Wysocy dostojnicy Kościoła katolickiego występują przeciw papieżowi! Ojciec Święty kolejny raz oskarżony o głoszenie…

Papież Franciszek okazał miłosierdzie, którego nie potrafią zrozumieć dostojnicy Kościoła katolickiego.

 

Ojciec Święty ponownie został oskarżony przez wysokich dostojników Kościoła katolickiego o głoszenie herezji.

 

Papież po raz kolejny zabrał głos w kwestii osób rozwiedzionych, przebywających w nowych związkach.

Kontrowersje wzbudził dokument „Amoris laetitia” wydany przez papież, dzięki któremu osoby po rozwodzie mogą przystępować do sakramentu komunii świętej.

Na specjalnym sympozjum w Rzymie duchowni, którzy nie zgadzają się ze zdaniem Ojca Świętego w tej kwestii wydali deklarację, w której zaprezentowali swoje wnioski. Ich zdaniem małżeństwo może być rozerwane jedynie przez śmierć.

 

„Chrześcijanie, którzy łączą się z drugą osobą, jeśli ich współmałżonek nadal żyje, popełniają wielki grzech. Jesteśmy przekonani, że to norma, która obowiązuje zawsze i bez wyjątku” – stwierdzono.

 

Duchowni jednoznacznie stwierdzili, że takie osoby nie powinny przystępować do komunii świętej.

 

Inne zdanie papieża Franciszka w tej kwestii zostało uznane za herezję.

 

 

O sprawie było już głośno dwa lata temu, kiedy kilkunastu konserwatywnych katolickich uczonych i duchownych zarzuciło papieżowi Franciszkowi rozpowszechnianie herezji. W specjalnym liście, pod którym podpisało się 62 duchownych i naukowców, napisano, że„prawo kościelne wymaga reakcji, gdy widzi się, że pasterze Kościoła wprowadzają wiernych w błąd”.

 

 

Zapewne rozwodnik, przyjmujący komunię jest czymś gorszym niż ksiądz pedofil.

 

 

źródło wprost, zdjęcie screen

redakcja

 

 

Martyna

Przerażające informacje! Departament Stanu USA „Jeśli to się potwierdzi, Rosja powinna zostać pociągnięta do odpowiedzialności”.

 

 

Atak na cywilów we wschodniej Gucie. 35 ofiar śmiertelnych. Syryjskie media państwowe zaprzeczają oskarżeniom.

 

Organizacja medyczna Syrian American Medical Society przekazała, że doszło do ataku na szpital z wykorzystaniem bomby chlorowej. Ofensywa z użyciem innych środków chemicznych miała mieć miejsce także w sąsiednim budynku. W sumie miało zginąć 35 cywilów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że 11 osób zmarło w wyniku uduszenia. Szacuje się, że 70 osób miało problemy z oddychaniem.

 

Na przerażające doniesieniu o ataku, błyskawicznie zareagował Departament Stanu USA, który podkreślił, że jeśli informacje się potwierdzą, będą wymagały międzynarodowej interwencji.

 

Zdaniem Amerykanów, jeśli rzeczywiście wykorzystano śmiercionośne chemikalia, Rosja powinna być pociągnięta do odpowiedzialności.

 

Szczegóły samego ataku nie są jasne i nie zostały potwierdzone. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka nie może wprost stwierdzić, czy wykorzystano broń chemiczną. Agencja Reutera także nie mogła zweryfikować tych informacji.

 

źródło Reuters, pixabay

redakcja




PANIKA W NORWEGII! To było najgorsze 15 minut w życiu każdego mieszkańca Vadso. Myśleli o najgorszym.

 

 

To było najgorsze 15 minut w życiu każdego mieszkańca norweskiego miasteczka Vadso, graniczącego z Rosją.

6 kwietnia, dokładnie o godzinie 23:50 rozbrzmiał alarm w starej remizie straży pożarnej, który trwał przez 15 minut, potem został wyłączony. Jednak ten kwadrans wystraczył, aby mieszkańcy miasta pomyśleli o najgorszym. W panice zaczęli dzwonić na policję i dopytywać czy syrena oznaczała początek wojny z Rosja.

