WZRUSZAJĄCY I NIEZWYKLE SZCZERY WPIS HANNY LIS! DZIENNIKARKA ZABRAŁA GŁOS W SPRAWIE USTAWY ANTYABORCYJNEJ.

Dziennikarka Hanna Lis podobnie, jak poprzednio Kasia Tusk wypowiedziała się w kwestii liberalizacji obecnej ustawy antyaborcyjnej.

Lis jednoznacznie dała do zrozumienia, że nigdy nie była zwolenniczką aborcji, podając swój własny przykład, nie mniej jednak chciałaby, aby kobiety w Polsce miały wybór, nie zaś zostały postawione przed faktem dokonanym. Z mądrymi słowami dziennikarki naprawdę trudno się nie zgodzić.

„Nigdy nie przyszło mi do głowy przerwać ciążę, ale kimże ja jestem, by decydować za innych? Jakim prawem chcą czynić to politycy, którzy dramatem kobiet handlują na bazarze doraźnych, sondażowych strat i zysków” – napisała Lis.

„Pytacie mnie, jak to możliwe, że wzywając kobiety do tego, aby wyszły na ulice i upomniały się o swoje prawa, zarazem otwarcie mówię, iż jestem przeciwna liberalizacji obecnej ustawy aborycyjnej/antyaborcyjnej (jak kto woli). Pytacie, a czasami oskarżacie. Otóż świat nie jest czarno-biały” – napisała na Instagramie żona Tomasza Lisa.

„Jestem matką dwóch fantastycznych młodych kobiet. Od początku mojej świadomości ich istnienia były dla mnie ludźmi, a nie „zygotą”, czy „zlepkiem komórek”. Obie ciąże były zagrożone, w obu występowało „zagrożenie zdrowia”, a bywało, że i życia matki, czyli niżej podpisanej. Mój wybór był natychmiastowy i dla mnie oczywisty. I tu przechodzimy do sedna sprawy: MÓJ WYBÓR. Chciałabym w naszej Polsce móc przekonywać kobiety, że: aborcja jest najgorszym wyborem, przyjmując jednocześnie do wiadomości to, że niekiedy bywa JEDYNYM wyborem” – wytłumaczyła dziennikarka.

 

Hanna Lis podkreśliła również, że jest za dostępem do tanich i bezpłatnych środków antykoncepcyjnych i choć jest zdeklarowaną przeciwniczką aborcji to opowiedziała się za możliwością jej stosowania.

 

 

 

źródło Instagram

 

Martyna

TA UKRAINKA WRZESZCZAŁA Z BÓLU! BRYGADZISTKA JĄ ZIGNOROWAŁA, A DLA PRACODAWCY WAŻNIEJSZA BYŁA PRALKA. (VIDEO)

 

Ukrainka straciła rękę w pralni w Luboniu około Poznania. Właściciel nie dość, że nie przeprowadził instruktażu pralki, to jeszcze zabronił ratownikom ją rozcinać. Sprzęt ważniejszy niż ludzkie życie.

 

Ukrainka Ołena Romanenko obsługiwała pralkę, która często się psuła. W końcu doszło do tragedii.

 

Prześcieradło, które prała o coś się zawinęło, wirnik wciągnął jej rękę, zaczęła wrzeszczeć z bólu, koleżanki rzuciły się jej na pomoc, a brygadzistka ją zignorowała.

Karygodnie zachował się natomiast pracodawca, który zabronił ratownikom rozcinać maszynę, nie chciał, aby uległa uszkodzeniu..

 

Kiedy dziewczyna trafiła do szpitala, było już niestety za późno, aby ocalić rękę.

Inspekcja Pracy bada sprawę, a jak podaje poznańska właściciel twierdzi, że nie wie, jak doszło do wypadku i zrzuca winę na Ukrainkę.

 

źródło youtube

mm




IDZIESZ NA ZWOLNIENIE LEKARSKIE? LEPIEJ SIĘ PILNUJ! ZA SYMULOWANIE MOŻESZ SŁONO ZAPŁACIĆ.

 

Idziesz na zwolnienie lekarskie? Lepiej się pilnuj. Do twoich drzwi może zapukać troskliwy urzędnik z ZUS oraz lekarz.

Okazuje się,  że ZUS wypowiada wojnę wszystkim tym, którzy biorą zwolnienie lekarskie, jednak nie są chorzy, ale np. mają remont w domu, zaplanowane wakacje, albo zwyczajnie nie chce im się pracować.

