„To ciągłe oszustwo, kiedy Polacy mówią: To nie mogliśmy być my. Do jasnej cholery”! Jonny Daniels chciał się spakować i wyjechać.

Jonny Daniels jest w Polsce od czterech lat. Ze względu na kwestię ustawy IPN, od kilku miesięcy, jak sam mówi w rozmowie z „Wprost” doświadcza coraz większej niechęci ze strony Polaków. Otwarcie przyznaje, że komentarze, jakie są mu wysyłane na Twitterze, sprawiły, że niejednokrotnie myślał o wyjeździe.

 

„Teraz ilość hejtu stała się niewyobrażalna. Jeśli chodzi o antysemityzm w Polsce to właśnie wypuszczono dżina z butelki. Ostatnie trzy miesiące były dla mnie straszne. Myślałem już nad tym, żeby to wszystko zostawić. Spakować się i wyjechać. Jestem w Polsce od czterech lat. Mam przecież polskie korzenie i wierzę, że jest coś, co łączy nasze obie nacje. Jakaś więź głębsza niż tylko Holokaust. Ale dookoła jest mnóstwo osób, które tej więzi nie chcą. Chcą to zniszczyć. I naprawdę świetnie im to idzie”.

 

Niedługo do księgarni trafi książka „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” autorstwa historyków z Centrum Badań nad Zagładą Żydów, którzy opisują historie, w których to Polacy byli oprawcami, a nie wybawcami Żydów. Daniels wie, że ta książka przez większość Polaków nie zostanie zaakceptowana, ale nie ma innego wyjścia, trzeba głosić prawdę.

 

„Niestety, liczba Polaków, która podczas wojny brała udział w mordowaniu Żydów była większa niż Polacy chcą o tym myśleć. Tego nie można ignorować. To jest prawda, którą trzeba powiedzieć. Nie możemy się przed nią ukrywać”.

 

Przeczytaj również Zaskakujący sondaż! Kto ma największe szanse w wyścigu do fotela prezydenckiego? Czy Donald Tusk wyprzedzi Andrzeja Dudę?

 

Daniels wypowiedział się również na temat Jedwabnego. Fakt, że władze zaczynają zaprzeczać, że to nie Polacy byli sprawcami tego brutalnego mordu, wywołuje w nim frustrację.

 

„To trwa cały czas. Nawet w przypadku Jedwabnego. To ciągłe oszustwo, kiedy Polacy mówią: To nie mogliśmy być my. Do jasnej cholery. Istnieje przecież tak wiele raportów, informacji, relacji, że historia Jedwabnego nie powinna już pozostawiać jakichkolwiek pytań. Ale Polacy ciągle ją kwestionują” – podsumował Daniels swoją rozmowę z dziennikarzem Szymonem Krawcem z tygodnika „Wprost”.

 

 

źródło wprost

redkcja

Twitter

Martyna

Zaskakujący sondaż! Kto ma największe szanse w wyścigu do fotela prezydenckiego? Czy Donald Tusk wyprzedzi Andrzeja Dudę?

 

Ostatnio sondaże zrobiły się dość modne i od czasu do czasu pojawia się nowy, który pokazuje zwiększone poparcie dla jednej partii, a zmniejszone dla innej.

 

 

Teraz Instytut Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu” przeprowadził sondaż poparcia w przyszłych wyborach prezydenckich i wyraźnie wynika z niego, że w wyścigu do fotela prezydenta największe szanse miałby Andrzej Duda, który cieszy się poparciem w wysokości 36 proc.

 

 

Jednak obecna głowa państwa ma za plecami dwóch groźnych konkurentów. Na drugim miejscu w sondażu uplasował się szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który może liczyć na poparcie w wysokości 26 proc. Dobry wynik w badaniu opinii publicznej uzyskał również prezydent Słupska. Oddanie głosu na Roberta Biedronia zadeklarowało 19 proc. badanych. Kolejne miejsca zajęli: lider ruchu Kukiz’15 Paweł Kukiz (7 proc.), Monika Jaruzelska (4 proc.), lider partii Wolność Janusz Korwin-Mikke i szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer (po 3 proc.) oraz przewodniczący PSL Władysław Kosiniak- Kamysz (2 proc. poparcia).

