Niemcy na prośbę Żydów, pozbędą się muzułmanów! Są już plany wydalania wyznawców islamu, którzy mają antyżydowskie poglądy.

Wygląda na to, że Niemcy ze względu na Żydów, będą wydalać imigrantów.

Centralna Rada Żydów uważa, że z powodu antyżydowskich poglądów imigrantów, dochodzi do wzrostu antysemityzmu w Niemczech, dlatego oczekuje reakcji od rządu.

Rzecznik MSW, na którego czele stoi były premier Bawarii Horst Seehofer, zapowiedział, że przygotowywane są już akty prawne, na podstawie których możliwe będzie wydalenie z kraju imigrantów o przekonaniach antysemickich oraz pozbawienie niemieckiego obywatelstwa islamistów. Odpowiednie ustawy mają być gotowe do końca tego roku.

 

„Plany ministra Seehofera są przejawem czystego populizmu. W państwie prawa, jakim są Niemcy, nie można karać za antysemityzm uchodźców w sytuacji, gdy wielu Niemców jest zdeklarowanymi antysemitami” – twierdzi Aneta Kachane z fundacji Amadeu Antonio.

 

Antysemityzm to nie jedyny problem w Niemczech. Muzułmanie niechętnie odnoszą się również do katolików i protestantów. Prześladowania w szkołach, dzieci nie będących muzułmanami to chleb powszedni w Niemczech. Niestety, jak zwykle te sprawy są zamiatane pod dywan, aby nie wywoływać, w wyznawcach islamu niepotrzebnej agresji.

 

 

źródło rp, pixabay

redakcja

 

Martyna

Czaputowicz „Przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych do Polski z Europy Zachodniej”. Niestety nie chcą oni zostać w naszym kraju.

Wczoraj informowaliśmy o tym, że 5 kwietnia podczas pobytu we Francji minister spraw zagranicznych, Jacek Czaputowicz udzielił wywiadu dla „Le Figaro”.

Czaputowicz przyznał, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, w tym wielu z objętych działaniami wojennymi w Donbasie.

Nie to jednak zaskoczyło najbardziej. Czaputowicz dodał również, że Polska przyjęła 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale nie chcą oni zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska.

 

Z wypowiedzi ministra spraw zagranicznych wyraźnie wynika, że na terenie Polski przebywa 2700 migrantów włącznie z Afryki i Syrii. Dlaczego o całej sprawie Polacy dowiadują się z francuskiej gazety?

 

Na słowa Czaputowicza, który wspomniał również, że nie ma nic przeciwko różnorodności i szanuje Merkel za przyjęcie uchodźców, zareagowali zaniepokojeni internauci.

 

„Szanowne @pisorgpl może jakieś orędzie do Narodu, w którym otwarcie powiecie, że szykujecie nam zbrodniczy multikulturalizm w Polsce? Co z 2700 migrantami przyjętymi z Zachodu przez PL???”

 

„Panie Ministrze Czaputowiczu @MSZ_RP! Co to znaczy, że przyjęliśmy 2700 uchodźców, którzy zostali nam „przydzieleni przez Europę zachodnią”?
Kiedy to Polska wyraziła na to zgodę i dlaczego dowiadujemy się o tym z francuskiej prasy?!”

 

To zaledwie dwa zapytania z wielu, które nie doczekały się odpowiedzi ministra, bowiem ten  milczy jak zaklęty.

 

Czyżby polski rząd, za plecami Polaków rzeczywiście przyjął uchodźców i nie chodzi tu o Ukraińców?

Miejmy nadzieje, że wszelkie wątpliwości już niedługo zostaną rozwiane.

 

 

Źródło Twitter

redakcja




„ŻYDZI W GETCIE SIĘ BAWILI”! Przez te słowa dr Ewa Kurek nie zostanie uhonorowana nagrodą Jana Karskiego.

 

Gala wręczenia nagród odwołana.

 

Jak wynika z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita” Konsultant Generalny w Nowym Jorku odwołał galę, na której miały być wręczone nagrody Jan Karski Humanitarian Award. Odznaczenie jest przyznawane przez Polsko-Żydowski Komitet Dialogu. Wśród laureatów tegorocznej edycji znaleźli się były doradca szefa MSZ Matthew Tyrmand, konsul w Nowym Jorku Maciej Golubiewski oraz dr Ewa Kurek.

 

I to właśnie pani doktor wzbudziła najwięcej kontrowersji.

 

Kurek jest autorką książki „Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945”. W książce Kurek napisała, że „w pierwszych latach wojny Polacy w Warszawie żyli w ciągłym strachy przed łapankami i egzekucjami”. „A Żydzi w getcie się bawili. Mieli co świętować. W końcu żyli w”autonomicznej prowincji”, którą wynegocjowali od Niemców”.

 

 

Do wręczenia nagrody dla Kurek nie dojdzie. Konsulat w Nowym Jorku przekazał informację o odwołaniu gali. „Informujemy, że z przyczyn będących poza naszą kontrolą, Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku odwołuje Doroczną Noc Nagrody im. Jana Karskiego. Nowa data gali i osoby uhonorowane zostaną ogłoszone przez Polsko-Żydowski Komitet Dialogu” – oświadczył konsulat.

źródło wprost, zdjęcie screen shot

redakcja




Jest ostrzeżenie dla linii lotniczych! Eurocontrol wzywa do zwiększenia czujności w rejonie Morza Śródziemnego.

 

Wczoraj europejska agencja kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol ostrzegła linie lotnicze, aby zwiększyły czujność w rejonie wschodniej części Morza Śródziemnego w związku z możliwością ataku z powietrza na cele w Syrii w ciągu najbliższych 72 godzin.

 

W opublikowanym na stronie internetowej agencji komunikacie stwierdzono, że podczas ataku mogą zostać użyte pociski rakietowe powietrze-ziemia oraz rakiety samosterujące, które mogą zagrozić przelatującym samolotom pasażerskim.

Ponadto należy liczyć się z możliwością zakłóceń w pracy aparatury nawigacyjnej i łączności radiowej.

Eurocontrol powołał się na dokument Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Lotniczego.

Zapowiadany atak na cele w Syrii jest odpowiedzią prezydenta USA Donalda Trumpa na kolejne już użycie broni chemicznej wobec ludności cywilnej przez reżim prezydenta Syrii Baszara el- Asada.

 

źródło TVP info, pixabay

redakcja




„ŻYDZI W GETCIE SIĘ BAWILI”! Przez te słowa dr Ewa Kurek nie zostanie uhonorowana nagrodą Jana Karskiego.

 

Gala wręczenia nagród odwołana.

 

Jak wynika z informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita” Konsultant Generalny w Nowym Jorku odwołał galę, na której miały być wręczone nagrody Jan Karski Humanitarian Award. Odznaczenie jest przyznawane przez Polsko-Żydowski Komitet Dialogu. Wśród laureatów tegorocznej edycji znaleźli się były doradca szefa MSZ Matthew Tyrmand, konsul w Nowym Jorku Maciej Golubiewski oraz dr Ewa Kurek.

 

I to właśnie pani doktor wzbudziła najwięcej kontrowersji.

 

Kurek jest autorką książki „Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939-1945”. W książce Kurek napisała, że „w pierwszych latach wojny Polacy w Warszawie żyli w ciągłym strachy przed łapankami i egzekucjami”. „A Żydzi w getcie się bawili. Mieli co świętować. W końcu żyli w”autonomicznej prowincji”, którą wynegocjowali od Niemców”.

 

 

Do wręczenia nagrody dla Kurek nie dojdzie. Konsulat w Nowym Jorku przekazał informację o odwołaniu gali. „Informujemy, że z przyczyn będących poza naszą kontrolą, Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku odwołuje Doroczną Noc Nagrody im. Jana Karskiego. Nowa data gali i osoby uhonorowane zostaną ogłoszone przez Polsko-Żydowski Komitet Dialogu” – oświadczył konsulat.

