To musi być jakieś fatum! Najpierw uraz nosa Adama Bieleckiego, a potem złamana ręka Rafała Fronia, a teraz nagła zmiana planów.

 

To już pewne!

 

To musi być jakieś fatum. Najpierw uraz nosa Adama Bieleckiego, a potem złamana ręka Rafała Fronia, a teraz zmiana planów.

 

Wyprawa na K2 nie układa się po myśli polskiej ekipy, dlatego to już pewne. Himalaiści odpuszczają, ale miejmy nadzieję, że tylko chwilowo. Krzysztof Wielicki kierownik wyprawy poinformował, że ze względów bezpieczeństwa Polacy zawieszają działalność na drodze Cesana/Basków.

 

Aby wejść na szczyt muszą opracować, nowy wariant wspinaczki. Jak widać nie chcą odpuścić, ale góra też nie odpuszcza i nie daje się tak łatwo pokonać, zimą.

 

Polska ekipa ma czas do 20 marca, aby wejść na szczyt. Jednak od początku natrafia na jakieś przeszkody. A może to znak, żeby odpuścić.

 

 

źródło wp

redakcja

 

 

 

Martyna

TAKI PRACODAWCA TO PRAWDZIWY SKARB! Koleś wymyślił, jak motywować pracowników, a nie gnębić.

Rzadko się zdarza, aby pracodawca dbał o pracownika. W dzisiejszym świecie, w wielu firmach liczy się tylko zysk,  a człowiek schodzi na drugi plan.

 

Dlatego też takie pomysły jak ten, nie tylko dziwią, ale mogą się nawet wydawać nieprawdopodobne.

 

O co chodzi? Otóż właściciel firmy Perpetual Guardian z Nowej Zelandii wpadł na pomysł, aby jego pracownicy, pracowali tylko cztery, zamiast pięciu dni w tygodniu. Celem jest sprawdzenie ich produktywności. Oczywiście będą dostawać takie samo wynagrodzenie.

 

To na razie program testowy.

 

„Mamy teraz zespół, który opracowuje pomysły na temat tego, w jaki sposób pracować mądrze i lepiej, a jako szef nie chcę niczego więcej od swoich pracowników” – powiedział Andrew Barnes założyciel firmy.

 

Program rozpoczyna się w marcu i będzie trwał do połowy kwietnia, a jeśli faktycznie wykaże, że efektywność ludzi przy ograniczeniu czasu pracy wzrasta, nowy system zacznie obowiązywać w firmie na stałe od 1 lipca.

 

 

„Jeśli możesz zapewnić ludziom możliwość lepszego poradzenia sobie z własnym życiem poza pracą, wtedy teoretycznie masz od razu z tego korzyści, ponieważ ten czas, który spędzają w biurze, jest czasem, w którym naprawdę pracują zamiast robienia innych rzeczy” – powiedział Barnes, który miał już parę telefonów od innych firm zainteresowanych jego programem testowym.

 

Pracownicy firmy początkowo, byli nieco skonfundowani, ale teraz cieszą się na ten pomysł i trudno im się dziwić.

 

Trzeba przyznać, że taki pracodawca to skarp. W dzisiejszym świecie, gdzie liczy się pieniądz, a nie człowiek to musi być rzadkość.

 

źródło polish express, pixabay

 

redakcja

 




Takie zmiany w FAMILIADZIE jeszcze nie było! Karola Strasburgera zobaczymy teraz siedem razy…

 

 

Familiada to program, który po raz pierwszy pojawił się na antenie Telewizji Polskiej w 1994 roku. Od tego czasu, jego gospodarzem jest niezmiennie Karol Strasburger.

 

Teraz program czeka spora zmiana, dotychczas było on emitowany tylko w weekendy, od 26 lutego będzie go można obejrzeć również w dzień powszechni.

 

 

Z opublikowanej przez Telewizję Polską wiosennej ramówki TVP2 wynika, że „Familiada” będzie się pojawiać na antenie także od poniedziałku do piątku o godzinie 14:00.

