KORNEL MORAWIECKI ZNOWU ZASKAKUJE! Ojciec premiera uważa, że emeryturę Wałęsa to ma za wysoką.

 

Kornel Morawiecki znowu zaskoczył. Tym razem ojciec premiera domaga się obniżenia emerytury Lechowi Wałęsie.

 

 

„W jego ocenie były prezydent powinien pobierać takie samo świadczenie jak byli funkcjonariusze SB i UB, zgodnie z obowiązującą ustawą dezubekizacyjną” – informuje „Super Express”.

 

 

 

Marszałek senior przyznał, że to byłoby najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie.

 

Obecnie Lech Wałęsa co miesiąc może liczyć na prezydencką emeryturę wynoszącą ponad 9 tys. zł.

 

 

„Niższa emerytura również dla współpracowników SB, a takim był Wałęsa, to byłaby dziejowa sprawiedliwość. Wielu opozycjonistów, którzy walczyli z komunistycznym aparatem, wtedy gdy on poszedł na współpracę, dziś dostaje śmiesznie małe emerytury. Wałęsa już swoje pieniądze dostał – właśnie za donoszenie. Teraz należałaby mu się maksymalnie średnia emerytura, czyli ok. 2 tysięcy złotych”— podkreślił Kornel Morawiecki.

 

 

„Super Express” przypomniał, że w latach 70. były prezydent własnoręcznie sporządził zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, a za przekazywanie informacji pobierał pieniądze – w sumie 11, 7 tys. zł.

 

 

źródło

wpolityce

redakcja

Martyna

WAŻNE! KIEROWCO SZYKUJĄ SIĘ KOLEJNE ZMIANY. Specjalne oznakowania dla samochodów to tylko kwestia czasu.

 

 

W polskich miastach już niedługo mają pojawić się specjalne strefy czystego transportu.

 

A to w praktyce oznacza zakaz wjazdu w najbardziej reprezentacyjne części miasta autom zatruwającym powietrze. Te, które nie „smrodzą”, mogą w nich parkować za darmo. Łamiący przepisy o czystych strefach, czyli pojawiający się w nich samochodami, które nie powinny się tam znaleźć (one też będą oznaczone nalepkami), popełniają wykroczenie. Jego sprawcy grozi do 500 zł kary.

 

Minister infrastruktury właśnie wpadł na świetny pomysł,  aby znakować auta w zależności od tego, na jakim paliwie jeżdżą.

 

 

Projekt rozporządzenia z wzorami nalepek, które będzie się naklejać na szybę samochodu, właśnie trafił do Rządowego Centrum Legislacji. Przewidziano w nim kilka wzorów nalepek.

 

Wszystko to za sprawą ustawy z 11 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych (DzU z 2018 r., poz. 317). Za jej sprawą szykuje się wiele rewolucyjnych zmian. Przykład? Elektryczne auta wjadą na buspasy i nie będą płacić za parkowanie; w miastach będzie można tworzyć strefy czystego transportu, a auta na prąd lub wodór będą tańsze, bo sprzedawane bez akcyzy. Tworzone będą mogły być strefy bez samochodów spalinowych.

 

Co to za strefa? Zgodnie z ustawą samorządy będą mogły ustanawiać w swoim obrębie strefy czystego transportu, gdzie ma obowiązywać zakaz wjazdu samochodów spalinowych. W selekcji pomóc mają specjalne naklejki.

 

„Wprowadzenie oznakowania pojazdów napędzanych paliwami alternatywnymi jest bardzo dobrą decyzją. Ułatwi i przyspieszy kontrolę pojazdów mających prawo wjazdu do stref czystego transportu, korzystania z buspasów oraz darmowych miejsc parkingowych podczas ładowania pojazdów elektrycznych” – uważa Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.

 

Jego zdaniem tego typu rozwiązania premiujące pojazdy ekologiczne są od lat stosowane w wielu państwach europejskich, w tym np. w Niemczech oraz Danii.

 

 

Innego zdania jest Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

 

 

„Naklejki pomagające w selekcji aut to trochę średniowieczny pomysł”

 

Jego zdaniem jednak takie strefy prędko nie powstaną.

