TAKIM ZMIANOM MÓWIMY „NIE”! Jeśli te zmiany wejdą w życie, zamiast pracownikami będziemy niewolnikami na legalu.

 

 

Co jakiś czas donosimy państwu o nowych planowanych zmianach w Kodeksie Pracy. Teraz „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował o kolejnych rewelacjach, niezwykle niekorzystnych dla pracownika.

 

 

Otóż komisja kodyfikacja chce zmian, jeśli chodzi o wynagrodzenie za nadgodziny, które miałoby nie trafiać od razu do rąk pracownika, ale na tzw. konto powiernicze pracownika prowadzone przez przedsiębiorcę.

 

To chyba jakiś żart? A co dalej z tymi pieniędzmi? Tego komisja już nie wyjaśnia.

 

Zmiany miałyby również dotknąć palaczy. Ci, którzy wychodzą na dymek, będą musieli odpracować ten czas. Kolejny pomysł z serii poronionych, czyli niewolnictwo na legalu.

 

Innymi zmianami są m.in. podwyższenie podatku za pracę w nocy, zwolnienie mikrofirm z obowiązku prowadzenia ewidencji czasu pracy, czy to, że firma będzie mogła zlecać pracę w sześć niedziel w ciągu roku, jeżeli zatrudniony wyrazi na to zgodę.

 

 

No może być gorzej?

 

źródło Dziennik Gazeta Prawna

redakcja, pixabay

Martyna

ISTNE SZALEŃSTWO! BRONEK NA PREZYDENTA. Są jeszcze szaleńcy, którzy idąc do urn zagłosowaliby na Komorowskiego.

To chyba jakiś żart!

 

Bronisław Komorowski na prezydenta! Ktoś pomyśli, że to żart, ale kto wie ilu szaleńców mogłoby pójść do urn i zagłosować na byłego prezydenta.

 

To pytanie postanowili zadać dziennikarze wp.pl i sprawdzili na kogo zagłosowaliby Polacy, gdyby wybory miały się odbyć np. w nadchodząca niedzielę.

 

Okazuje się, że z obecnym prezydentem Andrzejem Dudą inni kandydaci nie mieliby najmniejszych szans. Na PAD zadeklarowało oddać głos aż 36% głosujących, zaraz za nim uplasowali się Robert Biedroń (9%), Donald Tusk (7%), Jerzy Owsiak (6%)  i o dziwo były już prezydent, znany z licznych wpadek Bronisław Komorowski (6%).

 

To ostanie nazwisko chyba zaskoczyło wszystkich bardziej niż nazwisko przewodniczącego RE.

 

No cóż jak widać, są jeszcze w Polsce szaleńcy, którzy nie zawahaliby się zagłosować na Bronka. Na szczęście nie jest ich zbyt wielu, ale kto wie ta sytuacja może się jeszcze do wyborów zmienić. I może jeszcze Bronek będzie miał szansę na wygraną.

 

 

źródło wp, wikipedia

 

redakcja

 

 




Swoje długie milczenie przypłaciła atakiem! Kazano spakować jej manatki i wypie……

 

Agata Duda mimo funkcji pierwszej damy, w odróżnieniu od swoich poprzedniczek nigdy nie wypowiada się na tematy drażliwe. Przypomnijmy w dyskusji na temat aborcji pomimo kobiet, które zwracały się do niej z apelem o zajęcie stanowiska, ona milczała jak zaklęta.

Teraz nie zajęła również swojego stanowiska w sprawie ustawy IPN, pomimo tego, że wywodzi się z rodziny żydowskiej.

Ojciec Agaty Dudy jest synem krakowskiego Żyda Jakuba Kornhausera – więźnia obozów w Płaszowie, Neckarelz. Natzweiler-Struthof oraz Dachau.

 

I właśnie to ostatnie wytknęła jej dziennikarka portalu strajk.eu Weronika Krążek w napisanym do niej liście.

 

„Jest pani nieobecną pierwszą damą. Milczy pani, kiedy łamane są prawa kobiet, kiedy centymetr po centymetrze odbiera się nam naszą wolność i wtłacza w konserwatywne ramki”.

 

W dalszej części listu autorka odniosła się do poniedziałkowej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim, gdzie środowiska narodowe manifestowały poparcie dla zmian w ustawie o IPN, natomiast ruch Obywatele RP demonstrował sprzeciw wobec nacjonalizmu i antysemityzmu.

