Cymański wściekły! Będzie głosował za obniżeniem pensji poselskich, ale tylko dlatego, bo nie chce wylecieć.

O ustawie obniżającej pensje posłom informowaliśmy już wielokrotnie. To, że opozycji jest ona nie na rękę to już wiadomo, ale jak się okazuje nie przypadła ona również do gustu niektórym posłom PiS.

 

 

Swój wyraz niezadowolenia podczas rozmowy z dziennikarzem Radia Zet pokazał wiceprzewodniczący klubu Tadeusz Cymański, który, aby nie stracić szansy na znalezienie się na liście wyborczej powiedział, że za ustawą zagłosuje, ale jak podkreślił „z zaciśniętymi zębami”, „nie z serca ochotnego”, tylko „bardziej na zasadzie zimnej analizy sytuacji”.

 

 

„Mnie się ta decyzja nie podoba, jestem wściekły. To konsekwencja naszych błędów, ale też PO – zrobili nam „jazdę” z billboardami” – skomentował poseł.

 

Jak widać nie tylko Nowoczesna i PO, zgodnie twierdzą, że obniżka pensji poselskich o 20 procent to pomysł jak najbardziej poroniony. I w szeregach prawicy są tacy, którzy najchętniej zagłosowali by przeciw ustawie, jednak boją się sprzeciwić prezesowi.

 

źródło Radio Zet, Twitter

redakcja

 

Martyna

TSUNAMI, TRZĘSIENIE ZIEMI I WYBUCHY WULKANÓW! 23 kwietnia to pierwszy dzień rozpoczęcia apokalipsy.

Od czasu do czasu media informują o przewidywanym, nadchodzącym końcu świata, jednak szczęśliwie wizje szaleńców jeszcze się nie sprawdziły i miejmy nadzieję, że nie sprawdzą.

 

Teraz znany chrześcijański numerolog Dawid Meade w rozmowie z brytyjskim „Daily Express” poinformował, że 23 kwietnia może być dniem rozpoczęcia apokalipsy. Meade podkreśla, że tego dnia Słońce, Księżyc i Jowisz znajdą się w znaku Panny. Taki układ ciał niebieskich miałby zgadzać się z fragmentem Apokalipsy wg Św. Jana  (Ap 12:1-2).

 

„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu/A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia” – czytamy we fragmencie Pisma Świętego.

 

Meade uważa, że jest to zapowiedź powtórnego przyjścia na Ziemię Chrystusa.

 

Według numerologa w kwietniu na niebie pojawi się tzw. Planeta X, która wywoła wybuchy wulkanów, tsunami i trzęsienia ziemi.

 

NASA zaprzeczam aby obiekt określany jako Planeta X w ogóle istniał.

 

Meade w rozmowie z „Daily Express” podkreśla, że układ ciał niebieskich 23 kwietnia będzie „wyjątkowy, dokładnie taki, jak opisany w Apokalipsie wg Św. Jana”.

 

źródło rp.pl, pixabay

redakcja




To nie literatura science fiction! PRACOWNIKU, PRACODAWCA SKONTROLUJE TWÓJ TELEFON I MAILE. Wszystko zgodnie z nowym prawem.

Pracownik pod pełną kontrolą pracodawcy. 

 

Szef przejrzy twoją skrzynkę mailową, prześledzi rozmowy na komunikatorach.  Choć brzmi to, jak jakaś książka fantastyczna, to dzięki RODO pracodawca o swoim pracowniku będzie wiedział wszystko.

 

Wystarczy, że firma poinformuje pracowników o kontroli co najmniej dwa tygodnie wcześniej, a cel, zakres i sposób wpisze do układu zbiorowego i już zyskuje prawo do zaglądania do maila, komórki, czy laptopa podwładnych. A wszystko w trosce o prawidłowe wykorzystanie czasu pracy.

Dzięki przepisom o RODO firma zyskuje solidną podstawę prawną do monitorowania zatrudnionych.

Co to oznacza w praktyce? Pracodawca będzie mógł wejść na służbową skrzynkę pocztową i przejrzeć wiadomości pracownika.

 

Mało tego, przełożony będzie miał możliwość również monitorowania tego, co dzieje się na kanałach komunikacji w postaci komunikatorów internetowych, a nawet podsłuchiwać rozmowy prowadzone przez telefon.

 

Sprawdzenie SMS i nagrywanie rozmów pracownika miałoby umożliwić kontrolę np. tego, czy oferta firmy jest właściwie przedstawiana w służbowych rozmowach.

 

RODO potwierdza też możliwość kontroli wykorzystania służbowego samochodu poprzez śledzenie odczytu GPS.

Jedyna dobra wiadomość dla pracowników jest taka, że dane zebrane przez pracodawcę nie będą mogły zostać wykorzystane do ewidencji czasu pracy zatrudnionego.

źródło DGP, pixabay

redakcja




Wiedzieliście? Prezerwatywa nie tylko nie zabezpiecza przed chorobami, ale jej używanie działa rakotwórczo. Tego uczy Ministerstwo Zdrowia.

Antykoncepcja powoduje raka, prezerwatywa nie zabezpiecza przed ciążą i chorobami wenerycznymi, a zapłodniona komórka ma zdolności komunikacji z matką. Takie informacje mają trafić do młodzieży szkolnej podczas warsztatów „W stronę dojrzałości”, organizowanych w ramach nowego projektu Ministerstwa Zdrowia. Na jego realizację przeznaczono ponad 9 milionów złotych.

 

Cykl warsztatów ma na celu m.in. „kształcenie umiejętności dokonywania właściwych wyborów w zakresie zdrowego stylu życia, pozyskanie wiedzy na temat organizmu ludzkiego i zachodzących w nim zmian rozwojowych w okresie dojrzewania w perspektywie rodzicielstwa oraz wsparcie młodzieży w przygotowaniu się do podjęcia przyszłych ról małżeńskich i rodzicielskich”.

 

Na stronie internetowej projektu umieszczono filmy szkoleniowe. Przedstawiają one treści, które mają zostać przekazane uczniom liceów oraz techników podczas warsztatów. Młodzież będzie mogła będą się dowiedzieć, że „używanie prezerwatyw działa rakotwórczo a ich używanie nie gwarantuje ochrony przed ciążą ani chorobami wenerycznymi, gdyż występują w nich mikropory, przez które może przenikać sperma”. Ponadto, „stosowanie antykoncepcji może prowadzić do depresji, chorób wątroby a nawet zgonów”.

 

Organizatorzy warsztatów twierdzą również, że „zapłodniona komórka ma zdolności komunikacji ze swoją matką i może do niej powiedzieć: jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”.

Partnerem akcji jest fundacja katolicka „Czyste serca” oraz fundacja sióstr boromeuszek „Evangelium Vitae”.

 

Nic więc dziwnego, że właśnie takie bzdury trafią do młodzieży w ramach cyklu, który miał edukować, nie zaś ogłupiać.

 

 

źródło wprost

redakcja




NOWELIZACJA USTAWY O IPN! Polacy zajęli głos w tej sprawie. Nie będziesz zaskoczony????

Polacy wiedzą czego chcą! Sondaż na temat ustawy

 

Dyskusja na temat ustawy IPN trwa od kilku tygodni. O całkowite wycofanie się Polski z ustawy zaapelowała  niedawno komisja izraelska Knesetu, wiadomo jednak, że według polskiego rządu jest to po prostu niemożliwe.

 

Tymczasem, jakie jest zdanie Polaków na ten temat? „Rzeczpospolita” dotarła do wewnętrznych sondaży wykonanych dla rządu, z których wynika jednoznacznie, że prawie połowa badanych uważa, że wycofanie się z nowelizacji ustawy o IPN jest nie do przyjęcia.

 

Jak podaje „Rzeczpospolita”, dwie trzecie badanych opowiada się za prowadzeniem dialogu z Izraelem i wyjaśnieniem, że znowelizowana ustawa nie jest wymierzona w Żydów i pamięć o Holokauście. Przeciwnikiem dialogu jest co piąty ankietowany.