Pracownicy ZUS mają prawo do skontrolowania takich osób i to, aż dwukrotnie.

I coraz częściej będą korzystać z tego przywileju, aby sprawdzić czy chory leży w łóżku czy też symuluje.

A co kiedy urzędnik odkryje podłą intrygę? No cóż symulanta czeka kara w postaci zwrotu zasiłku i to nawet z odsetkami.

Przykładowo w 2017 r. pracownicy legnickiego ZUSu odzyskali prawie pół miliona złotych, natomiast w całym województwie dolnośląskim urzędnicy odebrali w sumie 1 188 937,05 zł.

Rekordzista musiał zwrócić aż 14 tys. zł za 96 dni nieuzasadnionego zwolnienia lekarskiego.

 

Zatem, jeśli wybierasz się na zwolnienie lekarskie, ale nie jesteś chory, lepiej miej się na baczności, albo zrezygnuj całkowicie z udawania i weź się do roboty.

źródło ncz, pixabay

mm




WIĘKSZEJ BZDURY W „WIADOMOŚCIACH” JESZCZE NIE BYŁO! DONALD TUSK ODPOWIEDZIALNY ZA AWARYJNE LĄDOWANIE NA LOTNISKU CHOPINA?

 

Wieczorem 10 stycznia doszło do awaryjnego lądowania na lotnisku Chopina.

Materiał o tym niefortunnym locie z Krakowa do Warszawy przygotowały „Wiadomości”.

I pewnie nic by nie było w nim dziwnego, gdyby nie to, że reporter, który zajął się sprawą wysunął z całego zdarzenia niesamowite wnioski. Chyba poniosła go wyobraźnia.

Reporter opisał całe zdarzenie, przytoczył wstępne ustalenia komisji, a później dodał:

 

 

„W 2007 roku szwedzki koncern SAS wycofał te maszyny z użytkowania. Mimo tego 5 lat później rząd Platformy Obywatelskiej i PSL wyraził zgodę na zakup ośmiu Bombardierów przez Eurolot. Całość opatrzono zdjęciem Donalda Tuska”.

 

 

Gwoli przypomnienia. To właśnie samolot Bombardier Dash Q400 Polskich Linii Lotniczych LOT leciał z Krakowa do Warszawy. W środę wieczorem awaryjnie lądował na warszawskim Lotnisku Chopina. Na pokładzie było 59 pasażerów i 5 członków załogi. Nikomu nic się nie stało.

 

Czyżby telewizja publiczna na siłę próbowała obwinić rząd PO, PSL za całe zdarzenie? A może za wszystko odpowiedzialny jest jeden człowiek – Donald Tusk?

 

Teoria nawet jak na TVP mocno przesadzona.

 

TVP, LOTNICTWO.NET.PL

mm

 

 




NOWA ULGA PODATKOWA! Państwo chce zachęcić obywateli do współpracy z organami ścigania.

 

Noworoczna ustawa podatkowa. Jeśli pomożesz służbom i otrzymasz za to wynagrodzenie, nie zostanie ono opodatkowane.

Politycy tłumaczą, że chcą w ten sposób zachęcić obywateli do współpracy z policją czy ABW.

 

Dotychczas osoby, które otrzymały wynagrodzenie za pomoc fiskusowi, policji, straży granicznej, CBA, ABW czy Agencji Wywiadu musiały zapłacić 20 proc. podatku zryczałtowanego, teraz ma się to zmienić.

 

Nowelizacja ustawy przewiduje m.in. likwidację 20-proc. podatku od wynagrodzeń za pomoc służbom. Oprócz wykreślenia artykułu 30 ust. 1 pkt 5 w nowelizacji mają się pojawić nowe zapisy. Wolne od podatku mają by wszystkie wynagrodzenia za udzielanie pomocy służbom państwowym, które są wypłacane z funduszy operacyjnych tych służb.

 

W uzasadnieniu projektu nowelizacji zaznaczono, że ponieważ w większości przypadków osoba udzielająca pomocy organom otrzymuje wypłaty od 12 zł do 1000 zł, a więc kwoty odprowadzane od tych sum są niewielkie.

 

Innym powodem likwidacji podatku jest również zachęcenie zwykłych ludzi do współpracy z organami ścigania.

 

źródło wprost, zdj.screen

mm

 

 

Martyna

TO NIEMOŻLIWE! NAJNOWSZE USTALENIA KOMISJI SMOLEŃSKIEJ WYWRACAJĄ WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI.