 

 

„Nie liczmy na to, że samorządy w Warszawie, we Wrocławiu czy w Gdańsku od razu rzucą się na organizację takiej strefy. To przecież są koszty, a samochodów cały czas mało” – powiedział.

 

Zatem, wiadomo, że takie strefy są w planach. Kiedy powstaną nie wiadomo, ale jedno jest pewne, będą one świetnym pretekstem na wlepianie kolejnych mandatów kierowcom.

 

 

źródło Rzeczpospolita, pixabay

redakcja




TAKIE SŁOWA Z UST NIEMCA PADAJĄ NIEZWYKLE RZADKO! Ambasador Rolf Nikel szczerze o niemieckiej odpowiedzialności za Holokaust.

 

„Intencją hitlerowskich Niemiec było zamordowanie Żydów i Polaków oraz zniszczenie ich kultury. Musimy wziąć za to pełną odpowiedzialność” – powiedział w wywiadzie dla poniedziałkowej „Rzeczpospolitej” ambasador Niemiec w Warszawie Rolf Nikel.

 

 

 

Rolf Nikel pytany o to, że wielu historyków wskazuje, że w czasie okupacji wielu Żydów zostało zamordowanych przez Polaków, ŻiH podaje liczbę 50 tys. ofiar, „to nie jest udział w Holokauście”, odpowiedział: „Intencją hitlerowskich Niemiec było zamordowanie Żydów i Polaków oraz zniszczenie ich kultury. Musimy wziąć za to pełną odpowiedzialność. Zbrodnie indywidualnych osób, które nie były Niemcami, tego nie zmieniają”.

 

Takie słowa z ust Niemca mogą nieco dziwić, zwłaszcza,  że większość niemieckich polityków nie lubi przypominania o czasach II wojny światowe.

 

Ambasador Niemiec odniósł się również do kwestii rekompensat wojennych i stwierdzenia szefa MSZ Jacka Czaputowicza, że rząd niemiecki jest gotów o tym rozmawiać, odpowiedział:

 

„Mogę tylko powtórzyć deklarację naszego ministra spraw zagranicznych Sigmara Gabriela: sprawa reparacji jest prawnie i politycznie zamknięta. Nie jesteśmy natomiast przeciwni dyskusjom ekspertów w tej sprawie”.

 

źródło Polsat News, Twitter

redakcja




BŁAGAŁA GO BY JĄ ZOSTAWIŁ, ALE IMIGRANT NIE OKAZAŁ JEJ LITOŚCI! Zgwałcił ją, bo była biała.

 

 

Kolejny przykład bestialskiego zachowania imigranta. Tym razem do tego zdarzenia doszło w Wielkiej Brytanii.

 

Somalijczyk dusił dziewczynę, zmuszając ją do seksu. Nastolatka była dziewicą i błagała zwyrodnialca o litość, jednak ten powiedział jej, że nie może być dziewicą, bo jesteś biała.

 

Abdoule z Hull w East Yorkshire zaprzeczył gwałtowi, ale został skazany przez ławę przysięgłych na jedenaście lat pozbawienia wolności.

 

W oświadczeniu ofiara powiedziała, że nadal nie czuje się bezpiecznie we własnym domu.

 

„Nie potrafię rozmawiać z chłopcami i mężczyznami, ponieważ czuję się nieswojo”.

 

„Mama pozwala mi odejść nieco dalej od domu niż zeszłego lata, ale zawsze dawałam jej znać, gdzie jestem”. „Mama zwykła mnie dręczyć, mówiąc, że coś może mi się przydarzyć. Nigdy nie słuchałam, a ona miała rację” – dodała.

 

Czy trzeba jeszcze więcej dowodów na bestialstwo tych ludzi, którzy tak chętnie przybywają do Europy.

 

 

thesun.co.uk

redakcja, screen




Kornel Morawiecki ponownie zabrał głos w sprawie uchodźców! Jak można było się spodziewać zdania nie zmienił.

