Polska musi się otworzyć na imigrantów, szczególnie tych z krajów arabskich! Trzeba to zrobić, dla dobra pracodawców?

Na polskim rynku pracy, nie ma pracowników wykwalifikowanych, dlatego Polska powinna otworzyć swoje granice dla imigrantów, szczególnie, dla tych z krajów arabskich, aby ten niedobór uzupełnić.

 

Tak wynika przynajmniej z wypowiedzi Marka Goliszewskiego prezesa organizacji pracodawców Business Centre Club.

 

„W wielu regionach kraju różne firmy sygnalizują, że muszą rezygnować z nowych kontraktów, ponieważ nie mogą ich realizować ze względu na brak ludzi do pracy. Trzeba stworzyć lepsze warunki dla imigrantów, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, którzy przyjechaliby na dłuższy czas i podjęli pracę”– tłumaczy.

 

Według niego Polska dla dobra pracodawców powinna otworzyć się na pracowników z krajów arabskich, bo tam można znaleźć osoby wykwalifikowane, nie zaś terrorystów.

 

Zobacz również Polska przyjęła ponad 2 tys. imigrantów przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

„Musimy przyjąć ustawę migracyjną, która otworzy drzwi dla imigrantów. Nie tylko dla Ukraińców, bo oni przyjeżdżają tylko na krótki czas, lecz także dla imigrantów z innych państw, nawet z krajów arabskich, bo można tam znaleźć wykwalifikowanych ludzi, którzy nie są terrorystami. Musimy bardzo szeroko spojrzeć na problem zatrudnienia w Polsce pod kątem migracji, ale nie tylko ze Wschodu, lecz także z Południa” – namawia polskich polityków Goliszewski.

 

Czy rzeczywiście na polskim rynku pracy, brakuje pracowników wykwalifikowanych? Czy Polska nie ma innego wyjścia, jak otworzyć granice dla Arabów? A może to tylko pretekst dla ubogacenia naszego kraju kulturowo?

 

źródło ndie

pixabay

redakcja

Martyna

Wiedzieliście? Polska przyjęła imigrantów, przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

O tym nikt głośno nie mówił?

 

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podczas zeszłotygodniowej wizyty w Paryżu udzielił zaskakującego wywiadu dla „Le Figaro”, w którym stwierdził, że Polska przyjęła imigrantów przesłanych przez Europę Zachodnią.

 

Czaputowicz w wywiadzie dla „Le Figaro” powiedział, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, z których wielu przybyło z Donbasu.

 

„Ponadto przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale oni nie chcą zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska” – tłumaczył Czaputowicz.

 

Minister spraw zagranicznych Polski wyjaśnił również, że szanuje różnorodność i gest otwarcia Angeli Merkel wobec imigrantów.

 

 

„Polska nie jest społeczeństwem wielonarodowym. A rząd jest odbiciem obaw społeczeństwa i wyrazicielem jego lęków. Osobiście szanuję różnorodność, udowadnianą przez kraje Europy Zachodniej. Szanuję też gest otwarcia Angeli Merkel wobec migrantów. Potrzeba jednak czasu, by na taką różnorodność zgodziło się społeczeństwo polskie” – wskazał.

 

To chyba dość szokująca opinia, biorąc pod uwagę fakt, że politycy PiS obiecali Polakom, że imigrantów z Afryki Północnej czy Syrii nie przyjmą.

 

źródło ndie, zdjęcie screen shot

pixabay




SZOK! Po ośmiu latach te informacje nadal mrożą krew w żyłach. Tak stacje radiowe informowały o tragedii w Smoleńsku.

 

 

Dla dziennikarzy to był wyjątkowy poranek. Mieli relacjonować uroczystości w Katyniu, a tymczasem musieli zachować zimną krew i zmierzyć się z wielka tragedią, jak miała miejsce w Smoleńsku, 10 kwietnia 2010 roku.

