POLACY WON STĄD! Kolejny przejaw dyskryminacj? Holendrzy nie życzą sobie Polaków w sąsiedztwie.

Holendrzy mają dosyć Polaków, ale nie tylko. Mają również dosyć wszystkich migrantów z Europy Środkowej i Wschodniej, którzy zakłócają im spokój.

 

Kilka dni temu dość głośno było w holenderskich mediach o problemie migrantów z Europy Środkowej oraz Wschodniej. Lokalni mieszkańcy zaczęli narzekać na hałas, dużą ilość śmieci oraz zły sposób parkowania samochodów.

Zwrócono również uwagę na to, że w tzw. domkach pracowniczych żyje na niewielkiej powierzchni nawet 11 osób, co jest po prostu karygodne. No, ale holenderski pracodawca tak uczciwy i przyzwyczajony do przestrzegania prawa, jak to podkreśliły media, zmusza nie tylko Polaków, ale Rumunów czy Bułgarów do pracy po 12 godzin dziennie i jeszcze do tego ściąga od każdego pracownika 400 euro za mieszkanie w nieludzkich warunkach. Ale czy kogoś to obchodzi? Oczywiście, że nie. Okoliczni mieszkańcy chcą mieć ciszę i porządek bo do tego, jak zasugerowały media są przyzwyczajeni.

 

W ankiecie, która jakiś czas temu została przeprowadzona na portalu gelderlander.nl 90 proc. mieszkańców Tiel (zamieszkanego przez około 40 tys. osób) stwierdziło, że nie życzy sobie sąsiedztwa Polaków. Gminy Maasdriel, Zuidplas, Zaltbommel, Tiel już postanowiły ograniczyć liczbę przybyszy zarobkowych, również z Polski.

 

W tym celu wprowadzono nowe przepisy, które mają określać m.in. maksymalną liczbę osób mieszkających w jednym domu oraz maksymalną liczbę domów zamieszkanych przez migrantów.

 

Na te rewelacje zareagowała Ambasada RP w Hadze. Na stronie internetowej opublikowano oświadczenie, w którym poinformowano, że zwrócono się do władz trzech holenderskich gmin z prośbą o wyjaśnienia.

 

„Gdyby informacje o planach wyeliminowania określonych grup narodowych z sąsiedztwa pod pretekstem “poprawy jakości życia w danej okolicy” okazały się prawdziwe, Ambasada podejmie zdecydowane działania w związku z ich dyskryminacyjnym charakterem, niezgodnym z regulacjami unijnymi dotyczącymi swobody osiedlania się i pracy. Jednocześnie placówka zaproponowała gminom podjęcie współpracy w zapobieganiu naruszeniom ze strony agencji pracy tymczasowych w ich regionach” – napisano w oświadczeniu.

 

 

 

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja

Martyna

Mazurek rozłożyła dziennikarzy na łopatki! Rzecznik PiS powiedziała, że Jarosław Kaczyński nie miał zielonego pojęcia…

 

 

Rzecznik PiS Beata Mazurek podczas konferencji z dziennikarzami odpowiedziała na parę trudnych pytań. Między innymi wypowiedziała się w sprawie ostatnich, nagle spadających sondaży i zajęła stanowisko w kwestii nagród w rządzie wicepremier Beaty Szydło:

 

„Nie jestem w rządzie. Nie decydowałam o przyznaniu tych nagród. My, jako parlamentarzyści, ich nie pobieraliśmy, natomiast mamy świadomość tego, że to rzutuje na sondaże i podejmiemy niebawem taką decyzję, która myślę, że zakończy tę całą dyskusję na temat nagród” – przyznała Mazurek.

 

Po czym zaskoczyła chyba wszystkich stwierdzeniem, że Jarosław Kaczyński o nagrodach nie wiedział:

 

„Też był zaskoczony tym, że te nagrody były, zaskoczony ich skalą, ale też był zdania i jest zdania, że to nie było w żaden sposób nadużycie. Nagrody i premie są zgodne z prawem, one dotyczą nie tylko KPRM, ale wszystkich zakładów pracy. Można dyskutować na temat kwot, ilości, ale co do zasady premie i nagrody są gwarantowane w Kodeksie pracy” – podkreśliła.