źródło wprost, zdjęcie screen shot

redakcja

Martyna

Jest ostrzeżenie dla linii lotniczych! Eurocontrol wzywa do zwiększenia czujności w rejonie Morza Śródziemnego.

 

Wczoraj europejska agencja kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol ostrzegła linie lotnicze, aby zwiększyły czujność w rejonie wschodniej części Morza Śródziemnego w związku z możliwością ataku z powietrza na cele w Syrii w ciągu najbliższych 72 godzin.

 

W opublikowanym na stronie internetowej agencji komunikacie stwierdzono, że podczas ataku mogą zostać użyte pociski rakietowe powietrze-ziemia oraz rakiety samosterujące, które mogą zagrozić przelatującym samolotom pasażerskim.

Ponadto należy liczyć się z możliwością zakłóceń w pracy aparatury nawigacyjnej i łączności radiowej.

Eurocontrol powołał się na dokument Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Lotniczego.

Zapowiadany atak na cele w Syrii jest odpowiedzią prezydenta USA Donalda Trumpa na kolejne już użycie broni chemicznej wobec ludności cywilnej przez reżim prezydenta Syrii Baszara el- Asada.

 

źródło TVP info, pixabay

redakcja




Polska musi się otworzyć na imigrantów, szczególnie tych z krajów arabskich! Trzeba to zrobić, dla dobra pracodawców?

Na polskim rynku pracy, nie ma pracowników wykwalifikowanych, dlatego Polska powinna otworzyć swoje granice dla imigrantów, szczególnie, dla tych z krajów arabskich, aby ten niedobór uzupełnić.

 

Tak wynika przynajmniej z wypowiedzi Marka Goliszewskiego prezesa organizacji pracodawców Business Centre Club.

 

„W wielu regionach kraju różne firmy sygnalizują, że muszą rezygnować z nowych kontraktów, ponieważ nie mogą ich realizować ze względu na brak ludzi do pracy. Trzeba stworzyć lepsze warunki dla imigrantów, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, którzy przyjechaliby na dłuższy czas i podjęli pracę”– tłumaczy.

 

Według niego Polska dla dobra pracodawców powinna otworzyć się na pracowników z krajów arabskich, bo tam można znaleźć osoby wykwalifikowane, nie zaś terrorystów.

 

Zobacz również Polska przyjęła ponad 2 tys. imigrantów przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

„Musimy przyjąć ustawę migracyjną, która otworzy drzwi dla imigrantów. Nie tylko dla Ukraińców, bo oni przyjeżdżają tylko na krótki czas, lecz także dla imigrantów z innych państw, nawet z krajów arabskich, bo można tam znaleźć wykwalifikowanych ludzi, którzy nie są terrorystami. Musimy bardzo szeroko spojrzeć na problem zatrudnienia w Polsce pod kątem migracji, ale nie tylko ze Wschodu, lecz także z Południa” – namawia polskich polityków Goliszewski.

 

Czy rzeczywiście na polskim rynku pracy, brakuje pracowników wykwalifikowanych? Czy Polska nie ma innego wyjścia, jak otworzyć granice dla Arabów? A może to tylko pretekst dla ubogacenia naszego kraju kulturowo?

 

źródło ndie

pixabay

redakcja




Wiedzieliście? Polska przyjęła imigrantów, przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

O tym nikt głośno nie mówił?

 

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podczas zeszłotygodniowej wizyty w Paryżu udzielił zaskakującego wywiadu dla „Le Figaro”, w którym stwierdził, że Polska przyjęła imigrantów przesłanych przez Europę Zachodnią.

 

Czaputowicz w wywiadzie dla „Le Figaro” powiedział, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, z których wielu przybyło z Donbasu.

 

„Ponadto przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale oni nie chcą zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska” – tłumaczył Czaputowicz.

 

Minister spraw zagranicznych Polski wyjaśnił również, że szanuje różnorodność i gest otwarcia Angeli Merkel wobec imigrantów.

 

 

„Polska nie jest społeczeństwem wielonarodowym. A rząd jest odbiciem obaw społeczeństwa i wyrazicielem jego lęków. Osobiście szanuję różnorodność, udowadnianą przez kraje Europy Zachodniej. Szanuję też gest otwarcia Angeli Merkel wobec migrantów. Potrzeba jednak czasu, by na taką różnorodność zgodziło się społeczeństwo polskie” – wskazał.

 

To chyba dość szokująca opinia, biorąc pod uwagę fakt, że politycy PiS obiecali Polakom, że imigrantów z Afryki Północnej czy Syrii nie przyjmą.

 

źródło ndie, zdjęcie screen shot

pixabay




O całej akcji kraje zachodnie nie wiedziały! Bejnamin Netanjahu chciał im podrzucić 16 tys. nielegalnych uchodźców.

Porozumienie Izraela z ONZ tymczasowo zawieszone. 

 

Wczoraj informowaliśmy o porozumieniu zawartym między Benjaminem Netanjahu, a ONZ, w ramach którego premier Izraela miał oczyścić Tel Aviv z 16 tys. nielegalnych uchodźców. Dziś okazuje się, że porozumienie zostało „chwilowo” zawieszone.

Polityk tłumaczy, że zanim podejmie jakiekolwiek kroki, powinny zostać przeprowadzone konsultacje z mieszkańcami południowych dzielnic Tel Awiwu, gdzie przebywa najwięcej migrantów.

 

Zgodnie z założeniami porozumienia blisko 16 tys. nielegalnych migrantów głównie z krajów afrykańskich miało zostać przekazanych krajom zachodnim m.in Kanadzie, Niemcom czy Włochom. 

Jak wynika z informacji do których dotarł Reuter, nie wszystkie kraje zostały poinformowane o tym planie. 

Wcześniej Netanjahu chciał deportować nielegalnych migrantów do Rwandy czy Ugandy, ale plan nie został wprowadzony w życie, ponieważ ci nie zgodzili się opuścić kraju, pomimo obiecanej rekompensaty finansowej.

Wygląda na to, że premier Izraela w porozumieniu z ONZ, za plecami krajów zachodnich chciał podrzucić im 16 tys. uchodźców. Najwidoczniej jego plan tym krajom się nie spodobał, stąd „chwilowe” zawieszenie porozumienia.

 

źródło Reuter

redakcja

Martyna

Żydzi ich wyrzucą! Nielegalni imigranci zostaną przesiedleni do Europy.

 

Jak donosi agencja AP Izrael znalazł sposób na pozbycie się 16 tys. imigrantów. Po porozumieniu z Organizacją Narodów Zjednoczonych zostaną oni wysłani do krajów Zachodnich, takich jak Niemcy czy Włochy, trafią również do Kanady. Plan ma zostać wprowadzony w życie w ciągu pięciu lat.

Porozumienie z ONZ pozwoli większej liczbie imigrantów opuścić Izrael.

Dzięki wysłaniu afrykańskich imigrantów do krajów Zachodnich życie w południowym Tel Avivie i okolicach znacznie się poprawi.

 

Nielegalni imigranci z Afryki, którzy dostają się na teren Izraela przez Półwysep Synaj, są większym zagrożeniem niż terroryzm” – powiedział premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Jak moglibyśmy ochronić demokratyczne żydowskie państwo, najpierw z 50 tys., potem ze 100 tys., a potem z 1,5 mln nielegalnych imigrantów” – zapytał Netanjahu podczas konferencji w Dimonie.

 

źródło Twitter, screen shot

redakcja




Polska legenda nie żyje! Kompozytor i pianista zmarł nad ranem w wieku 71 lat.

Zmarł dziś nad ranem. O śmierci Zbigniewa Łapińskiego poinformowała jego siostra Bożena Białkowska.