 

„Wiele osób przewidywało najgorsze, na przykład wojnę” – potwierdził jeden z funkcjonariuszy.

 

Nie wiadomo, kto odpowiada za włączenie syreny. Alarm był fałszywy, a mieszkańcy Vadso odetchnęli z uglą. Według danych z 2017 r., w Vadso mieszka nieco ponad 6 tys. ludzi.

 

Jednak to nic dziwnego, że Norwegom najgorsze przyszło do głowy. Już kilkakrotnie media informowały o zaostrzeniu stosunków na linii obu państw.

 

We wrześniu 2016 r. Norwegia zaczęła budować ogrodzenie ze stalowych prętów na granicy z Rosją. 13 października 2017 r. szef norweskiego MON ogłosił, że Norwegia rozmieści batalion pancerny w pobliżu granicy ze swoim sąsiadem ze wschodu. Norwegia graniczy z Rosją na odcinku 196 km.

 

źródło wprost, pixabay

redakcja

 




Tacy są uczciwi! Schetyna, Lubnauer, Kosiniak-Kamysz, Saługa, Krupa, Dziuba i cała reszta, nie wzięli ani grosza.

 

 

„Panie Prezesie! To najgorsza decyzja, jaką mógł Pan podjąć. Ale jesteśmy Panu za nią niezwykle wdzięczni” – napisał w swoim felietonie Kamil Durczok.

 

O co chodzi? Oczywiście Durczok pije do ostatniego pomysłu Jarosława Kaczyńskiego, zapowiadającego ustawę obniżającą o 20% pensje nie tylko posłom, ale również urzędnikom państwowym.

 

Skąd taka decyzja? Według Durczoka „Kaczyński zoreintował się, że łajba, którą steruje, gwałtownie nabiera wody. Oczywiście, zajęty obsesją zemsty, nie widział całej armii Misiewiczów, Obajtków, narodowych fundacji i im podobnych, pracowicie wiercących dziury w dnie tej krypy. Był zajęty wbijaniem szpilek w laleczkę z wizerunkiem Tuska. I nie patrzył jak bezczelność Macierewicza, buta Piotrowicza, niekompetencja Waszczykowskiego,  arogancja pani Mazurek i amatorszczyzna całej reszty, przybiera rozmiary niespotykane w cywilizowanym świecie. Jak zaczyna ludzi nie tylko wkurzać, bo wściekli są od dawna, ale też zwyczajnie męczyć”.

„Decyzja o obcięciu politykom wynagrodzeń, jak w soczewce pokazuje sposób myślenia Kaczyńskiego. Państwo to ja – mówi Prezes. A skoro tak, to ja decyduję o wszystkim. O mediach, o sądach, o Trybunale Konstytucyjnym, wreszcie o tym ile zarabiają wszyscy wokół. To jest oczywiście metoda rządzenia znana w historii ludzkości. Nieco starsi pamiętają ja nawet z własnego doświadczenia. Co to za szkoła? To oczywiście realny socjalizm. Socjalistycznej szkoły myślenia jaskrawiej pokazać się nie da. Krok dalej jest już tylko wyrównanie płac nas wszystkich. A potem ubranie Polek i Polaków w granatowe mundurki. Takie same jak w Korei. Oczywiście Północnej” – ciągnie dalej swój wywód dziennikarz.

 

Ale na tym Durczok nie kończy. Pomimo tego, że , jak sam zaznacza, nie staje po stronie opozycji, to jednak tu pokazuje ją w pozytywnym świetle.