Pierwsze doniesienia na temat rozbicia się Tupolewa o „pancerną brzozę” pojawiły się w serwisie informacyjnym „Fakty”. Były one raczej szczątkowe, dopiero z minuty na minutę, tragiczna informacja okazała się prawdziwa.

 

 

W podobnej sytuacji znaleźli się dziennikarze Radia ZET. Oni również musieli całkowicie zmienić harmonogram swojej pracy. Zapadła decyzje o nadawaniu programu specjalnego.

Relacje ze Smoleńska nadawała Danka Woźnicka oraz dziennikarz Polsat News, Wiktor Bater. W trakcie audycji na żywo rozmowy z politykami i duchownymi prowadziła Monika Olejnik. Najnowsze informacje były podawane co kwadrans. Nikt nie mógł uwierzyć, w to co się stało.

Tragiczne informacje zaparły dech politykom i dziennikarce prowadzącej program „Śniadanie w Trójce”. Nikt nie wiedział, co ma powiedzieć.

 

źródło youtube

pixabay




„PRZYMKNIJ SIĘ DO CHOLERY”! Skandaliczne zachowanie pracownika IPN podczas spotkania z mieszkańcami miejscowości Czarne.

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas dyskusji między Piotrem Szubarczykiem z Biura Edukacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, a mieszkańcami miejscowości Czarne.

Spotkanie dotyczyło postawienia „żołnierzom wyklętym” pomnika. Zdaniem mieszkańców, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” nie zasługuje na takie upamiętnienie.

Benedykt Lipski, emerytowany nauczyciel z Czarnego, przytaczał przykłady zbrodni na ludności cywilnej dokonanych przez „Łupaszkę”.

 

„Przymknij się, do cholery!” – wykrzykiwał do niego Szubarczyk.

 

Pracownik IPN nie pozwalał nauczycielowi dokończyć wypowiedzi, kpił z niego, śpiewał hymn rosyjski (sic!), a wreszcie stwierdził, że Żydzi nie byli dla Polaków „bratnią krwią”.

 

W związku z tym Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył skargę na zachowanie Piotra Szubarczyka do prezesa IPN.

 

„Nie wnikamy w merytoryczną zawartość wypowiedzi i spory historyczne. Jednak sposób zachowania Piotra Szubarczyka nie licuje z powagą urzędnika państwowego” – napisano.

 

Do swojego wpisu Ośrodek dołączył nagranie ze spotkania pracownika IPN z mieszkańcami Czarnego.

 

Skandaliczne zachowanie pracownika IPN

„SWOŁOCZ, KANALIE, JEBAŁ WAS PIES!” – PRACOWNIK IPN DO UCZESTNIKÓW SPOTKANIATak określił mieszkańców miejscowości Czarne Piotr Szubarczyk z Biura Edukacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku.Nie spodobało mu się, że podczas spotkania ośmielili się negować zasadność wystawienia pomnika „Wyklętych”. Podnosili min. kwestię zbrodni na ludności cywilnej dokonanych przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. „Przymknij się, do cholery!” – krzyczał Szubarczyk do Benedykta Lipskiego, emerytowanego nauczyciela z Czarnego. Pracownik IPN nie pozwalał mu skończyć swojej wypowiedzi, wykpiwał, śpiewał hymn rosyjski (sic!), a wreszcie stwierdził, że Żydzi nie byli dla Polaków „bratnią krwią”. Dodatkowo pracownik IPN skomentował spotkanie publicznym wpisem, w którym określał mieszkańców Czarnego, którzy nie zgadzali się z nim: „wyjątkowa swołocz, tchórzliwe kanale”. I zakończył: „Jebał was pies! I tak Polska wygra tę batalię, a na was naplują kiedyś wasze wnuki”.Ośrodek składa skargę na zachowanie Piotra Szubarczyka do prezesa IPN. Nie wnikamy w merytoryczną zawartość wypowiedzi i spory historyczne. Jednak sposób zachowania Piotra Szubarczyka nie licuje z powagą urzędnika państwowego.____Jeśli popierasz nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na poniższe dane. Finansujemy działalność jedynie z prywatnych środków:PayPal i karta płatnicza: https://www.omzrik.pl/donacjaDane do przelewu:Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznychul Górczewska 5301-401 Warszawanr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540tytuł : "darowizna na działalność statutową"IBAN : PL19249000050000452084358540SWIFT: ALBPPLPW