 

Czy to dobrze? Trudno powiedzieć. Dotychczas ten program kojarzony był tylko i wyłącznie w weekendowym popołudniem.

 

Większość rodzin zasiadała wspólnie do oglądania programu.

 

 

źródło wprost

redakcja




O tym Elisabeth Revol nie powiedziała! O całej sprawie poinformowała jej przyjaciółka Masha Revol.

Od tragicznej wyprawy Elisabeth Revol i Tomasz Mackiewicza na Nanga Parbat mija coraz więcej dni, ale ciągle pojawiają się nowe fakty w tej sprawie.

 

 

Teraz wstrząsającym wyznaniem postanowiła podzielić się przyjaciółka Revol, Masha Gordon, która wyznała, że himalaistka próbowała ocalić Polaka i nie chciała zostawić go na pastwę losu, tam na górze.

 

 

„Przez 14,5 godziny próbowała uratować Tomka, ciągnąc człowieka ważącego 80 kilogramów, czyli dwa razy więcej od niej przez 1 tys. metrów. Tomek miał skrajny niedobór tlenu i odmrożenia. Biorąc kogoś tak dużego w środku nocy w temperaturze -40 stopni to akt niezwykłej odwagi z jej strony. Wykazała się też dużą przytomnością umysłu, szybko znajdując szczelinę chronioną przed wiatrem. Próbowała wstrzyknąć mu deksametazon, ale igła złamała się, kiedy próbowała przebić się przez materiał jego spodni. Przy takiej temperaturze nie można się przecież rozebrać. Dała mu tabletkę i próbowała dodać otuchy. Na końcu wezwała pomoc. Więc wbrew wszystkim tym kontrowersjom, nie można powiedzieć, że go opuściła” – ujawniła Gordon.

 

 

źródło wp

redakcja

 

 

 




W KOŃCU WSZYSTKO JASNE! Teraz już nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że ratownicy nie mogli ruszyć po Mackiewicza. Szczegółowy raport.

 

 

Nanga Parbat to temat niezachodzący przez ostatnie dni z czołówek polskich portali. Z każdym dniem pojawiają się nowe informacje o tym, co wydarzyło się tam w górze.

 

Teraz w końcu pojawił się raport, który szczegółowo wyjaśnia, dlaczego zrezygnowano z ratowania Tomasza Mackiewicza.

 

Himalaiści opublikowali raport medyczny autorstwa dr Roberta Szymczaka, lekarza konsultującego wyprawę na K2.

 

Szymczak pisze, że decyzja o rezygnacji z ratowania Tomasza Mackiewicza została podjęta 27 stycznia 2018 roku o godzinie 23:30 polskiego czasu, czyli około godziny 2 w nocy czasu lokalnego, tuż po dotarciu Denisa Urubko i Adama Bieleckiego do Elisabeth Revol.

 

 

„Decyzja została podjęta przez koordynatora polskiej akcji ratunkowej lekarza Roberta Szymczaka (lekarz przygotowujący zabezpieczenie medyczne wyprawy na K2 oraz lekarz konsultujący wyprawę zimową na K2), kierownika programu Polski Himalaizm Zimowy Janusza Majera oraz członków zespołu ratunkowego na miejscu (chodzi o Jarosława Botora, Piotra Tomalę i Adama Bieleckiego – przyp.red.)” – pisze Szymczak.

 

W raporcie zawarte są również powody podjęcia, takiej, a nie innej decyzji.

 

Pierwszy powód to brak możliwości zrealizowania pierwotnego planu akcji ratunkowej, który dawał szansę na ratunek obu himalaistów. Pierwotny plan zakładał, że śmigłowce wylądują na wysokości 6500 metrów, ewakuują Revol, a ratownicy w ciągu jednego lub dwóch dni dotrą do Mackiewicza. Jednak warunki pogodowe, stan Tomasza Mackiewicza i brak realnych szans na przeżycie polskiego himalaisty spowodowały, że tego planu nie dało się zrealizować.