 

Wszystko, wszystkim, ale czy aby ona nie próbowała z Polaków robić idiotów?

 

źródło wprost, screen shot

redakcja




Pierd***** Polacy! Polka z małymi dziećmi nie została wpuszczona do samolotu na lotnisku w Liverpoolu.

Brytyjczycy mają nas dosyć? Być może pokazują swoją, prawdziwą rasistowską twarz.

Do redakcji portalu Polish Express trafił list jednej z czytelniczek, która postanowiła podzielić się z innymi, tym jak została potraktowana przez brytyjskie stewardessy na lotnisku w Liverpoolu.

Polka podróżując z dwójką małych dzieci nie została wpuszczona na pokład.

Poniżej list, w który naprawdę trudno uwierzyć. Nasza krajanka opisała całą sytuację, ze wszystkimi detalami.

 

 „Sytuacja miała miejsce 2 kwietnia 2018 na lotnisku Liverpoolu około godziny 21, skąd miałam lecieć do Gdańska z dwójką moich dzieci – 7-latkiem, oraz 4-miesięcznym niemowlakiem. Wizyta w Polsce była o tyle ważna, że obejmowała wizytę u specjalisty z młodszym synem. 

Ale może zacznę od początku. Z racji tego, że paszport mojego starszego syna stracił ważność, przed zakupem biletu zadzwoniłam do linii lotniczych Wizz Air, aby spytać, czy na pewno mój syn zostanie wpuszczony na pokład samolotu. Otrzymałam odpowiedź pozytywną, i regułkę niczym z ambasady, że jako obywatel polski może do niej wrócić – jednak kazano mi przy odprawie zaznaczyć datę ważności paszportu na jeden dzień po dacie lotu. Tak też uczyniłam. Zakupiłam bilet, odprawiliśmy się. Kolejnego dnia około godziny 19 zjawiliśmy się na lotnisku.

Z racji posiadanego bagażu i wózka dla niemowlaka udaliśmy się do punktu nadania bagażu. Tam pracownica linii Wizz Air (ta sama, która później nas obsługiwała) wzięła nasze 3 karty pokładowe i 3 paszporty- wydrukowała nam naklejki na wózek, oraz na bagaż podręczny- jedną walizkę nadałam pod pokład samolotu,  by po prostu nie biegać z torbami i dwójką dzieci. Kazała nam udać się na odprawę, co też uczyniłam.

Po odprawie mieliśmy około 2 godzin oczekiwania na otwarcie bramek. Nie muszę wspominać, że był to nie lada wyczyn ze znudzonym 7-latkiem i 4-miesięcznym szkrabem domagającym się piersi i swojego łóżeczka (gdyż pierwszy raz jego dzienny rytuał został zaburzony). Po otwarciu bramek na spokojnie się ubraliśmy i udaliśmy na miejsce.

Z racji wykupionego pierwszeństwa wejścia na pokład od razu omijając kolejkę udałam się z dziećmi do kobiety wpuszczającej do samolotu właśnie z priorytetem. Dałam nasze karty pokładowe,  paszporty. Tam ta sama kobieta, która przyjmowała nam bagaż pod pokład samolotu, jakieś 3 godziny wcześniej (i już sprawdzała nasze te same dokumenty)- oznajmiła teraz, że mój syn do samolotu nie wejdzie, gdyż jego paszport jest nieważny.

Powiedziałam jej, że dzwoniłam do Wizz Aira i oznajmiono mi, iż mój syn zostanie wpuszczony na pokład. Kobieta wykonała jakiś telefon i spytała, czy mam inny dokument syna (miałam tylko akt urodzenia- jednak okazało się, że nie był wystarczający). Nawet na nas nie patrząc powiedziała, że mój syn na pokład samolotu nie wejdzie, spytałam dlaczego nie powiedziała mi tego przy sprawdzaniu dokumentów i nadaniu bagażu i po co czekałam te 3 godziny na lotnisku- ona się uśmiechnęła.

