SZOK! TAK „BIEDRONKA” POTRAKTOWAŁA SWOJĄ PRACOWNICĘ! KOBIETA STRACIŁA PRACĘ, BO STANĘŁA W OBRONIE…

 

 

 

Biedronka w Puławach zwolniła pracownicę po tym, jak została pobita przez agresywnego klienta. Sprawę wyjaśnia właściciel Biedronki – Jeronimo Martins Polska.

 

Jak wynika z informacji „Tygodnika Powiśla” do tych wydarzeń doszło w Biedronce przy ulicy Piaskowej w Puławach 4 listopada 2017 roku.

 

Do sklepu wtargnęło dwóch agresywnych 17-latków. Napastnicy chcieli ukraść alkohol. W pewnym momencie doszło do przepychanki z pracownikami Biedronki. Wtedy jeden z nastolatków próbował zaatakować pracownika „tulipanem” ze szklanej butelki.

 

Całej sytuacji przyglądali się klienci sklepu, ale na pomoc koledze ruszyła pani Jolanta, która została kopnięta przez jednego z napastników.

 

Po chwili na miejsce dotarł patrol policji.

 

Kobieta trafiła na trzytygodniowe zwolnienie z pracy. 26 stycznia została wezwana pod koniec zmiany do kierownika. Ten wręczył jej wypowiedzenie. Jak pisze gazeta, przyczyny zwolnienia jej nie podano.

 

„Byłam w szoku. W życiu bym się tego nie spodziewała. Przecież nie zrobiłam niczego złego. W dodatku samotnie wychowuję dziecko. Ta praca była dla mnie tak ważna” – powiedziała pani Jolanta.

 

 

Pani Jolanta domaga się od Jeronimo Martins Polska odszkodowania. Kobieta już skierowała sprawę przeciwko właścicielowi Biedronki do sądu pracy.

 

Portal Gazeta.pl poprosił przedstawicieli Jeronimo Martins Polska o komentarz w tej sprawie:

 

 

„Poddajemy tę sprawę dokładnej analizie przez Biuro Obsługi Pracowników, działające na poziomie centrali firmy, a nie w strukturach regionu. Taki sposób jej procedowania wymaga dodatkowego czasu, ale gwarantuje obiektywny przebieg procesu sprawdzania danego przypadku” – napisano w oświadczeniu Biura Prasowego Jeronimo Martins Polska.

 

 

źródło Radio Zet, wikipedia

redakcja

Martyna

JUŻ WIADOMO, ŻE JEDNA Z NAJPOPULARNIEJSZYCH DIET JEST SZKODLIWA DLA ZDROWIA! Naukowcy nie mają co do tego żadnych wątpliwości.

W ostatnim czasie jednym z najpopularniejszych trendów żywieniowych jest unikanie produktów z laktozą. Tymczasem lekarze i dietetycy ostrzegają przed stosowaniem takiej diety. Dlaczego? W dłuższej perspektywie może się ona okazać zgubna dla ludzkiego organizmu.

 

Unikanie laktozy stało się popularne po tym, jak w sieci pojawiła się informacja, że im jesteśmy starsi, tym coraz gorzej trawimy cukier mleczny czyli właśnie laktozę. Jeśli nasz organizm nie ma laktazy, czyli enzymu rozkładającego laktozę na cukry proste, wówczas można mówić o nietolerancji. Znienawidzony przez wielu składnik jest źródłem łatwo przyswajalnej energii, wpływa także na gospodarkę hormonalną organizmu. Znajduje się ona w serkach, mleku, jogurtach czy lodach.

 

Dwaj specjaliści z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego prof. Włodzimierz Bednarski i prof. Zygmunt Zander twierdzą, że wykluczenie z diety laktozy, przez osoby, które nie mają nietolerancji, może się okazać szkodliwe dla naszego organizmu.

 

„Gdybyśmy założyli, że wszyscy będziemy konsumować wyłącznie produkty bez laktozy, to nasz enzym odpowiedzialny za jej trawienie rozleniwi się i przestanie być aktywny. W sensie ewolucyjnym uwstecznimy się” – mówi prof. Bednarski.

 

Naukowiec dodaje, że tego typu trendy żywieniowe są  wymysłem specjalistów od marketingu, ponieważ te białka, które są wprowadzane do produktów zamiast laktozy mogą spowodować znaczące szkody w naszym organizmie. Jako przykład podaje m.in. galaktozę, która może nie być trawiona w ten sam sposób co laktoza.