 

 

Sondaż przeprowadzono w poniedziałek.

 

 

źródło rp.pl

redakcja

Martyna

TO JUŻ PEWNIE! Denis Urubko po zakończeniu swojej przygody z K2 potwierdził, że wpadł do pięciometrowej szczeliny.

O tym, że Denis Urubko zakończył tegoroczną przygodę z K2 już wiadomo. Wokół wyprawy było wiele zamieszania, zwłaszcza w ostatnich dniach, kiedy to himalaista postanowił sam zaatakować szczyt, co wywołało niezadowolenie wśród polskiej ekipy.

 

 

Urbuce nie udało się zdobyć szczytu, na który miał zamiar wejść przed końcem lutego. W artykule „Urbuko. Koniec zimy” himalaista wyjaśnił, co się stało na górze.

 

 

„Wspiąłem się na wysokość 6250 m. Z powodu złej pogody schowałem się w namiocie. Następnego dnia udało mi się dotrzeć na wysokość 7200 metrów, ale niestety warunki pogodowe były fatalne” – napisał.

 

Himalaista wyznał, że około godziny 3:30 ponownie zaczął się wspinać mimo tego, że występowało ryzyko lawinowe.

 

„Kiedy doszedłem na wysokość około 7600 metrów dopadła mnie burza śnieżna. Spadłem w pięciometrową szczelinę. Tylko dzięki intuicji udało mi się po kilku godzinach wydostać ze szczeliny, w którą wpadłem. Nie miałem innego wyjścia niż po prostu zejść na dół i zrezygnować ze zdobycia szczytu” – wyjaśnił Urubko.

 

Wygląda na to, że Urubko miał wiele szczęścia. Gdyby nie udało mu się wydostać ze szczeliny, prawdopodobnie skończyłby jak Tomasz Mackiewicz na Nanga Parbat.

 

 

źródło wprost, Twitter

redakcja

 

 




CO ZA ZNIECZULICA! Dziennikarz Filip Chajzer nie mógł uwierzyć w sytuację, jakiej był świadkiem w centrum Warszawy. Co się stało z ludźmi?

Co się dzieje z ludźmi? Albo co się z nimi stało?

Te pytania mają tylko jedną odpowiedź. Totalna znieczulica.

 

Filip Chajzer będąc na Nowym Świecie w Warszawie podczas kręcenia sondy usłyszał błagalny krzyk.

 

„Dzień jak co dzień. Nagle w tłumie słychać błagalny krzyk. Dobiega od starszego Pana w kapturze, Pan trzyma białą laskę. Podchodzimy bliżej i słowa są już zrozumiałe. „Dlaczego nikt nie chce mi pomóc, proszę o pomoc”. I tak oto orientuje się, że albo jestem w Matrixie, albo Pan (mimo żółtej kurtki) w jakiś magiczny sposób jest słyszalny i zauważalny tylko dla nas -relacjonuje na Facebooku.

 

O co chodzi?

 

Mężczyzna jest niewidomy, jak sam później wyjaśnia. Od 15 minut, od kiedy stracił orientację woła o pomoc, nikt się nie zatrzymuje, wszyscy go mijają, jakby sami byli niewidomi.

 

 

„Tłum mija go w pośpiechu jakby nie istniał. Kiedy łapie go za rękę i mówię, że jest bezpieczny, odpowiada, że stoi tu ze swoją rozpaczą od 15 min. Idzie do sklepu spożywczego, ale stracił orientację. Przez kolejne 15 min dość powolnego spaceru kilka razy słyszę jedno pytanie – co się stało z ludźmi…? No właśnie. Co się stało? Paweł odruchowo włącza kamerę (stąd kadr) mówię – nie kręć. Ale teraz na spokojnie myślę sobie, że nad naszą znieczulicą i bezrefleksyjnym pędzie trzeba będzie się pochylić…”- podsumowuje Filip Chajzer sytuację, która przydarzyła mu się w centrum Warszawy.

 

 

Czy jesteśmy, aż tak niewrażliwi na drugiego człowieka?  Na to wygląda.

 

Może czas na zmianę.




Ale z niego niewdzięcznik! Kierownik wyprawy musiał zabronić Urubko korzystania z wifi, bo ten zaczął pisać same, negatywne komentarze o…

O sprawie samotnego wejścia na K2 Denisa Urubki nadal głośno. Teraz w sieci pojawiły się nowe informacje jakoby kierownik wyprawy zabronił himalaiście kontaktu z mediami oraz rodziną.

 

Do tej sprawy odniósł się sam Krzysztof Wielicki, wydając oświadczenie:

 

 

 „Pojawiające się w sieci informacje, że nie pozwoliłem po powrocie z samotnego wyjścia Denisa na użycie wifi jest prawdą, gdyż Denis w czasie wyprawy wysyłał do różnych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach i nie widziałem powodu by korzystając z naszego serwisu kontynuował swoje subiektywne opinie” – tłumaczył kierownik wyprawy.

 

No trudno się w takim razie kierownikowi dziwić, że podjął taką, a nie inną decyzję.

 

Wielicki zaprzeczył jakoby uniemożliwił Denisowi Urubce kontakt z rodziną i najbliższymi.

 

 

„Otrzymał możliwość połączeń telefonicznych (za darmo) z której skorzystał. Osobiście powiadomiłem o powrocie Denisa do bazy jego żonę Olgę. Denis otrzymuje pełną pomoc organizatora w zejściu do Skardu, opiekę naszego agenta oraz wszystkie bilety lotnicze w drodze powrotnej” – dodał kierownik zimowej narodowej wyprawy na K2.

 

 

Wygląda na to, że Urubko, który wczoraj w rozmowie z TVN 24 powiedział, że polscy uczestnicy wyprawy aniołami nie są, sam lepszy nie jest.

 

Zamiast podziękować za możliwość korzystania w wifi, wolał rozsyłać w internecie negatywne komentarze o Polakach.

 

Kto tak postępuje? Chyba tylko św*ni*.

 

 

 

źródło wprost, Twitter

redakcja




DONALD TUSK STRASZY! Sytuacja jest bardzo poważna, a polski rząd powinien zrobić „wszystko”, aby ją naprawić.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zaniepokojony konfliktem polsko-izraelskim w piątek 23 lutego, podczas konferencji prasowej w Brukseli zabrał głos w tej sprawie i powiedział, że sytuacja jest bardzo poważna.

 

Strachy na lachy czy rzeczywiście jest jak Donald twierdzi?

 

Oczywiście przewodniczący poradził partii rządzącej, aby zrobiła „wszystko”, żeby całą sytuację naprawić, a konflikt zarzekać.

 

Wszystko czyli co ulec Izraelowi w kwestii ustawy o IPN? No, pewnie Tusk tak by zrobił.

 

 

„Jest tylko jedna rada – trzeba (…) zrobić wszystko, żeby zatrzymać dwie fale: po pierwsze falę złych opinii o Polsce, a ta fala przypomina już dziś wręcz tsunami, i drugą falę (…) niemądrych i nieprzyzwoitych ekscesów, antysemickich wypowiedzi w kraju. Obóz rządzący ma wszystkie narzędzia, by zatrzymać obie te fale, jeśli tylko tego chce – oznajmił.

 

TUTAJ ZOBACZYSZ RÓWNIEŻ VIDEO, KTÓRE NIE POWINNO POKAZAĆ SIĘ ANI NA FACEBOOKU, ANI W MEDIACH.

 

Tusk dodał również, że poruszał tę kwestię w rozmowach z europejskimi liderami, starając się zadbać o dobre imię naszego kraju.

 

Ha. Bo ktoś jeszcze w bzdury przewodniczącemu uwierzy.