Kornel Morawiecki w wywiadzie dla „Dziennika Gazeta Prawna” powiedział, że nie zmienił swojego stanowiska odnośnie uchodźców.

 

Morawiecki zapytany „Czy jego stanowisko wobec przyjmowania uchodźców uległo zmianie?” odpowiedział: „Nie powinniśmy pytać czy należy ich w ogóle przyjmować, lecz w jaki sposób mamy to zrobić. To ogromny problem cywilizacyjny przed którym stoi Europa z Polską włącznie.” – wyjaśnił.

 

„Musimy znaleźć odpowiedź. Nie będzie to łatwe i nie uważam, że uda się to zrobić przy pomocy jednego genialnego rozwiązania, ale powinniśmy ze sobą rozmawiać i szukać porozumienia. Po prostu nie ma innego wyjścia. Mam w tej kwestii inne zdanie niż mój syn. Prywatnie możemy się spierać, ale nie widzę powodu, aby robić to publicznie. Szanuję jego stanowisko.” – kontynuował.

 

Tym samym Kornel Morawiecki potwierdził, że jego zdanie w kwestii uchodźców jest zupełnie inne, niż to które ma jego syn.

 

Premier Mateusz Morawiecki pomagać uchodźcom chce, ale tam na miejscu, udzielając wsparcia finansowego, nie zaś poprzez sprowadzanie ich do Europy.

 

 

 

źródło Dziennik Gazeta Prawna

mm

 

Martyna

Cała prawda o Mackiewiczu! Zostawił ich z bajzlem.

Tomasz Mackiewicz został na ok. 7250 m n.p.m na Nanga Parbat. Teraz kiedy już go nie ma, jego szwagierka Małgorzata Sulikowska udzieliła wywiadu dla wp.pl.

 

„Tomek wyjeżdżając nie miał w głowie tego, że zostawi nas z jakimś bajzlem. W ogóle nie zakładał, że może nie wrócić, że będą jakieś kłopoty z tego”.

 

 

„Zawsze jechał na dziko. Nie miał pieniędzy na wejście, ale znał się już z facetem z agencji, która te pozwolenia organizuje i umawiał się z nim: stary zapłacę, jak zejdę. Potrzebował pieniędzy na doładowania telefonów. Trzeba było kombinować, jak ma wrócić, bo często nie miał na bilet powrotny”- mówi Sulikowska, która przychodziła z pomocą i wysyłała mu pieniądze.

 

Mackiewicz nie kontaktował się z rodziną, kiedy był w górach, robiła to Elisabeth Revol.

 

„Ania była w tej szczęśliwej sytuacji, że Eli wysyłała esemesy do swojego męża, a on przekazywał Ani informacje o ich położeniu”-mówi Sulikowska.

 

Himalaista utrzymywał dom, choć wiadomo, że różnie bywało z jego finansami. Nie od dziś wiadomo, że zalegał z alimentami i miał długi, po tym jak jego firma została zamknięta.

 

„Utrzymywał dom. Miał super okres prosperity, gdy stawiał maszty pomiarowe. Eldorado. „Robota na wysokościach, na dworze, w samotności. Był w swoim żywiole. Słabo się nadawał do normalnej pracy. Kiedyś pracował z moim bratem w firmie komputerowej, ale dusił się. Wstawanie 8.00-16.00 to było piekło. Ale te maszty się skończyły wraz ze zmianami europejskich przepisów. Staraliśmy się pomagać mu, wysyłaliśmy go na rozmowy. Mój teść miał jakiegoś znajomego wysoko postawionego w dużej firmie energetycznej, ale Tomek sobie nie radził w takich sytuacjach. Był stworzony do innych rzeczy. Ostatnio remontował stare auta”- dodaje Sulikowska.

 

 

Zostawił ich z bajzlem, choć nie miał takiego zamiaru.

 

„Tak. Teraz została masa niepozałatwianych spraw. Bardzo trudnych. Ze zbiórką, z tym jak to podzielić. Na pewno Tomek wyjeżdżając nie miał w głowie tego, że zostawi nas z jakimś bajzlem. On nie myślał w tych kategoriach. W ogóle nie zakładał, że może nie wrócić, że będą jakieś kłopoty z tego. Żegnał się, jakby jechał na wycieczkę. Buziak, Buziak. Wrócę w styczniu dodaje Sulikowska.