Warto podkreślić jednak, że żaden z kandydatów nie ogłosił jeszcze oficjalnie swojego startu w wyborach. Sondaż przeprowadzono w dniach 4-5 kwietnia 2018 r. na próbie 1023 dorosłych Polaków.

 

Przeczytaj również „Nienawidzę Polski i Polaków i zrobiłem wystarczająco dużo dla tego kraju”! Adam Czartoryski wydymał polski rząd na 500 milionów złotych?

 

Czy Donald Tusk stanowi realne zagrożenie dla Andrzeja Dudy? Trudno powiedzieć. Zapewne zaskakujące jest, tak duże poparcie dla szefa Rady Europejskiej. A do wyborów zostało prawie dwa lata i wiele może się jeszcze zmienić.

 

źródło se.pl

redakcja




„Nienawidzę Polski i Polaków i zrobiłem już wystarczająco dużo dla tego narodu”! Adam Czartoryski wydymał Polski rząd na 500 milionów złotych?

 

Rząd zapłacił Fundacji Książąt Czartoryskich 500 milionów złotych za kolekcję dzieł sztuki, w tym słynną „Damę z gronostajem”. Pieniądze te miały zostać przeznaczone na wspieranie polskiej kultury. Niestety okazało się, że fundacja jest w stanie likwidacji, a środki ze sprzedaży kolekcji przetransferowano do Liechtensteinu. Adam Czartoryski zagarnął pieniądze dla siebie.

 

Tamara Czartoryska twierdzi, że w korespondencji mejlowej z Maciejem Radziwiłem była zapewniana, że pieniądze te trafią na finansowanie polskiej kultury.

 

„W dniu 11 czerwca 2017 r. otrzymałam od Macieja Radziwiłła wiadomość e-mail, w której stwierdził: „Realizujemy plan, w ramach którego powstanie nowa fundacja z siedzibą w Liechtensteinie. Będzie to fundacja rodzinna, której statut będzie zawierał kilka celów dotyczących dziedzictwa rodziny Czartoryskich. Tak naprawdę wszystkie pieniądze przekazane na rzecz tego podmiotu mogą zostać wykorzystane na rzecz beneficjentów, którymi są: Twój ojciec i Josette”.

 

Tamara Czartoryska twierdzi, że sprzeciwiała się wielokrotnie takiemu biegowi spraw, w konsekwencji odsunięto ją od uczestniczenia w posiedzeniach Rady Fundacji:

 

„Przestałam być zapraszana na zebrania, a nawet informowana o zebraniach. Gdy podjęłam ten temat z ojcem, opowiedział, że żadnych posiedzeń nie ma, i uciął temat. Prawda jest taka, że w latach 2013-2016 te posiedzenia się odbywały. Chciałabym wiedzieć, kto podpisywał uchwały w moim imieniu?” – pyta.

 

Czartoryska próbowała wpływać na ojca, ale bezskutecznie.

 

„ […] ojciec zmusił mnie na dzień przed moim ślubem, w Lizbonie, w kościele, w którym miałam wyjść za mąż, do podpisania protokołu jednego z posiedzeń pod groźbą niepojawienia się na moim ślubie”.

 

Według niej jej ojciec od początku miał plan, aby przywłaszczyć pieniądze.

Tamara Czartoryska przypomina co powiedział podczas zebrania fundacji w styczniu 2017 r.

 

»Nienawidzę Polski i Polaków i zrobiłem już wystarczająco dużo dla tego narodu«. Jego żona odparła wtedy: »Polakom nie można ufać i teraz będziemy żyć jak miliarderzy«”.