Gepostet von Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych am Montag, 9. April 2018




Polska! Kopali i bili go po głowie. Polacy napadli na Polaka, bo myśleli, że jest…

W Gnieźnie aresztowano trzech mężczyzn, którzy kilka dni temu okradli i pobili przechodnia.

Myśleli, że jest Arabem, tymczasem okazał się Polakiem.

Kopali i bili go po głowie. Zabrali mu portfel, którym było 220 zł.

 

„To był obywatel Polski, ale typ jego urody może sprawiać mylne wrażenie, że jest obcokrajowcem i sprawcy znieważali go w przekonaniu jego odmiennej przynależności etnicznej” – powiedział w rozmowie z portalem radiopoznan.fm prokurator rejonowy z Gniezna Małgorzata Rezulak-Kustosz.

 

Do napaści doszło w Gnieźnie. Sprawców, którzy są w wieku od 18 do 22 lat zatrzymano.

To kolejny już atak w Gnieźnie na tle rasowym. Do poprzedniego doszło w lutym. Wówczas to dwóch pijanych mężczyzn zaatakowało obywatela Maroka.

 

Jeden z napastników skierował wiatrówkę w stronę obcokrajowca i krzyknął, że ma „wyp… z Polski”, bo „Polska jest dla Polaków”.

 

źródło radiopoznan.fm, pixabay

redakcja

 

Martyna

Najpierw Polaków upokorzyli, teraz żądają od polskich kibiców, aby za koszulkę polskiej reprezentacji zapłacili kupę kasy.

Tak niedawno informowaliśmy, o tym, że firma Nike, która zaprojektowała stroje dla polskiej reprezentacji na mundial, podczas kampanii promującej ukazała Polaków z nie najlepszej strony. Na zdjęciach polscy kibice stali pod blokiem, mieli koszulki włożone w gacie, ogólnie nie wyglądało to zbyt dobrze wizualnie. Najpierw żarty, teraz firma Nike powaliła ceną zaprojektowanej koszulki. Chcesz „poczuć się” jak Lewandowski? Za koszulkę z super kosmicznej technologii musisz zapłacić prawie 600 zł, dokładnie 569. To najdroższa reprezentacyjna koszulka meczowa w historii!

 

Nike całej sprawy nie chce komentować. Ciekawe dlaczego? Jeszcze ciekawszą rzeczą jest to, że np. kibice angielscy, za koszulkę swojej kadry, zapłacą znacznie mniej niż Polacy (w przeliczeniu na złotówki to jakieś 430-440 złotych za sztukę), a za nadruk nazwiska nie dopłacają nic.

 

 

Zastanawiające jest również to, że kupując koszulkę polskiej reprezentacji na angielskiej stronie zapłacimy za nią mniej, bo niecałe 500 złotych. Dlaczego? Tego firma Nike również nie wyjaśnia.

 

 

źródło wp.pl, Twitter

redakcja

 

 




Za żadne skarby nie chcą przeprosić Polaka! Niemiecka telewizja robi wszystko, aby nie wypełnić prawomocnego wyroku sądu.

 

Pomimo prawomocnego wyroku sądu, niemiecka telewizja ZDF robi wszystko, aby nie przeprosić byłego więźnia Auschwitz Karola Tenderę za użycie sformułowania polskie obozy zagłady.

ZDF złożyła odwołanie od wyroku niemieckiego sądu, który podtrzymał decyzję polskiego wymiaru sprawiedliwości.

 

„ZDF wniósł do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe odwołanie od orzeczenia Wyższego Sądu Krajowego w Koblencji – wyjaśnił mec. Lech Obara, przewodniczący stowarzyszenia Patria Nostra.