 

„[…] Schetyna, Lubnauer, Kosiniak-Kamysz, Saługa, Krupa, Dziuba i cała reszta nie wzięli po kilkadziesiąt tysięcy złotych nagród. Nie pozwalali swoim asystentom zaiwaniać służbową beemką na dyskotekę w Białymstoku. Nie wybierali poszyć foteli do rządowego odrzutowca. Nie wyrzucali milionów na kłamliwą akcję przeciwko sądom. Żeby była jasność – nie podoba mi się to, co oferuje opozycja, nie cenię jej oferty programowej. Ale to nie opozycja kasuje po kilkadziesiąt tysięcy nagród i nie opozycja pokrzykuje drapieżnie z mównicy, że im się te pieniądze należały. To Pan i Pańscy janczarzy. Więc niech Pan łaskawie nie umila życia innym, tylko weźmie za pysk swoich, którzy pod pana okiem, nie mając żadnych hamulców, podpisują sami sobie gigantyczne premie”.

„Mimo wszystko, Panie Prezesie, kraj jest Panu ogromnie wdzięczny. Jeszcze trzy takie decyzje i wszyscy przejrzą na oczy. A kiedy przejrzą, dostrzegą, jakie wariatkowo nam tu budujecie” – kończy dziennikarz.

 

Jak widać Durczokowi nie podoba się pomysł Kaczyńskiego na obniżenie wynagrodzeń posłom i urzędnikom państwowym, ale chyba bardziej od tego, nie podoba mu się kto w Polsce sprawuje władzę.

No, ale cóż on ma dogadania? Poza krytyką, nic mu nie pozostało, bo prezes Kaczyński przecież wie co robi i z takim Durczokiem to się raczej nie liczy.

 

źródło silesia.pl

redakcja




WATYKAN WSZYSTKIEMU ZAPRZECZA! Papież Franciszek miał powiedzieć w prywatnej rozmowie z dziennikarzem, że piekło…

 

Włoska gazeta „La Repubblica opublikowała  artykuł, którego autor rozmawiał wcześniej z Ojcem Świętym.  Zdaniem dziennikarza Scalfari’ego papież miał stwierdzić, że piekło nie istnieje.

 

„Osoby, które wierzą, trafiają do nieba. Dusze wyrażające skruchę również znajdą się przed boskim obliczem. Natomiast ci, którzy odwracają się od Boga, po śmierci znikają. Nie ma kary” tak miał powiedzieć papież.

 

Jeśli papież w rozmowie z dziennikarzem wypowiedział powyższe zdania, to tym samym zaprzeczył całej nauce Kościoła.

 

Doniesienia włoskiej gazety wywołały prawdziwą burzę. Watykan natychmiast zareagował i wydał specjalne oświadczenie.

 

„Ojciec Święty Franciszek przyjął ostatnio założyciela dziennika „La Repubblica”, a spotkanie miało charakter prywatny z okazji Wielkanocy. Z tego powodu żaden cytat z artykułu nie może być uważany za wierną transkrypcję słów Ojca Świętego”.

 

Opublikowana rozmowa jest kolejną, jaką Scalfari przeprowadził z Franciszkiem. Sam dziennikarz uchodzi za publicystę o lewicowych poglądach, który określa siebie jako osobę niewierzącą.

 

źródło wp, wikipedia

redakcja

Martyna

To będzie koniec nietrzeźwych kierowców na polskich drogach! Już niedługo alkolaser prześwietli kabinę samochodu.

To może być koniec nietrzeźwych kierowców. Prace nad alkolaserem, wykrywającym kierowców w stanie wskazującym wkraczają w ostatnią fazę. Według płk Krzysztofa Kopczyńskiego dyrektora Instytutu Optoelektroniki WAT jest duża szansa, że te urządzenia już niedługo trafią na polskie drogi.

 

Projekt nosi nazwę „System zdalnego wykrywania par alkoholu w poruszających się pojazdach”. Z powodzeniem może być jednak wykorzystywany na różny sposób. Ustawiony np. przed wejściem do dużych zakładów pracy, nawet z odległości kilkunastu metrów może zdradzić pracodawcy, kto jest pod wpływem.

 

Urządzenie skład się z nadajnika, nadajnika, odbiornika, kamery i terminala. Wiązki światła laserowego mają prześwietlać kabinę pojazdu i podawać informację o oparach alkoholu.

