Polska musi się otworzyć na imigrantów, szczególnie tych z krajów arabskich! Trzeba to zrobić, dla dobra pracodawców?

Na polskim rynku pracy, nie ma pracowników wykwalifikowanych, dlatego Polska powinna otworzyć swoje granice dla imigrantów, szczególnie, dla tych z krajów arabskich, aby ten niedobór uzupełnić.

 

Tak wynika przynajmniej z wypowiedzi Marka Goliszewskiego prezesa organizacji pracodawców Business Centre Club.

 

„W wielu regionach kraju różne firmy sygnalizują, że muszą rezygnować z nowych kontraktów, ponieważ nie mogą ich realizować ze względu na brak ludzi do pracy. Trzeba stworzyć lepsze warunki dla imigrantów, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, którzy przyjechaliby na dłuższy czas i podjęli pracę”– tłumaczy.

 

Według niego Polska dla dobra pracodawców powinna otworzyć się na pracowników z krajów arabskich, bo tam można znaleźć osoby wykwalifikowane, nie zaś terrorystów.

 

Zobacz również Polska przyjęła ponad 2 tys. imigrantów przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

„Musimy przyjąć ustawę migracyjną, która otworzy drzwi dla imigrantów. Nie tylko dla Ukraińców, bo oni przyjeżdżają tylko na krótki czas, lecz także dla imigrantów z innych państw, nawet z krajów arabskich, bo można tam znaleźć wykwalifikowanych ludzi, którzy nie są terrorystami. Musimy bardzo szeroko spojrzeć na problem zatrudnienia w Polsce pod kątem migracji, ale nie tylko ze Wschodu, lecz także z Południa” – namawia polskich polityków Goliszewski.

 

Czy rzeczywiście na polskim rynku pracy, brakuje pracowników wykwalifikowanych? Czy Polska nie ma innego wyjścia, jak otworzyć granice dla Arabów? A może to tylko pretekst dla ubogacenia naszego kraju kulturowo?

 

źródło ndie

pixabay

redakcja

Martyna

Wiedzieliście? Polska przyjęła imigrantów, przysłanych przez Europę Zachodnią.

 

O tym nikt głośno nie mówił?

 

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podczas zeszłotygodniowej wizyty w Paryżu udzielił zaskakującego wywiadu dla „Le Figaro”, w którym stwierdził, że Polska przyjęła imigrantów przesłanych przez Europę Zachodnią.

 

Czaputowicz w wywiadzie dla „Le Figaro” powiedział, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, z których wielu przybyło z Donbasu.

 

„Ponadto przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale oni nie chcą zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska” – tłumaczył Czaputowicz.

 

Minister spraw zagranicznych Polski wyjaśnił również, że szanuje różnorodność i gest otwarcia Angeli Merkel wobec imigrantów.

 

 

„Polska nie jest społeczeństwem wielonarodowym. A rząd jest odbiciem obaw społeczeństwa i wyrazicielem jego lęków. Osobiście szanuję różnorodność, udowadnianą przez kraje Europy Zachodniej. Szanuję też gest otwarcia Angeli Merkel wobec migrantów. Potrzeba jednak czasu, by na taką różnorodność zgodziło się społeczeństwo polskie” – wskazał.

 

To chyba dość szokująca opinia, biorąc pod uwagę fakt, że politycy PiS obiecali Polakom, że imigrantów z Afryki Północnej czy Syrii nie przyjmą.

 

źródło ndie, zdjęcie screen shot

pixabay




SZOK! Po ośmiu latach te informacje nadal mrożą krew w żyłach. Tak stacje radiowe informowały o tragedii w Smoleńsku.

 

 

Dla dziennikarzy to był wyjątkowy poranek. Mieli relacjonować uroczystości w Katyniu, a tymczasem musieli zachować zimną krew i zmierzyć się z wielka tragedią, jak miała miejsce w Smoleńsku, 10 kwietnia 2010 roku.

Pierwsze doniesienia na temat rozbicia się Tupolewa o „pancerną brzozę” pojawiły się w serwisie informacyjnym „Fakty”. Były one raczej szczątkowe, dopiero z minuty na minutę, tragiczna informacja okazała się prawdziwa.