 

źródło wprost

redakcja

 




JEST OSTRZEŻENIE IMGW DLA KILKU WOJEWÓDZTW! Grad, burze i silny wiatr nie tylko w ciągu dnia, ale również w nocy.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia dla kilku województw. Alerty dotyczą intensywnych opadów deszczu, burz i silnego wiatru.

 

IMGW wydał ostrzeżenia 1. stopnia przed intensywnymi opadami deszczu dla województw: pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego oraz zachodniej i południowej części dolnośląskiego.

Z kolei mieszkańców Wielkopolski i woj. Łódzkiego ostrzeżono przed nadchodzącymi burzami.

Ostrzeżenia wydało także Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

 

„Dzisiaj w ciągu dnia, a także w nocy, spodziewane są intensywne opady deszczu (do 40 mm), a także burze, podczas których wiatr może osiągać prędkość do 70 km/h” – poinformowano na Twitterze.

 

 

Cały poniedziałek nad Polska będzie zachmurzony. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu bez opadów. Reszta kraju będzie narażona na przelotne opady deszczu oraz burze z gradem. Temperatura maksymalna od 15 st. na Wybrzeżu, przez 18 st. na Pomorzu i 23 st. w centrum kraju do 25 st. na Podkarpaciu. Wiatr południowy i południowo-zachodni, tylko na krańcach zachodnich północno-zachodni, słaby i umiarkowany, w burzach silny.

 

 

źródło Twitter

redakcja




OSTASZEWSKIEJ PUŚCIŁY NERWY! Aktorka zareagowała natychmiast i przeprosiła za …Trudno nie przyznać jej racji.

 

Maja Ostaszewska znana jest z swojego zaangażowania w sprawy społeczne i polityczne. Kiedy jest to konieczne potrafi wyjść na ulice i głośno protestować w słusznej sprawie.

 

Teraz aktorka również nie mogła przejść obok akcji propagowanej przez byłego księdza Jacka Międlara, który otworzył sklep z odzieżą i sprzedaje dość kontrowersyjne koszulki i bluzy z napisem:

 

„Nie przepraszam za Jedwabne. „Dumny Polak nie przeprasza za niemieckie zbrodnie”.

 

Akcja byłego duchownego zadziałała na Ostaszewską jak przysłowiowa płachta na byka.

Aktorka zareagowała natychmiast:

 

 

„Każdy naród, który znalazł się pod okupacją nazistowską miał niezwykłych bohaterów, ludzi, którzy przywracali wiarę w to, że człowiek jest piękną istotą, zdolną do heroizmu, współodczuwania. Ale każdy z tych narodów ma także w swej historii ludzi podłych. My również” – napisała na Instagramie.

 

 

„Dziś pewien nacjonalista bezkarnie nawołuje do nienawiści i sprzedaje koszulki z napisem „Nie przepraszam za Jedwabne”. To haniebne. Brak reakcji odziera nas z człowieczeństwa. Ja jako Polka przepraszam za Jedwabne, za Kielce, za marzec 68. Wstydzę się. Powtarzam- nigdy więcej. Nie zgadzam się na rosnącą ksenofobię. Nie chcę zakłamywania historii. Nie w moim imieniu” – dodała Ostaszewska.

 

Choć z politycznymi poglądami Ostaszewskiej równie bywało i różne dziwne rzeczy aktorka wypowiadała, to w tym przypadku trzeba jej przyznać 100 procent racji.

 

 

Poseł PO Michał Szczerba zapowiedział już złożenie wniosku do prokuratury w sprawie działalności Międlara.

 

 

źródło Instagram

redakcja

Martyna

NIEMIECKIE MEDIA CHYBA SOBIE ZA DUŻO POZWALAJĄ! Ostrym komentarzom na temat Polski nie ma końca.

Sprawa ustawy IPN to nadal gorący temat. Najpierw komentowano samą nowelizację, teraz media piszą o złej decyzji polskiego prezydenta, który to 6 lutego zdecydował się na podpisanie ustawy.