 

„Nie reaguje pani, kiedy partia rządząca obraża pani męża, traktując go jak prywatnego notariusza. Nie odezwała się Pani nawet, kiedy pod waszymi oknami stała grupa osiłków z transparentami (tych samych, którzy jeszcze kilka tygodni temu przybijali piątki z admiratorami Adolfa Hitlera od wafelków, którzy różnią się od reszty tylko tym, że mieli pecha, bo zostali przyłapani), krzycząc „Duda-Juda, zdejmij jarmułkę” i „Dość wesela, wypie…lać do Izraela!”. Czy rozumie pani, że właśnie kazano pani spakować manatki? Że oni krzyczeli do pani rodziny, do pani bliskich, do ludzi, którzy panią wychowali? – wylicza Książek, zwracając uwagę na to, że pierwsza dama mając żydowskich przodków, milczy.

 

„Oni wszyscy krzyczeli mniej więcej o tym, że to samo chętnie zrobiliby z panią albo z pani córką, kiedy tylko dostaną lepszy glejt na przemoc. A wy daliście im do ręki jeszcze więcej broni, by mogli zacząć was nią okładać”.

 

Weronika Książek w swoim liście do pierwszej damy zwróciła się z pytaniem, czy Agata Duda już wie, co czuły żydowskie kobiety podczas pogromu na Podlasiu. Wymienia tylko kilka przykładów bestialskich zachowań: wybijano w ich domach szyby, w szabas na wsi podrzucano węże do izb, w nocy zatruwano w ich studniach wodę. -Kiedy najpierw zaczepiano je na ulicy albo na drodze, później bito albo gwałcono, a potem już zupełnie bezkarnie zabijano? – wyjaśniła.

 

 

Autorka w swoim liście nawiązała również do mordu w Bzurach z sierpnia 1941 roku.

 

„Gutka, Rywka, Sonia może żyłyby, gdyby nazywały się Anna, Elżbieta, Teresa. Było ich ponad dwadzieścia, młodszych i starszych – od dziewczynek w wieku komunijnym po trzydziestoparoletnie. Były pozbawione ochrony swoich mężczyzn, którzy albo już nie żyli, albo wywieziono ich w siną dal. Najpierw trzymano je w piwnicy sołtysa, potem zawieziono na pole i zakatowano. Przedtem wykopano dół i kazano im rozbierać się do majtek” – napisała dziennikarka.

 

Książek zwraciła uwagę na fakt, że IPN umorzył śledztwo. Sprawę nagłośniła socjolog badająca zagładę żydowską w Polsce, Barbara Engelking. To ona dotarła do zeznań kilkunastu świadków sporządzonych w 1948. Według nich sprawcami było przynajmniej 6 polskich mężczyzn.

 

„Polska dowiedziała się o tym w 2016 roku, dzięki determinacji jednego człowieka. Takim ludziom, pani Agato, właśnie chcecie zamknąć usta. Ale to jest bliżej niż myślicie, to jest na Facebooku, wylewa się z Twittera, triumfuje na koszulce Międlara: „Nie płakałem po Jedwabnem”. Ani antysemickie zbrodnie z dwudziestolecia, ani marzec ‘68 nie potrzebowały wojny. Przemoc nie musi być oficjalnie obleczona w narodowe barwy, by być straszna” – dodała Książek.

 

 

„Co czuły dziewczyny z Bzur, jaki niewyobrażalny strach, kiedy kazano im się obnażyć i wystawić na ciosy? Czy myśli pani, że ludzie skandujący pod waszymi oknami mieliby skrupuły, by nie ograbić, nie wypędzić i nie skrzywdzić pani najbliższych? A może już teraz w Krakowie szczelniej zasłaniacie okna? Niechże pani stanie choćby w swojej własnej obronie! Bo właśnie budują wam kolejny stos, a wy znowu odwracacie oczy” – podsumowała swój mocny list dziennikarka.

 

Czy pani prezydentowa jej odpowie, a może jak zawsze zachowa się dyplomatycznie i zajmie zupełnie czymś innym?

 

Może to właśnie jedna z szans Agaty Dudy, aby mogła wreszcie powiedzieć, to co myśli.

 

źródło wp

 

redakcja




Już jutro TŁUSTY CZWARTEK! Te pączki najlepiej omijaj szerokim łukiem.

 

 

Już jutro Tłusty Czwartek. Dyskonty robią wszystko, aby przyciągnąć do siebie klientów i sprzedać jak najwięcej pączków, oczywiście, aby jak najwięcej zarobić.

 

Tym samym ceny tych słodkości lecą na łeb na szyję i tak jedną sztukę w Lidlu czy Biedronce można kupić nawet za niecałą złotówkę, a przy zakupie większej ilości, cena jest jeszcze niższa i w zależności od sklepu oscyluje w przedziale od 0.58 gr do 0.79 gr.

 

Tu jednak powstaje pytanie? Czy taki pączek jest w ogóle jadalny i co się w nim znajduje?