 

Najnowsze ustalenia ekspertów pracujących w komisji smoleńskiej wywracają wszystko do góry nogami.

 

Co tak naprawdę się stało 10 kwietnia 2010 roku?

 

Profesor Kazimierz Nowaczyk kierujący pracami podkomisji w wypowiedzi udzielonej dla „Telewizji Republika” w skrócie przestawił wyniki ostatnich badań.

 

Na ich podstawie, po zebraniu materiału dowodowego, ustalono, że samolot nie uderzył w żadne drzewo.

 

„Skrzydło składa się z paru części. Przed skrzydłem przy lądowaniu wysuwa się taka część, nazywa się to po polsku skrzela, z angielskiego nazywane czasami slotem. To jest pierwsza część skrzydła, która musiała uderzyć w drzewo. W wyniku bardzo szczegółowych prac, setek zdjęć, odnaleźliśmy wszystkie fragmenty tego slotu. Złożyliśmy je razem i tam nie ma miejsca, przez które mogłaby przejść brzoza. Nie ma śladu uderzenia w brzozę. To znaczy, że ten slot musiał być zniszczony wcześniej” – powiedział Nowaczyk.

 

Szczegółowy raport „techniczny” zostanie opublikowany 10 kwietnia w rocznicę katastrofy.

 

źródło wp.pl. youtube

mm

 




TAK SIĘ POSTĘPUJE Z LUDŹMI! PRACOWNICY WYWALENI NA BRUK, NIE DOSTALI ODPOWIEDZI NA LIST.

 

Z początkiem roku elektrownia Adamów w Turku przestała działać, a pracownicy z ponad 30-letnim stażem stracili zatrudnienie. Zygmunt Solorz-Żak, jeden z najbogatszych Polaków, który w elektrowni ma pakiet większościowych udziałów nie odpowiedział na list wysłany do niego przez związkowców z sześciu organizacji, którzy prosili jedynie o „godne podziękowanie” za wieloletnią pracę.

 

„Potrafi pan (…) właściwie podziękować za wkład pracy” – napisali.

 

Pracownicy dostali tyle, ile wymagały przepisy.

 

Elektrownia działała ponad 50 lat.  Chwilę przed godziną 3 nad ranem, 1 stycznia została zamknięta, a z pracą musiało się pożegnać blisko 150 pracowników.

 

Powód? Zakład nie spełniała wymagań dotyczących zanieczyszczania środowiska, wytwarza za dużo dwutlenku węgla. Do tego unowocześnianie było po prostu nieopłacalne, bo w przeciągu kilku najbliższych lat skończą się okoliczne złoża węgla brunatnego. Bez niego nie ma elektrowni. A przywożenie go z innych części Polski nie wchodziło w grę.

 

„Pracownicy zasłużyli na godne odprawy pieniężne, przewyższające unormowania ustawowe, ponieważ poświęcali swoje życie i zdrowie pracując dla ZE PAK i Kraju” – wyjaśnili w liście związkowcy.

 

Pracodawca nie zaproponował nic więcej, niż musiał dać, nie odpowiedział również na ich list.

 

A co na to spółka? Rzecznik ZE PAK przebywa na długim zwolnieniu lekarskim i nie chciał komentować tej sprawy.

źródło wp.pl, youtube

mm

 

 

 

 




ALE POSUNIĘCIE! HANNA GRONKIEWICZ-WALTZ MĘŻA SIĘ WYPARŁA.

 

 

 

Uprzejmie donosimy, iż naszej uwadze nie umknął jeden szczegół na twitterowym profilu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz, ale już nie Waltz. Tak, to nie żadna pomyłka.

 

Pani Gronkiewicz pozbywała się drugiego członu swojego nazwiska, przejętego po swoim mężu Andrzeju Waltz.

 

Pytanie dlaczego i co też pani prezydent kombinuje?

 

Od wczoraj jest bowiem tylko Gronkiewicz.

Czyżby separacja, rozdzielność majątkowa, albo próba zmylenia komornika?

 

 

źródło Twitter

mm

 




TA USTAWA POGRĄŻY TYSIĄCE POLAKÓW! NAWET POSŁOWIE PiS MAJĄ DO NIEJ ZASTRZEŻENIA

Ta ustawa może pogrążyć tysiące Polaków. Posłowie PiS przygotowali projekt ustawy o komisji weryfikacyjnej, który daje jej możliwość wywłaszczenia tysięcy rodzin.