 

źródło Polsat News

redakcja

Martyna

TE INFORMACJE NA PEWNO NIE UCIESZĄ POLSKIEGO RZĄDU! Ukraiński IPN policzył nielegalne polskie miejsca upamiętnień na Ukrainie. Jest ich aż…

Ukraina nie ma najlepszych wiadomości dla Polski!

 

Ukraiński IPN sporządził raport, z którego wyraźnie wynika, że spośród 323 miejsc pamięci narodowej na Ukrainie, 166 powstało bez wymaganych pozwoleń.

 

Informacje na ten temat przedstawił na specjalnej konferencji prasowej w Kijowie szef instytucji Wołodymyr Wjatrowycz.

 

Policzono też ukraińskie miejsca upamiętnienia na terytorium Polski. Według ekspertów jest ich znacznie mniej, bo 76.

 

Wołodymyr Wjatrowycz w trakcie konferencji powiedział, że w Polsce w dalszym ciągu narastają antyukraińskie nastroje, które wynikają przede wszystkim z polityki wewnętrznej Polski.

 

Relacje między Polską a Ukrainą pogorszyły się w 2017 roku, kiedy Kijów zamroził polskie prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na Ukrainie. Była to odpowiedź na niszczenie ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. W listopadzie Wołodymyr Wjatrowycz dostał zakaz wjazdu do Polski.

 

323 polskie miejsca upamiętnień powstałe bez zezwoleń na Ukrainie. Miejmy nadzieję, że ukraiński rząd nie wykorzysta tego faktu przeciw Polsce.

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




TEGO MĘŻCZYZNY POSZUKUJE POLICJA! Zaatakował cudzoziemca, zaczął go obrażać i kazał mu wyper…”

 

Co za wstyd!

Kolejny atak na cudzoziemca, tym razem doszło do niego 23 lutego w jednym z autobusów w Gdańsku.

Mężczyzna zaczął obrażać jadącego autobusem obywatela Mongolii.

 

Najpierw krzyknął do niego „Wypier….. z naszego kraju”, a następnie zaczął szarpać obcokrajowca. Starcie zakończyło się na następnym przystanku, gdzie zaatakowanemu cudzoziemcowi udało się obronić. Atakujący go mężczyzna uciekł, a poszkodowany zadzwonił na policję.

 

Policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście rozesłali do redakcji wizerunek mężczyzny, który może mieć związek ze sprawą. Sprawca ataku będzie odpowiadał za znieważenie na tle rasistowskim oraz naruszenie nietykalności cielesnej. Jak poinformowała asp. Karina Kamińska, oficer prasowy gańskiej KMP, pokrzywdzony obywatel Mongolii mieszka w Polsce już od bardzo dawna i biegle mówi po polsku.

 

 

To nie pierwszy i zapewne nie ostatni tego typu atak na obcokrajowca w Polsce.

Pytanie jak to o nas świadczy?

 

źródło wprost, Twitter

redakcja




Wszyscy, którzy kupili te słodycze, a nawet nie mają paragonów, powinni je zwrócić jak najszybciej do sklepu. Taki komunikat pojawił się na stronie Ikei.

 

Mowa o piankach Godis Påskkyckling w opakowaniach 100 gramów, które nie będą już dostępne w sprzedaży w sklepach Ikei.

 

Pianki mogą być niebezpieczne dla zdrowa, bo na linii produkcyjnej, grasowały myszy.

 

Sieć szwedzkich sklepów meblarskich informację o wycofaniu ze sprzedaży opakowań pianek marshmallow z datami ważności między 23 października 2018 r. a 26 stycznia 2019 r. ogłosiła na swoich stronach internetowych.

 

Zapewniła, że każdy kto zwróci paczki z Godis Påskkyckling otrzyma zwrot pieniędzy, niezależenie od tego, czy będzie miał paragon zakupu czy też nie.

źródło Polsat News

redakcja




MASZ MNIEJ NIŻ 18 LAT? Ten zakaz obowiązuje właśnie ciebie i wchodzi w życie już dziś.

16 lutego wchodzi w życie ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami korzystania z solariów.

 

Uchwalona 15 września 2017 r. ustawa, która zakłada, że osoby niepełnoletnie nie będą mogły korzystać z solariów wchodzi w życie już dziś.

 

 

Projekt „Ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami korzystania z solarium” skierował do Sejmu prezydent Andrzej Duda. Zakłada on zakaz korzystania z urządzeń emitujących promieniowanie UV przez osoby poniżej 18 roku życia, zakaz promocji i reklamy tych usług oraz obowiązek informowania o ryzyku, związanym z korzystaniem z urządzeń emitujących promieniowanie UV w miejscach oferujących takie usługi.

 

 

Za nieprzestrzeganie przepisów przewidziano kary finansowe (od 1 tys. do 50 tys. zł). Nad przestrzeganiem nowego prawa ma czuwać Państwowa Inspekcja Sanitarna.

 

 

źródło wprost

redakcja

pixabay

 

Martyna

A JEDNAK POLSKI RZĄD SIĘ UGNIE POD NAPOREM NACISKÓW Z ZEWNĄTRZ! Deklaracja Morawieckiego jest jednoznaczna?

 

 

Premier Mateusz Morawiecki będąc w piątek gościem w audycji „Sygnały Dnia” emitowanej na antenie Polskiego Radia oświadczył, że rząd ma postanowienie wielkopostne.

 

„Naszym postanowieniem wielkopostnym, dla naszego rządu, będzie, żeby jak najwięcej się komunikować pozytywnie i cierpliwie. Tak jak my mamy swoją perspektywę, tak nasi partnerzy mają prawo do swojej perspektywy, indywidualnej” – wyjaśniał premier.

 

 

Morawiecki nie wykluczył również zmian niektórych przepisów kontrowersyjnej ustawy o IPN. 

 

 

„Chcemy dotrzeć z naszym przekazem o prawdziwej historii Polski do masowego odbiorcy, nie tylko elit – mówił. – Po lekturze liberalnych gazet, które dotąd nas atakowały, nabieram przekonania, że ma miejsce zgłębienie problemu i przyswojenie go przez część elit izraelskich” – zapewniał.

 

 

Wygląda na to, że słowa Morawieckiego to zapowiedź ugięcia się polskiego rządu pod naporem nacisków z zewnątrz.

 

 

źródło Polskie Radio

redakcja

 




POMIMO ZASTOSOWANIA NAJWYŻSZYCH ŚRODKÓW OSTROŻNOŚCI W WIOSCE OLIMPIJSKIEJ DOSZŁO DO ZARAŻENIA NORAWIRUSEM!

Pomimo zastosowania najwyższych środków ostrożności są już pierwsi zarażeni norawirusem.

 

Zarażeni to dwaj Szwajcarzy, reprezentujący kraj w narciarstwie dowolnym. Fabian Boesch i Elias Ambuehl zostali już odseparowani od pozostałych zawodników, a lekarz szwedzkiej kadry zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą. Czyżby? Już to mówiono wcześniej.

 

 

„Wszyscy pozostali są bezpieczni – wtóruje mu rzecznik szwajcarskiej drużyny olimpijskiej. – Zabraliśmy ich z dala od reszty zespołu i muszą teraz wydobrzeć – przekazał w rozmowie z mediami.

 

Do tej pory epidemia norawirusa w Pjongczangu objęła około 200 osób. Zarażeni skarżą się na wymioty i biegunkę, niektórzy mają także gorączkę, bóle głowy i bóle w kończynach. Pierwsze pogłoski o możliwym ognisku choroby dotyczyły cywilnych pracowników ochrony.

 

Podjęto wówczas decyzję o wycofaniu wszystkich 1200 strażników i zastąpieniu ich 900 żołnierzami .

 

Organizatorzy zapewniali, że wszystkie miejsca zakwaterowania oraz autobusy w Pjongczangu zostaną poddane dezynfekcji. Sprawdzona miała zostać również woda oraz jedzenie serwowane w miejscach, gdzie zakwaterowany jest personel odpowiedzialny za obsługę igrzysk.