Choć dyskonty zapewniają o wysokiej jakości produktu i braku konserwantów to Jacek Paprocki, dyrektor Cechu Rzemiosł Spożywczych w Warszawie w rozmowie z Wirtualną powiedział, że „uczciwą” ceną jest ok. 3 zł za sztukę.

 

„Taka cena pozwoli klientowi na zaspokojenie gustów smakowych, a producentowi na zarobek” – przekonywał.

 

Dodał również, że według wyliczeń Centrum nie da się zrobić pączka w oparciu o standardową recepturę za 0,50 zł za sztukę.

 

„Samo ciasto może mieć wówczas przeróżny skład, nie mówiąc o nadzieniu” – stwierdził Paprocki.

 

 

„Standardowa cena pączka powinna wynosić od 2 zł do 4,5 zł. Za tę cenę produkt jest bezpieczny, uwzględnia koszty produkcji i użycie wysokiej jakości składników, czyli prawdziwego masła, żółtek, drożdży, cukru, oleju, mąki i mleka” – powiedział kierownik jednego ze sklepów warszawskiej sieci piekarni i cukierni Grzybki.

 

 

Zatem wszystko jasne! Pączki za niecałą złotówkę albo i mniej, lepiej omijać szerokim łukiem.

Choć cena na pewno zachęca do kupienia, to na dobrą sprawę nie można być pewnym co w takim pączku się znajduje.

 

 

źródło wp

 

redakcja




Rewolucyjna zmiana w Kodeksie Pracy! Zanim zostaniesz zwolniony, pracodawca będzie musiał cię poinformować o…

Rewolucyjna zmiany w Kodeksie Pracy!

 

O zmianach w Kodeksie Pracy informowaliśmy już wielokrotnie. Teraz pojawiły się nowe rewelacje, o których każdy zatrudniony powinien wiedzieć.

 

Pracodawca zamierza zwolnić pracownika? Zanim to zrobi, będzie musiał go zawiadomić na długo przed zwolnieniem o swoich planach. Ale to jeszcze nie koniec. Pracodawca będzie również zobowiązany do wysłuchania zatrudnionego w obecności świadka.

 

Nad tym nowym pomysłem obecnie pracuje Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy.

 

Zgodnie z propozycjami komisji, nowa procedura zwolnienia ma dotyczyć wszystkich pracowników z wyjątkiem zatrudnionych przez małych przedsiębiorców. Nim pracodawca wręczy wypowiedzenie, będzie musiał powiadomić o swoim zamiarze pracownika.

 

Pracownik będzie miał trzy dni na wybranie świadka, który będzie mu towarzyszył w spotkaniu z szefem na obligatoryjnym wysłuchaniu oraz na wskazanie reprezentującego go związku zawodowego.

 

Nowe prawo pozbawi pracownika wręczenia pracodawcy zwolnienia L4, ponieważ  od momentu zawiadomienia o zamiarze zwolnienia, ma przestać obowiązywać bowiem okres ochronny.

 

Zmiany mają dotyczyć również zwolnień z przyczyn niezależnych od pracownika, czyli np. zwolnień grupowych – podaje „DGP”. W takich sytuacjach odprawa ma przysługiwać wszystkim pracownikom, a nie jak dotychczas tylko w zatrudnionym w firmach zatrudniających powyżej 20 pracowników.

 

źródło Dziennik Gazeta Prawna, pixabay

redakcja

Martyna

Takich opadów śniegu jeszcze nie było! 43-centymetry, problemy z komunikacją miejską i 150 odwołanych lotów. Zima w Moskwie. (VIDEO)

Podczas, gdy w Polsce, w niektórych regionach trudno o śnieg w Moskwie zima zawitała i to na dobre.

 

W wyniku największych w historii Moskwy opadów, dziś nad ranem stolicę Rosji pokryła 43-centymetrowa warstwa śniegu, pojawiły się problemy z kursowaniem komunikacji miejskiej, a ponad 150 lotów zostało odwołanych.

 

Mer Moskwy Siergiej Sobianin poinformował, że dotychczas wiadomo o jednej ofierze śmiertelnej śnieżycy – to mężczyzna, na którego spadła zerwana przez drzewo linia energetyczna. W całym mieście pod ciężarem śniegu runęło około 2 tys. drzew.

 

Służby meteorologiczne wydały pomarańczowy alert, który obowiązywał od 2 do 5 lutego. Stan alarmowy oznacza ryzyko wystąpienia zjawisk meteorologicznych stanowiących zagrożenie dla życia ludzi, a także m.in. funkcjonowania zakładów przemysłowych.