 

Chodzi o zapis, który pozbawia mieszkańców budynków, stojących na gruntach reprywatyzowanych nielegalnie. Projekt nowelizacji przewiduje, że po decyzji komisji będzie następował – niejako z automatu – wpis do ksiąg wieczystych, natomiast możliwość obrony praw mieszkańców będzie zlikwidowana.

 

„To legislacyjny horror. Projektodawca chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, co chce uchwalić. Wiele osób zostanie z kredytami na głowach, za to bez mieszkań – powiedziała prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku w rozmowie z „Dziennik Gazetą Prawną”

 

Chodzi o osoby posiadające mieszkania na gruntach, które mogły zostać sprywatyzowane niezgodnie z prawem.

Według radcy prawnego dr. Łukasza Bernatowicza proponowane przepisy godzą w podstawowe poczucie bezpieczeństwa w obrocie prawnym, w zasadę rękojmi publicznej wiary ksiąg wieczystych i w elementarne zasady państwa prawa.

 

„Dalsze poszerzanie w tej materii kompetencji komisji jest szalenie niebezpieczne z punktu widzenia zwykłych obywateli, którzy w dobrej wierze kupowali lokale w budynkach, które być może wcześniej były przedmiotem reprywatyzacji” – powiedział dr Bernatowicz.

 

Zastrzeżenie do projektu mają również posłowie PiS, dlatego też będzie jeszcze konsultowany z Ministrem Sprawiedliwości.

Jeśli ustawa wejdzie w życie, w takiej formie jak została przygotowana, może pogrążyć tysiące Polaków, którzy zostaną bez dachu nad głową, ale za to z kredytem do spłacenia.

źródło Dziennik Gazeta Prawna, youtube

mm

Martyna

AMERYKAŃSKI DZIENNIK PONOWNIE CZEPIA SIĘ POLSKI! TYM RAZEM CHODZI O PRACOWNIKÓW Z KOREI PÓŁNOCNEJ.

 

Amerykański dziennik twierdzi, że Polska „jest jednym z niewielu krajów, które mimo obiekcji Waszyngtonu wciąż przyjmują północnokoreańskich pracowników”.

 

New York Times twierdzi, że robotnicy z Korei Północnej przez lata trafiali do stoczni i na budowy w całym kraju.

 

Proceder nie podobał się Stanom Zjednoczonym, które wywierały wpływ na inne w innych kraje za nieprzyjmowaniem obywateli reżimu Kim Dzong Una do pracy.

 

 

„Ale przedłużająca się obecność tych pracowników w Polsce – sojuszniczym kraju z NATO, znajdującym się w samym sercu UE pokazuje, jak trudne jest pełne wykluczenie Korei Północnej ze światowej gospodarki, nawet w momencie, gdy (Pjongjang ) pracuje nad zbudowaniem rakiet nuklearnych zdolnych do uderzenia w Stany Zjednoczone” – podsumował amerykański dziennik.

 

 

Amerykański dziennik przypomniał, że w grudniu Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, która nakłada na wszystkiej kraje obowiązek wydalenia ciągu dwóch lat pracowników z Korei Północnej.

 

 

„Polska wysyłała żołnierzy, by walczyli ramię w ramię z Amerykanami w Iraku, ale niezależnie od tego jest jednym z nielicznych krajów, w których nadal gości się północnokoreańskich pracowników mimo obiekcji Waszyngtonu” – napisali amerykańscy dziennikarze.

 

 

Jak ustalił New York Times w Polsce nadal pracuje 450 obywateli Korei Północnej, dziennik dotarł do dwóch Koreańczyków z Północy pracujących w stoczni w Policach i w Człuchowie, którzy przyznali, że pochodzą z Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.

 

źródło wprost, pixabay

mm

 




TE SCENY WSTRZĄSNĘŁY CAŁĄ FRANCJĄ! Prezydent Macron zapowiedział, że sprawcy zostaną odnalezieni i ukarani. (video)

 

 

31 grudnia w podparyskim  Champigny-sur-Marne doszło do wstrząsających scen. Grupa agresywnych chuliganów skatowała policjantkę. Nagrania z brutalnego zajścia trafiły do mediów. Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że oprawcy zostaną odnalezieni i ukarani.

 

 

Le Monde podał, że tegoroczna sylwestrowa noc we Francji do spokojnych nie należała. Doszło do wielu zamieszek, a na ulicach spłonęło ponad 1000 samochodów.