Zadzwoniłam do partnera (który pomimo gorączki i wizyty w szpitalu od razu wsiadł w samochód i po 15 minutach był już na lotnisku). Pokazałam jej również zapis w paszporcie, gdzie jest wyraźnie napisane, że mój syn jako obywatel Polski nawet po upływie ważności paszportu może wrócić do swojego kraju.

Kobieta po prostu nie zwracając na mnie uwagi obsługiwała kolejkę ludzi. Podeszłam poprosiłam o jej imię, gdyż już byłam pewna że napiszę skargę na tak karygodne zachowanie. I wtedy usłyszałam, że owa kobieta nie musi mi się przedstawiać. Druga kobieta obsługująca drugą kolejkę powiedziała, że nikt nie musi nam się przedstawiać, bo jesteśmy tylko „fucking Polish people”.

Wtedy moja cierpliwość się skończyła – tym bardziej, że było to skierowane również do mojego 7-letniego syna,  który nie musze dodawać, chodząc do szkoły w UK, zna język. Już krzycząc odpowiedziałam „maybe I’m fucking Polish but I can go back to my country”.

Wtedy starsza blond włosa kobieta dosłownie wskoczyła na mnie i z bardzo bliskiej odległości (ok 10cm od mojej twarzy zaczęła mnie wyzywać)- a później gdzieś poszła. Spytałam  kobiety, która nas obsługiwała od początku, jak długo mam czekać na menagera.

Kobieta nigdzie nie dzwoniąc i nie wykonując żadnych zbędnych ruchów odpowiadała, że już wzywa, cały czas jednak wypuszczając ludzi do samolotu za koleżankę – która po ataku na nas gdzieś poszła.

Kolejny raz prosiłam o jej dane, bo nie wiedziałam na kogo złożyć skargę,  usłyszałam w odpowiedzi, że mogę na Wizzair napisać skargę, bo ona nie ma obowiązku się przedstawiać. Odeszłam wiec dalej i zrobiłam kobiecie zdjęcie, co bardzo ją rozwścieczyło i oznajmiła, że, jeżeli nie usunę przy niej zdjęcia, nie wejdę na pokład i wezwie policję. 

Oczywiście poprosiłam ją o wezwanie policji i menagera, bo już kolejka ludzi czekająca do wejścia na pokład była coraz mniejsza. W tym czasie mój partner zdarzył dojechać na lotnisko, by odebrać mojego 7-latka do domu, a ja z młodszym synem miałam lecieć (ze względu na problemy z nóżką malucha mieliśmy umówiona konsultację w Polsce ze specjalistą).

Okazało się również, że ze względu na to, że nie wykasowałam zdjęcia owej Pani z telefonu, nie mogę wejść na pokład samolotu ja i mój młodszy syn (mając ważne dokumenty oraz karty pokładowe), bo nie mogę zostawić 7-letniego syna- co niby byłoby logiczne- ale mój partner mimo gorączki czekał już na lotnisku.

Okazało się jednak że on bez ważnego biletu nie może syna odebrać z bramki,  a ja po wyjściu i przekazaniu dziecka wrócić już nie mogę. Nawet pracownik lotniska oraz policja nie mogła odprowadzić kilka metrów syna do taty, co było absurdem.

Jak się później okazało pracownice Wizz Air zaczęły krzyczeć do policji, że jestem agresywna i niebezpieczna (tylko dlatego, że chciałam jej dane i nie wykasowałam zdjęcia), oznajmiłam więc policji, że skoro matka z dwójką dzieci jest tak agresywna i niebezpieczna wręcz sama żądam, by mnie aresztowali- bo cały czas mnie tym straszyli mówiąc, że nie mam prawa robić nikomu zdjęć i mam oddać  telefon. 