 

 

 

 

źródło wp

 

 




Bulwersujący komentarz na temat Tomasza Mackiewicza! Niektórzy są bezwzględni.

„Pan heroinista Mackiewicz spie*rzył w Himalaje, żeby uciec od długów i alimentów. Świeć Panie nad jego durną duszą. Kijowski Himalajów – napisał w niedzielę bloger Piotr Wielgucki. Jego wpis wywołał lawinę negatywnych komentarzy. Zbulwersowani internauci stanęli w obronie zaginionego.

 

 

„Pomyślałeś przez moment, że te twoje wypociny przeczyta ktoś, kto go znał? Rodzina? Pomyślałeś co czują ludzie, którzy od dwóch dni czekają na jakiś znak? Którzy nie śpią bo są tam myślami, bo może w ten sposób nie będzie czuł się sam. Irracjonalne wiem. Lanser jesteś i tyle – napisał jeden z użytkowników Twittera.

 

„Tam umiera człowiek, a pan pisze takie słowa” – dodał inny internauta.

 

Tomasz Mackiewicz rzeczywiście miał problemy w życiu prywatnym. O tym wiedziało wielu.

W przeszłości himalaista miał dobrze prosperującą firmę z energią odnawialną. Interes pozwalał mu na godne życie przez ok. 4 lata.

 

„Było na tyle dobrze, że mogłem zabezpieczyć rodzinę przed pierwszymi wyjazdami na Nangę i jeszcze wyjechać w góry- tłumaczył w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

 

Wszystko popsuło się w 2013 roku, kiedy Unia Europejska miała wprowadzić dyrektywę nakazującą krajom członkowskim produkcję energii na poziomie 20 proc. ze źródeł odnawialnych, jednak nie wprowadziła i Mackiewicz nie tylko stracił firmę, ale również pozostał z długami.

 

„Wracam z Nangi, okazuje się, że ustawa nie weszła, tylko jakaś jej proteza. Unia tego nie łyknęła, płacimy gigantyczne kary, a wszystkie firmy wycofały się z polskiego rynku. Mój główny zleceniodawca również. Rynek z dnia na dzień opustoszał, umarł. Wróciłem i nie ma nic. Zostałem na lodzie. I z długami. Ocknąłem się dopiero jak zobaczyłem Nangę – żalił się Mackiewicz dziennikarzowi „Gazety Krakowskiej”.

 

Mackiewicz miał długi, miał problemy osobiste, jak wielu z nas. Jednak to nie powód, aby wyciągać takie sprawy teraz, kiedy zaginął i najprawdopodobniej już nie wróci z ukochanych gór.

 

źródło Twitter, wp

mm




To była dramatyczna decyzja! Denis Urbuko szczerze o tym, dlaczego nie ruszyli po Mackiewicza.

Denis Urbuko drugi z ratowników, który wraz z Bieleckim wyruszył na ratunek Elisabeth Revol opowiedział o całej akcji ratunkowej i o tym, dlaczego nie ruszyli na pomoc Mackiewiczowi.

 

Urbuko i Bielecki dotarli do Francuzki w osiem godzin. Helikopter, który zostawił ich na wysokości 4800 m nigdy wcześniej nie lądował w tym miejscu. To było po prostu mistrzostwo.

 

„Żaden śmigłowiec nie lądował wcześniej w tym miejscu, tak blisko obozu pierwszego. Kiedy się zbliżaliśmy, powiedziałem pilotowi: „jeśli możesz, zostaw nas tutaj”. Odpowiedział: „spróbuję” i nas wysadził. To również był epicki, heroiczny moment misji ratunkowej – powiedział Urubko w wywiadzie dla portalu desnivel.com.

 

 

Obaj alpiniści wspinali się nocą przy temperaturze około -40 stopni Celsjusza.

