Wiedzieliście? Prezerwatywa nie tylko nie zabezpiecza przed chorobami, ale jej używanie działa rakotwórczo. Tego uczy Ministerstwo Zdrowia.

Antykoncepcja powoduje raka, prezerwatywa nie zabezpiecza przed ciążą i chorobami wenerycznymi, a zapłodniona komórka ma zdolności komunikacji z matką. Takie informacje mają trafić do młodzieży szkolnej podczas warsztatów „W stronę dojrzałości”, organizowanych w ramach nowego projektu Ministerstwa Zdrowia. Na jego realizację przeznaczono ponad 9 milionów złotych.

 

Cykl warsztatów ma na celu m.in. „kształcenie umiejętności dokonywania właściwych wyborów w zakresie zdrowego stylu życia, pozyskanie wiedzy na temat organizmu ludzkiego i zachodzących w nim zmian rozwojowych w okresie dojrzewania w perspektywie rodzicielstwa oraz wsparcie młodzieży w przygotowaniu się do podjęcia przyszłych ról małżeńskich i rodzicielskich”.

 

Na stronie internetowej projektu umieszczono filmy szkoleniowe. Przedstawiają one treści, które mają zostać przekazane uczniom liceów oraz techników podczas warsztatów. Młodzież będzie mogła będą się dowiedzieć, że „używanie prezerwatyw działa rakotwórczo a ich używanie nie gwarantuje ochrony przed ciążą ani chorobami wenerycznymi, gdyż występują w nich mikropory, przez które może przenikać sperma”. Ponadto, „stosowanie antykoncepcji może prowadzić do depresji, chorób wątroby a nawet zgonów”.

 

Organizatorzy warsztatów twierdzą również, że „zapłodniona komórka ma zdolności komunikacji ze swoją matką i może do niej powiedzieć: jestem, przyjmij mnie, przygotuj dla mnie swoją podusię, kołderkę, pulchną kołyseczkę”.

Partnerem akcji jest fundacja katolicka „Czyste serca” oraz fundacja sióstr boromeuszek „Evangelium Vitae”.

 

Nic więc dziwnego, że właśnie takie bzdury trafią do młodzieży w ramach cyklu, który miał edukować, nie zaś ogłupiać.

 

 

źródło wprost

redakcja



Martyna

Nie zamierzam podróżować klasą turystyczną, jak wracam do senatu! Anna Maria Anders o 600 tys. złotych, które wydano na jej podróże służbowe.

Od stycznia 2016 roku na podróże senator PiS Anny Marii Anders wydano ponad 600 tysięcy złotych.

Sama zainteresowana, oskarżana przez dziennikarzy, jakoby za pieniądze podatników podróżowała w celach prywatnych, postanowiła odnieść się do całej sprawy.

 

Senator Anna Maria Anders pełni funkcję pełnomocnika premiera ds. dialogu międzynarodowego. Jest również senatorem Prawa i Sprawiedliwości. Z oficjalnych dokumentów rządowych wynika, że na podróże Anders od stycznia 2016 roku wydano 611 625 złotych. W rozmowie z TVN 24 pełnomocnik rządu tłumaczyła, że do jej zadań należy poprawa wizerunku Polski na świecie, wypracowanie lepszego kontaktu ze Stanami Zjednoczonymi oraz dbanie o Polonię.

 

 

„Jak można być pełnomocnikiem premiera do spraw dialogu międzynarodowego, siedząc przy biurku? Czy ja mam pociągiem lecieć do Stanów Zjednoczonych?” – pytała Anders w rozmowie z dziennikarzami.

„Dzięki moim wyjazdom Polska ma polepszony wizerunek w Stanach Zjednoczonych. Ci, którzy mówią, że jadę do Stanów, żeby się zobaczyć z rodzina, to niech spojrzą na mapę Stanów Zjednoczonych. Mój syn służy w armii w stanie Kentucky, dom jest w Bostonie, a wizyta w stanie Nevada – podkreśliła.