 

Głos w sprawie zajęły między innymi niemieckie media. Dziennik „Die Welt” nie owijając w bawełnę ostro napisał, że podpisaniem ustawy Polska udowodniła po raz kolejny, że „od dyplomacji woli młot”.

 

„(…) przez brak umiaru można osiągnąć skutek odwrotny do zamierzonego” – podkreślił niemiecki dziennik.

 

W ocenie „Die Welt” obecny polski rząd „uważa tego typu prymitywne metody i zakazy za lepsze od dyplomacji i udzielania wyjaśnień” i dodaje, że „wyrządzone szkody nie mogłyby być większe”.

 

Do podpisania ustawy o IPN przez prezydenta Dudę odniósł się również w środowym komentarzu „Ustawa jako obciążenie” szef redakcji zagranicznej „Sueddeutsche Zeitung” Stefan Kornelius.

„Jarosław Kaczyński przemówił i wszystko jest jasne. Prezes rządzącej partii PiS życzył sobie podpisania ustawy (o IPN) i prezydent Andrzej Duda się do tego życzenia zastosował” – napisał.

 

Być może Trybunał Konstytucyjny doda jeszcze jakieś zabezpieczenia, ale rzeczywiste oddziaływanie tej ustawy Duda mógł już zaobserwować przed własną siedzibą, gdzie tłum (przedstawicieli skrajnej) prawicy skandował, by (szef państwa) ściągnął z głowy jarmułkę i sięgnął wreszcie po długopis” – dodał.

 

Trzeba przyznać, że Niemcy nie mogą przeboleć zarówno samej ustawy, jak i podpisania jej przez prezydenta.

 

źródło rmf fm

redakcja

 

 

 

 




NO TO BY BYŁ ZASKAKUJĄCY ZWROT W ŻYCIU ADAMA MAŁYSZA! Były sportowiec nie mówi „NIE”.

 

 

Adama Małysza znają chyba wszyscy i chyba wszyscy podziwiają za jego osiągnięcia w sporcie.

Małyszomania to były czasy, kiedy fani skoczka zasiadali przed telewizorami w oczekiwaniu na skok polskiego sportowca.

 

Po zakończeniu kariery skoczek imał się różnych zajęć. Wystartował między innymi w rajdzie Dakar choć sam przyznał, że nigdy nawet nie przyszło mu to do głowy, ale jak stwierdził „Nigdy nie mów nigdy”.

 

Teraz Małysz na nowo powrócił do skoków obejmując stanowisko dyrektora koordynatora ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim i jest szczęśliwy, bo jak niejednokrotnie zapewniał, robi to co kocha.

 

Tego też się nie spodziewał, no, ale w jego przypadku życie potrafi zaskakiwać.

 

Wp.pl biorąc pod uwagę te nieoczekiwane wydarzenia w życiu sportowca zadała mu dość intrygujące i podchwytliwe pytanie. Czy jeśli byłaby taka możliwość, to czy wziąłby udział w wyborach prezydenckich?

 

„Zawsze starałem się być apolityczny i wolałbym, żeby tak zostało. Na przestrzeni ostatniej dekady miałem wiele propozycji – przystąpienia do partii, startu w wyborach. Zawsze mówiłem, że w politykę mieszać się nie będę. Sport powinien być ponad podziałami” – zaznaczył były skoczek,  nie mówiąc jednak „NIE” potencjalnej prezydenturze.

 

Kto wie, co przyniesie życie, które w przypadku Małysza potrafi zaskakiwać.

 

źródło wp, wikipedia

redakcja

 




ZZA OCEANU POWIAŁO CHŁODEM! Pomimo tego Polska nie będzie tańczyć, tak jak Stany Zjednoczone zagrają.

Zza oceanu powiało chłodem!