 

Prof. Zander podkreśla, że osoby, które cierpią na nietolerancję laktozy powinny włączyć do diety produkty fermentowane, co ma być zdrowsze dla organizmu.

 

„Specjaliści od marketingu i producenci żywności wykorzystują niewiedzę konsumentów i na niej zarabiają” – mówi.

 

 

Podsumowując. Osoby, które nie cierpią na brak tolerancji laktozy, nie powinny rezygnować z nabiału.

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




TA KASA MINISTROM SIĘ NALEŻAŁA I NIE MA CO Z TYM FAKTEM DYSKUTOWAĆ! (VIDEO)

Ostatnio dość głośno było o sprawie nagród, które zostały przyznane ministrom i wiceministrom w rzędzie Beaty Szydło. Suma powalająca 2mln 100 zł. Za co te nagrody? O tym poniżej.

 




Z OSTATNIEJ CHWILI! KATASTROFA SAMOLOTU PASAŻERSKIEGO. Na pokładzie maszyny było 66 osób.

 

 

 

Lecący z Teheranu samolot pasażerski rozbił się w środkowym Iranie – poinformowała agencja Reutera. Na pokładzie maszyny było 66 osób. Na razie nie wiadomo, czy ktoś przeżył katastrofę.

 

Samolot rozbił się na górzystym terenie w pobliżu miasta Semirom. Maszyna leciała z Teheranu do miasta Yasuj.

 

Rzecznik lokalnych służb ratunkowych przekazał, że wszystkie jednostki są w gotowości, by uczestniczyć w akcji ratunkowej. Zła pogoda utrudnia dotarcie śmigłowcem do miejsca zdarzenia.

 

źródło wprost redakcja, screen

 




Już jutro TŁUSTY CZWARTEK! Te pączki najlepiej omijaj szerokim łukiem.

 

 

Już jutro Tłusty Czwartek. Dyskonty robią wszystko, aby przyciągnąć do siebie klientów i sprzedać jak najwięcej pączków, oczywiście, aby jak najwięcej zarobić.

 

Tym samym ceny tych słodkości lecą na łeb na szyję i tak jedną sztukę w Lidlu czy Biedronce można kupić nawet za niecałą złotówkę, a przy zakupie większej ilości, cena jest jeszcze niższa i w zależności od sklepu oscyluje w przedziale od 0.58 gr do 0.79 gr.

 

Tu jednak powstaje pytanie? Czy taki pączek jest w ogóle jadalny i co się w nim znajduje?

Choć dyskonty zapewniają o wysokiej jakości produktu i braku konserwantów to Jacek Paprocki, dyrektor Cechu Rzemiosł Spożywczych w Warszawie w rozmowie z Wirtualną powiedział, że „uczciwą” ceną jest ok. 3 zł za sztukę.

 

„Taka cena pozwoli klientowi na zaspokojenie gustów smakowych, a producentowi na zarobek” – przekonywał.

 

Dodał również, że według wyliczeń Centrum nie da się zrobić pączka w oparciu o standardową recepturę za 0,50 zł za sztukę.

 

„Samo ciasto może mieć wówczas przeróżny skład, nie mówiąc o nadzieniu” – stwierdził Paprocki.

 

 

„Standardowa cena pączka powinna wynosić od 2 zł do 4,5 zł. Za tę cenę produkt jest bezpieczny, uwzględnia koszty produkcji i użycie wysokiej jakości składników, czyli prawdziwego masła, żółtek, drożdży, cukru, oleju, mąki i mleka” – powiedział kierownik jednego ze sklepów warszawskiej sieci piekarni i cukierni Grzybki.

 

 

Zatem wszystko jasne! Pączki za niecałą złotówkę albo i mniej, lepiej omijać szerokim łukiem.

Choć cena na pewno zachęca do kupienia, to na dobrą sprawę nie można być pewnym co w takim pączku się znajduje.

 

 

źródło wp

 

redakcja

Martyna

ADAM BIELECKI MIAŁ WYPADEK PODCZAS WYPRAWY NA K2! Na polskiego himalaistę podczas schodzenia spadł…

Polski himalaista Adam Bielecki miał wypadek podczas wyprawy na K2.