 

„Z przykrością informujemy, że dzisiaj nad ranem zmarł Zbigniew Łapiński, wyjątkowy Muzyk, Kompozytor i niezapomniany Akompaniator. W naszych sercach pozostaną na zawsze piękne wspomnienia oraz dźwięki Muzyki, którą tworzył. Rodzina i Najbliżsi” – czytamy.

 

Łapiński przez lata współpracował z Jackiem Kaczmarskim i Przemysławem Gintrowskim. Był wysoko cenionym pianistą i kompozytorem. Wraz z kolegami z trio współpracował do 2005 roku, gdy doznał krwotocznego udaru mózgu. Dziś dołączył do swoich przyjaciół, którzy odeszli od nas już dawno, miał 71 lat.

 

 

 

pixabay, Facebook




Ch** ci w d***! Takich życzeń Wielkanocnych nie słyszeliście. (video)

W czwartek 29 marca odbyła się ostatnia przed świętami sesja Rady Miasta Bolesławiec.

Jej przewodniczący złożył obecnym na koniec życzenia. Teraz w Internecie pojawiło się nagranie, na którym słychać, jak komentuje je „pod nosem” jeden z radnych.

 

Mikrofon wychwycił słowa radnego Dariusza M., który podczas wstawania z krzesła odpowiedział przewodniczącemu na życzenia „ch*** ci w d***”.

No cóż, komentarz chyba nie potrzebny.

 

 

youtube

redakcja




W ruch poszły maczety, noże i pałki! Bitwa pomiędzy Turkami, Kurdami i Libańczykami na ulicach niemieckiego miasta. (video)

 

 

W nocy z wtorku na środę, w rejonie Altmarkt w mieście Duisburg (Niemcy) doszło do bitwy pomiędzy Turkami, Kurdami i Libańczykami. Wzięło w niej udział ok. 60 mężczyzn uzbrojonych w noże, maczety, noże czy pałki teleskopowe.  Policjanci, który próbowali zapanować nad cała sytuacją zostali zaatakowani i obrzuceni niebezpiecznymi przedmowami. Dopiero gaz łzawiący pomógł w opanowaniu całej sytuacji.

Aresztowano ok. 50 osób, którzy nie wyjaśnili, co doprowadziło do bójki.

 

Trzeba podkreślić, że to nie pierwsza taka bójka na ulicach naszych zachodnich sąsiadów. Uchodźcy, którzy przybyli do Niemiec, nie pozostawili za sobą konfliktów z Bliskiego Wschodu, wręcz przeciwnie wzięli je razem ze sobą.

 

+++ Großeinsatz der Polizei in Duisburg Hamborn (Altmarkt) +++Wir bitten Sie umgehend diesen Bereich zu meiden!

Gepostet von Duisburger Nachrichten am Dienstag, 27. März 2018

 

źródło Facebook

redakcja

Martyna

Burza po słowach Donalda Tuska! Przewodniczący RE nie zamierza odpuścić. Wróci do Polski i na pewno nie przejdzie na…

 

Donald Tusk był gościem w programie „Tak jest” emitowanym na antenie TVN 24. W rozmowie z dziennikarzem powiedział otwarcie, że nie wybiera się na emeryturę po powrocie do Polski.

 

„Nie wybieram się na emeryturę. W 2019 roku będę w Polsce i niech nikt nie myśli, że będę wyłącznie oglądał telewizję”.

 

„Powiem brutalnie: PiS nie jest na wieki wieków”.

 

Polityk ocenił również współpracę z premier Szydło i premierem Morawieckim, twierdząc, że oboje nigdy nie byli zainteresowani współpracą z nim.

 

„Nie będę płakał z tego powodu. Do tanga trzeba dwojga” – skomentował.

 

Wygląda na to, że przewodniczący Rady Europejskiej zamierza wrócić do polskiej polityki.

 

Słowa Tuska rozpętały burzę w sieci. Adam Andruszkiewicz nie przeszedł obok nich obojętnie, komentując na Twitterze.

 

 

„Panie Tusk, za wszystko Pan złego zrobił Polakom – osobiście panu obiecuję, że zmobilizuję tysiące młodych ludzi w Polsce – a także tych, którzy przez złodziejskie rządy PO zostali wypchnięci na Zachód – aby NIGDY nie odzyskał Pan władzy w naszej Ojczyźnie. Także żadnych marzeń!”

 

Do słów przewodniczącego RE odniósł się również Wojciech Biedroń, dziennikarz wPolityce.

 

„Żałosny ten Donald Tusk .Gada coś o tym ile znaczy w Europie (czyli nic nie znaczy,skoro musi o tym mówić),że nie będzie siedział przed TV (czyli,że planu nie ma) i że nic mu się tu nie podoba. Gdzie ten błyskotliwy manipulator? Gdzie cwaniacka energia?Nawet kłamać już nie umie”.

 

Link do video https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/tusk-nie-ide-na-emeryture,826162.html

źródło TVN24

Twitter

 




Turystka zleciała z Rysów! Nagranie trafiło do sieci. (video) Gdyby nie czekan, mogłoby dojść do tragedii.

Do sieci trafiło nagranie, na którym widać jak turystka spada z Rysów. Gdyby nie czekan, sytuacja mogłaby się skończyć tragicznie.

 

Nagranie udostępnił Portal Tatrzański. Na filmiku widać kobietę, która wspina się na Rysy. W pewnym momencie turystka odwróciła się i straciła równowagę. Zaczęła się ześlizgiwać z dość dużą prędkością.Gdyby nie to, że miała ze sobą czekan całe zdarzenie mogłoby się skończyć tragicznie.

 

Ratownicy TOPR podkreślają jednak, że tego typu sytuacja, gdzie turyści są tak dobrze przygotowani do wyprawy w góry jest rzadkością.

 

„Warto mieć ze sobą sprzęt. Raki i czekan powinny być nieodłączną parą. Turyści często o tym zapominają. Same raki nic nam nie dadzą. Bez czekana nie jesteśmy w stanie utrzymać równowagi przy wspinaczce albo zahamować podczas zjazdu – powiedział Marcin Józefowicz, ratownik TOPR.

 

źródło youtube




TO JUŻ INFORMACJA OFICJALNA! Papież Franciszek w przyszłym roku będzie musiał przejść…

Tradycyjnie w Wielki Czwartek papież Franciszek umył nogi dwunastu więźniom siedmiu narodowości, którzy przebywają w zakładzie karnym Regina Coeli na Zatybrzu w Rzymie.

Ojciec Święty odprawił również mszę Wieczerzy Pańskiej. Franciszek zwracając się do więźniów mówił o tym, że Bóg nigdy nie porzuca ludzi i nigdy nie przestaje im przebaczać.

 

„Jest wiele osób, które cierpią, które są odrzucane rzez społeczeństwo, a mimo to Jezus do nich przychodzi i podkreśla, że są ważni” – mówił Ojciec Święty.

 

Na pożegnanie papież zdradził, że w przyszłym roku ma przejść operację usunięcia zaćmy.

 

„W moim wieku pojawia się zaćma i często nie widzi się dobrze rzeczywistości. W przyszłym roku muszę poddać się operacji” – zaznaczył Ojciec Święty.

 

Informacja o zabiegu, jaki czeka papieża została już potwierdzona przez Watykan.

 

Zastępca rzecznika Stolicy Apostolskiej Paloma Garcia Ovejero powiedziała, że papież od jakiegoś czasu zmaga się z kataraktą, dlatego konieczna będzie operacja. Dokładna data zabiegu nie została jeszcze ustalona.

 

źródło Washington Post, screen shot

 

redakcja




Tak się Niemcy uchodźców nie pozbędą! Pomysł, który miał być ratunkiem dla kraju, spalił na panewce.

W grudniu ubiegłego roku władze Niemiec wprowadziły premie dla  uchodźców, którzy nie otrzymali azylu i zechcą dobrowolnie wrócić do swojego kraju. Niestety pomysł spalił na panewce. Uchodźcy wolą zostać w Niemczech i najwyraźniej mają gdzieś niemieckie pieniądze.

