UPS! ALE WPADKA. KORZYSTASZ Z TYCH USŁUG BANKOWYCH? TWOJE DANE MOGLI ZOBACZYĆ INNI KLIENCI.

 

Klienci T-Mobile Usługi Bankowe przez przypadek mogli mieć dostęp do poufnych wiadomości innych użytkowników.

O tej wpadce T-Mobile Usługi Bankowe poinformował portal niebezpiecznik.pl.

Wychodzi na to, że niektórzy użytkownicy wchodząc na swoje konto mogli również zobaczyć treść korespondencji innych osób korzystających z tych usług bankowych.

 

Do wielu wiadomości dołączony był skan dowodu osobistego. Nie brakowało też informacji o nowym adresie zamieszkania.

 

Jak donosi niebezpiecznik.pl, wiadomości pochodziły z okresu od 7 lutego 2017 do 6 czerwca 2017.

Błąd został szybko naprawiony, ale nie da się ukryć, że do takiej sytuacji w ogóle nie powinno dojść.

 

Sytuację skomentowała przedstawicielka banku Joanna Nagierska:

 

„Potwierdzamy, że pojedynczy klienci T-Mobile Usługi Bankowe po zalogowaniu do systemu bankowości elektronicznej w panelu wiadomości mogli widzieć komunikaty skierowane do innych osób. Po zidentyfikowaniu tego błędu bank niezwłocznie wprowadził działania naprawcze. Problem dotyczył pojedynczych przypadków, miał charakter tymczasowy i został już usunięty. Przepraszamy klientów za niedogodności. Jednocześnie podkreślamy, że bezpieczeństwo danych oraz środków klientów jest dla nas kwestią priorytetową”.

 

Przeprosiny swoją drogą i zapewnienia również, ale co się stało, to się nie odstanie.

 

 



Martyna

CO ZA HISTORIA! TEN POLSKI PIĘCIOLATEK ZAWSTYDZIŁ WIELU TURYSTÓW.

 

 

Ten pięciolatek na wózku to dowód na to, że jeśli się naprawdę chce to wszystko jest możliwe. Ten pięciolatek powinien również zawstydzić turystów, którzy pomimo pełnosprawności, zamiast pomaszerować do Morskiego Oka,  ze zwykłego lenistwa, wsiadają na wóz, ciągnięty przez konia.

 

 

„Oto Arek. Arek ma 5 lat i siłę ducha, której pozazdrościć mu może pewnie 99% osób czytających ten post. Kilka dni temu dojechał nad Morskie Oko…ale w trochę inny sposób niż setki turystów każdego dnia” – czytamy we wpisie zamieszczonym przez profil Tatromaniak na Facebooku.

 

 

Szerszą relację z wyprawy nad Morskie Oko zamieściła na blogu nakolkach.com mama Arka, Marzena.

 

„Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że to dla większości nie jest żaden wyczyn jednak dla nas, osób, które na każdym kroku starają się wmówić swojemu dziecku, że wózek to nie przeszkoda, to też pokonanie własnych barier, przesuwanie ich w coraz bardziej odległą stronę i przekonywanie się, że możemy robić razem wiele, tak jak pójść na 18 km spacer” – napisała kobieta.

 

A jednak okazuje się, że wyprawa do Morskiego Oka to również nie lada wyczyn dla wielu turystów, którzy zamiast iść wolą jechać.

 

Historia chłopca dotarła do Zbigniewa Bońka, który poruszony zaproponował transport na mecze reprezentacji Polski.

 

 

źródło facebook, wprost

mm

 






DO TAKIEGO OKRUCIEŃSTWA DOSZŁO W DRODZE NA MORSKIE OKO! WSTRZĄSAJCIE ZDJĘCIE MÓWI SAMO ZA SIEBIE.