 

„Obrażenia są głębokie, ale na szczęście to tylko rany. Zaszyli je inni himalaiści. Adam nie stracił przytomności, dobrze zniósł zejście do bazy. Adam będzie musiał kilka dni spędzić w bazie”- powiedział kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

 

 

W środę poranne doniesienia spod szczytu K2 napawały optymizmem. Wiatr wiał z prędkością 30 km/h i warunki pogodowe pozwalały na wspinaczkę. Adam Bielecki i Janusz Gołąb wyruszyli z bazy i mieli dojść do drugiego obozu.

 

Tam mieli dołączyć do Macieja Bedrejczuka, który jako jedyny zdecydował się nocować poza bazą. Optymizm jednak szybko został zgaszony. Z powodu zbyt silnego wiatru musieli zawrócić. Bielecki i Gołąb byli w drodze do obozu pierwszego, gdy przydarzył się wypadek.

 

Polscy himalaiści walczą, aby zapisać się w historii jako pierwsi ludzie, którzy zimą zdobyli szczyt K2.

 

źródło wp, wikipedia

redakcja




Wczoraj dziennikarka zasłabła, dziś wyjaśnia dlaczego! „Plotki o mojej śmierci są przesadzone”.

 

 

We wtorek podczas programu „Dzień dobry TVN” doszło do nietypowej sytuacji. Współprowadząca Dorota Wellman nie pojawiła się na antenie po godzinie 10.00 a Marcin Prokop musiał sam poprowadzić program. Nikt nie potrafił powiedzieć co się stało, dziś dziennikarka sama wyjaśniła swoje zniknięcie:

 

 

„Plotki o mojej śmierci są przesadzone. Chciało mi rozsadzić bańkę. Przyjechali ratownicy i uratowali mnie. (…) Co 7 lat mam takie napady. Bardzo dziękuję za życzliwość – powiedziała w środowym programie.

 

 

Okazuje się, że dziennikarka ma problemy z ciśnieniem i jest meteopatą, dlatego bywa, że z powodu zmiany pogody po prostu czuje się gorzej.

To zapewne dobra wiadomość, dla wszystkich wielbicieli popularnej dziennikarki.

 

źródło wp

redakcja




OSTASZEWSKIEJ PUŚCIŁY NERWY! Aktorka zareagowała natychmiast i przeprosiła za …Trudno nie przyznać jej racji.

 

Maja Ostaszewska znana jest z swojego zaangażowania w sprawy społeczne i polityczne. Kiedy jest to konieczne potrafi wyjść na ulice i głośno protestować w słusznej sprawie.

 

Teraz aktorka również nie mogła przejść obok akcji propagowanej przez byłego księdza Jacka Międlara, który otworzył sklep z odzieżą i sprzedaje dość kontrowersyjne koszulki i bluzy z napisem:

 

„Nie przepraszam za Jedwabne. „Dumny Polak nie przeprasza za niemieckie zbrodnie”.

 

Akcja byłego duchownego zadziałała na Ostaszewską jak przysłowiowa płachta na byka.

Aktorka zareagowała natychmiast:

 

 

„Każdy naród, który znalazł się pod okupacją nazistowską miał niezwykłych bohaterów, ludzi, którzy przywracali wiarę w to, że człowiek jest piękną istotą, zdolną do heroizmu, współodczuwania. Ale każdy z tych narodów ma także w swej historii ludzi podłych. My również” – napisała na Instagramie.

 

 

„Dziś pewien nacjonalista bezkarnie nawołuje do nienawiści i sprzedaje koszulki z napisem „Nie przepraszam za Jedwabne”. To haniebne. Brak reakcji odziera nas z człowieczeństwa. Ja jako Polka przepraszam za Jedwabne, za Kielce, za marzec 68. Wstydzę się. Powtarzam- nigdy więcej. Nie zgadzam się na rosnącą ksenofobię. Nie chcę zakłamywania historii. Nie w moim imieniu” – dodała Ostaszewska.

 

Choć z politycznymi poglądami Ostaszewskiej równie bywało i różne dziwne rzeczy aktorka wypowiadała, to w tym przypadku trzeba jej przyznać 100 procent racji.

 

 

Poseł PO Michał Szczerba zapowiedział już złożenie wniosku do prokuratury w sprawie działalności Międlara.

 

 

źródło Instagram

redakcja