Oczywiście tylko się na to zaśmiałam, a jedyne czego żałuję to, że całe zajście nie było nagrane- jednak w stresie i również strachu nie pomyślałam o tym. Policjant oczywiście też się nie przedstawił, bo niby nie miał takiego obowiązku. Z pracownikiem lotniska opuściliśmy więc teren odprawy i wróciliśmy od razu do domu. 

 

Dodam że mieszkam z rodziną 5 lat na terenie UK i nigdy nie spotkało mnie nic takiego. Nawet dodam, że nie byłam nigdy świadkiem sytuacji rasistowskiej i do tej pory miałam bardzo pochlebne zdanie na temat Anglików- postrzegając ich tylko jako osoby przesympatyczne i wiecznie uśmiechnięte. 

 

Oczywiście wczoraj po powrocie do domu od razu wysłałam formularz skargi do Wizz Air opisując całą sytuację. Proszę również o poradę, gdzie jeszcze mogę to zgłosić ponieważ takie zachowania nie powinny spotkać nikogo, tym bardziej karmiącej matki z dwójką dzieci.”

 

źródło Polish Express, pixabay

redakcja

 




Odwrotu nie ma! Zmiany w 500 plus to już pewnik. Nieoficjalnie wiadomo, czego Polacy mogą się spodziewać.

 

 

O 500 plus media trąbią cały czas. A to, że program zamiast pomagać rodzinom, obciąża budżet państwa i zniechęca matki do rozwoju zawodowego. Czasami bywają to informacje wyssane z palca, ale ta ostatnia o zmianach w programie to już pewnik.

Podwyższenie progu dochodowego, wprowadzenie nowych limitów, pomoc rodzinom, w których dzieci się uczą. To propozycje zmian, które mają zostać ogłoszone już niebawem, bo 14 kwietnia podczas konwencji PiS.

 

W wywiadzie dla „GP” Jarosław Kaczyński powiedział:

 

„Realizujemy program, staramy się robić wszystko, by Polacy odczuwali poprawę sytuacji gospodarczej w kraju”.

 

Prezes PiS zapowiedział również ogłoszenie zmian w programie 500 plus.

 

Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o podwyższenie progu dochodowego z 800 do 1050 złotych. Zostanie wprowadzony limit dochodu na osobę. 

500 plus miałoby przysługiwać rodzinom, w których są dzieci uczące się do 25. roku życia. Obecnie pieniądze wypłacane są na dzieci do 18. roku życia.

 

Oprócz zmian w 500 plus, podobno rząd chce również wprowadzenia darmowych leków dla seniorów, którzy skończyli 70 lat i dodatkowej pomocy finansowej dla nich.

 

No cóż, przy spadających sondażach i zbliżających się wyborach samorządowych, przyszła kolej na następne obietnice.

 

 

źródło GP

REDAKCJA




Z OSTATNIEJ CHWILI! Trwa właśnie atak terrorystyczny na ambasadę Francji.

Tragiczne informacje z Burkina Faso. W stalicy kraju w Wagadugu trwa właśnie atak terrorystyczny na ambasadę Francji i Instytut Francuski.

 

O tym, że terroryści zaatakowali budynki zajmowane przez francuskich dyplomatów poinformowali przedstawiciele ambasady za pośrednictwem portalu społecznościowego.

Zaapelowano w nim, by zachować czujność i najlepiej pozostać w bezpiecznym miejscu.

 

” Trwa atak na ambasadę Francji i Instytut Francuski. Proszę nie ruszać się z miejsca, w którym przebywacie” – napisano w komunikacie.

 

O tym, że jest to atak terrorystyczny poinformował za pośrednictwem Twittera również Jean-Marc Chataigner, pełniący funkcję francuskiego dyplomaty w państwach Sahelu.

 

 

Informatorzy agencji Associated Press mówili o pięciu mężczyznach, którzy podpalili ambasadę Francji i rozpoczęli ostrzał. Na miejsce wysłano siły specjalne, które mają spacyfikować napastników. Washington Post podkreśla, że w bliskim sąsiedztwie zaatakowanych budynków znajduje się biuro premiera Burkina Faso.