 

Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek 6 lutego nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

 

Wraz z tą decyzją PAD zza oceanu powiało chłodem. Sekretarz stanu USA Rex Tillerson zapewnił w wydanym oświadczeniu, że Stany Zjednoczone rozumieją, że określenie polskie obozy zagłady jest niesprawiedliwe.

 

„Stany Zjednoczone potwierdzają, że określenia takie jak »polskie obozy śmierci« są bolesne i wprowadzające w błąd. Takie historyczne niepoprawności dotykają Polskę, naszego mocnego sojusznika, i muszą być zwalczane w sposób, który chroni podstawowe wolności. Uważamy, że otwarta debata, nauka i edukacja to najlepszy sposób przeciwstawiania się wprowadzającemu w błąd językowi”.

 

 

Pomimo tego zrozumienia Tillerson wyraził jednak rozczarowanie taką decyzją prezydenta Dudy.

 

 

„Stany Zjednoczone są rozczarowane tym, że polski prezydent podpisał ustawę nakładającą kary za przypisywanie nazistowskich zbrodni państwu polskiemu” – napisał w wydanym we wtorek oświadczeniu sekretarz stanu USA Rex Tillerson.

 

Najwidoczniej Rex Tillerson miał nadzieję na to, że polski rząd zatańczy tak, jak Stany Zjednoczone zagrają.

 

 

źródło wprost

redakcja




Niemieckie media nie oszczędzają Polski! Piszą o zdradzonych Żydach i nie tylko.

 

Niemieckie  media krytykują nowelizację ustawy o IPN.

 

 

W artykule na łamach FAZ podkreślono, że „niemieckie zbrodnie poróżniły tych, którzy przeżyli wojnę”.

 

Konrad Schuller w swoim tekście pisze, że Żydzi zostali zdradzeni przez Polaków.

 

„Dla zdradzonych nie do zaakceptowania jest wszystko to, co wygląda na próbę wybielenia Polaków” – stwierdza autor.

 

 

Zdaniem dziennikarza w 1989 roku Polacy intensywnie zajęli się „ciemną stroną” swojej historii, nie ograniczając się do podkreślania jej bohaterskich aspektów, lecz opisywali też naganne epizody z historii w rodzaju pogromu w Jedwabnem. Nowelizacja ustawy o IPN jest jednak zdaniem Schullera „niejasną konstrukcją”.

 

 

Z kolei „Sueddeutsche Zeitung” informuje, że rząd w Warszawie chce, by Polacy byli przedstawiani jako „bohaterski naród ofiar”.

 

 

„Rządzący w Polsce narodowi populiści nie tylko ustalają, jak ma wyglądać prawda historyczna, lecz forsują w dodatku tę interpretację historii, sięgając po jedną z najcięższych broni, jaką dysponuje państwo prawa: groźbę więzienia” – wskazano w artykule „SZ”.

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja

Martyna

W KOŃCU WSZYSTKO JASNE! Teraz już nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że ratownicy nie mogli ruszyć po Mackiewicza. Szczegółowy raport.

 

 

Nanga Parbat to temat niezachodzący przez ostatnie dni z czołówek polskich portali. Z każdym dniem pojawiają się nowe informacje o tym, co wydarzyło się tam w górze.

 

Teraz w końcu pojawił się raport, który szczegółowo wyjaśnia, dlaczego zrezygnowano z ratowania Tomasza Mackiewicza.

 

Himalaiści opublikowali raport medyczny autorstwa dr Roberta Szymczaka, lekarza konsultującego wyprawę na K2.

 

Szymczak pisze, że decyzja o rezygnacji z ratowania Tomasza Mackiewicza została podjęta 27 stycznia 2018 roku o godzinie 23:30 polskiego czasu, czyli około godziny 2 w nocy czasu lokalnego, tuż po dotarciu Denisa Urubko i Adama Bieleckiego do Elisabeth Revol.