 

 

W podobnej sytuacji znaleźli się dziennikarze Radia ZET. Oni również musieli całkowicie zmienić harmonogram swojej pracy. Zapadła decyzje o nadawaniu programu specjalnego.

Relacje ze Smoleńska nadawała Danka Woźnicka oraz dziennikarz Polsat News, Wiktor Bater. W trakcie audycji na żywo rozmowy z politykami i duchownymi prowadziła Monika Olejnik. Najnowsze informacje były podawane co kwadrans. Nikt nie mógł uwierzyć, w to co się stało.

Tragiczne informacje zaparły dech politykom i dziennikarce prowadzącej program „Śniadanie w Trójce”. Nikt nie wiedział, co ma powiedzieć.

 

źródło youtube

pixabay




„PRZYMKNIJ SIĘ DO CHOLERY”! Skandaliczne zachowanie pracownika IPN podczas spotkania z mieszkańcami miejscowości Czarne.

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas dyskusji między Piotrem Szubarczykiem z Biura Edukacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, a mieszkańcami miejscowości Czarne.

Spotkanie dotyczyło postawienia „żołnierzom wyklętym” pomnika. Zdaniem mieszkańców, Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” nie zasługuje na takie upamiętnienie.

Benedykt Lipski, emerytowany nauczyciel z Czarnego, przytaczał przykłady zbrodni na ludności cywilnej dokonanych przez „Łupaszkę”.

 

„Przymknij się, do cholery!” – wykrzykiwał do niego Szubarczyk.

 

Pracownik IPN nie pozwalał nauczycielowi dokończyć wypowiedzi, kpił z niego, śpiewał hymn rosyjski (sic!), a wreszcie stwierdził, że Żydzi nie byli dla Polaków „bratnią krwią”.

 

W związku z tym Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył skargę na zachowanie Piotra Szubarczyka do prezesa IPN.

 

„Nie wnikamy w merytoryczną zawartość wypowiedzi i spory historyczne. Jednak sposób zachowania Piotra Szubarczyka nie licuje z powagą urzędnika państwowego” – napisano.

 

Do swojego wpisu Ośrodek dołączył nagranie ze spotkania pracownika IPN z mieszkańcami Czarnego.

 

Skandaliczne zachowanie pracownika IPN

„SWOŁOCZ, KANALIE, JEBAŁ WAS PIES!” – PRACOWNIK IPN DO UCZESTNIKÓW SPOTKANIATak określił mieszkańców miejscowości Czarne Piotr Szubarczyk z Biura Edukacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku.Nie spodobało mu się, że podczas spotkania ośmielili się negować zasadność wystawienia pomnika „Wyklętych”. Podnosili min. kwestię zbrodni na ludności cywilnej dokonanych przez Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. „Przymknij się, do cholery!” – krzyczał Szubarczyk do Benedykta Lipskiego, emerytowanego nauczyciela z Czarnego. Pracownik IPN nie pozwalał mu skończyć swojej wypowiedzi, wykpiwał, śpiewał hymn rosyjski (sic!), a wreszcie stwierdził, że Żydzi nie byli dla Polaków „bratnią krwią”. Dodatkowo pracownik IPN skomentował spotkanie publicznym wpisem, w którym określał mieszkańców Czarnego, którzy nie zgadzali się z nim: „wyjątkowa swołocz, tchórzliwe kanale”. I zakończył: „Jebał was pies! I tak Polska wygra tę batalię, a na was naplują kiedyś wasze wnuki”.Ośrodek składa skargę na zachowanie Piotra Szubarczyka do prezesa IPN. Nie wnikamy w merytoryczną zawartość wypowiedzi i spory historyczne. Jednak sposób zachowania Piotra Szubarczyka nie licuje z powagą urzędnika państwowego.____Jeśli popierasz nasze działania możesz dokonać wpłaty darowizny na poniższe dane. Finansujemy działalność jedynie z prywatnych środków:PayPal i karta płatnicza: https://www.omzrik.pl/donacjaDane do przelewu:Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznychul Górczewska 5301-401 Warszawanr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540tytuł : "darowizna na działalność statutową"IBAN : PL19249000050000452084358540SWIFT: ALBPPLPW