 

„Było zupełnie ciemno, nic nie widzieliśmy. Ktoś powiedział nam przez radio, że widział światło. Zacząłem krzyczeć i w odpowiedzi usłyszałem głos w ciemności. Bardzo się ucieszyliśmy, bo wiedzieliśmy już, że jesteśmy blisko niej i będziemy mogli jej pomóc. W tym momencie poczuliśmy, że nasza misja okazała się sukcesem. To był po prostu cud. Piloci wylądowali w naprawdę niesamowitym miejscu. Bardzo nam to pomogło, bo od razu znaleźliśmy się dość wysoko. Elisabeth walczyła do samego końca, schodziła z wielką determinacją. Jest niesamowitą kobietą” – przyznał.

 

 

Urbuko zapytany dlaczego nie udało się uratować Tomka Mackiewicza, który został na wysokości około 7250 powiedział szczerze:

 

 

„W tamtym momencie musieliśmy podjąć decyzję: albo pomóc przeżyć Elisabeth, albo kontynuować wspinaczkę z bardzo niewielką nadzieją na to, że uda się nam dotrzeć do Tomka. Mieliśmy też bardzo złą prognozę pogody na kolejne dni. Było jasne, że powinniśmy zostać z Elisabeth, która była bardzo słaba. Postanowiliśmy skoncentrować się na niej – powiedział Denis Urubko.

 

 

Dodał tym samym, że szanse na uratowanie Mackiewicza były niewielkie. Himalaiści musieli podjąć dramatyczną decyzję, albo uratują Elisabeth, albo ona będzie miała marne szanse na przetrawanie.

 

 

” Minęły trzy czy cztery dni, od kiedy Tomek zaczął mieć problemy z chorobą wysokościową, a Elisabeth powiedziała nam, że był w bardzo złym stanie. Trudno przypuszczać, by ktoś był w stanie mu pomóc”.

 

źródło wp

mm




KONIEC SPEKULACJI! MATEUSZ MORAWIECKI PRZERYWA MILCZENIE W KWESTII UCHODŹCÓW.

Słowa Kornela Morawieckiego, który w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” powiedział „te (chodzi o uchodźców) 7 tysięcy na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem” – wywołały burzę, nie tylko w PiS, ale również wśród społeczeństwa polskiego.

 

Ludzie zaczęli myśleć, że skoro premierem został syn Kornela, Polska zmienia zdanie w tej drażliwej sprawie. Nic bardziej mylnego. Premier Mateusz Morawiecki przerwał milczenie i napisał na Twitterze:

 

 

„Od samego początku sprzeciwiamy się koncepcji mechanizmu relokacji” – napisał Mateusz Morawiecki.

 

Premier podkreślił również, że jednostronne narzucanie mechanizmu relokacji stanowi zaprzeczenie zasad, na jakich opiera się wspólnota europejska.

 

„Nasze zdanie w tej sprawie nie zmieniło się ani na jotę i nie ulegnie zmianie również po rekonstrukcji rządu. Nie pozwolimy na narzucanie nam złych propozycji, które nie pomagają rozwiązać problemu u jego źródła” – zapewnił premier.

 

Zatem koniec spekulacji. Polska uchodźców nie przyjmie.

 

 

źródło wp.pl, youtube

mm

Martyna

DZIENNIKARZA ZAMUROWAŁO! TAKIEJ ODPOWIEDZI FILIP CHAJZER SIĘ NA PEWNO NIE SPODZIEWAŁ.

 

Dziennikarz Filip Chazjer w porannym programie Dzień Dobry TVN pytał przechodniów, o ich plany na Sylwestra.

Jeden z mężczyzn całkowicie go zaskoczył, Chajzer zupełnie nie wiedział co odpowiedzieć, w końcu życzył zapytanemu wszystkiego najlepszego i ruszył dalej.

 

Rozmowa między dziennikarzem, a przypadkowym mężczyzną:

 

– Przepraszam bardzo, co pan będzie robił w Sylwestra? – zapytał.
– Sylwestra? Spędzimy z rodziną na miejscu. U was – odpowiedział mężczyzna.
– U nas? – dopytuje Chajzer.
– Pod Warszawą – sprostował przechodzeń.