 

 

Do dramatycznych wydarzeń doszło w podparyskim Champigny-sur-Marne, gdzie członkowie młodzieżowej bandy z imigranckiego getta napadli i dotkliwie pobili policjantkę.

 

Dziennika Le Monde podkreślił, że kobiecie tylko cudem udało się wyrwać oprawcom. Oprócz niej ranny został również i drugi policjant. Oboje zostali wezwani na interwencję w miejsce, gdzie około 300 chuliganów wszczęło zamieszki po tym, jak nie zostali wpuszczeni na prywatne przyjęcie, na które nie mieli zaproszenia. Interweniujący policjanci, w tym kobieta, która była kierowcą, nie mieli szans w starciu z rozszalałą bandą, która natychmiast po ich przybyciu rzuciła się na patrol.

 

Brutalny atak na policjantkę wstrząsnął całą Francją. Prezydent Emmanuel Macron zapewnił na Twitterze, że „winni tchórzliwego i zbrodniczego linczu na policjantach w trakcie ich służby 31 grudnia zostaną znalezieni i ukarani”. Na razie aresztowano dwóch członków młodzieżowej bandy.

 

https://twitter.com/Baltirose380/status/947826189191778306?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.wprost.pl%2Fswiat%2F10095455%2Fwstrzasajace-sceny-z-francji-lincz-na-policjantce-w-imigranckim-getcie.html

 

 

Źródło Twitter, Wprost

mm




TAKIEJ AKCJI W PROGRAMIE „JAKA TO MELODIA” JESZCZE NIE BYŁO! NAWET JANOWSKI NIE WIEDZIAŁ JAK SIĘ ZACHOWAĆ.

 

 

Dziś 1 stycznia w Telewizyjnej Jedynce wyemitowano wyjątkowy odcinek „Jakiej to melodii” nie tylko ze względu na to, iż był to finał roku, ale również na sytuację, która jeszcze nigdy w tym programie nie miała miejsca.

 

Program  „Jaka to melodia”  na antenie TVP 1 emitowany jest nieprzerwanie od 20 lat i do takiej sytuacji jeszcze nigdy nie doszło.

W półfinale jedna z uczestniczek, popełniwszy błąd, nie wytrzymała nerwowo, popłakała się i wybiegła ze studia.

Nawet prowadzący Robert Janowski nie wiedział, jak się zachować.

„Nawet nie zdążyłem jej przytulić” – powiedział całkowicie zaskoczony takim obrotem spraw.

 

youtube

mm




ŚWIETNA DECYZJA! PREZYDENT ANDRZEJ DUDA W KOŃCU PODPISAŁ NOWELIZACJĘ USTAWY O OBRONIE KONIECZNEJ.

 

Prezydent Andrzej Duda w końcu podpisał nowelizację Kodeksu karnego, która znosi odpowiedzialność karną osoby przekraczającej granicę obrony koniecznej.

 

Zgodnie z ustawą „nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące”.

 

Niestety opozycja oraz prawnicy mają wątpliwości co do zmian, które wejdą w życie. Obawy budzą m.in. dokładne wyliczenie, w jakich przypadkach stosować nowe prawo.

 

„Kwestia, kiedy to przekroczenie ma charakter rażący, nie jest zdefiniowana – powiedział radca prawny  Andrzej Krakowiak w rozmowie z Polsat News.

 

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziała, że nie ma żadnych niejasności w nowelizacji ustawy:

 

„Nowelizacja daje, w sposób jasny i niebudzący wątpliwości, możliwość ochrony podstawowych wartości porządku społecznego. Podniesie poczucie bezpieczeństwa obywateli, którzy będą mogli odeprzeć atak złoczyńcy bez ponoszenia konsekwencji karnych, jeżeli podjęte przez nich środki nie będą rażącym przekroczeniem granic obrony koniecznej” – napisano w komunikacie ministerstwa sprawiedliwości.

 

Nowe przepisy wchodzą w życie za dwa tygodnie.

Martyna

JESTEŚ KIEROWCĄ? LEPIEJ UWAŻAJ, GDZIE PARKUJESZ! OD 1 STYCZNIA WZROSNĄ STAWKI ZA ODHOLOWANIE SAMOCHODU.

 

 

Od pierwszego stycznia wzrosną ceny usunięcia pojazdu z drogi, dlatego lepiej parkować tylko w miejscach dozwolonych.

 

Od 1 stycznia wchodzą nowe stawki. Za pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony trzeba będzie zapłacić 486 zł (w 2017 r. 476 zł), natomiast za każdą dobę przechowywania 40 zł (w tym roku 39 zł).

