Eksperci ostrzegają! Już nie tylko przez stosunek płciowy i krew, ale również przez ten zabieg możesz zarazić się wirusem HIV.

Już nie tylko przez stosunek płciowy i krew można zarazić się wirusem HIV.  Brytyjscy naukowcy ostrzegają przed nowym zabiegiem, który nie tylko staje się coraz bardziej popularny, ale budzi również sporo kontrowersji. Chodzi o fish pedicure czyli usuwanie martwego naskórka ze stóp z wykorzystaniem żywych organizmów w tym przypadku rybek.

 

Klient lub klientka zanurza stopy w akwarium pełnym malutkich rybek z gatunku Garra rufa (Brzana ssąca), które żywią się martwym naskórkiem. Zabieg nie jest bolesny, a klienci, którzy z niego skorzystali na ogół mówią, że czuli łaskotanie. Są jednak i tacy, którzy nigdy by się na taki zabieg nie zdecydowali. I dobrze!

Do gabinetów przychodzą rożni ludzie i na pierwszy rzut oka kosmetolog nie jest w stanie stwierdzić czy osoba poddająca się zabiegowi jest w zupełności zdrowa.

 

Teoretycznie, jeśli jest nosicielem wirusa HIV, rybki zjadając martwy naskórek, mogą się od niej zarazić i przenieść wirus na zupełnie zdrową osobę.

 

Eksperci z brytyjskiej Agencji Ochrony Zdrowia już w 2011 roku apelowali o zachowanie ostrożności. Ich zdaniem fish pedicure grozi zakażeniem wirusem HIV oraz WZW typu C.

 

źródło Daily Mail, pixabay

redakcja

Martyna

Małopolska! Wjechał w 5 osób, które wychodziły z kościoła. Chciał posprzątać chodnik.

 

Jak poinformował portal gazeta krakowska.pl w małopolskiej Rzezawie doszło wczoraj do dramatycznego zdarzenia. 52-latek wjechał w 5 osób, bo jak sam powiedział, chciał „posprzątać chodnik z ludzi wychodzących z kościoła”.

 

Jedna z osób nie żyje. Do całej sytuacji doszło na oczach wychodzącej z kościoła pary młodej.

Świadkowie zdarzenia są wstrząśnięci.

 

„Nie przypominam sobie podobnie tragicznego zdarzenia na naszym terenie” – powiedział w rozmowie z portalem gazetakrakowska.pl Mariusz Czarny z Ochotniczej Straży Pożarnej w Rzezawie.

 

Mężczyzna kierujący fiatem panda był trzeźwy i został zatrzymany po przejechaniu zaledwie 150 metrów. Specjalnie się nie opierał, podczas zatrzymania miał powiedzieć, że chciał „posprzątać chodnik z ludzi wychodzących z kościoła”.

 

źródło gazetakrakowska.pl, pixabay

redakcja




MUZUŁMANIN stanął w centrum miasta i poprosił przechodniów o jedną rzecz! Takiej reakcji się nie spodziewał. (video)

 

 

Muzułmanin chciał przełamać stereotypy i pokazać ludziom, że nie wszyscy muzułmanie to terroryści. Stanął w centrum miasta i poprosił o jedną, jedyną rzecz. Reakcja przechodniów jest niesamowita.

Czy to rodzaj propagandy? Może w jakimś rodzaju tak. Ale pamiętajmy, wszyscy jesteśmy ludźmi. W niektórych z nas drzemie zło, a w innych dobro. Nie można mierzyć każdego tą samą miarą.

 

źródło Twitter, pixabay

redakcja




Kolejna rządowa limuzyna w rowie? A kto by się tam przejmował? Podatnicy zapłacą.

 

 

Do informacji o wypadkach rządowych limuzyn powinniśmy się już chyba przyzwyczaić. Wygląda na to, że kierowcy za kółkiem rządowego samochodu, albo nie potrafią jeździć, albo szarżują tak bardzo, że prędzej czy później lądują w rowie.

Wczoraj doszło do kolejnego zderzenia drogowego z udziałem pojazdu wsparcia, należącego do SOP (DAWNE BOR) w miejscowości Gacno w powiecie tucholskim w województwie kujawsko-pomorskim. Który to raz? Niedługo pewnie zabraknie palców u rąk, aby te wszystkie stłuczki policzyć.

 

Rzecznik prasowy SOP mł. chor. Anna Gdula-Bomba poinformowała, że w samochodzie znajdowali się funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa, którzy po zdarzeniu zostali przewiezieni do szpitali. Ich życie nie jest jednak zagrożone. Jeden z nich już opuścił szpital, a kolejni powinni zostać wypisani w najbliższych dniach.

 

 

W komunikacie SOP podano, że wszyscy czterej funkcjonariusze wykonują na co dzień zadania analityczne i nie zajmują się ochroną osób. Rutynowo w takich przypadkach pojazdem kieruje jeden z uczestników podróży, a nie specjalnie delegowany kierowca. Z informacji rzeczniczki SOP wynika, że w zdarzeniu poza samochodem Służby Ochrony Państwa, nie brał udziału żaden inny pojazd a kierowca nie był pod wpływem alkoholu. Wyjaśnieniem spawy zajmuje się policja, która ustala przebieg zdarzenia.

 

Jak widać, rządowe limuzyny to nie lada wyzwanie, dla funkcjonariuszy SOP, bo to nie pierwsze i zapewne nie ostatnie tego typu zdarzenie. Ale kto by się tam przejmował, stłuczką, rozbiciem, czy wpadnięciem do rowu? Podatnicy i tak zapłacą, a śledztwo przecież nic nie wykaże.

 

Źródło wprost, zdjęcie screen youtube

redakcja