 

 

„Decyzja została podjęta przez koordynatora polskiej akcji ratunkowej lekarza Roberta Szymczaka (lekarz przygotowujący zabezpieczenie medyczne wyprawy na K2 oraz lekarz konsultujący wyprawę zimową na K2), kierownika programu Polski Himalaizm Zimowy Janusza Majera oraz członków zespołu ratunkowego na miejscu (chodzi o Jarosława Botora, Piotra Tomalę i Adama Bieleckiego – przyp.red.)” – pisze Szymczak.

 

W raporcie zawarte są również powody podjęcia, takiej, a nie innej decyzji.

 

Pierwszy powód to brak możliwości zrealizowania pierwotnego planu akcji ratunkowej, który dawał szansę na ratunek obu himalaistów. Pierwotny plan zakładał, że śmigłowce wylądują na wysokości 6500 metrów, ewakuują Revol, a ratownicy w ciągu jednego lub dwóch dni dotrą do Mackiewicza. Jednak warunki pogodowe, stan Tomasza Mackiewicza i brak realnych szans na przeżycie polskiego himalaisty spowodowały, że tego planu nie dało się zrealizować.

 

Szymczak w jasny sposób daje do zrozumienia, że akcja ratunkowa dla Mackiewicza była po prostu niemożliwa, bo to „zagrażałaby bezpieczeństwu himalaistów, którzy nie mieli specjalistycznego doświadczenia ratowniczego warto zauważyć, że członkowie ekipy ratunkowej to przede wszystkim himalaiści, a nie wykwalifikowani ratownicy górscy. Znoszenie / zwożenie na noszach osoby poszkodowanej w warunkach zimowych na ekstremalnych wysokościach to zadanie, któremu mogliby nie podołać z racji swoich kwalifikacji” – stwierdza Szymczak.

 

 

Kolejnym powodem, był brak możliwości zrealizowania jakiegokolwiek alternatywnego planu, który dawałby szansę na ratunek dwójki himalaistów.

 

 

Dr Szymczak pisze też, że przeczekanie nocy na wysokości 6000 metrów przez Revol, Bieleckiego i Mackiewicza, zmniejszyłoby szanse Francuzki na przeżycie.

 

 

„Zdecydowanie by Adam Bilecki i Denis Urubko po dotarciu do Elisabeth Revol przeczekali noc w obozie II (około 6000m) w nadziei na transport śmigłowcem Elisabeth Revol w dniu następnym 2018.01.28 zmniejszało by szanse na bezpieczne sprowadzenie jej następnego dnia (…) Planowanie, że wyczerpani himalaiści razem z drugą dwójką potencjalnie przetransportowaną śmigłowcem będą w stanie kontynuować akcję ratunkową z wysokości 6000m przy prognozowanych warunkach pogodowych nie miało racjonalnych przesłanek na szansę realizacji” – twierdzi specjalista od medycyny wysokościowej.
Szymczak stwierdza, że ratowanie Mackiewicza byłoby złym rozwiązaniem:

 

 

„Kontynuowanie akcji po Tomasza Mackiewicza byłoby błędem, ponieważ wymagałoby od Elisabeth Revol samodzielnego zejścia z góry, narażałoby ekipę ratunkową na bezpośrednie zagrożenie życia podczas akcji w załamaniu pogody oraz z punktu widzenia medycznego dawałoby i tak znikome szanse na dotarcie do żywego Tomasza Mackiewicza. Podjęta decyzja była trudna i charakterystyczna dla działań w sytuacjach kryzysowych, wypadkach masowych czy katastrofach gdzie liczba poszkodowanych przerasta możliwości służb ratowniczych. W takich sytuacjach wysiłki koncentrowane są na udzielaniu pomocy osobom, które są do uratowania, rezygnuje się natomiast z działań ratunkowych wobec poszkodowanych, którzy w danej sytuacji nie rokują przeżycia. Wtedy, 27.01.2018 tylko Elisabeth Revol była do uratowania, Tomasz Mackiewicz niestety nie rokował przeżycia” – uważa Szymczak.

