkich.

 

źródło facebook, pixabay

mm




UWAGA NA WIELKIE OSZUSTWO! LINIE LOTNICZE APELUJĄ O ROZSĄDEK. OSZUŚCI KRADNĄ DANE OSOBOWE I MOGĄ JE WYKORZYSTAĆ DO KRADZIEŻY TOŻSAMOŚCI.

Uwaga na wielki oszustwo.

 

Portal news.ciekaweporady.pl zachęca do odebrania kuponu 1500 złotych na loty z Ryanair.

 

Internauci otrzymuja maile z logiem firmy oferującej połączenia lotnicze. Aby uzyskać dostęp do oferty należy wypełnić krótką ankietę, dzięki której oszuści zdobywają dane osobowe naiwnych osób.

 

Zaznaczono, że firma nie wyznacza rejsów objętych kuponem i podkreślono, że promocja trwa jedynie trzy dni.

„To nie jest oficjalny e-mail od Ryanaira, podejmiemy niezbędne kroki prawne w celu zaprzestania jego dystrybucji i bezprawnego użycia logo firmy – powiedziała „Rzeczpospolitej” Olga Pawlonka, która zajmuje się sprawami marketingu firmy w Europie Środkowej i Wschodniej. Sprawa już zajęli się prawnicy Ryanaira.

Witryna internetowa news.ciekaweporady.pl zapewne mogła mieć dostęp do adresów mailowych klientów firmy i sprawdzała aktywność właścicieli. Ustalono, że wiadomości były wysyłane przez firmę zarejestrowaną we Włoszech, która wyjaśnia:

 

„Otrzymaliście Państwo niniejszą wiadomość, ponieważ zapisali się Państwo do klubu ciekaweporady.pl Zgodnie z ustawą o przetwarzaniu danych osobowych (Dz.U. z 2002 roku nr 101 poz 926), wyrazili Państwo zgodę na otrzymywanie od nas i naszych partnerów materiałów reklamowych”.

 

Linie lotnicze apelują, aby nie opowiadać na otrzymanego maila.

 

Uzyskane przez oszustów dane mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości czy zaciągnięcia kredytu na cudze nazwisko.

 

źródło Rzeczpospolita, pixabay

mm

 




CO ZA BZDURY! NIEMIECKIE STOWARZYSZENIE MEDYCZNE NIE CHCE BADAŃ UCHODŹCÓW, BO JEST TO NIEETYCZNE.

Konserwatywni niemieccy politycy chcą weryfikacji wieku uchodźców, jednak sprzeciwia się temu Niemieckie Stowarzyszenie Medyczne, którego przedstawiciele twierdzą, że takie praktyki są po prostu nieetyczne.

 

Do dyskusji w tej kwestii wrócono po tym, jak doszło do kolejnego przestępstwa dokonanego przez rzekomo nieletniego uchodźcę.

Pod koniec roku w mieście Kandel w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat podający się za 15-latka Afgańczyk zamordował nożem swoją dziewczynę. Od razu pojawiły się wątpliwości co do wielu uchodźcy.

 

W dyskusji publicznej ponownie pojawiła się propozycja CSU, by wprowadzić obowiązkowe testy wieku dla osób starających się o azyl. Wielu migrantów zaniża bowiem rzeczywisty wiek i twierdzi, że ma kilkanaście lat.

 

Pomysł chadeków spotkał się jednak z ostrą reakcją Niemieckiego Stowarzyszenia Medycznego, które uważa, że jest to nieetyczne.

 

„Przeprowadzanie takich badań stanowiłoby naruszenie osobistego dobrego samopoczucia tych osób” – powiedział w rozmowie z „Süddeutsche Zeitung” prezes stowarzyszenia Frank Ulrich Montgomery.

 

Przedstawiciele CDU i CSU proponowali m.in. by u osób starających się o azyl przeprowadzać prześwietlenia nadgarstków w celu ustalenia ich wieku.

 

Jednak według Montgomery’ego byłoby to jednak „ingerencją w integralność psychiczną”.