 

Jeśli takowe zostaną zidentyfikowane, auto będzie fotografowane. Zdjęcie z kamery natychmiast trafi do terminala obserwowanego przez ustawioną w odpowiednio dużej odległości osobę. Samochód będzie zatrzymany, a kierowca poddany szczegółowej kontroli.

 

 

Autorzy projektu zapewniają, że „alkolaser” naprawdę działa. Ostatnie duże testy na zamkniętym terenie Warszawskiej Akademii Technicznej były przeprowadzane pod koniec 2017 roku.

 

 

źródło

pixabay, wp

redakcja




Koniec będzie koniec nietrzeźwych kierowców na polskich drogach! Już niedługo alkolaser prześwietli kabinę samochodu.

 

To może być koniec nietrzeźwych kierowców. Prace nad alkolaserem, wykrywającym kierowców w stanie wskazującym wkraczają w ostatnią fazę. Według płk Krzysztofa Kopczyńskiego dyrektora Instytutu Optoelektroniki WAT jest duża szansa, że te urządzenia już niedługo trafią na polskie drogi.

 

Projekt nosi nazwę „System zdalnego wykrywania par alkoholu w poruszających się pojazdach”. Z powodzeniem może być jednak wykorzystywany na różny sposób. Ustawiony np. przed wejściem do dużych zakładów pracy, nawet z odległości kilkunastu metrów może zdradzić pracodawcy, kto jest pod wpływem.

 

Urządzenie skład się z nadajnika, nadajnika, odbiornika, kamery i terminala. Wiązki światła laserowego mają prześwietlać kabinę pojazdu i podawać informację o oparach alkoholu.

 

Jeśli takowe zostaną zidentyfikowane, auto będzie fotografowane. Zdjęcie z kamery natychmiast trafi do terminala obserwowanego przez ustawioną w odpowiednio dużej odległości osobę. Samochód będzie zatrzymany, a kierowca poddany szczegółowej kontroli.

 

 

Autorzy projektu zapewniają, że „alkolaser” naprawdę działa. Ostatnie duże testy na zamkniętym terenie Warszawskiej Akademii Technicznej były przeprowadzane pod koniec 2017 roku.

 

 

źródło

pixabay, wp

redakcja




Uwaga idzie Franciszka! Jeszcze dziś w nocy gwałtowne załamanie pogody. Powieje, poleje i nie tylko.

 

 

W nocy przez południowo-zachodni i północno-wschodni obszar Polski przemieszczać będzie się głęboki ośrodek niżowy o nazwie „Franciszka”, który przyniesie ze sobą intensywne opady deszczu, porywisty wiatr oraz intensywne opady śniegu w Tatrach.

 

Intensywnych opadów należy się spodziewać na północy, na wschodzie oraz lokalnie na południu kraju (od Zachodniopomorskiego przez Pomorskie, Warmię i Mazury po Podlasie oraz na wschodzie Mazowsza i Świętokrzyskiego, na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, w Małopolsce i na południu Śląska). Na obszarze tym przez całą noc spadnie od 5 do 15 litrów wody na każdy metr kwadratowy powierzchni, a nad Półwyspem Helskim, na południu Śląska i Małopolski nawet do 15-25 litrów.

 

W niedzielę nie będzie lepiej. Intensywne opady deszczu czekają mieszkańców Mazur, Podlasia i południowej Małopolski. Mogą one doprowadzić do lokalnych podtopień i powodzi.

 

Ponadto z dużą różnicą ciśnienia w całym kraju możemy spodziewać się silnego i porywistego wiatru, który w porywach będzie dochodzić do 30-50 km/h. Na południowym-zachodzie i w pasie wybrzeża porywy mogą dochodzić nawet do 60-70km/h., a wysoko górach do 70-90 km/h.

 

Porywisty wiatr doprowadzi do spadku temperatury, co może spowodować lokalne zamiecie i zawieje śnieżne, a przy porywach dochodzących do 70 km/h łamać konary drzew i zrywać linie energetyczne.