Gepostet von Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych am Montag, 9. April 2018




Skandaliczne zachowanie pracowników BIEDRONKI! Ochroniarze wyśmiali niepełnosprawnego. Kazali mu biegać od kasy do kasy i…

Ochroniarze słupskiej Biedronki przy ul. Lutosławskiego zaproponowali 50-leniemu Piotrowi pracę w ochronie sklepu. Upośledzonemu mężczyźni zrobili „test”. Kazali mu biegać na czas między kasami. Po teście wydali mężczyźnie legitymację „kwalifikowanego czubka ochrony fizycznej”. Zostali zwolnieni z pracy.

 

„To niepełnosprawny, około 50-letni człowiek o intelekcie 10-latka, do tego epileptyk” – mówią pracownice innego pobliskiego sklepu, znające pana Piotra.

 

„Gdy zaczęłyśmy go wypytywać o co chodzi, powiedział, że ochroniarze z Biedronki zaproponowali mu zatrudnienie w charakterze ochroniarza sklepu. I, że sprawdzili już, czy się nadaje polecając mu bieganie do kas, podczas którego liczyli mu czas” – powiedziały kobiety.

 

Po zdanym egzaminie mężczyzna otrzymał przesyłkę z legitymacją, na której napisano „Legitymacja kwalifikowanego czubka ochrony fizycznej”. Na zafoliowanej „legitymacji” zrobionej na wzór tych, które mają ochroniarze z Biedronki, znajdowały się treści „obraźliwe i wulgarne”.

 

„Żartuje się przecież z różnych ludzi, a nieraz żarty się robi, żeby ktoś nie był upierdliwy na sklepie” – powiedział jeden z ochroniarzy pracujący w sklepie.

 

Do sprawy odniosła się spółka Jeronimo Martins Polska. W oświadczeniu napisała, że nie akceptuje takich zachowań, dlatego ochroniarze natychmiast zostali zwolnieni z pracy.

 

„Jednocześnie przeprowadzimy cykl rozmów z pracownikami naszej firmy w celu ich uwrażliwienia i zachęcenia do zdecydowanego reagowania w przypadku niepokojących zdarzeń” – dodano w komunikacie.

 

W sprawie zajęła również głos Firma Konsalnet zatrudniająca ochroniarzy, która zapewniła, że „takie zachowania stoją w zdecydowanej sprzeczności ze standardami i normami etycznymi” obowiązującymi w spółce i również rozwiązała z nimi umowy. „Kategorycznie potępiamy takie zachowania” – oświadczyła.

 

„Pragniemy podkreślić, że bardzo nam przykro, iż doszło do takiego zdarzenia i chcielibyśmy serdecznie przeprosić Pana Piotra oraz wszystkie osoby, które musiały być świadkami” – dodała.

 

Z relacji pań z punktu handlowego wynika, że, po tym zdarzeniu pan Piotr przez kilka dni był przybity.
„Na początku chcieliśmy z nim porozmawiać, ale potem zaniechaliśmy tego, by nie epatować jego chorobą”.
„Jego sytuacji ma natomiast przyjrzeć się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.

„Jeśli będzie potrzebował, zapewnimy mu również pomoc psychologiczną – zapewnia Klaudiusz Dyjas, dyrektor słupskiego MOPR-u”.

źródło GP24.PL, Wikipedia
redakcja
Martyna

Pasażerowie samolotu i internauci wściekli! Pilot pochwalił się, co robił w kabinie samolotu podczas jednego z lotów.

 

Nie wiadomo, na co liczył ten piloci publikując na Instagramie zdjęcia z tego, co działo się w kabinie podczas lotu z Paryża do Madrytu. W każdym bądź razie, jeśli chciał zyskać sympatię internautów to osiągnął efekt przeciwny. Został ostro skrytykowany przez użytkowników Instagrama oraz samych pasażerów.