 

„Od grudnia 2017 do lutego 2018 liczba osób dobrowolnie opuszczających Niemcy z taką premią znacznie spadła w porównaniu z analogicznym okresem poprzednich la”t – pisze „Neue Osnabruecker Zeitung”.

Pomimo możliwości otrzymania 3000 euro na rękę, przez trzy miesiące zgłosiło się zaledwie 4552 osoby, a to kropla w morzu w porównaniu z liczbą przebywających w Niemczech uchodźców bez prawa do pobytu.

 

Tymczasem rośnie również ilość osób, których nie można z Niemiec deportować z powodu braku dokumentów. W ubiegłym roku takich osób było 65 tysięcy, a rok wcześniej 38 tysięcy. Główną przyczyną jest niechęć ambasad do wydawania swoim rodakom dokumentów.

 

źródło dw.com

redakcja

Martyna

Robot Sophia przyjedzie do Polski! Wizja niedalekiej przyszłości zapowiedziana przez naukowców przeraża.

Sophia, znana jako najbardziej rozpoznawalna reprezentacja sztucznej inteligencji już niedługo pojawi się w Polsce.

Robot będzie uczestniczył w kongresie Impact’18, który przypada na 13-14 czerwca w Krakowie. Sophia zabierze głos jako jeden z 250 prelegentów.

 

W ciągu trzech lat od swojego stworzenia Sophia zdążyła już wziąć udział w obradach ONZ, trafić na okładkę brazylijskiego wydania „Elle” oraz jako pierwszy robot na świecie przyjąć obywatelstwo Arabii Saudyjskiej.

 

„Serdecznie dziękuję Arabii Saudyjskiej. To dla mnie wielki zaszczyt i duma. Chcę żyć i pracować z ludźmi, więc muszę nauczyć się wyrażać swoje emocje, żeby móc ich zrozumieć i sprawić, żeby chcieli mi zaufać”-powiedziała podczas uroczystości przyznania jej obywatelstwa.

 

Twórcy Sophii z firmy Hanson Robotics uważają, że w przyszłości podobne jej „roboty społeczne” znajdą zastosowanie w edukacji, służbie zdrowia czy w bezpośrednim kontakcie z klientem. Badacze z Future of Humanity Institute Uniwersytetu Oxfordzkiego szacują, że za niespełna 50 lat roboty przejmą większość prostych i automatycznych zadań, które dziś wykonują ludzie. Z kolei do 2026 r. mają być już w stanie stworzyć esej licencjacki, który potem przetłumaczą na inny język.

 

Wizja naukowców nie wróży nic dobrego dla ludzi. Skoro roboty mają nas zastąpić w wielu dziedzinach życia, należy zadać pytanie, czy ludzie w ogóle będą potrzebni?

 

źródło wprost, wikipedia

redakcja




Elizabeth nadciąga nad POLSKĘ! Jeszcze dziś w nocy możemy spodziewać się gwałtownej zmiany pogody.

Elizabeth nadciąga nad Polskę!

Niż Elizabeth nadciąga nad Polskę. Co to oznacza dla naszego kraju? Już w nocy ze środy na czwartek możemy spodziewać się gwałtownej zmiany pogody. Czekają nas intensywne opady deszczu ze śniegiem i śniegu, będzie również mocno wiało.

Opady pojawią się na zachodzie, w centrum i na południu kraju, a jutro na północy i północnym-wschodzie.

 

W Lubuskim oraz w zachodniej części Dolnego Śląska  meteorolodzy przewidują, że spadnie około 3 litrów wody na metr kwadratowy. Później deszcz zamieni się w śnieg i zacznie padać od województwa zachodniopomorskiego po Podkarpacie.

To jednak jeszcze nie koniec złych wieści. W całym kraju będzie wiało, wiatr osiągnie prędkość  do 40-65 km/h, a wysoko w górach przekroczy 70 km/h. Synoptycy zaznaczają, że przy opadach śniegu wiatr będzie powodował zawieje śnieżne.

 

W czwartek rano i do południa Elizabeth da się we znaki mieszkańcom północnej i północno-wschodniej Polski. Od województwa zachodniopomorskiego po Podlasie i Lubelszczyznę pojawią się opady śniegu i śniegu z deszczem. Najwięcej, bo 5-7 cm śniegu spadnie w pasie od Kołobrzegu przez Bydgoszcz i Warszawę aż po Lublin.

 

Po południu Elizabeth zacznie powoli opuszczać Polskę i przesuwać się nad Bałtyk, Obwód Kaliningradzki, Litwę i Białoruś.

Piątek ma być pogodny i słoneczny.

 

źródło Twitter, pixabay

redakcja




Gorzkie słowa prawdy na temat wczorajszego spotkania z Koreą Południową! Lewandowski wie co mówi.

 

 

Wczorajszy mecz z Koreą Południową zakończył się dla Polski zwycięstwem 3:2 . Można powiedzieć, że się tym razem polskiej drużynie się udało i nie przyniosła wstydu, jak to było w meczu z Nigerią.

Po ostatnim gwizdku dziennikarze zapytali Roberta Lewandowskiego o to, aby wypowiedział się na temat spotkania na stadionie Śląskim w Chorzowie.

 

„Kibice na pewno dopisali. Murawa jest taka, że z chęcią się tu gra. Ten stadion ma swoją magię, a to sprawia, że i kadra gra lepiej” – stwierdził Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski.

 

Niestety na tym nie poprzestał i z jego ust padło trochę gorzkich słów prawdy:

 

„Tak naprawdę trochę, szczególnie w tym ataku pozycyjnym brakowało wsparcia […] przy ataku pozycyjnym, ciężko nam było coś stworzyć i tutaj jest na pewno duże pole do poprawy, na tym powinniśmy się skupić w niedalekiej przyszłości… – podsumował Lewandowski.

 

No cóż trudno się z nim nie zgodzić. W końcu Polska drużyna gra tak, że większość z nas spodziewa się raczej przegranej, niż wygranej.

 

 

źródło x-news

redakcja

 

 




Koniec z mydleniem oczu! Kraje UE wściekłe na Polskę. „Biała księga” nie zawiera konkretnych odpowiedzi na rekomendacje.

20 marca UE zajęła się tematem Polski, której postawiono konkretne rekomendacje ws. praworządności. Rząd PiS zareagował na nie wysyłając do Brukseli „Białą księgę”. Dokument w sprawie reform polskiego wymiaru sprawiedliwości zaprezentował Mateusz Morawiecki na spotkaniu z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jeanem-Claudem Junckerem. W ośmiu rozdziałach opisano w nim stan sprzed zmian  – i to, z jakimi problemami borykał się polski wymiar sprawiedliwości – oraz najważniejsze reformy. Rząd wskazał na duże podobieństwa między ustawami obowiązującymi w Polsce a rozwiązaniami obecnymi od lat w innych krajach Unii Europejskiej.

 

Niestety „Biała księga” nie zadowoliła polityków unijnych. Frans Timmermans po posiedzeniu Rady Unii Europejskiej powiedział:

 

 

„To, co chcemy zobaczyć, to kroki do przodu. Aby je wykonać, potrzebujemy konkretnych odpowiedzi na rekomendacje, które przesłaliśmy. „Biała księga” nie zawiera konkretnych odpowiedzi na rekomendacje”.

 

Wygląda na to, że UE tak łatwo Polsce nie odpuści, zwłaszcza, że jak wynika z ustaleń RMF F Niemcy, Francja, Dania, Holandia, Hiszpania wytknęły polskim władzom błędy i nieścisłości w cytowanych w Białej Księdze przykładach zaczerpniętych z ich systemów. „Biała Księga nie przyniosła efektu, a wręcz przeciwnie rozzłościła kraje UE.