 

W niedzielę w Tatrach opady deszczu zamienią się w opady śniegu. W ciągu dnia może tam spaść nawet do 20-30 centymetrów śniegu.

 

 

źródło wp, pixabay

redakcja




„Wymiotować mi się chce, jak widzę takich duchownych jak ojciec Rydzyk”. Jeden z portali postanowił pokazać papieża Franciszka z nie najlepszej strony.

„Wymiotować mi się chce, jak widzę takich duchownych jak ojciec Rydzyk”.

Rzekomo takie słowa miały paść z ust papieża Franciszka, przynajmniej o tym poinformował jeden z portali, który przypisując głowie kościoła, taką wypowiedź pokazał papieża z nie najlepszej strony.

 

Ale czy to w ogóle możliwe, żeby Franciszek użył takich słów? Ponieważ internauci zaczęli powielać je w sieci, zainteresowani tym tematem postanowiliśmy drążyć dalej i całą sprawę udało się wyjaśnić.

Otóż okazuje się, że przypisana papieżowi wypowiedź pochodzi z 2013 roku i została całkowicie przeinaczona.

Ojciec Święty podczas spotkania z seminarzystami, nowicjuszami i nowicjuszkami, którzy przybyli do Rzymu z pielgrzymką, mówił, że oczekuje od duchownych skromności i powściągliwości w wydawaniu pieniędzy. Nie neguje posiadania samochodu, który jest potrzebny do pracy duszpasterskiej, ale zaznacza, że nie można także marnotrawić pieniędzy. Stąd najlepszym rozwiązaniem jest kupowanie mniej luksusowych modeli aut.

„Boli mnie, kiedy widzę księdza albo zakonnicę w najnowszym modelu samochodu. Ależ tak nie można!” – powiedział.

 

„Uważam, że samochód jest konieczny, można dzięki niemu dużo zrobić, dużo podróżować, ale wybierzcie skromniejszy” – dodał.

Podsumowując, papież Franciszek skrytykował duchownych, którym skromność jest obca, ale użył zupełnie innych słów, takich, które eminencji przystoją.

 

 

redakcja

Martyna

DO TEJ TAJEMNICZEJ ZBRODNI DOSZŁO 26 LAT TEMU! Krakowskie CBŚ zatrzymało cztery osoby w związku z zabójstwem małżeństwa Jaroszewiczów.

Cztery osoby zostały zatrzymane w związku z zabójstwem Piotra i Alicji Jaroszewiczów.

 

To byli członkowie gangu karateków, który działał w latach 80. i 90. Dwóch zatrzymanych odsiaduje wyroki za inne przestępstwa. Trzecia osoba została niedawno zatrzymana w związku z innym przestępstwem i jest w areszcie. Czwartą zatrzymano we wtorek rano. Stało się to na polecenie prokuratury. Zatrzymania dokonało Centralne Biuro Śledcze Policji. Chociaż mieszkanie Jaroszewiczów nie zostało splądrowane, to z materiałów śledczych wynika, że zabójstwo miało charakter rabunkowy. Do okrutnej zbrodni doszło 26 lat temu w willi w Aninie. Była to jedna z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych współczesnej Polski.

 

Jaroszewiczów zamordowano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w ich willi przy ulicy Zorzy w warszawskim Aninie.

 

Sprawcy weszli najprawdopodobniej przez balkon. Wiadomo, że byłego premiera przed śmiercią torturowano. Przywiązano go do fotela, bandyci zacisnęli mu na szyi rzemienną pętlę.

Zwłoki Alicji Solskiej-Jaroszewicz znaleziono w łazience na piętrze. Zginęła od strzału w głowę z bliskiej odległości ze sztucera męża. Miała związane ręce.

Choć śledczy od zawsze podejrzewali motyw rabunkowy to z willi Jaroszewiczów, poza dwoma pistoletami nie nie zginęło.

Nie została skradziona biżuteria, kolekcja znaczków pocztowych, obrazy czy książeczki czekowe. Mieszkanie nie zostało splądrowane. Bałagan mordercy zostawili tylko w gabinecie Jaroszewicza.