 

 

źródło wprost

redakcja




TA OPINIA BIEGŁYCH JEST MIAŻDŻĄCA! Z nieoficjalnych informacji wynika, że teza zamachu upada.

Amerykanie donoszą o efektach swoich badań nad TU-154. Macierewicz już informuje, że są tam dowody na wybuch. Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że opinia biegłych sporządzona dla prokuratury jest miażdżąca dla załogi Tupolewa.

 

O tym, że Amerykanie pracują nad ustaleniem przyczyn katastrofy smoleńskiej wiadomo nie od dziś. Co stało się z TU-154? Czy rzeczywiście doszło do wybuchy na pokładzie samolotu. Tego nie wiadomo.

 

Jednak z nieoficjalnych informacji wyraźnie wynika, że teza o zamachu upada.

 

Załoga tupolewa świadomie złamała przepisy bezpieczeństwa w Smoleńsku, a gen. Błasik jest współwinny tragedii – tak ma wynikać z opinii biegłych dla prokuratury. Nie chce jej jednak pokazać prokuratura Ziobry.

Biegli nie znaleźli żadnego dowodu na wybuch. Uznali również, że źle dobrano załogę do lotu.

 

Te ustalenia są zbieżne z raportem rządowej komisji Jerzego Millera z 2011 r.

 

Pomimo tych ustaleń „National Institute for Aviation Research nadal kontynuuje badania dla podkomisji smoleńskiej i wskazuje na dowody eksplozji w samolocie.

 

Gdzie leży prawda? Czy w ogóle mamy szansę na jej poznanie? A może prawda jest na wyciągnięcie ręki tylko niektórzy nie chcą jej przyjąć do wiadomości, upierając się przy zamachu.

 

 

źródło wp, wikipedia

redakcja

 

 

 




UKRAIŃCY JUŻ ZACIERAJĄ RĘCE! Dla Polski to będzie prawdziwy cios, ale dla Ukraińców szansa na przejęcie złotego biznesu.

 

 

Podczas, gdy w Polsce toczy się dyskusja dotycząca branży futrzarskiej, Ukraińcy już zacierają ręce i tworzą projekty ustaw.

 

 

 

„Polski eksport to rocznie ok. 2,4 mld zł. Zamknięcie tak wielkiego przemysłu będzie dla naszych przedsiębiorców ogromną szansą” – piszą ukraińskie media.

 

 

Projekt ustawy mający zakazać hodowli zwierząt futerkowych został złożony w listopadzie w Sejmie przez posłów PiS.

 

Jak przekonują, prowadzenie ferm futerkowych jest niehumanitarne, a zwierzęta są tam źle traktowane. Ich pomysł popierają również fundacje Viva! i Otwarte Klatki.

 

 

Z drugiej strony przedstawiciele branży zapewniają, że zdecydowana większość hodowli działa na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu futra z Polski są niezwykle luksusowym towarem na całym świecie.

 

Tej gorącej dyskusji pilnie przysłuchują się przedsiębiorcy na Ukrainie i już zastanawiają się nad tym, co zrobią jeśli zakaz hodowli zacznie w Polsce obowiązywać.

 

 

„Polskie władze są pod presją obrońców praw zwierząt. Zamknięcie biznesu może okazać się dla ukraińskiej gospodarki bardzo opłacalne” – podaje portal Status Quo.

 

 

„Roczny eksport wart jest ok. 600 mln dol. (2,4 mld zł), a przychody ludności sięgają 250 mln dol. (600 mln zł). W Polsce istnieją aż 1144 gospodarstwa hodowlane. Daje to ponad 10 tys. miejsc pracy w branży i ok. 50 tys. w powiązanych sektorach” – kontynuuje portal.

 

 

Obserwując sytuację w Polsce, Ukraińcy rozpoczęli już nawet przygotowywanie projektu ustawy w tej sprawie.To duża szansa dla naszych wschodnich sąsiadów, zamknięcie ferm w Polsce, to szansa na inwestycje na Ukrainie.

 

 

Podobne informacje ukazały się na portalu „Ekonomiczeskije Izwiestia”, który widzi w zamknięciu ferm w Polsce, złoty biznes dla Ukrainy.

 

 

Jednak to wymaga sporo pracy.

 

 

„Musimy stworzyć sprzyjające warunki dla firm hodowlanych. Wielu inwestorów nie chce się angażować na Ukrainie ze względu na nasze „dzikie” prawa – od złożoności zakupu działki po uzyskanie najróżniejszych pozwoleń. Jeśli rząd zajmie się tą sprawą i rozwiąże problemy, nie ma wątpliwości, że polskie „miękkie złoto” pojawi się w naszym gościnnym regionie” – zapewniają.

 

 

Czy Ukraina rzeczywiście może liczyć na przejęcie branży futrzarskiej? Tego nie wiadomo, wszystko zależy oczywiście od tego, jaka decyzja zapadnie w kwestii ustawy w Sejmie. Jeśli posłowie zagłosują za zamknięciem ferm, będzie to oznaczało ogromne straty dla Polski.

 

Póki co wszystko jest możliwe i Ukraińcy już zacierają ręce.

 

 

źródło wp, pixabay

redakcja

 

 

 

 

 

Martyna

W CO GRA DONALD TUSK? Przewodniczący Rady Europejskiej odwiedził Austrię i wypowiedział się na temat…

 

 

Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o poglądy polityczne Donalda Tuska to zdecydowanie zależą one od tego, z kim on rozmawia i gdzie się znajduje czyli są zmienne niczym chorągiewka na wietrze.

 

Donald Tusk na temat uchodźców wypowiadał się już wielokrotnie i raz mówił, że tak trzeba ich przyjmować, później, że jednak nie, a jeszcze później, że o wszystkim zadecyduje Komisja Europejska.

 

13 lutego przewodniccy Rady Europejskiej spotkał się z kanclerzem Austrii Sebastianem Kurzem i powiedział, że „destrukcyjne emocje” wokół programu uchodźców muszą się zakończyć ponieważ „karmią populizm” oraz dzielą Europę.

 

„Migracja pozostanie wyzwaniem przez wiele lat, dlatego musimy znaleźć rozwiązanie, które zagwarantuje, że UE wraz z państwami narodowymi będzie mogła w wystarczającym stopniu zarządzać przyszłymi falami migracyjnymi” – dodał.

 

„Jeśli ministrowie nie dojdą do porozumienia w kwestii migracji w ciągu kilku najbliższych miesięcy, rozwiązanie będzie musiała wypracować w czerwcu Komisja Europejska” – ostrzegł Tusk.

 

Aby jednak nieco to ostrzeżenie złagodzić przyznał, że jego poglądy w sprawie migracji są takie same, jak kanclerza Austrii.

 

 

Czyżby rzeczywiście Donald Tusk chciał ograniczyć migrację, czy to tylko czcze gadanie? A może jak zwykle zatańczy, jak mu Unia zagra?

 

 

źródło ndie

redakcja




PILNE! DZIŚ O 6.10 WTARGNĘLI DO JEGO DOMU I WYPROWADZILI GO W KAJDANKACH. O całej sprawie poinformowała żona Frasyniuka.

Władysław Frasyniuk został zatrzymany przez policję. O sprawie poinformowała na Facbooku żona byłego opozycjonisty.

 

Policja wtargnęła do jego domu o godzinie 6:10 i wyprowadziła go w kajdankach. O całej sprawie poinformowała na Facebooku żona Frasyniuka.

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce przesłuchać Frasyniuka w związku z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Wówczas to znalazł się on wśród osób zakłócających przebieg miesięcznicy smoleńskiej. Na początku lipca były opozycjonista usłyszał zarzut „przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”.

 

Frasyniuk został wezwany do prokuratury w charakterze podejrzanego, ale na przesłuchanie się nie stawił, stąd to nagłe najście w jego domu.

 

Były opozycjonista, tłumacząc na antenie TVN24 swoją decyzję o niestawiennictwie stwierdził, że jego zdaniem przestało w Polsce istnieć państwo prawa.