 

Źródło RMF FM, Twitter

redakcja

 

Martyna

Tych objawów nigdy nie lekceważ! To może być nowotwór. Specjalista ostrzega.

Badania przeprowadzone przez Cancer Research w Wielkiej Brytanii wykazały, że ponad połowa dorosłych doświadczyła w swoim życiu objawów mogących świadczyć o chorobie nowotworowej, jednak tylko 2 proc. z nich objawów nie zlekceważyło.

Jakie to było objawy? O tym poniżej.

 

Guzek na ciele!

Guzek na ciele nie musi od razu oznaczać choroby nowotworowej, jednak jeśli pojawił się na ciele konieczna jest jego obserwacja. W przypadku jego powiększenia należny zgłosić się do lekarza. Może to być tylko tłuszczak, ale istnieje również duże ryzyko nowotworu, który mógł ukryć się w tkance podskórnej.

 

Uporczywy kaszel lub chrypka

Kaszel lub zmiana głosu najczęściej wywołane są przez infekcję, jednak jeśli kaszel trwa zbyt długo, albo wraca wizyta u lekarza będzie konieczna. To samo dotyczy chrypki, która nie zawsze jest efektem nadwyrężenia strun głosowych.

 

„Najczęściej kaszel nie oznacza raka, ale ten uporczywy powinien być oceniony przez lekarza specjalistę w celu wykluczenia nowotworu płuc” – mówi prof. Therese Bartholomew Bevers. – Lekarz powinien zalecić RTG klatki piersiowej lub tomografię komputerową.

 

Zmiany w stolcu i moczu

Pojawienie się problemu z wypróżnianiem może być objawem raka okrężnicy. Zdaniem profesor Bevers, problemy z wypróżnianiem mogą być sygnałem, że istnieje masa utrudniająca przejście stolca przez jelita. Aby zbadać, czy jest to nowotwór, należy jak najszybciej wykonać kolonoskopię.

Oprócz stolca warto też zwrócić uwagę na zachodzące zmiany w moczu, które mogą świadczyć o czymś poważniejszym niż infekcja dróg moczowych.

 

Utrata wagi

 

Utrata wagi nie musi być objawem raka, może być związana z nieprawidłowym działaniem hormonów w organizmie, ale to można stwierdzić dopiero po wykonaniu specjalistycznych badań.

W przypadku choroby nowotworowej utracie wagi będą towarzyszyć również inne objawy, takie jak zaburzenia wypróżniania, powiększenie obwodu brzucha, podwyższona temperatura, wzmożona potliwość, szybkie męczenie się, wymioty, trudności w połykaniu i bóle.

 

Ból

Przewlekły, niewyjaśniony ból, który wraca np. ból głowy lub żołądka może być objawem choroby nowotworowej i nie należy go lekceważyć. Podobnie w przypadku dolegliwości ze strony jajników czy klatki piersiowej. Zaniepokoić powinny również bóle kości, które mogą sygnalizować objawy raka w postaci przerzutów lub rozwoju szpiczaka.

 

Powyższych objawów doświadczyli wszyscy przebadani przez Cancer Research, dlatego też prof. Therese Bartholomew Bevers przestrzega przed ich lekceważeniem.

 

źródło wp. pixabay

redakcja




Z ostatniej chwili! 16 dzieci z jednej z katowickich szkół zatruło się chlorem.

 

Na jednym z basenów w Katowicach 16 dzieci ze szkoły podstawowej nr 51 najprawdopodobniej zatruły się chlorem.

Dzieci skarżyły się głównie na nudności i bóle głowy, nauczyciele wyprowadzili uczniów z basenu, gdzie trwały zajęcia. W tej chwili na miejscu jest 8 zastępów straży pożarnej oraz pogotowie.

Niewykluczone, że dzieci zostaną zabrane na kontrolne badania do szpitala.

Wstępnie przyjęto, że może to być zatrucie chlorem. Na miejsce wezwano m.in. strażacki pluton chemiczny.

W tej chwili strażacy sprawdzają jak duże może być stężenie chloru na szkolnym basenie.

 

Źródło RMF FM

radio




ZAMOŚĆ! Szokujące fakty wychodzą na jaw. Matka zgwałciła córkę, a po wszystkim próbowała ją…

Szokujące fakty wychodzą na jaw!

 

W niedziele 11 marca w jednym z mieszkań w Zamościu policjanci znaleźli 12-latkę, leżąca w kałuży krwi. Po policję zadzwoniła jej matka.

 

Obecnie dziewczynka walczy o życie i została wprowadzona przez lekarzy w śpiączkę farmakologiczną.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że matka zgwałciła córkę, a później próbowała ją zabić.

 

35-latka trafiła do szpitala psychiatrycznego. Po przebadaniu została doprowadzona do Prokuratury Okręgowej w Zamościu, gdzie usłyszała dwa zarzuty.

Jeden z nich dotyczy zgwałcenia córki, drugi – usiłowania zabójstwa. Kobieta chciała zmusić 12-latkę do obcowania płciowego. 35-latka nie przyznaje się do winy. Sąd na razie zdecydował o osadzeniu jej na trzy miesiące w więzieniu.

 

W chwili tragedii ojca dziewczynki nie było w domu, pracuje zagranicą.

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




TO PIERWSZA TAKA OSTRA AKCJA W NIEMCZECH! Nowy gabinet Angeli Merkel zaczyna robić porządki. Niemcy pozbywają się uchodźców.

 

Niemcy chyba mają już dość! Urzędnicy Merkel pozbywają się uchodźców.

 

W środę 7 marca Niemcy deportowało 100 egipskich imigrantów do Kairu i jak wynika z zapowiedzi nowego rządu na tym jeszcze nie koniec. To dopiero początek deportacji.

 

Władze Niemiec deportowały imigrantów, których wnioski o azyl zostały odrzucone, łącznie w jednym samolocie zostało odesłanych do stolicy Egiptu 100 imigrantów – byli eskortowani przez 50 policjantów, towarzyszyli im również urzędnicy i tłumacze.

 

Urzędnicy twierdzą, że to pierwsza taka „ostra reakcja” Niemiec – czytamy na „The Washington Post”.

 

Alternatywa dla Niemiec (AfD) od początku istnienia domaga się jeszcze ostrzejszej polityki migracyjnej, z kolei ugrupowania lewicowe przekonują rząd, by integrować przybyszów z niemieckim społeczeństwem.

 

Czyżby nowy niemiecki rząd zamierza oczyścić Niemcy? Oby nie było za późno.

 

 

źródło The Washington Post

redakcja

screen

Martyna

OBY TEGO NAGRANIA NIKT NIE USUNĄŁ! Imigranci demolują co popadnie, ludzie chronią się w sklepach. A wszystko to w imię walki z rasizmem.

Krzyczą i demolują wszystko, co stanie im na drodze. Tak kilkudziesięciu imigrantów protestowało w centrum Florencji „przeciwko rasizmowi”.

 

Pochodzący z Afryki uliczny sprzedawca toreb, został sześciokrotnie postrzelony przez Włocha. Sprawca został aresztowany, ale imigrantom to nie wystarczyło w proteście wyszli na ulice.

 

Na nagraniu widać jak tłum krzycząc „precz z rasizmem” przewraca śmietniki, rozbija ozdobne donice, znaki drogowe. Niektórzy rzucają o ziemie rowery, czy dewastują ogrodzenia. W tym czasie przechodnie chronili się w sklepach, a w okolicy wiele pojazdów wstrzymało ruch. Musiała interweniować policja.

 

Za wandalizm swoich rodaków przeprosił już lider stowarzyszenia Senegalczyków we Florencji Diye Ndiaye.

 

„Bardzo nam przykro z powodu zniszczeń i tego co się stało, robimy wszystko co możliwe by uspokoić chłopców”.