 

Wiadomo, że służby komunalne nie nadążają z usuwaniem zasp.

 

źródło instagram

redakcja




Właśnie wykopała „Nowoczesnej” dół! Lubnauer zapowiedziała likwidację programu 500 plus.

Nowoczesna kopie sobie dół!

 

Czyżby „Nowoczesna” świadomie kopała sobie dół? Na to wygląda! Szefowa tego klubu Katarzyna Lubnauer będąc gościem „Jeden na jeden” w TVN 24 całkiem poważnie przedstawiła propozycję likwidacji programu 500 plus i zastąpienie go czymś w rodzaju „Aktyna rodzina”. O tym pomyśle wspominał już wiceprzewodniczący „Nowoczesnej” Witold Zembaczyński.

 

Nowy program czy też pomysł tej partii zakłada wypłatę świadczenia prawie wszystkim dzieciom do momentu ukończenia przez nie 18 roku życia, jednak świadczenie byłoby o połowę mniejsze, a więc wynosiło 250 zł, nie zaś 500 jak dotychczas.

 

„Mamy swoją propozycję, jaką jest Aktywna Rodzina, który jest programem bardzo sprawiedliwym” – poinformowała Lubnauer w TVN24.

 

„Programem 500 Plus objętych jest 57 procent dzieci. Natomiast programem Aktywna Rodzina byłoby objętych 97 procent dzieci” – tłumaczyła.

 

Według wyliczeń „Nowoczesnej”, taki program objąłby nie tylko większą liczbę obywateli, ale i wyszedłby taniej niż obecne wsparcie dla rodzin.

 

Katarzyna Lubnauer podkreślała, że chociaż jej partia promuje aktywność na rynku zawodowym, nie może nie docenić pozytywnego wpływu programu 500+ na społeczeństwo. Jej zdaniem wsparcie zapewniane przez państwo jest ważne dla większości rodzin i „rzeczywiście pomaga wychowywać dzieci”.

 

Pani polityk zwróciła również uwagę na to, że program 500 plus doprowadził do tego, że wielu rodziców świadomie zrezygnowała z pracy, bo utrzymuje się z tego świadczenia i to jej się nie podoba.

 

Dlatego też program „Aktywna Rodzina” miałby za zadanie zwalczać zaistniały stan rzeczy, czyli zmusić niepracujących rodziców do pójścia do pracy. Jak? O tym jeszcze szefowa „Nowoczesnej” nie poinformowała, ale już sama zapowiedź likwidacji świadczenia 500 plus równa się z wykopaniem sobie „wyborczego grobu”.

 

źródło wprost

redakcja

 




TRUDNA SYTUACJA PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY! Donald Trump napisze tweeta i nie będzie już odwrotu.

Ustawa IPN o karaniu za używanie określenia „polskie obozy śmierci” nadal budzi wiele emocji w Polsce i na świecie.

 

Po przejściu przez Sejm i Senat teraz trafiła do prezydenta Andrzeja Dudy i czeka tylko na jego podpis.

 

Co zrobi Duda? Trudno powiedzieć, jednak jeszcze w zeszłym tygodniu powiedział, że Polska z tej ustawy nie może się wycofać. Zatem należałoby się spodziewać, że ją podpisze.

 

W kwestii tej będąc gościem w „Porannej rozmowie” RMF FM wypowiedział się były rzecznik PiS Adam Hofman, który przyznał, że prezydent znalazł się w trudnej sytuacji, sytuacji bez wyjścia.

 

 

„Jego (Andrzeja Dudy – przyp. red.) pozycja w tym prawicowym elektoracie zostałaby poważnie zachwiana (…) Nie ma wyboru, musi podpisać, ale też musi wziąć na siebie obowiązek próby wyprowadzenia Polski z tej sytuacji. To jest sytuacja lose-lose” – powiedział.

 

 

„Trzeba powiedzieć sobie jasno: nawet jeśli w tej sprawie merytorycznie mamy prawo walczyć o swoje – bo prawda jest po naszej stronie – to w tej sytuacji nie ma to żadnego znaczenia. To co się wydarzyło na arenie międzynarodowej może zakończyć się tym, że za jakiś czas Donald Trump napisze tweeta, z którego nie będzie odwrotu. Że Polska bardzo fajny sojusznik, ale zawieszamy swoje sojusznicze zobowiązania do momentu wyjaśnienia sytuacji w relacjach Polska-Izrael” – zwrócił uwagę Hofman.

 

Według polityka w tym momencie rząd powinien się skupić na „łagodzeniu skutków tego kryzysu”.
Podsumowując. Podpisze czy nie. I tak będzie źle.

 

 

źródło RMF FM

REDAKCJA