 

 

Lekarz dodaje, że zorganizowanie akcji poszukiwawczej w tym momencie też nie jest dobrym pomysłem.

 

 

„Wobec powyższego organizowanie ponownej akcji ratunkowej nie ma racji bytu i byłoby niepotrzebnym i nieuzasadnionym narażaniem członków ekipy ratunkowej na zagrożenia zdrowia i życia związane z pobytem na wysokościach ekstremalnych w sezonie zimowym. Prowadzenie akcji poszukiwawczej przy wykorzystaniu zasobów ludzkich na górze również nie jest w tym momencie uzasadnione” – podsumowuje Szymczak.

 

 

źródło Radio RMF

redakcja




I masz babo placek! Za coś takiego Donald Tusk powinien dostać dożywocie.

„Kto rozpowszechnia kłamliwe sformułowanie o ‚polskich obozach’, szkodzi dobremu imieniu i interesom Polski. Autorzy ustawy wypromowali to podłe oszczerstwo na cały świat, skutecznie jak nikt dotąd. A więc, zgodnie z ustawą…” – napisał w czwartek na Twitterze Donald Tusk.

 

 

Z komentarzem do wpisu pośpieszył Paweł Kukiz, który nie owijając w bawełnę, jak to zresztą on stwierdził:

 

„Panie Przewodniczący… Powinien pan Bogu dziękować, że nie ma ustawy penalizującej głupotę. Po tym swoim wpisie dostałby pan dożywocie”.

 

 

To chyba raczej nie głupota, ale świadome działanie Tuska. Nie od dziś wiadomo, że strony polskiej to on nigdy nie bierze.

No cóż bliżej mu chyba do Europy, niż do kraju, z którego pochodzi.

 

 

 

źródło Twitter

redakcja




UKRAINCY SIĘ NIE PATYCZKUJĄ. Jaka będzie odpowiedź Polski?

 

 

 

Strona ukraińska nie daje za wygraną. W Ukraińsko-Polskim Forum Partnerstwa strona ukraińska zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, przewidującej karanie za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

 

„Zwracamy się do prezydenta Rzeczpospolitej Polski Andrzeja Dudy o zawetowanie tego aktu, by nie stał się on symbolem naszej wspólnej porażki historycznej” – mówi dokument.

 

Forum, w którym zasiadają polscy i ukraińscy intelektualiści, działa pod patronatem ministrów spraw zagranicznych obu państw. Tekst apelu przekazał w piątek przewodniczący ukraińskiej części Forum Witalij Portnikow.

 

 

„Ukraińska część Ukraińsko-Polskiego Forum Partnerstwa z ogromnym rozczarowaniem i zaniepokojeniem przyjęła uchwalenie przez obie izby polskiego parlamentu decyzji ustawodawczych, które przewidują polityczne rozstrzyganie relacji historycznych między naszymi narodami” – napisali autorzy apelu.

 

 

„Takie kroki nie proponują i nie prowadzą do otwarcia dialogu na rzecz prawdy. Świadomie wykorzystują za to wzajemne krzywdy z przeszłości, by prowokować nowe problemy w przyszłości”.

 

 

 

Ukraińcy podkreślili również, że takie podejście stosowane jest nie tylko wobec ukraińskiej historii, ale i wobec tragedii Holokaustu.

 

 

„Potępiamy takie działania. Nawołujemy naszych polskich przyjaciół i kolegów, którzy reprezentują polską część Forum, by także się od nich odcięli”.

 

 

Autorzy oświadczyli, że nowelizacja ustawy o IPN odbierana jest na Ukrainie jako próba stworzenia atmosfery presji i zastraszania Ukraińców, mieszkających w Polsce. Oceniono także, że prowadzi to do powtórki tragicznych błędów, które powodowały utratę państwowości przez nasze narody.

 

 

źródło Polsat News, pixabay

redakcja