Chajzer nie dał jednak za wygraną i pytał dalej:

– W sensie… u mnie? Czy u pana? Czy gdzie? – wciąż drążył temat Filip Chajzer.
– U Pana na pewno nie.
– Dlaczego nie u mnie? Zapraszam do mnie!
– Znam Pana z telewizji i raczej nie chciałbym spędzić z Panem Sylwestra – podsumował mężczyzna.

 

Po takiej odpowiedzi, dziennikarz minę miał jednak nie tęgą. Pewnie się nie spodziewał takiej odpowiedzi.

 

Link do video http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/a-ty-co-robisz-w-sylwestra,249647.html

źródło Dzień Dobry TVN




NA NOWY ROK SAME MĄDROŚCI OD LECHA WAŁĘSY! Nie obyło się bez polityki.

Były prezydent Lech Wałęsa zamieścił na Facebooku noworoczne życzenia i jak zwykle nie obyło się bez jego politycznych mądrości.

 

Ten rok był trudnym rokiem dla Polski i Polaków” – ocenił Lech Wałęsa.

 

Na pewno był trudny dla opozycji, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

 

 

„W 2018 oprócz zdrowia życzę wszystkim kochającym wolność i demokrację przede wszystkim mądrości, która wyzwoli siłę decyzji o Zjednoczeniu Opozycji” – napisał Lech Wałęsa i zaznaczył, że „ofiara życia Szarego Obywatela nie może być daremna”, nawiązując do samospalenia na Placu Defilad w Warszawie.

 

Byłemu prezydentowi należą się podziękowania za te życzenia, a na przyszły rok dobra rada. „Mniej mieszania się do polityki”.




CO ZA STRATA! KONTROWERSYJNY POLITYK JANUSZ PALIKOT OGŁOSIŁ, ŻE ODCHODZI Z…

Co za druzgocząca decyzja. Janusz Palikot jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków w Polsce kończy swoją karierę.

 

Były poseł PO, a później twórca swojej własnej partii politycznej Ruch Palikota napisał na swoim blogu oraz na Twitterze:

 

„Odchodzę (chociaż boli mnie sytuacja w kraju), aby ktoś nowy odegrał właściwą rolę. Jest to możliwe, choć trudne, ale właśnie odpowiedzialność za kraj każe mi tak postąpić” – wyjaśnił w pożegnalnym tweecie.

 

„Podjąłem tę decyzję, aby ostatecznie rozstać się z polityką. Wiem, że wielu oczekuje mojego powrotu. Nieustannie o tym słyszę. Film z moją ‚przepowiednią’ o rządach PiS bije rekordy popularności, a jednak powinienem odejść. Zakładam nawet, że ta decyzja najbardziej zmartwi zwolenników PiS-u, ale trudno” – wyjaśnił na swoim blogu.

 

No cóż, taka osobowość to zdecydowanie ogromna strata dla polskiej polityki, no i prawdziwy dramat dla wszystkich zwolenników Palikota.

 

Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko pogratulować dobrej decyzji.

 

źródło Twitter

mm




TO CHYBA SEN! KORNEL MORAWIECKI BEZ WAHANIA O PRZYJĘCIU UCHODŹCÓW PRZEZ POLSKĘ.

 

Lider koła poselskiego Wolni i Solidarni Kornel Morawiecki i ojciec obecnego premiera Mateusza Morawieckiego w rozmowie z „Rzeczpospolitą” odniósł się do sprawy przyjęcia przez Polskę uchodźców.

 

 

 

„Te 7 tysięcy na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem” – powiedział.

 

 

Ktoś by mógł pomyśleć, że to sen, a jednak nie.

 

 

„Powinniśmy z uchodźców czynić nas i postawić przybyszom wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które „ich” przerobią na „nas” – ciągnął w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

 

 

 

Według polityka, powinniśmy zaproponować uchodźcom naszą kulturę.

Ojciec premiera Mateusza Morawieckiego został zapytany również o korytarze humanitarne, których chce nie tylko Kościół, ale i sam prezes Jarosław Kaczyński:

 

 

„Rząd Mateusza Morawieckiego powinien uruchomić korytarze humanitarne. Nie ma powodów do zwlekania” – odpowiedział.