Stawki podskoczą również w przypadku pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t do 7,5 t. W ich wypadku za usunięcie trzeba będzie zapłacić 606 zł (w 2017 r. 594 zł), a za każdą dobę przechowywania 52 zł (w 2017 r. – 51 zł).

 

Największe koszta poniosą kierowcy pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 7,5 t do 16 t. Stawka w ich wypadku wyniesie 857 zł za usunięcie (w br. – 841 zł), a za każdą dobę przechowywania 75 zł (w 2017 r. – 73 zł).

 

Kierowca odholowanego auta musi się liczyć nie tylko z pokryciem kosztów lawety i parkingu, ale także z mandatem karnym.

 

O usunięciu pojazdu  może zdecydować policjant czy strażnik miejski. Powodem może być nietrzeźwość, brak dokumentów uprawniających do kierowania, stan techniczny pojazdu zagrażający bezpieczeństwu ruchu drogowego, oraz zaparkowanie pojazdu w miejscu zabronionym.

 

źródło wp.pl

mm




CO ZA ZMIANA FRONTU! TEN EUROPEJSKI KRAJ CHCE SIĘ POZBYĆ WSZYSTKICH UCHODŹCÓW BEZWZGLĘDNIE.

 

Propozycja duńskiego posła Marcusa Knutha może niektórych zszokować. Dlaczego? Otóż polityk partii liberalnej Venstre chce deportować wszystkich uchodźców, bez względu na to, czy się zintegrowali czy nie.

Propozycja zakłada, że każdy azylant powinien być wydalony z Danii, kiedy tylko w kraju pochodzenia skończą się konflikty.

 

Knuth twierdzi, że „uchodźcy stanowią ekonomiczne obciążenie dla Danii”.

Zgodnie z nowymi przepisami uchodźcy otrzymaliby tymczasowy azyl. Obowiązywać ma też odmowa łączenia rodzin.

 

źródło indie, pixabay

mm




UWAGA! TA SIEĆ KOMÓRKOWA OSTRZEGA WSZYSTKICH SWOICH KLIENTÓW. Nie daj się naciągnąć.

 

„Uwaga! Mogą do was dzwonić z podejrzanych numerów z Kuby – kierunkowy +53 XXXXXXXX. Proszę nie oddzwaniajcie i nie dajcie się naciągnąć oszustom” – apeluje rzecznik Orange Polska.

 

W ostatnim czasie klienci tej sieci skarżyli się na głuche telefony z dość dziwnych numerów.

 

Oszuści dzwonili w nocy z nieznanego numeru i szybko kończyli połączenie. Naiwni klienci widząc nad ranem nieodebrane połączenie, odruchowo oddzwaniali, płacąc 8 zł za minutę i dając się tym samym naciągnąć.

 

 

„Numery z egzotycznych krajów, jak np. Demokratyczna Republika Konga (+243…..), czy Wybrzeża Kości Słoniowej (+225…) mogą do złudzenia przypominać krajowy numer kierunkowy, np. 22 (Warszawa), czy 24 (Płock). Koszty są jednak nieporównywalnie większe. Tym bardziej, że przestępcy często symulują sygnał rozłączenia, a jeśli nieświadomy użytkownik sam nie rozłączy rozmowy, połączenie trwa i jest nieprzerwanie taryfikowane. W przypadku klientów Orange Polska próby oszustw są w ostatnich dniach dokonywane z numerów z Kuby – +53 XXX XX XX” – informuje Orange.

 

 

Metoda ta nie jest nowa, ale oszuści co jakiś czas do niej powracają. Tym razem postanowili zaatakować klientów sieci Orange.

 

Firma telekomunikacyjna ostrzega przed oszustami i zaleca swoim klientom blokadę podejrzanych numerów.

 

Blokada połączeń międzynarodowych w Orange zazwyczaj odbywa się za pomocą kodu: *331* hasło #,gdzie domyślne hasło to: 9999.

 

źródło wprost, pixabay

mm




TO JEST CHORE! JEŚLI TO ROZPORZĄDZENIE WEJDZIE W ŻYCIE, TO BĘDZIE STANOWIŁO ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA I ŻYCIA PACJENTÓW.

Kontrowersyjne rozporządzenie ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła z 19 grudnia spotkało się ze zdecydowaną reakcją anestezjologów.

Lekarze uważają, że decyzja stanowi ryzyko dla zdrowia i życia pacjentów.