 

Senator dodała również, że pomimo tego, iż na swój wiek wygląda dobrze (senator ma 67 lat) to nie zamierza podróżować klasą turystyczną, kiedy wraca do senatu.

 

źródło wprost, wikipedia

redakcja






Niemcy na prośbę Żydów, pozbędą się muzułmanów! Są już plany wydalania wyznawców islamu, którzy mają antyżydowskie poglądy.

Wygląda na to, że Niemcy ze względu na Żydów, będą wydalać imigrantów.

Centralna Rada Żydów uważa, że z powodu antyżydowskich poglądów imigrantów, dochodzi do wzrostu antysemityzmu w Niemczech, dlatego oczekuje reakcji od rządu.

Rzecznik MSW, na którego czele stoi były premier Bawarii Horst Seehofer, zapowiedział, że przygotowywane są już akty prawne, na podstawie których możliwe będzie wydalenie z kraju imigrantów o przekonaniach antysemickich oraz pozbawienie niemieckiego obywatelstwa islamistów. Odpowiednie ustawy mają być gotowe do końca tego roku.

 

„Plany ministra Seehofera są przejawem czystego populizmu. W państwie prawa, jakim są Niemcy, nie można karać za antysemityzm uchodźców w sytuacji, gdy wielu Niemców jest zdeklarowanymi antysemitami” – twierdzi Aneta Kachane z fundacji Amadeu Antonio.

 

Antysemityzm to nie jedyny problem w Niemczech. Muzułmanie niechętnie odnoszą się również do katolików i protestantów. Prześladowania w szkołach, dzieci nie będących muzułmanami to chleb powszedni w Niemczech. Niestety, jak zwykle te sprawy są zamiatane pod dywan, aby nie wywoływać, w wyznawcach islamu niepotrzebnej agresji.

 

 

źródło rp, pixabay

redakcja

 






Czaputowicz „Przyjęliśmy 2700 migrantów przysłanych do Polski z Europy Zachodniej”. Niestety nie chcą oni zostać w naszym kraju.

Wczoraj informowaliśmy o tym, że 5 kwietnia podczas pobytu we Francji minister spraw zagranicznych, Jacek Czaputowicz udzielił wywiadu dla „Le Figaro”.

Czaputowicz przyznał, że Polska przyjęła ponad milion Ukraińców, w tym wielu z objętych działaniami wojennymi w Donbasie.

Nie to jednak zaskoczyło najbardziej. Czaputowicz dodał również, że Polska przyjęła 2700 migrantów przysłanych przez Europę Zachodnią, ale nie chcą oni zostać w Polsce, gdzie stopa życiowa jest zbyt niska.

 

Z wypowiedzi ministra spraw zagranicznych wyraźnie wynika, że na terenie Polski przebywa 2700 migrantów włącznie z Afryki i Syrii. Dlaczego o całej sprawie Polacy dowiadują się z francuskiej gazety?

 

Na słowa Czaputowicza, który wspomniał również, że nie ma nic przeciwko różnorodności i szanuje Merkel za przyjęcie uchodźców, zareagowali zaniepokojeni internauci.

 

„Szanowne @pisorgpl może jakieś orędzie do Narodu, w którym otwarcie powiecie, że szykujecie nam zbrodniczy multikulturalizm w Polsce? Co z 2700 migrantami przyjętymi z Zachodu przez PL???”

 

„Panie Ministrze Czaputowiczu @MSZ_RP! Co to znaczy, że przyjęliśmy 2700 uchodźców, którzy zostali nam „przydzieleni przez Europę zachodnią”?
Kiedy to Polska wyraziła na to zgodę i dlaczego dowiadujemy się o tym z francuskiej prasy?!”

 

To zaledwie dwa zapytania z wielu, które nie doczekały się odpowiedzi ministra, bowiem ten  milczy jak zaklęty.

 

Czyżby polski rząd, za plecami Polaków rzeczywiście przyjął uchodźców i nie chodzi tu o Ukraińców?

Miejmy nadzieje, że wszelkie wątpliwości już niedługo zostaną rozwiane.

 

 

Źródło Twitter

redakcja