 

 

Polityk powiedział również, że jego syn Mateusz Morawiecki jest przygotowany do funkcji premiera.

 

 

„Jest wykształcony, zawodowo doświadczony, zarządzał dużymi zespołami ludzkimi, piastował ważne stanowiska. Był prezesem trzeciego największego banku w Polsce. Jest moralnie i charakterologicznie przygotowany do funkcji szefa państwa. Podjął wielkie wyzwanie. Jest niesamowicie pracowity. Aż się martwię, czy nie przypłaci tego zdrowiem” – dodał senior.

 

 

To, że Morawiecki junior jest przygotowany do bycia szefem polskiego rządu, niewielu ma wątpliwości.

 

Jednak wątpliwości może budzić stanowisko Kornela Morawieckiego, jeśli chodzi o przyjęcie do Polski uchodźców.

 

 

Ciekawe co na to syn?

 

 

 

źródło, youtube, rp

mm

Martyna

„Rzeźbiła krzyże na czołach więźniów, zmuszała mężczyznę do picia benzyny, zanim podpaliła mu ręce i twarz”. Azra Baszić skazana na 14 lat więzienia.

 

 

„Pani Życia i Śmierci” czyli Chorwatka Azra Baszić została w końcu skazana przez sąd w Bośni na 14 lat więzienia.

 

Kobieta przez prawie 20 lat ukrywała się w USA. Do Stanów Zjednoczonych wyjechała po wojnie z lat 1992-1995, w wyniku której zginęło co najmniej 100 tys. osób.W 2011 roku została aresztowana.

 

Na wniosek bośniackiego wymiaru sprawiedliwości, proces Baszić rozpoczął się w styczniu 2017 r. W środę 27 grudnia zapadł wyrok. Azra Baszić została uznana za winną zbrodni na serbskich cywilach, przetrzymywanych przez siły chorwackie w kwietniu 1992 roku w mieście Derventa.

 

BBC przywołało szokujące relacje tych, którzy widzieli do czego zdolna była Baszić.

 

 

„rzeźbiła krzyże na czołach więźniów, zmuszała mężczyznę do picia benzyny, zanim podpaliła mu ręce i twarz, a innym nakazała czołganie się nago po potłuczonym szkle”.

 

„Najpoważniejszym przestępstwem, którego się dopuściła było zabójstwo więźnia, którego dźgnęła w szyję – powiedział sędzia, który ogłosił wyrok.

 

 

Skazanie Baszić na 14 lat więzienia, to najwyższy wymiar kary dla kobiety za zbrodnie wojenne, popełnione podczas wojny w Bośni i Hercegowinie z lat 90 XX wieku.

 

 

źródło wprost, youtube (zbrodnie wojenne w Bośni i Hercegowinie)

mm




TAK JEJ JESZCZE NIKT NIE PONIŻYŁ! KATARZYNA DOWBOR WYZNAJE PO LATACH, JAK ZOSTAŁA POTRAKTOWANA PRZEZ SZEFOSTWO TVP.

Dziennikarkę i prezenterkę Katarzynę Dowbor znają na pewno wszyscy w Polsce.

Dowbor przez 30 lat pracowała w TVP, to tam zdobyła swoje pierwsze dziennikarskie kroki, czuła się świetnie i traktowała wszystkich jak rodzinę. Do czasu, kiedy to dokładnie 1 maja, a więc w Święto Pracy szefostwo wręczyło jej po tylu latach zaangażowania wypowiedzenie. Dlaczego? Ponieważ nie pasowała do nowej koncepcji Telewizji Publicznej. Ale nie tylko ją spotkał taki los, podobnie potraktowano Grażynę Torbicką czy Jolantę Fajkowską.