Stacja uzasadnia swoje odwołanie naruszeniem wolności mediów i powołuje się na klauzulę porządku publicznego.

 

 

Tutaj przeczytasz również: Najważniejsze zmiany w kodeksie pracy! Zmiany w urlopach, czas wolny w trakcie pracy i nie tylko. Warto wiedzieć.

 

W styczniu b.r. sąd w Kolbecji odrzucił skargę niemieckiej telewizji ZDF dotyczącej przeprosin za użycie sformułowania „polskie obozy zagłady” . Podtrzymał przez to decyzję Sądu Apelacyjnego w Krakowie dotyczącego przeprosin byłego więźnia Auschwitz Karola Tendery za naruszenie jego „godności człowieka oraz tożsamości narodowej”.

 

Telewizja opublikowała przeprosiny, ale były one okrojone i słabo widoczne.

Pełnomocnicy Polaka zwrócili się więc do niemieckiego wymiaru sprawiedliwości o to, by wyegzekwował należyte przeprosiny. Racja została przyznana stronie polskiej, ale ZDF robi wszystko, aby nie przeprosić.

 

Wygląda na to, że telewizja niemiecka nie uważa, jakoby używając sformułowania polskie obozy zagłady, zrobiła coś złego. Być może Karol Tandera przeprosin w ogóle się nie doczeka.

 

źródło wp, pixabay

redakcja

 

 




Planujesz zajść w ciążę? Powinnaś to wiedzieć! Rząd zamierza objąć kobiety pełną kontrolą. Nie każdej się to spodoba.

 

Jak wynika z informacji, do których dotarło RMF FM rząd szykuje dla kobiet nowe standardy opieki okołoporodowej. Będą obowiązkowe testy na depresję oraz zostanie zwiększony nacisk na karmienie piersią.

 

Dokument zostanie zaprezentowany po Wielkanocy przez Ministerstwo Zdrowia.

Zgodnie z nowymi standardami, każda kobieta w czasie ciąży ma trzykrotnie wypełnić test sprawdzający jej samopoczucie. Badanie ma być przeprowadzane około dwunastego, dwudziestego siódmego tygodnia ciąży i tuż po porodzie. Składający się z dwudziestu jeden pytań test ma pomóc ustalić, czy kobieta jest zagrożona depresją poporodową.

 

Nowe standardy to też łatwiejszy dostęp do mleka kobiecego dla wcześniaków i większy nacisk na karmienie piersią. W pierwszym przypadku z pomocą mają przyjść banki mleka.

 

„Nowe standardy mają sprawić, że dużo później po porodzie dziecko będzie karmione mlekami modyfikowanymi” – tłumaczy w rozmowie z RMF FM Leokadia Jędrzejewska, konsultant krajowy w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego.

 

Tutaj przeczytasz również: Żyd, który próbuje zaszkodzić Polsce na arenie międzynarodowej. Nie pozwoli zapomnieć Polakom, co zrobili Żydom w czasie II wojny światowej.

 

Wygląda na to, czy kobiety chcą czy nie, będą karmić piersią.

 

 

źródło RMF FM, pixabay

redakcja

 

 




POLKA O SWOIM DRAMACIE! Dwóch Arabów zaciągnęło ją do lasu, ciągnęli ją za nogi. Z taką brutalności nigdy się nie spotkała.

 

Polka przeżyła koszmar. Dopiero rok po napaści na tle seksualnym zdecydowała się o wszystkim opowiedzieć.

Agnieszka Wiśniewska przyjechała do Szwecji w 2007 r. ponieważ była pewna, że to kraj w którym nie tylko może spokojnie żyć, ale również mieć i wychować dzieci.

Niestety to w tym kraju przeżyła swój największy koszmar, którego nie zapomni do końca życia.