 

Szymczak w jasny sposób daje do zrozumienia, że akcja ratunkowa dla Mackiewicza była po prostu niemożliwa, bo to „zagrażałaby bezpieczeństwu himalaistów, którzy nie mieli specjalistycznego doświadczenia ratowniczego warto zauważyć, że członkowie ekipy ratunkowej to przede wszystkim himalaiści, a nie wykwalifikowani ratownicy górscy. Znoszenie / zwożenie na noszach osoby poszkodowanej w warunkach zimowych na ekstremalnych wysokościach to zadanie, któremu mogliby nie podołać z racji swoich kwalifikacji” – stwierdza Szymczak.

 

 

Kolejnym powodem, był brak możliwości zrealizowania jakiegokolwiek alternatywnego planu, który dawałby szansę na ratunek dwójki himalaistów.

 

 

Dr Szymczak pisze też, że przeczekanie nocy na wysokości 6000 metrów przez Revol, Bieleckiego i Mackiewicza, zmniejszyłoby szanse Francuzki na przeżycie.

 

 

„Zdecydowanie by Adam Bilecki i Denis Urubko po dotarciu do Elisabeth Revol przeczekali noc w obozie II (około 6000m) w nadziei na transport śmigłowcem Elisabeth Revol w dniu następnym 2018.01.28 zmniejszało by szanse na bezpieczne sprowadzenie jej następnego dnia (…) Planowanie, że wyczerpani himalaiści razem z drugą dwójką potencjalnie przetransportowaną śmigłowcem będą w stanie kontynuować akcję ratunkową z wysokości 6000m przy prognozowanych warunkach pogodowych nie miało racjonalnych przesłanek na szansę realizacji” – twierdzi specjalista od medycyny wysokościowej.
Szymczak stwierdza, że ratowanie Mackiewicza byłoby złym rozwiązaniem:

 

 

„Kontynuowanie akcji po Tomasza Mackiewicza byłoby błędem, ponieważ wymagałoby od Elisabeth Revol samodzielnego zejścia z góry, narażałoby ekipę ratunkową na bezpośrednie zagrożenie życia podczas akcji w załamaniu pogody oraz z punktu widzenia medycznego dawałoby i tak znikome szanse na dotarcie do żywego Tomasza Mackiewicza. Podjęta decyzja była trudna i charakterystyczna dla działań w sytuacjach kryzysowych, wypadkach masowych czy katastrofach gdzie liczba poszkodowanych przerasta możliwości służb ratowniczych. W takich sytuacjach wysiłki koncentrowane są na udzielaniu pomocy osobom, które są do uratowania, rezygnuje się natomiast z działań ratunkowych wobec poszkodowanych, którzy w danej sytuacji nie rokują przeżycia. Wtedy, 27.01.2018 tylko Elisabeth Revol była do uratowania, Tomasz Mackiewicz niestety nie rokował przeżycia” – uważa Szymczak.

 

 

Lekarz dodaje, że zorganizowanie akcji poszukiwawczej w tym momencie też nie jest dobrym pomysłem.

 

 

„Wobec powyższego organizowanie ponownej akcji ratunkowej nie ma racji bytu i byłoby niepotrzebnym i nieuzasadnionym narażaniem członków ekipy ratunkowej na zagrożenia zdrowia i życia związane z pobytem na wysokościach ekstremalnych w sezonie zimowym. Prowadzenie akcji poszukiwawczej przy wykorzystaniu zasobów ludzkich na górze również nie jest w tym momencie uzasadnione” – podsumowuje Szymczak.

 

 

źródło Radio RMF

redakcja

Martyna

I masz babo placek! Za coś takiego Donald Tusk powinien dostać dożywocie.

„Kto rozpowszechnia kłamliwe sformułowanie o ‚polskich obozach’, szkodzi dobremu imieniu i interesom Polski. Autorzy ustawy wypromowali to podłe oszczerstwo na cały świat, skutecznie jak nikt dotąd. A więc, zgodnie z ustawą…” – napisał w czwartek na Twitterze Donald Tusk.