 

 

„Mamy do czynienia z nieustannym łamaniem konstytucji, likwidacją Trybunału Konstytucyjnego i można powiedzieć, że zdetonowaniem systemu sądowniczego w Polsce. Władza postawiła się ponad prawem” – tłumaczył Frasyniuk.

 

Jak stwierdził, w tej sytuacji obywatel zgodnie z zasadami Konstytucji „nie może być posłuszny i udawać, że wszystko jest zgodnie z prawem”.

.

 

 

„Nie ma państwa prawa, jest realne zagrożenie dla obywatela w sporze z państwem. Ja jestem w takiej sytuacji, że jestem w sporze z państwem, podobnie jak w stanie wojennym” – przekonywał Frasyniuk.

 

 

źródło wprost, wikipedia

redakcja




Dziś bardzo ważny dzień w kalendarzu chrześcijańskim! ŚRODA POPIELCOWA CZYLI POCZĄTEK WIELKIEGO POSTU.

Dziś środa popielcowa, zwana Popielcem, w kalendarzu chrześcijańskim jest pierwszym dniem Wielkiego Postu.

 

Podczas mszy świętych księża posypują głowy popiołem, a wierni w ten dzień stosują post ścisły.

 

Popielec rozpoczyna 40-dniowy okres, podczas którego wierni przygotowują się do świąt Wielkanocnych.

 

W środę popielcową księża na mszach świętych posypują wiernym głowy popiołem. Jest to znak pokuty, który pojawił się już w VIII wieku, a w wieku XI papież Urban II ustanowił go obowiązującym zwyczajem w całym kościele. Postanowiono również, że popiół pochodzić będzie z palm poświęconych w niedzielę palmową w ubiegłym roku.

 

Popielec rozpoczyna okres Wielkiego Postu, który jest dla wiernych wezwaniem do pokuty, odnowienia swojego życia i wewnętrznego nawrócenia.

 

40-dniowy czas jest pamiątką czterdziestodniowego pobytu Chrystusa na pustyni, gdzie pościł i był kuszony przez szatana. Od początku wielkiego postu, aż do Wigilii Paschalnej, nie mówi się „Alleluja”. Wierni uczestniczą w każdy piątek w nabożeństwie drogi krzyżowej oraz w niedzielę w gorzkich żalach.

 

W środę popielcową oraz wszystkie piątki Wielkiego Postu obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post ścisły, który dotyczy osób między 18. a 60. rokiem życia. Polega on na ograniczeniu liczby posiłków do trzech w ciągu jednego dnia, w tym tylko jednego do syta.

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




UKRAINA NIE OWIJA W BAWEŁNĘ! Ukraińcy mogą chwycić za kopie i pokażą Polakom, gdzie raki zimują. Mocne ostrzeżenie.

Ustawa IPN pogorszyła stosunki polsko-izraelskie, o czym wielokrotnie informowały zarówno polskie, jak i zagraniczne media. Wpłynęła również na to, jak nas widzi teraz Ukraina, ale o tym w mediach było już nieco mniej.

Za to więcej w poniższym video.

 

źródło youtube

redakcja

Martyna

MUZUŁMANOM O*B*ŁO! Nowy zakaz uderza w młodych ludzi. Już chyba nic nas nie zaskoczy.

 

Walentynki, popularne święto zakochanych obchodzone 14 lutego zostało w Pakistanie zakazane.

 

Urząd Regulacji ds. Mediów Elektronicznych w Pakistanie wydał w środę poradę ostrzegającą telewizję i stacje radiowe przed obchodami Walentynek.

 

„Żadne zdarzenie nie może się odbyć na poziomie oficjalnym ani w żadnym publicznym miejscu” – stwierdzono.

 

Zakaz ten został wprowadzony przez Sąd Najwyższy Islamabadu po petycji obywatela, który powiedział, że 14 lutego to święto, które jest kulturowym importem z Zachodu i jest „przeciw nauce islamu”.

 

Zaskoczeni? Chyba nie. Ale po co ci muzułmanie tak usilnie na ten zachód zmierzają, skoro nawet Walentynki im przeszkadzają?

 

Także Pakistańczycy o Walentynkach mogą zapomnieć.

 

źródło reuters

redakcja




AFERA W WIOSCE OLIMPIJSKIEJ PJONGCZANG! Doszło do złamania tzw. ducha olimpijskiego. Firma Samsung szybko naprawiła swój błąd.

Olimpiada zimowa ledwo się zaczęła, a tu w wiosce olimpijskiej w Pjongczang już wybuchła afera. W roli główniej telefon Samsung Galaxy Note 8 i Irańczycy.

 

Otóż okazuje się, że dwa dni przed piątkową ceremonią otwarcia, Irańczycy chcieli odebrać nowe telefony, które przysługiwały sportowcom. Niestety oni akurat dostali pstryczek w nos ponieważ, według relacji ich komitetu olimpijskiego, organizatorzy stwierdzili, że sankcje ONZ zabraniają dostawy towarów luksusowych do Iranu.

 

No i rozpoczęła się polityczna burza. Do Irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych został wezwany południowokoreański ambasador. Prokurator Generalny w tym kraju chciał nawet przesłuchać szefa firmy Samsung. Na całą sytuację zareagowali również irańscy internauci, którzy w mediach społecznościowych nawoływali do bojkotu produktów azjatyckiego giganta.

 

Mało tego. Afera trafiła na pierwsze strony irańskich gazet. Politycy skrytykowali całą sytuację, podkreślając, że zostały złamane zasady tzw. ducha olimpijskiego. Sytuacja była bardzo poważna, a świadczą o tym również słowa jakie, według BBC, usłyszał południowokoreański ambasador.

 

 

„Jeśli firma Samsung nie przeprosi, to ucierpią stosunki handlowe z Iranem”

 

 

Ta deklaracja chyba musiała przestraszyć szefów Samsunga, bo telefony w trybie natychmiastowym trafiły do Irańczyków.

 

Oprócz Irańczyków telefonów nie otrzymali również sportowcy z Korei Północnej. W ich przypadku nie ma jednak mowy o aferze, ponieważ i tak nie mogliby zabrać ze sobą nowego sprzętu do komunistycznego kraju.

 

źródło wp

redakcja




ALE WSTYD! Fronia nie wytrzymał i wyżył się na dziennikarce. (video)

Co za wstyd!

 

A wstydzić ma się czego himalaista Rafał Fronia, który zachował się jak prawdziwy cham. W rozmowie z dziennikarką TVP info Edytą Lewandowską nie mógł powstrzymać emocji i na pytanie jak się czuje odpowiedział:

 

„Miała Pani kiedyś złamaną rękę? – odpowiedział na jedno z pierwszych pytań Rafał Fronia. – Miałam złamaną nogę, wiem, że boli, ale miałam to złamanie na dole, na poziomie morza, a inaczej się człowiek czuje, wtedy kiedy jest natychmiast zabezpieczony i jedzie do szpitala – odpowiedziała Lewandowska. Kiedy dziennikarka TVP Info chciała się dowiedzieć, jaki jest stan zdrowia Polaka, Fronia był wyraźnie poirytowany. – Czuję się do d**y. Dajcie mi spokój. Mogę się rozłączyć? Czołem, cześć”– odparł himalaista i zakończył rozmowę.

 

To na pewno nie przejdzie bez echa. Himalaista zostanie zapamiętany na długo, niestety raczej negatywnie, nie zaś pozytywnie.

 

źródło tvp info

redakcja




Swoje długie milczenie przypłaciła atakiem! Kazano spakować jej manatki i wypie……

 

Agata Duda mimo funkcji pierwszej damy, w odróżnieniu od swoich poprzedniczek nigdy nie wypowiada się na tematy drażliwe. Przypomnijmy w dyskusji na temat aborcji pomimo kobiet, które zwracały się do niej z apelem o zajęcie stanowiska, ona milczała jak zaklęta.