Jeśli chodzi o pieniądze to wiadomo już, że z ludzi wychodzą najgorsze bestie.
Przykładem tego jest ostatnie wydarzenie w górach, a jego negatywnym bohaterem woźnica jednego z konnych powozów, które wożą leniwych turystów do Morskiego Oka.

 

Z relacji świadka wypadku pani Kasi (który miał miejsce 26 grudnia 2017 roku), że na drodze przewrócił się koń, który ciągnął po śniegu wóz wyładowany turystami, dla których pokonanie kilku kilometrów asfaltową drogą to nie lada wyczyn. Pomimo, że zwierzę był zmęczone, mężczyzna nie dał mu odpocząć i po tym jak koń wstał, kontynuował dalej kurs.

O całej sytuacji została powiadomiona fundacja Viva, broniąca praw zwierząt.

 

„Z informacji uzyskanej przeze mnie u pracownika Tatrzańskiego Parku Narodowego furman nie zgłosił wypadku, choć ma taki obowiązek” – powiedziała Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

 

„W związku z tym Tatrzański Park Narodowy nie ma żadnych informacji o przyczynach wypadku ani o stanie zdrowia zwierzęcia. Poprosiliśmy o pilne ustalenie w jakiej kondycji jest zwierzę” – dodała.

 

Podobno TPN zawiesił furmanowi licencję do czasu wyjaśnienia sprawy. O wypadku fundacja Viva zamierza powiadomić prokuraturę.

 

Dla niektórych koń, pies, czy kot to tylko zwierzęta, ale dla innych bardziej wrażliwych na krzywdę to również istoty, które czują. Ten góral, dla którego zarobek był najważniejszy, jest przykładem, na to, że istota żyjąca się nie liczy, liczy się tylko forsa.

Zgłaszajmy takie sprawy, bądźmy wrażliwi na krzywdę maluczkich.

 

źródło facebook, pixabay

mm






UWAGA NA WIELKIE OSZUSTWO! LINIE LOTNICZE APELUJĄ O ROZSĄDEK. OSZUŚCI KRADNĄ DANE OSOBOWE I MOGĄ JE WYKORZYSTAĆ DO KRADZIEŻY TOŻSAMOŚCI.

Uwaga na wielki oszustwo.

 

Portal news.ciekaweporady.pl zachęca do odebrania kuponu 1500 złotych na loty z Ryanair.

 

Internauci otrzymuja maile z logiem firmy oferującej połączenia lotnicze. Aby uzyskać dostęp do oferty należy wypełnić krótką ankietę, dzięki której oszuści zdobywają dane osobowe naiwnych osób.

 

Zaznaczono, że firma nie wyznacza rejsów objętych kuponem i podkreślono, że promocja trwa jedynie trzy dni.

„To nie jest oficjalny e-mail od Ryanaira, podejmiemy niezbędne kroki prawne w celu zaprzestania jego dystrybucji i bezprawnego użycia logo firmy – powiedziała „Rzeczpospolitej” Olga Pawlonka, która zajmuje się sprawami marketingu firmy w Europie Środkowej i Wschodniej. Sprawa już zajęli się prawnicy Ryanaira.

Witryna internetowa news.ciekaweporady.pl zapewne mogła mieć dostęp do adresów mailowych klientów firmy i sprawdzała aktywność właścicieli. Ustalono, że wiadomości były wysyłane przez firmę zarejestrowaną we Włoszech, która wyjaśnia:

 

„Otrzymaliście Państwo niniejszą wiadomość, ponieważ zapisali się Państwo do klubu ciekaweporady.pl Zgodnie z ustawą o przetwarzaniu danych osobowych (Dz.U. z 2002 roku nr 101 poz 926), wyrazili Państwo zgodę na otrzymywanie od nas i naszych partnerów materiałów reklamowych”.

 

Linie lotnicze apelują, aby nie opowiadać na otrzymanego maila.

 

Uzyskane przez oszustów dane mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości czy zaciągnięcia kredytu na cudze nazwisko.

 

źródło Rzeczpospolita, pixabay

mm