 

 

Z komentarzem do wpisu pośpieszył Paweł Kukiz, który nie owijając w bawełnę, jak to zresztą on stwierdził:

 

„Panie Przewodniczący… Powinien pan Bogu dziękować, że nie ma ustawy penalizującej głupotę. Po tym swoim wpisie dostałby pan dożywocie”.

 

 

To chyba raczej nie głupota, ale świadome działanie Tuska. Nie od dziś wiadomo, że strony polskiej to on nigdy nie bierze.

No cóż bliżej mu chyba do Europy, niż do kraju, z którego pochodzi.

 

 

 

źródło Twitter

redakcja




UKRAINCY SIĘ NIE PATYCZKUJĄ. Jaka będzie odpowiedź Polski?

 

 

 

Strona ukraińska nie daje za wygraną. W Ukraińsko-Polskim Forum Partnerstwa strona ukraińska zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, przewidującej karanie za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

 

„Zwracamy się do prezydenta Rzeczpospolitej Polski Andrzeja Dudy o zawetowanie tego aktu, by nie stał się on symbolem naszej wspólnej porażki historycznej” – mówi dokument.

 

Forum, w którym zasiadają polscy i ukraińscy intelektualiści, działa pod patronatem ministrów spraw zagranicznych obu państw. Tekst apelu przekazał w piątek przewodniczący ukraińskiej części Forum Witalij Portnikow.

 

 

„Ukraińska część Ukraińsko-Polskiego Forum Partnerstwa z ogromnym rozczarowaniem i zaniepokojeniem przyjęła uchwalenie przez obie izby polskiego parlamentu decyzji ustawodawczych, które przewidują polityczne rozstrzyganie relacji historycznych między naszymi narodami” – napisali autorzy apelu.

 

 

„Takie kroki nie proponują i nie prowadzą do otwarcia dialogu na rzecz prawdy. Świadomie wykorzystują za to wzajemne krzywdy z przeszłości, by prowokować nowe problemy w przyszłości”.

 

 

 

Ukraińcy podkreślili również, że takie podejście stosowane jest nie tylko wobec ukraińskiej historii, ale i wobec tragedii Holokaustu.

 

 

„Potępiamy takie działania. Nawołujemy naszych polskich przyjaciół i kolegów, którzy reprezentują polską część Forum, by także się od nich odcięli”.

 

 

Autorzy oświadczyli, że nowelizacja ustawy o IPN odbierana jest na Ukrainie jako próba stworzenia atmosfery presji i zastraszania Ukraińców, mieszkających w Polsce. Oceniono także, że prowadzi to do powtórki tragicznych błędów, które powodowały utratę państwowości przez nasze narody.

 

 

źródło Polsat News, pixabay

redakcja

 

 

 




TAM NA GÓRZE SYTUACJA BYŁA DRAMATYCZNA. To kolejny film pokazujący, w jakim stanie była Revol po odnalezieniu. Video

Media nadal piszą wiele o Tomaszu Mackiewiczu, Elisabeth Revol i akcji ratunkowej polskich himalaistów z Nanga Parbat.

 

Francuska miała wiele szczęścia, udało się ją ocalić, ale wiadomo, że nadal lekarze walczą z odmrożeniami trzeciego stopnia.

 

Teraz w sieci pojawił się kolejny film, który został nagrany po odnalezieniu Francuzki.

 

Krótkie video zamieszczone na profilu „Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera” pokazuje w jakim tragicznym stanie była ocalała.

 

Samych ratowników Denisa Urbuko i Adama Bieleckiego ta akcja również wiele kosztowała.

 

 

akcja pod NP

W nawiązaniu do tematu Akcji ratunkowej na Nanga Parbat zamieszczamy poniżej krótki filmik.

Posted by Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera on Freitag, 2. Februar 2018

 

źródło facebook

mm