Teraz nie zajęła również swojego stanowiska w sprawie ustawy IPN, pomimo tego, że wywodzi się z rodziny żydowskiej.

Ojciec Agaty Dudy jest synem krakowskiego Żyda Jakuba Kornhausera – więźnia obozów w Płaszowie, Neckarelz. Natzweiler-Struthof oraz Dachau.

 

I właśnie to ostatnie wytknęła jej dziennikarka portalu strajk.eu Weronika Krążek w napisanym do niej liście.

 

„Jest pani nieobecną pierwszą damą. Milczy pani, kiedy łamane są prawa kobiet, kiedy centymetr po centymetrze odbiera się nam naszą wolność i wtłacza w konserwatywne ramki”.

 

W dalszej części listu autorka odniosła się do poniedziałkowej manifestacji przed Pałacem Prezydenckim, gdzie środowiska narodowe manifestowały poparcie dla zmian w ustawie o IPN, natomiast ruch Obywatele RP demonstrował sprzeciw wobec nacjonalizmu i antysemityzmu.

 

„Nie reaguje pani, kiedy partia rządząca obraża pani męża, traktując go jak prywatnego notariusza. Nie odezwała się Pani nawet, kiedy pod waszymi oknami stała grupa osiłków z transparentami (tych samych, którzy jeszcze kilka tygodni temu przybijali piątki z admiratorami Adolfa Hitlera od wafelków, którzy różnią się od reszty tylko tym, że mieli pecha, bo zostali przyłapani), krzycząc „Duda-Juda, zdejmij jarmułkę” i „Dość wesela, wypie…lać do Izraela!”. Czy rozumie pani, że właśnie kazano pani spakować manatki? Że oni krzyczeli do pani rodziny, do pani bliskich, do ludzi, którzy panią wychowali? – wylicza Książek, zwracając uwagę na to, że pierwsza dama mając żydowskich przodków, milczy.

 

„Oni wszyscy krzyczeli mniej więcej o tym, że to samo chętnie zrobiliby z panią albo z pani córką, kiedy tylko dostaną lepszy glejt na przemoc. A wy daliście im do ręki jeszcze więcej broni, by mogli zacząć was nią okładać”.

 

Weronika Książek w swoim liście do pierwszej damy zwróciła się z pytaniem, czy Agata Duda już wie, co czuły żydowskie kobiety podczas pogromu na Podlasiu. Wymienia tylko kilka przykładów bestialskich zachowań: wybijano w ich domach szyby, w szabas na wsi podrzucano węże do izb, w nocy zatruwano w ich studniach wodę. -Kiedy najpierw zaczepiano je na ulicy albo na drodze, później bito albo gwałcono, a potem już zupełnie bezkarnie zabijano? – wyjaśniła.

 

 

Autorka w swoim liście nawiązała również do mordu w Bzurach z sierpnia 1941 roku.

 

„Gutka, Rywka, Sonia może żyłyby, gdyby nazywały się Anna, Elżbieta, Teresa. Było ich ponad dwadzieścia, młodszych i starszych – od dziewczynek w wieku komunijnym po trzydziestoparoletnie. Były pozbawione ochrony swoich mężczyzn, którzy albo już nie żyli, albo wywieziono ich w siną dal. Najpierw trzymano je w piwnicy sołtysa, potem zawieziono na pole i zakatowano. Przedtem wykopano dół i kazano im rozbierać się do majtek” – napisała dziennikarka.

 

Książek zwraciła uwagę na fakt, że IPN umorzył śledztwo. Sprawę nagłośniła socjolog badająca zagładę żydowską w Polsce, Barbara Engelking. To ona dotarła do zeznań kilkunastu świadków sporządzonych w 1948. Według nich sprawcami było przynajmniej 6 polskich mężczyzn.

 

„Polska dowiedziała się o tym w 2016 roku, dzięki determinacji jednego człowieka. Takim ludziom, pani Agato, właśnie chcecie zamknąć usta. Ale to jest bliżej niż myślicie, to jest na Facebooku, wylewa się z Twittera, triumfuje na koszulce Międlara: „Nie płakałem po Jedwabnem”. Ani antysemickie zbrodnie z dwudziestolecia, ani marzec ‘68 nie potrzebowały wojny. Przemoc nie musi być oficjalnie obleczona w narodowe barwy, by być straszna” – dodała Książek.

 

 

„Co czuły dziewczyny z Bzur, jaki niewyobrażalny strach, kiedy kazano im się obnażyć i wystawić na ciosy? Czy myśli pani, że ludzie skandujący pod waszymi oknami mieliby skrupuły, by nie ograbić, nie wypędzić i nie skrzywdzić pani najbliższych? A może już teraz w Krakowie szczelniej zasłaniacie okna? Niechże pani stanie choćby w swojej własnej obronie! Bo właśnie budują wam kolejny stos, a wy znowu odwracacie oczy” – podsumowała swój mocny list dziennikarka.

 

Czy pani prezydentowa jej odpowie, a może jak zawsze zachowa się dyplomatycznie i zajmie zupełnie czymś innym?

 

Może to właśnie jedna z szans Agaty Dudy, aby mogła wreszcie powiedzieć, to co myśli.

 

źródło wp

 

redakcja

Martyna

Już jutro TŁUSTY CZWARTEK! Te pączki najlepiej omijaj szerokim łukiem.

 

 

Już jutro Tłusty Czwartek. Dyskonty robią wszystko, aby przyciągnąć do siebie klientów i sprzedać jak najwięcej pączków, oczywiście, aby jak najwięcej zarobić.

 

Tym samym ceny tych słodkości lecą na łeb na szyję i tak jedną sztukę w Lidlu czy Biedronce można kupić nawet za niecałą złotówkę, a przy zakupie większej ilości, cena jest jeszcze niższa i w zależności od sklepu oscyluje w przedziale od 0.58 gr do 0.79 gr.

 

Tu jednak powstaje pytanie? Czy taki pączek jest w ogóle jadalny i co się w nim znajduje?

Choć dyskonty zapewniają o wysokiej jakości produktu i braku konserwantów to Jacek Paprocki, dyrektor Cechu Rzemiosł Spożywczych w Warszawie w rozmowie z Wirtualną powiedział, że „uczciwą” ceną jest ok. 3 zł za sztukę.

 

„Taka cena pozwoli klientowi na zaspokojenie gustów smakowych, a producentowi na zarobek” – przekonywał.

 

Dodał również, że według wyliczeń Centrum nie da się zrobić pączka w oparciu o standardową recepturę za 0,50 zł za sztukę.

 

„Samo ciasto może mieć wówczas przeróżny skład, nie mówiąc o nadzieniu” – stwierdził Paprocki.

 

 

„Standardowa cena pączka powinna wynosić od 2 zł do 4,5 zł. Za tę cenę produkt jest bezpieczny, uwzględnia koszty produkcji i użycie wysokiej jakości składników, czyli prawdziwego masła, żółtek, drożdży, cukru, oleju, mąki i mleka” – powiedział kierownik jednego ze sklepów warszawskiej sieci piekarni i cukierni Grzybki.

 

 

Zatem wszystko jasne! Pączki za niecałą złotówkę albo i mniej, lepiej omijać szerokim łukiem.

Choć cena na pewno zachęca do kupienia, to na dobrą sprawę nie można być pewnym co w takim pączku się znajduje.

 

 

źródło wp

 

redakcja




ADAM BIELECKI MIAŁ WYPADEK PODCZAS WYPRAWY NA K2! Na polskiego himalaistę podczas schodzenia spadł…

Polski himalaista Adam Bielecki miał wypadek podczas wyprawy na K2.

 

„Obrażenia są głębokie, ale na szczęście to tylko rany. Zaszyli je inni himalaiści. Adam nie stracił przytomności, dobrze zniósł zejście do bazy. Adam będzie musiał kilka dni spędzić w bazie”- powiedział kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki.