„Internista będzie mógł dyżurować na chirurgii, chirurg na ginekologii, a ginekolog na kardiologii. Strach pomyśleć, czym skończy się to dla chorych – podsumował skutki nowego rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Rozporządzenie z 19 grudnia umożliwia zlecenie lekarzom przez dyrektorów szpitali dyżurowania na kilku oddziałach na raz. To znaczy, że internista, będzie mógł dyżurować np. na chirurgii.

Chore co? Taki pomysł Radziwiłła naraża zdrowie i życie pacjentów.

 

Pomysł resortu zdrowia ma być odpowiedzią na protest lekarzy, masowo wypowiadających tzw. klauzule opt-out. Na taki krok zdecydowało się ponad 3500 lekarzy, w tym 1800 rezydentów. Opt-out oznaczało, że medycy godzili się na pracę powyżej dozwolonych przez przepisy 48 godzin pracy tygodniowo, ratując w ten sposób niewydolny system.

 

Anestezjolodzy to grupa lekarzy, która najbardziej ma odczuć skutki planowanych przez Ministerstwo Zdrowia zmian, dlatego zapowiadają, że jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, oni będą informować o wszystkich niepożądanych w szpitalach przypadkach:

„Po ewentualnym wejściu w życie wymienionego projektu rozporządzenia, wszystkie zdarzenia niepożądane w szczególności dotyczące zgonów hospitalizowanych pacjentów związane z brakiem personelu medycznego będą podawane do publicznej wiadomości i zgłaszane organom ścigania” – zapowiada ZG ZZA.

źródło wprost, pixabay

mm

 

Martyna

FATALNE WIADOMOŚCI DLA WSZYSTKICH TYCH, KTÓRZY KOCHAJĄ BIAŁE… W tym roku o śniegu możemy tylko pomarzyć.

 

Niestety w tegoroczne święta o śniegu możemy tylko pomarzyć.

IMGW w sobotę wydał ostrzeżenie przed silnym wiatrem prawie w całej Polsce. Na Bałtyku spodziewany jest sztorm.

„Od soboty 23 grudnia do poniedziałku 25 grudnia planowane jest wydanie ostrzeżeń o silnym wietrze stopnia 1 dla całego kraju, a dla obszaru Sudetów i Karpat możliwe jest wydanie ostrzeżeń o roztopach stopnia 1” – poinformowali synoptycy IMGW.

Przez całe święta możemy się spodziewać silnego wiatru, a wszystko to za sprawą niżu znad Morza Północnego.

Wiatr może w porywach osiągać prędkość do 90 km/h na wybrzeżu i w górach, a na pozostałym obszarze od 55 km/h do 65 km/h.

Będzie ciepło – od 3°C, 4°C na wschodzie do 8°C, 9°C na zachodzie i na wybrzeżu. W dolinach karpackich od 0°C do 3°C.

W wigilię będzie mocno wiało, w porywach do 89 km/h na wybrzeżu i w górach, na pozostałym obszarze do 65 km/h. Będzie pochmurno z okresowymi opadami deszczy lub mżawki. Śnieg tylko w Tatrach. Temperatura będzie sięgać od 6°C do 10°C.

Synoptycy IMGW prognozują, że w pierwszy i drugi dzień świąt Polska będzie pozostawać pod wpływem niżu z układem frontów atmosferycznych. W poniedziałek umiarkowany, miejscami dość silny, południowo-zachodni i zachodni wiatr na wybrzeżu osiągnie w porywach do 70 km/h, na pozostałym obszarze do 55 km/h. Nadal będzie pochmurno i deszczowo.

 

pixabay, wprost

mm




TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! Zaskakujące informacje, dotyczące prezesa PiS właśnie ujrzały światło dzienne.

 

Na łamach portalu Pikio został zamieszczony artykuł z którego jednoznacznie wynika, że prezes PiS Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą. To dlatego nie założył nigdy rodziny.

 

Informacje na temat homoseksualizmu prezesa PiS pochodzą od byłego oficera wywiadu, który ujawnił dane na temat osoby będącej w związku z Kaczyńskim.

 

Prezes PiS miał utrzymywać z nim kontakty seksualne od bardzo dawna. Teraz sprawa ujrzała światło dzienne.

Były pracownik WSI w latach 1991-1996 wysłał do mediów list, w którym poinformował o całej sprawie.

Oficer zajmował się inwigilowaniem środowiska politycznego związanego z Jarosławem Kaczyńskim. Miał zbierać obciążające i kompromitujące materiały.