Alicja Solska miała 67 lat, a jej mąż, były PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz – 83.

 

 

Śledztwo

 

Prokuratura w kwietniu 1994 r. oskarżyła o zbrodnię czterech doskonale znanych funkcjonariuszom mieszkańców Mińska Mazowieckiego. Motywem miał być rabunek.

Byli to Krzysztof R. – „Faszysta”, Wacław K. – „Niuniek”, Henryk S. – „Sztywny” i Jan K. – „Krzaczek”. Wszyscy od początku twierdzili, że są niewinni, a prokuratura bezzasadnie przypisuje im zabójstwo Jaroszewiczów.

Po dwóch latach procesu i wycofaniu zeznań przez kilku świadków oraz odmowie składania zeznań przez innych, a także wobec niemożności powiązania oskarżonych z innym zabójstwem, prokurator sam wystąpił o ich uniewinnienie.

Sąd ocenił w uzasadnieniu wydanego wyroku, że w początkowej fazie śledztwa organa ścigania dopuściły się rażących uchybień. W 2000 r. wyrok uniewinniający utrzymał Sąd Apelacyjny w Warszawie.

 

 

źródło Radio RMF FM, screen youtube

redakcja




„Był wielkim uczonym i niezwykłym człowiekiem którego spuścizna przetrwa wiele lat”. Stephen Hawking nie żyje.

W wieku 76 lat zmarł wybitny astrofizyk, profesor Stephen Hawking. Naukowiec cierpiał przez lata na stwardnienie boczne, rozsiane. O jego śmierci poinformowała rodzina.

Hawking zajmował się badaniem kosmologii kwantowej, macierzy gęstości wszechświata, piany czasoprzestrzeni, tuneli czasoprzestrzennych, teorii strun i supergrawitacji („Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej” – żartował na temat swojej pracy).

Kiedy ponad pół wieku temu stawiano mu rozpoznanie, lekarze dawali mu kilka lat życia. Ale tak niezwykła osoba jak Hawking nawet chorować musiała niestandardowo. Mimo paraliżu i trudności w porozumiewaniu się (korzystał z syntezatora mowy – red.), Hawking pracował naukowo. Był m.in. profesorem matematyki i fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Cambridge. Udzielał wywiadów, pisał książki – największą popularność zyskała „Krótka historia czasu” z 1988 roku.

Astrofizyk zmarł w wieku 76 lat, doczekawszy się potomstwa.

 

O jego śmierci poinformowała rodzina.„Jesteśmy pogrążeni w głębokim smutku śmiercią naszego uwielbianego ojca. Był wielkim uczonym i niezwykłym człowiekiem którego spuścizna przetrwa wiele lat” – napisały jego dzieci Lucy, Robert i Tim w oświadczeniu opublikowanym przez Press Association.

 

 

źródło wprost

screen

redakcja




STRONA POLSKA USTĘPUJE UKRAIŃSKIEJ! Rząd nie chce kolejnego konfliktu, dlatego rezygnuje z całkowitej przebudowy…

Według nieoficjalnych informacji, do których dotarło radio RMF FM, w związku z napiętą sytuacją na linii Warszawa-Kijów, strona polska zdecydowała się ustąpić i zaniechać pomysłu przebudowy Cmentarza Orląt Lwowskich.

Strona polska przeprowadzi na cmentarzy jedynie prace kosmetyczne, do których potrzebna jest zgoda miejskiego konserwatora.

 

Do przeprowadzenia poważniejszych prac jest potrzebna zgoda międzyresortowego zespołu. Obecnie strona polska nie chce otwierać pola do kolejnego potencjalnego konfliktu z Ukrainą, dlatego rezygnuje z przebudowy cmentarza.

W ramach prac konserwacyjnych na cmentarzu przewidziane jest uzupełnianie odpadających tynków i malowanie.

 

Czyżby strona polska poszła po rozum do głowy?

 

źródło Radio RMF, pixabay

REDAKCJA