 

 

źródło youtube

Twitter




„NADAL JESZCZE ŻYJĘ. ZANURZAMY SIĘ. KOCHAM CIĘ!!!” To była ostatnia wiadomość, jaką dziennikarka wyszła. Tego feralnego dnia nie przeczuwała, że może się jej coś stać.

Znana dziennikarka ostatni raz widziana była w sierpniu, kiedy to wsiadała do łodzi podwodnej ekscentrycznego wynalazcy. Ostatnia jej wiadomość do bliskiej osoby brzmiała „Nadal jeszcze żyję. Zanurzamy się. Kocham cię!!!”. Ślad po nie zaginął, do momentu, kiedy jej ciało zostało znalezione przez przypadkowego rowerzystę.

 

Kim Wall bo o niej mowa, szwedzka dziennikarka pracowała nad reportażem o ekscentrycznym wynalazcy Peterze Madsenie, jak później okazało się również szalonym i niezwykle okrutnym człowieku.

 

 W 2008 roku wybudował on własną łódź podwodną Nautilus, która uznawana jest za największą prywatną jednostkę tego typu. To do niej 10 sierpnia 2017 r.  wsiadła Wall, która miała odbyć rejs z bohaterem swojego reportażu. Niestety to był koniec jej świetnie zapowiadającej się kariery dziennikarskiej, kobieta z łodzi żywa już nie wyszła.

 

Madsen zgwałcił kobietę, odrąbał jej głowę, ręce i nogi. Do winy nie przyznawał się, twierdził potem, że łódź tego dnia zatonęła. Pytany przez policję o Kim Wall bardzo często zmieniał zdanie. Na początku twierdził, że odstawił dziennikarkę przed zanurzeniem, a dwa dni później w sądzie zeznał, że Wall zginęła podczas wypadku na łodzi. Jej ciało miał pochować w zatoce Koge.

 

Dziś przed sądem w Kopenhadze ruszył proces tego zwyrodnialca.  Petera Madsena, oskarżono o makabryczne zabójstwo szwedzkiej dziennikarki Kim Wall.

 

 

Madsen zaprzecza jakoby zabił kobietę. Jednak są dowody na jego zwyrodnienie. W laptopie miał filmy, na których widać tortury, a także nagrania zabójstw kilku kobiet. Prokuratura zapewnia, że te makabryczne sceny nie są inscenizacją. Widać na nich śmierć kobiet, którym oprawcy np. ścinają głowy.

W dniu, kiedy zginęła Kim Wall, Peter Madsen wpisał w wyszukiwarkę w internecie słowa „dziewczyna z obciętą głową”.

 

Tego feralnego dnia Kim Wall nie widziała, jaki okrutny los ją czeka. Tuż przed ruszeniem wysłała do bliskiej osoby SMSa, o treści: „Nadal jeszcze żyję. Zanurzamy się. Kocham cię!!!”.

 

LINK DO VIDEO http://wm.pl/499529,Zabojstwo-dziennikarki-na-lodzi-podwodnej-W-Kopenhadze-rusza-proces-P-Madsena.html#axzz59BBU0DUw

źródło radio RMF FM




WŁADIMIR PUTIN NIE WYBACZA! „Lekcje ze śmierci mojego męża nie zostały należycie odrobione”-powiedziała Litwinienko. Czy to możliwe, że strona rosyjska maczała palce w otruciu byłego agenta?

 

W niedzielę 5 marca służby ratownicze w Salisbury na południu Anglii zostały wezwane do dwójki ludzi, mężczyzny i kobiety, którzy zasłabli na ławce przed centrum handlowym.

Jak się później okazało ludźmi tymi byli Sergiej Skripal, były pułkownik rosyjskiego wywiadu i brytyjski szpieg, oraz jego córka Julia. Oboje trafili do szpitala w stanie krytycznym. Walczą o życie. Władze uznały, że oboje mieli kontakt z nieznaną substancją, a konkretnie zostali otruci.

 

Śledztwo w tej sprawie prowadzi wydział do walki z terroryzmem, a szef brytyjskiej dyplomacji Boris Johnson powiedział, że nie może wskazać winnych, ale podejrzenia padają na Rosję

 

Ambasada Rosji w Londynie zajęła głos w tej sprawie, twierdząc, że to jedynie anty-rosyjska nagonka, bo dowodów, jakoby strona rosyjska chciała zlikwidować byłego agenta nie ma.

 

Rosjan obciążają jedynie poszlaki. W latach 90. Skripal, wówczas oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego, podjął współpracę z MI6, wywiadem brytyjskim. Został jednak złapany i w 2006 r. usłyszał wyrok 13 lat więzienia za zdradę. Cztery lata później został wymieniony na rosyjskiego szpiega złapanego w USA.

 

Wszystko odbyło się w stylu klasycznych powieści szpiegowskich. Dwa wyczarterowane samoloty zatrzymały się na pasie startowym lotniska w Wiedniu. Mężczyźni przesiedli się, po czym każda z maszyn odleciała w swoją stronę.

 

 

Wydawało się, że to był koniec historii Skripala, który zamieszkał w małym brytyjskim miasteczku i wiódł spokojne życie, od czas do czasu odwiedzany przez córkę, która pozostała w Rosji. Były szpieg nawet nie angażował się w krytykę rosyjskich władz i prezydenta Putina, jak robił to Aleksander Litwinienko, były oficer FSB otruty przez rosyjskie służby w Londynie w 2006 r.

 

To właśnie sprawa Litwinienki powoduje, że rosyjskie służby natychmiast przychodzą na myśl w związku z przypadkiem Skripala.

 

 

„Jeżeli został otruty, to znaczy, że ludzie nadal nie są odpowiednio chronieni „– powiedziała Marina Litwinienko komentując wydarzenia z Salisbury.

 

 

„Lekcje ze śmierci mojego męża nie zostały należycie odrobione”- dodała.

 

Co najlepsze w tym wszystkim, wielu Rosjan nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że Skripal poniósł zasłużoną karę. Nie wybacza nie tylko Rosja, ale także jej prezydent Władimir Putin, były oficer KGB, dla którego ktoś taki jak Skripal to po prostu zdrajca.

 

Pytanie. Czy to możliwe, żeby Rosja maczała palce w otruciu Skripala?

 

 

źródło wp.pl, Twitter

redakcja




ZACZYNA IM PRZESZKADZAĆ DOSŁOWNIE WSZYSTKO! Muzułmańskie dzieci nękają swoich nie-muzułmańskich rówieśników za…

Wolność słowa i wolność obyczajów? Tak, ale jedynie po muzułmańsku.

Okazuje się, że w niemieckich szkołach muzułmanom najdrobniejsze rzeczy zaczynają stawać ością w gardle.

Teraz poszło o żelki i kanapki z wieprzowiną jedzone przez dzieci z rodzin nie muzułmańskich.

Otóż, są one właśnie z takich  „drobnych” powodów nękane przez swoich muzułmańskich rówieśników.

 

 

„Nawet żelki nie są uważane za czyste” – powiedziała Hildegarda Greif-Groß, dyrektorka szkoły podstawowej Petera Petersena w imigranckiej dzielnicy Neukölln. Jak wyjaśniła w rozmowie z „Berliner Zeitung”, jest w nim zwierzęca żelatyna pochodząca z bydła, które nie zostało poddane ubojowi halal.

 

 

Muzułmanie chcą urządzać wszystko po swojemu, jakby byli u siebie, a nie w Niemczech, ale chyba tak się właśnie czują.

Ale to nie jedyny problem, muzułmańskie dzieci i nauczycielki chcą w szkołach nosić chusty, jednak jest to sprzeczne z Berlińską Ustawą o Neutralności, która zakazuje nauczycielom, policji i pracownikom sądowym noszenia symboli religijnych.

 

Przedstawiciele lewicy oraz regionalna konferencja delegacji Zielonych wyrazili pragnienie rewizji Berlińskiej Ustawy o Neutralności.