Kiedy pewnego wieczoru wracała z zakupów na sztokholmskim przedmieściu Järfälla, zauważyła że jest śledzona przez dwóch mężczyzn. Dwieście metrów przed jej mieszkaniem została zaatakowana i zaciągnięta do lasu.

 

„Mówili łamanym szwedzkim, to nie byli Szwedzi. To byli obcokrajowcy. Ja nie widzę różnicy między Arabem a ludźmi z Afganistanu. Dla mnie to byli po prostu młodzi chłopcy pochodzenia arabskiego. Między sobą rozmawiali po arabsku. Do mnie raz krzyknęli tylko, żebym ‚zamknęła gębę i nie krzyczała’. Generalnie mało mówili, więcej robili. Byli bardzo brutalni. Ja się w życiu z czymś takim nie spotkałam, żeby drugiego człowieka w ten sposób traktować i nie mieć szacunku dla ludzkiego życia. Ciągnęli mnie przez las, park właściwie za nogi. Jednocześnie jeden próbował mnie rozebrać, podciągać bluzkę do góry. Gdy próbowałam się przeciwstawić to bił mnie pięścią w brzuch” – powiedziała Wiśniewska.

 

„Nigdy wcześniej ich nie spotkałam. Uderzający dla mnie był ich brak szacunku do mojego życia jako człowieka. Oni nie mieli żadnych hamulców. Sposób w jaki mnie potraktowali, kopali, bili… czułam się jak śmieć. Wiedziałam, że jestem śmieciem dla nich. Jeżeli nie zareaguję, nic nie zrobię, to mogą mnie nawet zabić. Widziałam, że muszę coś zrobić” – wyjaśniła.

 

Napastników wystraszył przypadkowy kierowca, który zaparkował niedaleko. Kiedy uciekli kobieta zadzwoniła na policję, która zjawiła się dość szybko i zebrała potrzebne dowody do wykrycia napastników, których do tej pory nie udało się złapać.

 

Na pomoc psychologa Polka czekała 11 miesięcy. Dlaczego? Bo pierwszeństwo należy się właśnie uchodźcom, a więc takim, młodym doświadczonym przez życie Arabom, którzy potraktowali ją jak śmiecia i zostawili w lesie na mrozie.

 

 

 

Radio Szczecin, pixabay

redakcja

Martyna

Po tej wypowiedzi Kornela Morawieckiego, głos zabrał wiceszef MSZ Bartosz Cichoński. „Wypowiedzi Kornela Morawieckiego nie odzwierciedlają stanowiska polskiego rządu”.

Marszałek Kornel Morawiecki słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi, które nijak się mają do poglądów jego syna premiera Mateusza Morawieckiego. Senior już raz zaskoczył opowiadając się za przyjmowaniem uchodźców, teraz w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej” poruszył temat wrzawy wokół ustawy o IPN oraz postawy Polski w czasie II wojny światowej.

 

„Żydzi polscy przez kilkaset lat byli tutaj z Polakami. Mieli swoją gwarantowaną wolność, swobodę własnych wierzeń, własne kupiectwo, silny udział w życiu gospodarczym. Mieli nawet swój osobny język – jidysz, którego teraz nie ma. Niemcy zniszczyli naród Żydów polskich, ogromny naród. Żydostwa jako takiego poza polskim żydostwem nie było” – ocenił Kornel Morawiecki.

Na tym jednak senior nie skończył swoich dywagacji.

 

„To jest tak, że Żydzi nie przyznają, że Niemcy mordowali Żydów za pomocą Żydów, Polaków, Ukraińców. To nie znaczy, że mordowali Żydzi czy Polacy. Mordowali Niemcy, posługując się Polakami czy Żydami”.

 

„Panowie wiedzą, kto przepędzał Żydów do warszawskiego getta? Panowie myślą, że Niemcy ich zaganiali do getta? Nie. Żydzi sami poszli, bo im powiedzieli, że tam będzie enklawa, że nie będą mieli z tymi wstrętnymi Polakami do czynienia. A to, że ich potem zagłodzili na śmierć i wywieźli do Treblinki… To tak było!” – powiedział ojciec premiera.