 

Kapitan Michel Castellucci pochwalił się, jak spędzał czas ze swoim drugim pilotem w czasie podróży z Paryża do Madrytu. Obaj panowie zamiast skupić się na locie, bawili się snapchatem.

Pilot opublikował śmieszne zdjęcia i nagrania w internecie. I się zaczęło.

 

„To niebezpieczne, nieprofesjonalne i wysyła niewłaściwy przekaz” – brzmiał jeden z komentarzy. Było ich znacznie więcej. Wściekli internauci nie zostawili na pilocie suchej nitki.

 

Do sprawy odnieśli się przedstawiciele linii EasyJet. Rzecznik firmy potwierdza, że nagrania opublikowane przez pilota powstały w czasie lotu, ale bezpieczeństwo pasażerów w żaden sposób nie zostało naruszone. Mimo to, z dwoma pilotami, którzy obsługiwali podróż z Paryża do Madrytu ma zostać przeprowadzona rozmowa na ten temat.

 

 

źródło Instagram, pixabay

redakcja

 




Donald Tusk naśladuje we wszystkim prezydenta Dudę? Leszek Miller nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Prezydent Duda obwieścił, że nie pojedzie na Mundial ani nie prześle gratulacji Władimirowi Putinowi wybranemu na prezydenta Rosji. To druga poważna groźba jaką Polak rzucił Kremlowi. Pierwszą były słowa Andrzeja Rozpłochowskiego, który w 1981 roku w imieniu „Solidarności” obiecał, że jak „uderzymy pięścią w stół, to kremlowskie kuranty zagrają mazurka Dąbrowskiego!”.

 

więcej przeczytasz tutaj  https://innapolityka.pl/na-rosyjskiej-trawie/

 

źródło innaPolityka

redakcja




Ma przerzuty i poprosiła o pomoc! Nie dla siebie. Pani Elżbieta chciałaby znaleźć dom dla swojego ukochanego pupila.

 

 

Niezwykle wzruszająca historia pani Elżbiety złapała za serca pracowników Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Pani Elżbieta choruje na raka, ma przerzuty i wkrótce rozpoczyna kolejną terapię.

Stąd też kobieta poprosiła o pomoc, nie dla siebie, a dla swojego ukochanego psa Kuby, którego ma od 10 lat.

 

Do towarzystwa opieki nad zwierzętami przysłała przejmujący list. „Uprzejmie proszę zaopiekować się psem Kuba, lat 10, ponieważ jestem poważnie chora. Dobrze by było, żeby ktoś miał wgląd na tę sprawę. Pies jest alergikiem” – napisała.

 

Pani Elżbieta nie ma dużo czasu na znalezienie kogoś, kto chciałby zaopiekować się jej pupilem. Terapię rozpoczyna już 29 marca.

 

Więcej o tej sprawie na http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-03-22/jestem-ciezko-chora-prosze-zaopiekowac-sie-psem-pani-elzbieta-szuka-domu-dla-kuby/?ref=kafle

źródło Polsat News

redakcja

 




SPADŁ Z DRABINY I O MAŁO NIE ZŁAMAŁ KRĘGOSŁUPA! Szef nie miał jednak litości. Zamiast wezwać pomoc, dał mu tabletkę przeciwbólową.

Spadł z drabiny i o mało nie złamał kręgosłupa. Szef miał dla niego tylko tabletkę przeciwbólową. To jedna z wielu historii Ukraińców pracujących w Polsce.

 

Okazuje się, że polscy pracodawcy nie są lepsi niż np. tacy Niemcy, a może nawet w swoim zachowaniu o wiele od nich gorsi.

 

Od kilku dni Polska, żyje historią 43-letniej Ukrainki Oksany, która po wylewie została pozostawiona przez swojego pracodawcę na przystanku autobusowym bez pomocy.

Jak się okazuje to nie pierwszy taki przypadek i zapewne nie ostatni, no chyba, że polscy pracodawcy zmienią swoje zachowanie.

Tak niedawno media informowały o Alonie, 28-letniej Ukraińce, której ręka utknęła w maglu, ale właściciel firmy obawiał się o sprzęt, nie zaś o kobietę.