 

 

 „Zostałam zwolniona, na szczęście nie dyscyplinarnie, bo do tego nie było powodów. Usłyszałam, że nie pasuję do nowej koncepcji telewizji publicznej i ponieważ TVP odchodzi od prezenterów, to zlikwidowano moje stanowisko pracy. (…) Jedyny żal mam o to, że nie wykorzystano doświadczenia i potencjału mojego czy moich koleżanek. To zwykłe marnotrawstwo. Za moich czasów była w TVP komórka szkoląca wchodzących do zawodu młodych dziennikarzy. Spokojnie mogła dać zatrudnienie Grażynie Torbickiej, Jolancie Fajkowskiej, Iwonie Kubicz czy paru innym osobom, które na telewizji zjadły zęby – powiedziała dziennikarka.

 

Katarzyna Dowbor została poniżona i jak sama mówi, (czemu trudno się zresztą dziwić) popłakała się:

 

 

„Tak nieładnie i nieelegancko to załatwiono. Byłam z siebie dumna, bo w środku oczywiście zbierało mi się na płacz, ale gdy ówczesny szef wręczył mi papier i powiedział, że nie ma już dla mnie miejsca, bo jest inna koncepcja, nie poleciały mi łzy. Rosła mi gula, ale przysięgłam sobie, że nie dam mu tej satysfakcji. Zaczął do mnie mówić na pani, choć wcześniej byliśmy kolegami i mówiliśmy sobie na „ty”. Mówię: „Wydaje mi się, że byliśmy po imieniu, ale rozumiem”. Przeczytałam papier i pytam: „Jak się załatwia obiegówkę, bo nigdy jej nie załatwiłam.” A potem się pożegnałam i wyszłam. Nie zachowałam się emocjonalnie. To był w ogóle 1 maja, Święto Pracy. Wyszłam na przystanek tramwajowy, usiadłam i dopiero wtedy się poryczałam” – wyznała Katarzyna Dowbor.

 

 

Na szczęście inna telewizja potrafiła docenić jej talent i teraz prezenterka na brak zajęcia nie może narzekać. Prowadzi program „Nasz nowy dom” w Polsacie, który od kilku sezonów zdobył serca telewidzów.

 

źródło FAKT, youtube

mm




MUZUŁMANIE W POLSCE NA PEWNO SIĘ WŚCIEKNĄ! TAKICH „OSZCZERSTW” SIĘ NIE WYBACZA.

Takie słowa w Polsce na temat muzułmanów jeszcze nie padły, do teraz. Ks. profesor Dariusz Oko będąc gościem TVP info powiedział:

 

„Tam, gdzie wchodzą muzułmanie tam kończy się wolność, tam nie można zmienić religii, tam jest przemoc”.

 

Ale na tym nie zakończył swojej kontrowersyjnej wypowiedzi, ciągnął dalej:

 

„Trzeba pamiętać, że sam Mahomet to nie był drugi Pan Jezus, tylko to był człowiek, który serynie mordował i gwałcił ze swoimi towarzyszami” – powiedział duchowny.

 

 

„Mahomet jednego dnia potrafił zrobić mały Holocaust. Wymordował całe plemię, 800 mężczyzn – a ich kobiety sprzedał na targu. Jemu przypadło 20 proc., to była jego część w łupach, dla siebie wziął najładniejszą Żydówkę” – dodał ks. prof. Dariusz Oko i podkreślił, że muzułmanie w Koranie mają nakazane naśladowanie Mahometa.

 

 

„Wszędzie gdzie wchodził islam, tam była przemoc i gwałt” (…) „także dziś wszędzie gdzie rządzi islam, łamane są podstawowe prawa człowieka: nie ma wolności, szacunku dla kobiet i niewierzących w Islam. Muzułmanin, który chciałby przejść na chrześcijaństwo, miał być zamordowany przez własną rodzinę. To jest religia przemocy” – podsumował bez wahania duchowny.

 

Trzeba przyznać, że słowa księdza są nie tylko kontrowersyjne, ale ciężko się z nimi nie zgodzić. Wszak trudno zaprzeczyć temu, że od kiedy muzułmanów w Europie więcej, tym jest i na starym kontynencie mniej bezpiecznie.

 

Ciekawe co na te „bluźnierstwa” sami wyznawcy islamu?

źródło TVP info, pixabay

mm