 

Trudno Kornelowi Morawieckiemu nie przyznać całkowitej racji, choć wypowiedź jego zdecydowanie nie leży polskiemu rządowi.

 

Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych wypowiedział się na temat słów marszałka seniora Kornela Morawieckiego odnoszących się do roli Żydów w Holokauście.

 

„Wypowiedzi Kornela Morawieckiego nie odzwierciedlają stanowiska polskiego rządu”– powiedział Bartosz Cichocki.

źródło Kultura Liberalna, wikipedia

redakcja




To chyba ostatnia rzecz, jakiej moglibyśmy się spodziewać po Żydzie, zwiedzającym Auschwitz-Birkenau.

To chyba ostatnia rzecz, jakiej moglibyśmy się spodziewać po Żydzie, znieważenie pomnika ofiar w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

A jednak, jak wynika z informacji, do których dotarło radio RMF FM policjanci zatrzymali obywatela Izraela na terenie byłego obozu koncentracyjnego, który jak wynika z relacji świadków znieważył pomnik ofiar.

Jeden z uczniów izraelskich 19-latek miał oddać mocz na schody, które znajdują się na terenie obozu.

Świadkiem tego incydentu była przewodniczka muzeum i to ona powiadomiła policję.

 

Po przesłuchaniu Izraelczyk przyznał się do winy. Sprawę bada również prokuratura.

 

Co kierowało 19-latkiem? Tego nie wiadomo. Jednak trzeba przyznać, że w dobie kiedy Żydzi tak bardzo czują się skrzywdzeni przez Polaków, sikanie na swoich współbraci jest nie na miejscu?

 

źródło Radio RMF RM, pixabay

redakcja




Wódeczki i winka na stacjach benzynowych nie kupisz? Tak, to nie żart. Zakaz sprzedaży alkoholi mocnych obowiązuje w…

 

„Od kwietnia wódka tylko w sprzedaży w autoryzowanych sklepach z dewocjonaliami wiadomego właściciela”, „no cóż jest to imperium Rydzyka” to tylko niektóre komentarze zamieszczone pod artykułem, w którym „Rzeczpospolita” donosi o zakazie sprzedaży alkoholu na toruńskich stacjach benzynowych.

 

Żart! Jak widać nie.

 

„Toruń jest jedynym miastem w Polsce, które wprowadziło zakaz sprzedaży win i wódek na wszystkich stacjach paliw w mieście” – informuje dziennik.

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy stwierdził nieważność uchwały w tej sprawie, ale Toruń się nie poddaje i jeszcze dziś do  Naczelnego Sądu Administracyjnego ma wpłynąć skarga kasacyjna od tego wyroku.

 

„Dopóki wyrok ostatecznie nie zapadnie, uchwała obowiązuje” – pisze dziennik.

 

„Chodzi o uchwałę z końca lutego 2017 r., na mocy której toruńscy radni ustanowili dla wszystkich stacji w mieście zakaz sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych, zawierających powyżej 4,5 proc. alkoholu. Wyjątek obejmuje jedynie piwa, w dodatku te słabsze” – informuje „Rzeczpospolita”.

 

Zakaz nie dotyczy restauracji na stacjach benzynowych, ale tylko tych, które znajdują się w odrębnych obiektach budowlanych.

 

Radni w Toruniu powołali się na ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz na związaną z nimi politykę samorządów, która ma prowadzić do ograniczenia dostępności i spożycia alkoholu.

 

W związku z tym, że samorządy uzyskały nowe uprawnienia wraz z wejściem w życie przepisów ustawy antyalkoholowych, mogą ograniczać nocną sprzedaż alkoholu w sklepach i wprowadzać nowe regulacje dotyczące picia alkoholu w miejscach publicznych.

Jak widać radni Torunia z nowych regulacji korzystają

 

źródło rp.pl, pixabay

redakcja