 

 

Źródło Twitter

redakcja

Martyna

EKSPERCI OSTRZEGAJĄ! Dzieci i osoby starsze narażone najbardziej. TEGOROCZNA EPIDEMIA NIE TYLKO NIE ODPUSZCZA, ALE JEST JEDNĄ Z NAJGORSZYCH.

 

Te dane przerażają. W lutym służby medyczne odnotowały ponad milion przypadków zachorowań lub podejrzeń zachorowań an grypę, w tym 10 przypadków śmiertelnych.

 

Jak wynika z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny tylko w ostatnim tygodniu lutego na grypę zachorowało 248 tys. Polaków.

 

We wcześniejszych tygodniach ta liczba utrzymywała się na podobnym poziomie. Najwięcej przypadków było między 16 a 22 lutego, bo niemal 270 tys. Ofiary śmiertelne grypy odnotowano z kolei między 8 i 28 lutego.

 

Eksperci ostrzegają, że tegoroczna epidemia grypy nie tylko nie odpuszcza, ale jest najgorszą od przynajmniej 15 lat.

 

Szczególną uwagę powinno się zwracać na dzieci oraz osoby starsze, które najbardziej narażone są na zachorowanie.

 

W poprzednim sezonie epidemicznym zarejestrowano ponad 4 miliony zachorowań i podejrzeń zachorowań na grypę. Z powodu powikłań zmarło w Polsce 140 osób.

 

 

źródło wp, pixabay

redakcja




PRZEŁOMOWE ODKRYCIE NA TEMAT LUDZKIEJ ŚMIERCI! Kiedy serce przestaje bić, mózg nadal pracuje.

Uratowanie ludzkiego życia jest możliwe nawet do pięciu minut po tym, jak jego serce przestanie bić.

 

Według najnowszych badań neurologów z Berlina przeprowadzonych na grupie dziewięciu umierających pacjentów moment śmierci nie powinien być wyznaczany zatrzymaniem akcji serca, ale ostatnią falą elektryczną przepływającą przez nasz mózg.

 

Odkrycie to oznacza, że nawet przez trzy albo pięć minut od kiedy serce przestaje bić, a ciało nie daje oznak życia, mózg zachowuje świadomość.

 

 

Przełomowe badanie zostało przeprowadzone przez zespół neurologów, z przewagą członków Charité–Universitätsmedizin Berlin. Do tego odkrycia przyczyniło się dziewięciu pacjentów z postępującymi uszkodzeniami mózgów, który nie wyrazili zgody na resuscytację. Naukowcy rejestrowali sygnały wysyłane przez ich mózgi podczas ostatnich chwil życia. W ten sposób mieli nadzieję na uzyskanie nowych informacji o umieraniu i nie zawiedli się.

 

Z eksperymentu jednoznacznie wynikał, że nawet po tym, jak serce przestało bić, mózg nadal funkcjonował.

 

Działo się to aż do ostatniej fali elektrycznej, która „wygaszała” mózg, długo po tym, jak krew i tlen przestały być pompowane do ciała.

 

 

Co ciekawe, neurolodzy uważają, że nawet ta fala kończąca pracę mózgu nie musi oznaczać precyzyjnego momentu śmierci.

 

 

” Nigdy nie mieliśmy metody do diagnozowania śmierci mózgu, ani możliwości zbadania, w którym momencie traci się resztki świadomości”– podkreślali naukowcy.

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




BYŁEGO RAJDOWCE NIECO PONIOSŁO! Jak donosi radio RMF FM Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy.

 

 

Jak donosi radio RMF FM Hołowczyc przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym i stracił prawo jazdy.

55-latek jechał z prędkością 113 km/h przy ograniczeniu do 50. Takie przekroczenie w terenie zabudowanym skutkuje odebraniem prawa jazdy na okres trzech miesięcy.

 

Wykroczenie zarejestrowano na terenie gminy Nowa Ruda na Dolnym Śląsku.

 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ex rajdowiec spieszył się na konferencję dotyczącą bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

 

 

źródło wp, Instagram

redakcja