 

Wychodzi na to, że czas na kolejne zmiany i podporządkowanie się standardom muzułmańskim.

Kanapki z wieprzowiną i żelki już przeszkadzają, pytanie co jeszcze?

Martyna

ZATRWAŻAJĄCE DANE! Co setny leki w Polsce to podróbka. Zamiast substancji czynnych może zawierać mąkę, cement, a nawet wosk.

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że milion osób umiera rocznie przez zażywanie podrobionych leków. Jeśli chodzi o Polskę, to co setny lek może być „podróbą – powiedziała dr Natalia Daśko z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

 

Fałszowanie leków to niezwykle opłacalny proceder. Specjaliści nie mają wątpliwości, co do tego, że w Polsce co setny farmaceutyk może być podróbką. Polacy wydają na nie ponad 100 mln zł rocznie. Niższa cena zdecydowanie nie idzie w parze z jakością.

 

Zamiast substancji czynnych tańsze leki nierzadko mają w składzie mąkę, cement, wosk. Wg WHO sfałszowane farmaceutyki co roku powodują aż milion zgonów na świecie.

 

„Szacuje się, że globalne zyski ze sprzedaży podrabianych leków wynoszą od 150 do 200 miliardów euro rocznie. To sprawia, że ten proceder jest najbardziej lukratywny spośród całego biznesu podrabiania towarów” – wskazała Daśko.

 

Według ekspertki podrabiane są zarówno leki tanie, produktowe na masową skalę np. preparaty na odchudzanie, łysienie, środki na potencję i przeciwbólowe oraz leki stosowane przy chorobach zagrażających życiu np. na gruźlicę, malarię, HIV, AIDS i w chorobach nowotworowych.

 

„Trend się zmienia, bo jeszcze 10 lat temu leki na groźne choroby były w mniejszości wśród podrabianych specyfików, a teraz stanowią już ponad połowę tego rynku. Problem podrabianych leków dotyczy przede wszystkim krajów rozwijających się.”

 

„Tam od 30 do 70 proc. leków na rynku jest podrobiona. W krajach rozwiniętych, gdzie kontrola nad łańcuchem dostaw jest skuteczniejsza, przenikanie „podróbek” na rynek jest ograniczone” powiedziała Daśko, która prowadzi badania dotyczące problemu podrabiania towarów w Polsce – na gruncie praktyki sądowej.

 

Pani prawnik dodała, że podrabiane leki można kupić wszędzie: na portalach aukcyjnych, społecznościowych, w sklepach internetowych, czasami nawet udających apteki legalne.

 

„Konsumenci oczywiście kierują się ceną. Te leki są tańsze, ale dzisiaj nie możemy już powiedzieć, że znacznie tańsze. Jest to mniej krępujące, nie trzeba wychodzić z domu, nie trzeba udawać się do lekarza czy prosić o receptę. W takich przypadkach kupujący nie kieruje się zdrowym rozsądkiem, ale ceną – naiwnie szukając leków z niesprawdzonych źródeł.”

„Podrobione leki mogą być skażone, zanieczyszczone lub zawierać substancje toksyczne czy w ogóle nieodpowiedni skład. Często mają też składniki nieaktywne – w żaden sposób nie wpływające na poprawę bądź (powodujące) pogorszenie stanu zdrowia” – powiedziała ekspertka.

 

 

„Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że milion osób rocznie umiera na skutek zażywania podrobionych leków. Takie same dane ma Interpol (…). Zażywanie takich specyfików może wywołać także długotrwałe choroby czy alergie” – wyjaśniła Daśko.

 

 

Daśko przypomniała, że w Polsce działała najprawdopodobniej największa na świecie fabryka podrobionych leków, gdzie produkowano głównie sterydy.

 

„Była to fabryka ulokowana pod Bydgoszczą, która działała bardzo profesjonalnie. Sposób produkcji i dystrybucji wskazywał na wysoką specjalizację. Grupa przestępcza, która się tym zajmowała, podchodziła bardzo biznesowo do tematu. Skala ich działalności była zatrważającą” – powiedziała pani prawnik.

 

Dodała, że najwięcej leków podrobionych pochodzi z Dalekiego Wschodu, gdzie są najniższe koszty produkcji i tania siła robocza.

 

Większość fabryk ulokowana jest w Chinach czy Indiach. Obserwujemy jednak wyraźną zmianę. Rośnie produkcja regionalna w UE. Fałszerzom ułatwia to życie, gdyż omijany jest cały proces transportu, a towary nie muszą płynąć przez cały świat”– podsumowała Daśko.

 

Źródło ncz. WHO, pixabay

redakcja

 




O TEJ AFERZE Z PREZERWATYWAMI MÓWIĄ ŚWIATOWE MEDIA! Condomy produkowane w Chinach są zdecydowanie za małe dla mieszkańców …

Choć niektórym sprawa ta może wydawać się śmieszna to wcale taka nie jest.

 

 

Minister Zdrowia Zimbabwe David Parirenyatw poinformował media, że prezerwatywy importowane z Chin są za małe na mężczyzn w jego kraju.

 

Dla niektórych sprawa może wydawać się śmieszna, ale jest o wiele poważniejsza, niż się to może na pierwszy rzut oka wydawać.

 

Minister podkreśla, że zależy mu na uświadamianiu rodaków odnośnie zagrożenia wirusem HIV i profilaktyki w tym zakresie, a z za małymi prezerwatywami nie jest to możliwe.

 

O swoich zastrzeżeniach odnośnie chińskiego produktu poinformował na specjalnym spotkaniu w Harare, stolicy kraju. Przypominał na nim, że południe Afryki ma najwyższy procent zarażonych wirusem HIV na świecie. W samym Zimbabwe z tym problemem zmaga się ponad 10 proc. populacji. W 2016 roku było to 1,3 miliona obywateli.

 

 

Światowe media podchwyciły wypowiedź ministra i zaczęły nagłaśniać aferę z małymi prezerwatywami, powołując się na dane badania wg, których przeciętna długość penisa w afrykańskich krajach takich jak Ghana, Gabon i Nigeria wynosi od 16,10 do 17,90 centymetrów podczas erekcji. W Azji Wschodniej, np. w Korei Południowej, długość ta to zaledwie  od 9,30 do 10,50 centymetrów.

TUTAJ PRZECZYTASZ RÓWNIEŻ O POLSKICH CHŁOPCACH WYWOŻONYCH DO NIEMIECKIEGO BURDELU.

 

źródło Asia One

redakcja




SZOKUJĄCA TREŚĆ LISTÓW OTRZYMANYCH PRZEZ RÓŻĘ THUN! „Przyjmij do wiadomości, że podczas któregoś pobytu w Polsce zostaniesz usunięta spośród żywych…”.

Eurodeputowana Róża Thun po ostatnim wystąpieniu w niemieckiej telewizji, zyskała sobie wielu wrogów.

Przypomnijmy, eurodeputowana wypowiedziała, że na temat Polski i polskich rządów dość negatywnie, mówiąc o tym, że w naszym kraju dzieje się po prostu źle.

 

Zapewne pokłosiem tego wystąpienia są listy, jakie otrzymała od ludzi nie darzących jej sympatią.

 

„Ty żydowsko-niemiecka szmato. Przyjmij do wiadomości, że podczas któregoś pobytu w Polsce zostaniesz usunięta spośród żywych, bo takie anty polskie szuje trzeba bezwzględnie zabijać. Pracujemy nad obstawieniem twojego, gnido, domu w Zakopanem, bo tam też się nieraz pokazujesz. Jeżeli pracownica twojego, łachudro, biura nie pokaże ci tego pisma to położymy je na grobie jeżeli twoje ścierwo będzie gniło w Polsce. Do zobaczenia łachudro” (pisownia oryg. – przy. red.) – to treść pierwszego listu. Pod groźbami znajduje się podpis: Michał K. z Częstochowy.