Teraz ujrzały one światło dzienne.

Oficer wywiadu prowadził sprawę „BUŚ”, zbierając obciążające informacje o Jarosławie Kaczyńskim, które miały potwierdzić jego homoseksualność. Sprawa prowadzona była przez 5 lat.

Dowody zebrano w ramach rozpracowania sprawy w 1992 r. i 1993 r zakładając podsłuchy oraz monitoringi w miejscu gdzie por. Piotr Polaszczyk – tak według oficera nazywa się chłopak Kaczyńskiego – posiadał pokój do prowadzenia spotkań w sprawie ochrony obiektowej VAT.

Pokój znajdował się na pierwszym piętrze budynku hotelu dla pracowników Wojskowej Akademii Technicznej przy ul. Kaliskiego w WarszawieTo właśnie tam dochodziło do potajemnych spotkań Polaszczyka z Jarosławem Kaczyńskim. Historia tych relacji sięga 1987 roku.

„W ramach prowadzonej sprawy, w obiekcie został zamontowany sprzęt umożliwiający rejestrację video. Spotkania por. Polaszczyka z Jarosławem Kaczyńskim odbywały się z częstotliwością kilka razy w miesiącu. Zwykle trwały one 1-1,5 godz i kończyły się stosunkiem seksualnym, zazwyczaj oralnym” – powiedział oficer.

” (…) większość spotkań (z wyjątkiem sytuacji pod prysznicem, gdzie nie sięgał zakres kamer pozwalających na nagrywanie) zostało udokumentowane w ramach prowadzonego śledztwa i dołączone do sprawy pod kryptonimem Buś. Materiał ten zajmuje łącznie kilka godzin nagrań video, a także nagrania audio i stenogramy z nich” – dodał.

Czy rzeczywiście te informację o Jarosławie Kaczyńskim są prawdziwe? Trudno powiedzieć. Sam zainteresowany jest na tyle skrytą osobą, że o jego życiu prywatnym niewiele wiadomo.

Pikio, wikipedia

mm

 

 




MŁYNARSKIEJ Z DOBROBYTU ODBIŁO! Dziennikarka za swój wpis na Instagramie została ostro zjechana.

Święta Bożego Narodzenia kojarzą się większości Polakom z choinką, prezentami i czasem spędzonym w gronie rodzinnym.

Jednak są tacy, dla których tradycyjne święta to nic innego jak zwykły konsumpcjonizm i szkodzenie środowisku. No cóż, to już nie to co było kiedyś.

Na ten temat postanowiła zabrać głos dziennikarka Paulina Młynarska, która zamieszczając na Instagramie zdjęcie z podróżny do Indii, swoją wypowiedzią wywołała niemałe poruszenie.

„Z okazji świąt, które są w naszej kulturze totalną i bezwstydną eksplozją EGO: światełka żrące prąd, dręczenie karpi i siebie nawzajem, zarzynanie zwierząt aby napchać brzuchy ponad wszelką miarę, konsumpcja plastikowego badziewia (zabawki) zaśmiecającego Ziemię, fochy bo ktoś znowu nie jest taki jak JA »kcem« aby był, wykluczanie »czarnych owiec« z rodzinnego kręgu itd. życzę czytelnikom i czytelniczkom tego profilu poczucia humoru i luzu po prostu. Wysyłam mnóstwo ciepła z Kerali, nie z okazji świąt wcale!” – napisała dziennikarka.

Jej słowa wywołały różne reakcje. Jedni chwalili:

„Pani Paulino!!! Dziękuję!! Dziękuję za to co widzę od długiego czasu na Pani stronach i za to co Pani napisała o świętach!!” – napisała jedna z komentujących internautek.

Inni wręcz przeciwnie, zjechali dziennikarkę po całości:

 

„Pani jest przykładem jak od dobrobytu może za przeproszeniem odbić. Może tak w ramach medytacji i ogólnego oczyszczenia odda Pani wszystkie dobra materialne i zacznie żyć jak większość Polaków” – napisała inna osoba.

 

Podsumowując. Być może Młynarskiej od dobrobytu trochę odbiło, ale trudno się z nią nie zgodzić. Dziś rzeczywiście święta Bożego Narodzenia więcej opierają się na zwykłym konsumpcjonizmie, niż na modlitwie. Gonimy za prezentami, dekorujemy domy i patrzymy, który ładniejszy i jemy do przejedzenia, na modlitwę często nie mając czasu.

 

Instagram

mm