 

”Nie było szkolenia BHP. Była ciężka praca 12 godzin dziennie w pralni, za 10 zł na godzinę. Kiedy magiel zmiażdżył rękę mojej żony okazało się, że tylko ona jest winna” powiedział w rozmowie w wp.pl Andrej Romanenko, mąż okaleczonej kobiety.

 

Alonie amputowano rękę powyżej łokcia. Czeka ją jeszcze seria zabiegów. Oksana może nigdy nie odzyskać sprawności sprzed wylewu. Dwa tragiczne wypadki w ciągu kilku tygodni. Co się dzieje na polskim rynku pracy?

 

Kolejny przykład. Pracodawca ze Śląska nie rozliczył się ze ściągniętymi z Ukrainy pracownikami oraz zostawił ich bez grosza i bez dachu nad głową w Wigilię.

 

„Pomagaliśmy im. Ale oni wcale nie chcieli od nas pieniędzy. Oni chcieli mieć pracę, żeby samodzielnie móc zarobić na swoje utrzymanie” – powiedziała money.pl Uliana Worobec, mieszkająca w Polsce dziennikarka i administratorka serwisu pracadlaUkrainy.pl.

 

 

Kolejny historia. Na budowie chłopak spadł z drabiny i uszkodził kręgosłup.

 

„Nie mógł się ruszyć. Pracodawca kazał mu wziąć taksówkę i jechać do domu. Dopiero późnym wieczorem do niego przyjechał i wie pani co? Dał mu analginę. Chłopak nie może się ruszać, a dostaje tabletkę od bólu. Później podczas badań okazało się, że bardzo mało brakowało, a złamałby ten kręgosłup” – powiedziała Uliana. Analgina to środek podobny do naszego Apapu.

 

 

Pytanie co się dzieje z Polakami? Ile jeszcze takich historii musi się wydarzyć, aby polscy pracodawcy zaczęli myśleć i stali się bardziej wrażliwi na ludzką krzywdę.

 

To co się teraz dzieje jest po prostu nie do zaakceptowania.

 

 

źródło wp

redakcja

Martyna

ROZDAWNICTWO W POLSKIM RZĄDZIE! O nagrodach dla ministrów, wiceministrów w rządzie Beaty Szydło.

 

Ostatnio dość głośno było o sprawie nagród, które zostały przyznane ministrom i wiceministrom w rzędzie Beaty Szydło. Suma powalająca 2mln 100 zł. Za co te nagrody? O tym poniżej.

 

 

 

youtube

redakcja




AŻ WŁOS SIĘ JEŻY NA GŁOWIE! Zdolni do wszystkiego? Migranci z włoskiego obozu obdarli ze skóry…i postanowili go ugrillować.

 

O tym, że imigranci zdolni się do wszystkiego to już pewne. O napaściach, morderstwach, gwałtach pisaliśmy już wielokrotnie.

 

Teraz kolejna sprawa, która wielu może nawet nie wzruszyć, jednak na pewno poruszy obrońców praw zwierząt.

 

Otóż w jednym z ośrodków dla uchodźców w Bratico we włoskiej Kalabrii jeden z pracowników zaalarmował policję, widząc jak imigranci z Nigerii obdzierają psa ze skóry.

 

„Gdy na miejscu pojawili się Karabinierzy wraz z obrońcami zwierząt, Nigeryjczycy przygotowane mięso kładli już na rozgrzanego grilla” – podaje włoska gazeta „Il Quotidiano”.

 

29-letni Nigeryjczyk który przygotowywał danie z psa, zdziwił się nieco wizytą Karabinierów.

 

Dlaczego? Bo jak stwierdził, jedzenie psów w jego kraju to całkiem normalna praktyka. Nie wiedział, że prawo włoskie zabrania konsumowania zarówno psów, jak i kotów.

 

 

Ten przypadek, jak się okazuje nie jest odosobniony. Imigranci nie tylko zjadają włoskie psy i koty, ale jak twierdzi tamtejszy kryminolog i psychiatra Alessandro Meluzzi, który przestrzega przed nigeryjską mafią, dopuszczają się nawet aktów kanibalizmu.