 

 

W środę poranne doniesienia spod szczytu K2 napawały optymizmem. Wiatr wiał z prędkością 30 km/h i warunki pogodowe pozwalały na wspinaczkę. Adam Bielecki i Janusz Gołąb wyruszyli z bazy i mieli dojść do drugiego obozu.

 

Tam mieli dołączyć do Macieja Bedrejczuka, który jako jedyny zdecydował się nocować poza bazą. Optymizm jednak szybko został zgaszony. Z powodu zbyt silnego wiatru musieli zawrócić. Bielecki i Gołąb byli w drodze do obozu pierwszego, gdy przydarzył się wypadek.

 

Polscy himalaiści walczą, aby zapisać się w historii jako pierwsi ludzie, którzy zimą zdobyli szczyt K2.

 

źródło wp, wikipedia

redakcja




Wczoraj dziennikarka zasłabła, dziś wyjaśnia dlaczego! „Plotki o mojej śmierci są przesadzone”.

 

 

We wtorek podczas programu „Dzień dobry TVN” doszło do nietypowej sytuacji. Współprowadząca Dorota Wellman nie pojawiła się na antenie po godzinie 10.00 a Marcin Prokop musiał sam poprowadzić program. Nikt nie potrafił powiedzieć co się stało, dziś dziennikarka sama wyjaśniła swoje zniknięcie:

 

 

„Plotki o mojej śmierci są przesadzone. Chciało mi rozsadzić bańkę. Przyjechali ratownicy i uratowali mnie. (…) Co 7 lat mam takie napady. Bardzo dziękuję za życzliwość – powiedziała w środowym programie.

 

 

Okazuje się, że dziennikarka ma problemy z ciśnieniem i jest meteopatą, dlatego bywa, że z powodu zmiany pogody po prostu czuje się gorzej.

To zapewne dobra wiadomość, dla wszystkich wielbicieli popularnej dziennikarki.

 

źródło wp

redakcja




Jasno i klarownie powiedziane! Polskich obozów zagłady nie było, a Żydzi sami mordowali Żydów. (Video)

 

Powiedźmy jasno! Nie było polskich obozów zagłady.

 

źródło youtube

redakcja

Martyna

W TYCH BANKACH W WEEKEND BĘDZIESZ MIEĆ SPORE PROBLEMY Z WYPŁATĄ GOTÓWKI I NIE TYLKO! Szykują się prace serwisowe.

 

 

Weekend to świetny czas dla banków na prace modernizacyjne. I tak od jutra klienci poniższych banków mogą mieć spore problemy z niedziałającymi kartami oraz z dostępem do serwisu maklerskiego.

 

 

Już w nocy z 2 na 3 lutego (z piątku na sobotę) przerwę w dostępie do bankowości będą mieli klienci Getin Noble Banku. Ograniczenia pojawią się o 23:30 i potrwają do godziny 8 dnia następnego. Problemy dotkną i bankowość internetową, i mobilną.

 

 

Problemy mogą mieć również klienci mBanku. W niedzielę w banku będą prowadzone prace, przez które wyłączony będzie mKantor. Jak informuje bank, „usługa będzie niedostępna w godzinach 00:00 – 04:00, zarówno w serwisie transakcyjnym, jak i na urządzeniach mobilnych”.

 

 

Prace zapowiadają się również w PKO BP. Już w piątek o godzinie 23 nie będzie możliwe korzystanie z aplikacji IKO (w tym realizowania transakcji przez IKO w bankomatach, wpłatomatach, przy kasach lub systemem BLIK). Prace informatyczne potrwają do godziny 5.00 do soboty 3 lutego.

 

 

Ale to jeszcze nie koniec! W niedzielę 4 lutego od godziny 1:30 do godziny 4:00 nie będzie możliwe korzystanie z kart płatniczych PKO BP. Nie uda nam się żadna transakcja przy bankomacie i w sklepie.

 

 

Prace serwisowe planuje również Pekao, w dniu 3 lutego w godzinach od 6 do 20 nie będzie działać serwis Pekao24Makler.

 

 

 

Na utrudnienia natrafią również klienci banku Toyota. W niedzielę od 7 do 9 będą prowadzone prace konserwacyjne infrastruktury technicznej banku.

 

„W tym czasie mogą wystąpić chwilowe utrudnienia w dostępie do autoryzacji płatności kartowych” – informuje bank.

 

 

źródło wp, pixabay

 

redakcja




Niemieckie media nie oszczędzają Polski! Piszą o zdradzonych Żydach i nie tylko.

 

Niemieckie  media krytykują nowelizację ustawy o IPN.

 

 

W artykule na łamach FAZ podkreślono, że „niemieckie zbrodnie poróżniły tych, którzy przeżyli wojnę”.

 

Konrad Schuller w swoim tekście pisze, że Żydzi zostali zdradzeni przez Polaków.

 

„Dla zdradzonych nie do zaakceptowania jest wszystko to, co wygląda na próbę wybielenia Polaków” – stwierdza autor.

 

 

Zdaniem dziennikarza w 1989 roku Polacy intensywnie zajęli się „ciemną stroną” swojej historii, nie ograniczając się do podkreślania jej bohaterskich aspektów, lecz opisywali też naganne epizody z historii w rodzaju pogromu w Jedwabnem. Nowelizacja ustawy o IPN jest jednak zdaniem Schullera „niejasną konstrukcją”.

 

 

Z kolei „Sueddeutsche Zeitung” informuje, że rząd w Warszawie chce, by Polacy byli przedstawiani jako „bohaterski naród ofiar”.

 

 

„Rządzący w Polsce narodowi populiści nie tylko ustalają, jak ma wyglądać prawda historyczna, lecz forsują w dodatku tę interpretację historii, sięgając po jedną z najcięższych broni, jaką dysponuje państwo prawa: groźbę więzienia” – wskazano w artykule „SZ”.

 

 

źródło wprost, pixabay

redakcja




W KOŃCU WSZYSTKO JASNE! Teraz już nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że ratownicy nie mogli ruszyć po Mackiewicza. Szczegółowy raport.

 

 

Nanga Parbat to temat niezachodzący przez ostatnie dni z czołówek polskich portali. Z każdym dniem pojawiają się nowe informacje o tym, co wydarzyło się tam w górze.

 

Teraz w końcu pojawił się raport, który szczegółowo wyjaśnia, dlaczego zrezygnowano z ratowania Tomasza Mackiewicza.

 

Himalaiści opublikowali raport medyczny autorstwa dr Roberta Szymczaka, lekarza konsultującego wyprawę na K2.

 

Szymczak pisze, że decyzja o rezygnacji z ratowania Tomasza Mackiewicza została podjęta 27 stycznia 2018 roku o godzinie 23:30 polskiego czasu, czyli około godziny 2 w nocy czasu lokalnego, tuż po dotarciu Denisa Urubko i Adama Bieleckiego do Elisabeth Revol.

 

 

„Decyzja została podjęta przez koordynatora polskiej akcji ratunkowej lekarza Roberta Szymczaka (lekarz przygotowujący zabezpieczenie medyczne wyprawy na K2 oraz lekarz konsultujący wyprawę zimową na K2), kierownika programu Polski Himalaizm Zimowy Janusza Majera oraz członków zespołu ratunkowego na miejscu (chodzi o Jarosława Botora, Piotra Tomalę i Adama Bieleckiego – przyp.red.)” – pisze Szymczak.

 

W raporcie zawarte są również powody podjęcia, takiej, a nie innej decyzji.

 

Pierwszy powód to brak możliwości zrealizowania pierwotnego planu akcji ratunkowej, który dawał szansę na ratunek obu himalaistów. Pierwotny plan zakładał, że śmigłowce wylądują na wysokości 6500 metrów, ewakuują Revol, a ratownicy w ciągu jednego lub dwóch dni dotrą do Mackiewicza. Jednak warunki pogodowe, stan Tomasza Mackiewicza i brak realnych szans na przeżycie polskiego himalaisty spowodowały, że tego planu nie dało się zrealizować.