 

 

„Ty szwabski szmalcowniku za to co k… szmato p… w tym hitlerowskim programie będziesz ogolona a potem zastrzelona jak to się robiło za okupacji z takimi k… Oglądaj się za siebie, bo już jest po tobie już jesteś martwa. Takie k… muszą być zabite by Polsce nie szkodziły i tak się stanie. Już kwas jest naszykowany” – grozi autor  drugiego listu.

 

Thun już skierowała sprawę do prokuratury. Jednak powinna mieć na uwadze to, że w Polsce nie jest raczej mile widziana.

 

źródło Twitter

redakcja

 

 

 




PRZEŁOMOWE ODKRYCIE NA TEMAT LUDZKIEJ ŚMIERCI! Kiedy serce przestaje bić, mózg nadal pracuje.

Uratowanie ludzkiego życia jest możliwe nawet do pięciu minut po tym, jak jego serce przestanie bić.

 

Według najnowszych badań neurologów z Berlina przeprowadzonych na grupie dziewięciu umierających pacjentów moment śmierci nie powinien być wyznaczany zatrzymaniem akcji serca, ale ostatnią falą elektryczną przepływającą przez nasz mózg.

 

Odkrycie to oznacza, że nawet przez trzy albo pięć minut od kiedy serce przestaje bić, a ciało nie daje oznak życia, mózg zachowuje świadomość.

 

 

Przełomowe badanie zostało przeprowadzone przez zespół neurologów, z przewagą członków Charité–Universitätsmedizin Berlin. Do tego odkrycia przyczyniło się dziewięciu pacjentów z postępującymi uszkodzeniami mózgów, który nie wyrazili zgody na resuscytację. Naukowcy rejestrowali sygnały wysyłane przez ich mózgi podczas ostatnich chwil życia. W ten sposób mieli nadzieję na uzyskanie nowych informacji o umieraniu i nie zawiedli się.

 

Z eksperymentu jednoznacznie wynikał, że nawet po tym, jak serce przestało bić, mózg nadal funkcjonował.

 

Działo się to aż do ostatniej fali elektrycznej, która „wygaszała” mózg, długo po tym, jak krew i tlen przestały być pompowane do ciała.

 

 

Co ciekawe, neurolodzy uważają, że nawet ta fala kończąca pracę mózgu nie musi oznaczać precyzyjnego momentu śmierci.

 

 

” Nigdy nie mieliśmy metody do diagnozowania śmierci mózgu, ani możliwości zbadania, w którym momencie traci się resztki świadomości”– podkreślali naukowcy.

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja

Martyna

BYŁEGO RAJDOWCE NIECO PONIOSŁO! Jak donosi radio RMF FM Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy.

 

 

Jak donosi radio RMF FM Hołowczyc przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym i stracił prawo jazdy.

55-latek jechał z prędkością 113 km/h przy ograniczeniu do 50. Takie przekroczenie w terenie zabudowanym skutkuje odebraniem prawa jazdy na okres trzech miesięcy.

 

Wykroczenie zarejestrowano na terenie gminy Nowa Ruda na Dolnym Śląsku.

 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ex rajdowiec spieszył się na konferencję dotyczącą bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

 

 

źródło wp, Instagram

redakcja




SYTUACJA SIĘ SKOMPLIKOWAŁA! Nowe informacje, które docierają z obozu na K2 niestety nie są optymistyczne. Himalaiści mogą nie zdążyć.

 

 

Od początku wyprawy na K2 coś się działo, co się nie udawało, jakby jakiś pech zawisł nad himalaistami. Najpierw obóz musiał opuścić z powodu złamanej ręki Fronia, potem Denis Urubko z wiadomych wszystkim przyczyn, a teraz jeden z uczestników wyprawy Janusz Gołąb w rozmowie z TVN 24 przekazał niepokojące informacje, które stawiają wyprawę pod wielkim znakiem zapytania.

 

W czwartek, 1 marca uczestnicy wyprawy informowali, że w sobotę 3 marca pogoda na K2 ma się poprawić, co pozwoli im na kolejną wspinaczkę i aklimatyzację przed atakiem szczytowym.

 

Wygląda na to, że sytuacja ponownie się skomplikowała i nie wiadomo, czy polskiej ekipie uda się wejść na szczyt przed 20 marca.

 

 

„Mamy nowe informacje i one nie są optymistyczne. Okno pogodowe, które miało zacząć się w sobotę, mocno przesunęło się. Już w nocy ma pojawić się silny wiatr. Aura ma poprawić się dopiero we wtorek 6 marca” – powiedział Janusz Gołąbek.

 

Nawet jeśli dojdzie do poprawy pogody, czego Polacy nie mogą być pewni, meteorolodzy zapowiadają silny wiatr, a później opady śniegu. Może go spaść nawet ponad 2 metry, a na wysokości powyżej 7000 metrów n.p.m. około 1,5 metra. To niesie za sobą zagrożenie wystąpienia lawin, bardzo niebezpiecznych dla uczestników wyprawy.

 

Jak wiadomo termin wejścia na K2 upływa 20 marca. Sytuacja na górze zaczyna robić się nerwowa. Himalaiści potrzebują dwóch okienek pogodowych, aby spełnić swoje marzenia i zaatakować szczyt. Jednak wszystko na to wskazuje, że jeśli pogoda nie ulegnie poprawie, to cała wyprawa pójdzie na marne.

 

źródło wp.pl. Wikipedia

redakcja

 




ZMIANA, KTÓRA MOCNO UDERZY W POLAKÓW, ALE I NIE TYLKO! Linia lotnicza zapowiada ogromne zmiany, a wszystkiemu winny jest BREXIT.

 

Ta zmiana z całą pewnością uderzy w wszystkich Polaków podróżujących na Wyspy i odwrotnie. Irlandzki przewoźnik zapowiada spore zmiany, na początek redukuje liczbę połączeń z Glasgow Airport z 23 do zaledwie 3.

 

W sumie ocaleją jedynie połączenia z Krakowem oraz Wrocławiem, a także połączenie Glasgow-Dublin. Zlikwidowane zatem zostaną między innymi trasy łączące Wyspę z Bydgoszczą i Warszawą.

 

Część połączeń obsługiwanych przez Glasgow Airport zostanie przeniesiona do Edynburga, ale próżno tam szukać polskich destynacji. W nowym rozkładzie mają pojawić się takie miasta, jak Derry, Lizbona, Sofia, Tallinn, Berlin i Sztokholm. Omawiane zmiany mają zostać wprowadzone w następnym sezonie zimowym, czyli od listopada 2018 roku. Do tego czasu loty będą odbywać się zgodnie z ogłoszonym niedawno harmonogramem.

 

Skąd ta zmiana? Otóż irlandzki przewoźnik zamyka bazę w Glasgow z powodu Brexitu, który mocno uderzy w tę linię lotniczą za sprawą Air Passanger Duty czyli podatku będącego formą akcyzy o charakterze komercyjnym na terenie Wielkiej Brytanii. Już wkrótce zostanie on przemianowany na Air Departure Tax i jak zapewnia David O’Brien z Ryanair uderzy po kieszeni irlandzkie linie dość mocno.

 

„Żałujemy podjęcia tej decyzji, ale nasze próby ożywienia rynku lotniczego w Glasgow były niweczone przez zbyt wysokie opodatkowanie ze strony państwa” – komentował O’Brien na specjalnej konferencji prasowej. Okazuje się, że poszło o podatek sięgający 13 funtów doliczanych do każdego z biletów. „Nie możemy sobie pozwolić na wydatek sięgający jednej trzeciej ceny za bilet” – kończył przedstawiciel Ryana.

 

 

Likwidacja bazy sprawi, że na lodzie zostanie prawie pół miliona pasażerów, którzy do tej pory korzystali z usług oferowanych przez port lotniczy, a pracę starci blisko 300 osób.

 

 

źródło Polish Express, pixabay

redakcja