 

 

 

 

screen

ndie

redakcja

 

 

 

 




ZATRWAŻAJĄCE WYNIKI BADAŃ! Najbardziej toksyczne czekolady na świecie. OTO LISTA NIEBEZPIECZNYCH DLA ZDROWIA SŁODKOŚCI.

Czekolada! Któż jej nie lubi? Niewielu zdarza się odmawiać tego kuszącego smakołyku.

 

Tymczasem okazuje się, że według najnowszych badań laboratoryjnych przeprowadzonych przez organizację As You Sow poziom toksycznych metali ciężkich w niektórych, najbardziej prestiżowych czekoladach świata jest zdecydowanie za wysoki.

 

Ostatnie wyniki badań kalifornijskiej organizacji As You Sow zajmującej się ochroną środowiska i spraw społecznych wykazały za wysoki poziom kadmu i ołowiu ( niezwykle toksyczne metal ciężkie) w 45 z 70 próbek różnych wyrobów czekoladowych (w tym produktów niektórych marek ekologicznych).

 

Poziom tych metali w czekoladzie był wyższy niż poziom uznawany za bezpieczny w wodzie pitnej (normę ołowiu przekroczono aż dziewięciokrotnie, a kadmu siedmiokrotnie).

Zarówno ołów, jak i kadm są niezwykle szkodliwe dla organizmu nawet w najmniejszych dawkach. Przyczyniają się do anemii, osłabienia i uszkodzenia nie tylko nerek, ale nawet mózgu. Nadmiar kadmu w organizmie może przyczyniać się również do zachorowań na raka.

I tu powstaje pytanie. Dlaczego czekolady zawierają tak wysoki poziom metali ciężkich?

Otóż producenci zwalają winę na ogólne zanieczyszczenie środowiska. Twierdzą, że pierwiastki te pochłaniane są przez kakaowce z gleby i wody.

I rzeczywiście faktem jest, że ołów i kadm znajdują się w przyrodzie i są absorbowane przez rośliny, jednak zawartość tych pierwiastków w czekoladzie jest zbyt duża, aby można było zwalać winę na naturę.

Z badań As You Sow wynika, że największe ilości tych metali trafią do czekolad po zebraniu i wysuszeniu ziaren, podczas ich wysyłki i transportu oraz w czasie produkcji kakao i wyrobów czekoladowych.

I tak spośród 70 przetestowanych laboratoryjnie produktów czekoladowych, aż 45 zawierało wyższy niż przewiduje norma poziom ołowiu i kadmu.

Wśród tych produktów znalazły się czekolady markowe, w tym również takie dostępne na polskim rynku:

 

  • RITTER SPORT czekolada 73% kakao (producent Alfred Ritter Gmbh & Co);
  • Cote d’Or Noir Brut – gorzka czekolada 86% kakao (producent Kraft Foods Global);
  • Lindt Excellence 70% Cocoa – czekolada ciemna oraz Lindt Excellence 85% Cocoa – czekolada ciemna (producent Lindt & Sprungli (Usa) Inc.);
  • Cadbury Mini Eggs Royal Dark – jajka czekoladowe (producent Cadbury Uk Ltd);
  • Cadbury Royal Dark Chocolate – ciemna czekolada (producent Cadbury Uk Ltd).

Pełną listę wyrobów uznanych za niebezpieczne oraz tych, u których badania nie potwierdziły zagrożenia, znajdziecie na stronie organizacji.

 

 

https://www.asyousow.org/…/lead-and-cadmium-in-food/

 

źródło odkrywamy zakryte

mm




Skorzystałeś z usług tej firmy! TO BYŁ KOLOSALNY BŁĄD. Właśnie ogłosili strajk.

Skorzystałeś z usług tej firmy! TO BYŁ BŁĄD. Własnie ogłosili strajk.

W piątek rano pracownicy firmy kurierskiej DHL ogłosili strajk, a to może oznaczać, że zamówione na przez klientów prezenty mogą nie dotrzeć przed świętami Bożego Narodzenia.

 

Pracownicy firmy kurierskiej nie wyjechali dziś z bazy przy ul. Osmańskiej w Warszawie, strajk trwał również w Poznaniu.