 

Szymczak w jasny sposób daje do zrozumienia, że akcja ratunkowa dla Mackiewicza była po prostu niemożliwa, bo to „zagrażałaby bezpieczeństwu himalaistów, którzy nie mieli specjalistycznego doświadczenia ratowniczego warto zauważyć, że członkowie ekipy ratunkowej to przede wszystkim himalaiści, a nie wykwalifikowani ratownicy górscy. Znoszenie / zwożenie na noszach osoby poszkodowanej w warunkach zimowych na ekstremalnych wysokościach to zadanie, któremu mogliby nie podołać z racji swoich kwalifikacji” – stwierdza Szymczak.

 

 

Kolejnym powodem, był brak możliwości zrealizowania jakiegokolwiek alternatywnego planu, który dawałby szansę na ratunek dwójki himalaistów.

 

 

Dr Szymczak pisze też, że przeczekanie nocy na wysokości 6000 metrów przez Revol, Bieleckiego i Mackiewicza, zmniejszyłoby szanse Francuzki na przeżycie.

 

 

„Zdecydowanie by Adam Bilecki i Denis Urubko po dotarciu do Elisabeth Revol przeczekali noc w obozie II (około 6000m) w nadziei na transport śmigłowcem Elisabeth Revol w dniu następnym 2018.01.28 zmniejszało by szanse na bezpieczne sprowadzenie jej następnego dnia (…) Planowanie, że wyczerpani himalaiści razem z drugą dwójką potencjalnie przetransportowaną śmigłowcem będą w stanie kontynuować akcję ratunkową z wysokości 6000m przy prognozowanych warunkach pogodowych nie miało racjonalnych przesłanek na szansę realizacji” – twierdzi specjalista od medycyny wysokościowej.
Szymczak stwierdza, że ratowanie Mackiewicza byłoby złym rozwiązaniem:

 

 

„Kontynuowanie akcji po Tomasza Mackiewicza byłoby błędem, ponieważ wymagałoby od Elisabeth Revol samodzielnego zejścia z góry, narażałoby ekipę ratunkową na bezpośrednie zagrożenie życia podczas akcji w załamaniu pogody oraz z punktu widzenia medycznego dawałoby i tak znikome szanse na dotarcie do żywego Tomasza Mackiewicza. Podjęta decyzja była trudna i charakterystyczna dla działań w sytuacjach kryzysowych, wypadkach masowych czy katastrofach gdzie liczba poszkodowanych przerasta możliwości służb ratowniczych. W takich sytuacjach wysiłki koncentrowane są na udzielaniu pomocy osobom, które są do uratowania, rezygnuje się natomiast z działań ratunkowych wobec poszkodowanych, którzy w danej sytuacji nie rokują przeżycia. Wtedy, 27.01.2018 tylko Elisabeth Revol była do uratowania, Tomasz Mackiewicz niestety nie rokował przeżycia” – uważa Szymczak.

 

 

Lekarz dodaje, że zorganizowanie akcji poszukiwawczej w tym momencie też nie jest dobrym pomysłem.

 

 

„Wobec powyższego organizowanie ponownej akcji ratunkowej nie ma racji bytu i byłoby niepotrzebnym i nieuzasadnionym narażaniem członków ekipy ratunkowej na zagrożenia zdrowia i życia związane z pobytem na wysokościach ekstremalnych w sezonie zimowym. Prowadzenie akcji poszukiwawczej przy wykorzystaniu zasobów ludzkich na górze również nie jest w tym momencie uzasadnione” – podsumowuje Szymczak.

 

 

źródło Radio RMF

redakcja




UKRAINCY SIĘ NIE PATYCZKUJĄ. Jaka będzie odpowiedź Polski?

 

 

 

Strona ukraińska nie daje za wygraną. W Ukraińsko-Polskim Forum Partnerstwa strona ukraińska zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, przewidującej karanie za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

 

„Zwracamy się do prezydenta Rzeczpospolitej Polski Andrzeja Dudy o zawetowanie tego aktu, by nie stał się on symbolem naszej wspólnej porażki historycznej” – mówi dokument.

 

Forum, w którym zasiadają polscy i ukraińscy intelektualiści, działa pod patronatem ministrów spraw zagranicznych obu państw. Tekst apelu przekazał w piątek przewodniczący ukraińskiej części Forum Witalij Portnikow.

 

 

„Ukraińska część Ukraińsko-Polskiego Forum Partnerstwa z ogromnym rozczarowaniem i zaniepokojeniem przyjęła uchwalenie przez obie izby polskiego parlamentu decyzji ustawodawczych, które przewidują polityczne rozstrzyganie relacji historycznych między naszymi narodami” – napisali autorzy apelu.

 

 

„Takie kroki nie proponują i nie prowadzą do otwarcia dialogu na rzecz prawdy. Świadomie wykorzystują za to wzajemne krzywdy z przeszłości, by prowokować nowe problemy w przyszłości”.

 

 

 

Ukraińcy podkreślili również, że takie podejście stosowane jest nie tylko wobec ukraińskiej historii, ale i wobec tragedii Holokaustu.

 

 

„Potępiamy takie działania. Nawołujemy naszych polskich przyjaciół i kolegów, którzy reprezentują polską część Forum, by także się od nich odcięli”.

 

 

Autorzy oświadczyli, że nowelizacja ustawy o IPN odbierana jest na Ukrainie jako próba stworzenia atmosfery presji i zastraszania Ukraińców, mieszkających w Polsce. Oceniono także, że prowadzi to do powtórki tragicznych błędów, które powodowały utratę państwowości przez nasze narody.

 

 

źródło Polsat News, pixabay

redakcja

 

 

 

Martyna

TAM NA GÓRZE SYTUACJA BYŁA DRAMATYCZNA. To kolejny film pokazujący, w jakim stanie była Revol po odnalezieniu. Video

Media nadal piszą wiele o Tomaszu Mackiewiczu, Elisabeth Revol i akcji ratunkowej polskich himalaistów z Nanga Parbat.

 

Francuska miała wiele szczęścia, udało się ją ocalić, ale wiadomo, że nadal lekarze walczą z odmrożeniami trzeciego stopnia.

 

Teraz w sieci pojawił się kolejny film, który został nagrany po odnalezieniu Francuzki.

 

Krótkie video zamieszczone na profilu „Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera” pokazuje w jakim tragicznym stanie była ocalała.

 

Samych ratowników Denisa Urbuko i Adama Bieleckiego ta akcja również wiele kosztowała.

 

 

akcja pod NP

W nawiązaniu do tematu Akcji ratunkowej na Nanga Parbat zamieszczamy poniżej krótki filmik.

Posted by Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera on Freitag, 2. Februar 2018

 

źródło facebook

mm




PILNE. Zderzenie helikopterów w powietrzu. Brytyjskie media donoszą o pięciu ofiarach śmiertelnych.

Wiadomo, że co najmniej pięć osób zginęło w wyniku rozbicia się dwóch helikopterów w południowej Francji.
Do zdarzenia doszło dziś w godzinach rannych w okolicach jeziora Carcesn na północ od Saint Tropez w Prowansji.

Jak podaje The Independent, obie maszyny należały do francuskiej szkoły lotniczej Ealat. Na chwilę obecną nie wiadomo, dlaczego doszło do rozbicia się śmigłowców. Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że śmierć poniosło pięć osób, które znajdowały się na pokładzie maszyny. Szósty pasażer jest poszukiwany przez policję oraz służby ratunkowe.

źródło BBC,  pixabay
redakcja



Dałeś swojemu dziecku kiedyś klapsa albo zamierzałeś dać? Lepiej posłuchaj, co mówi ta pani pedagog.

Wielu rodziców zastanawia się czy powinno się od czasu do czasu dać dziecku klapsa, oczywiście, kiedy nabroi. Ta pani pedagog rozwiera wszelkie wątpliwości.

 

 

youtube, pixabay

redakcja