 

Rzeczniczka DHL po negocjacjach poinformowała, że firma doszła do porozumienia z pracownikami i dołoży wszelkich starań, aby zamówione paczki dotarły do klientów.

Nie ma jednak gwarancji, że dotrą.

 

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że część pracowników nie przystąpiła do pracy.

 

 

 

Źródło wp.pl

MM

Martyna

TO WSTRZĄŚNIE EUROPĄ! SZWECJA PRZYZNAJE SIĘ DO TEGO, ŻE PRZYJĘCIE UCHODŹCÓW BYŁO …

 

Szwedzka minister finansów Magdalena Andersson przyznała, że przyjęcie ponad 100 tysięcy uchodźców było błędem.

„Integracja nie przebiega tak jak powinna, mieliśmy z nią problem już przed jesienią 2015 roku. Dla mnie jest oczywiste, że nie możemy przyjąć większej liczby szukających, niż jesteśmy w stanie zintegrować. To nie będzie dobre dla ludzi, którzy tu przyjeżdżają ani dla całego społeczeństwa” – stwierdziła Andersson.

Według szwedzkiej minister finansów rząd tego kraju nie może sobie poradzić z ilością uchodźców, nie jest im w stanie zapewnić właściwej pomocy, dlatego ci ludzie o azyl powinni postarać się gdzie indziej.

Andersson w imieniu Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej przeprosiła za masowe przyjmowanie imigrantów:

„Mamy powód do samokrytycyzmu. To wcześniej powinno być jasne, że nie możemy przyjąć większej liczby ludzi niż ta, z którą poradzi sobie społeczeństwo”.

Wypowiedź minister finansów jednoznacznie wskazuje na to, że Szwecja nie potrafi sobie poradzić z przybyszami z Syrii czy Afryki Północnej, którzy podobnie, jak w Niemczech stanowią coraz większe zagrożenie dla rdzennych mieszkańców.

 




HGW ZAŁATWIONA NA AMEN? Prezydent Warszawy podpisała sfałszowane dokumenty.

Komisja Weryfikacyjna podjęła decyzję o obowiązku zwrotu 15 mln 375 tys. złotych beneficjentom nieruchomości przy Noakowskiego 16.

Dziś przewodniczący komisji weryfikacyjnej poinformował o tym, że reprywatyzacja kamienicy nastąpiła z „rażącym naruszeniem prawa”.

Patryk Jaki powiedział, że prezydent m.st. Warszawy podjęła decyzję na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Według Komisji, HGW wiedziała o nieprawidłowościach, a beneficjentami byli jej córka oraz mąż.

Wprost, Wikipedia

MM




PILNE! FATALNA WIADOMOŚĆ DLA WSZYSTKICH UŻYTKOWNIKÓW FACEBOOKA. Eksperci ostrzegają. Zastanów się dwa razy, zanim cokolwiek udostępnisz.

 

 

Zła wiadomość dla wszystkich użytkowników Facebooku. W sieci pojawiło się nowe szkodliwe oprogramowanie, które atakuje użytkowników aplikacji Messenger.

Oprogramowanie infekuje komputer i rozpoczyna pozyskiwanie kryptowaluty Monero, kradnie również dane z facebookowego konta.

Złośliwe oprogramowanie o nazwie Digmine rozsyła za pośrednictwem Messengera plik „video_xxxx.zip”. W przypadku uruchomienia go dochodzi do zainfekowania urządzenia.

 

Program instaluje specjalne rozszerzenie przeglądarki Chrome. Potem rozpoczyna „wykopywanie” kryptowaluty oraz kradnie dane logowania użytkownika Facebooka i kontynuuje wysyłanie kopii szkodliwego oprogramowania znajomym poszkodowanego.

Digmine zostało wykryte przez firmę Trend Micro, która natychmiast zaalarmowała zarząd Facebooka.

Koncern zapewnił, że udało mu się usunąć wszystkie pliki związane ze szkodliwym oprogramowaniem.

Eksperci zalecają jednak dużą ostrożność i zastanowienie się, zanim zdecydujemy się coś udostępnić.