CO ZA ZNIECZULICA! Dziennikarz Filip Chajzer nie mógł uwierzyć w sytuację, jakiej był świadkiem w centrum Warszawy. Co się stało z ludźmi?

Co się dzieje z ludźmi? Albo co się z nimi stało?

Te pytania mają tylko jedną odpowiedź. Totalna znieczulica.

 

Filip Chajzer będąc na Nowym Świecie w Warszawie podczas kręcenia sondy usłyszał błagalny krzyk.

 

„Dzień jak co dzień. Nagle w tłumie słychać błagalny krzyk. Dobiega od starszego Pana w kapturze, Pan trzyma białą laskę. Podchodzimy bliżej i słowa są już zrozumiałe. „Dlaczego nikt nie chce mi pomóc, proszę o pomoc”. I tak oto orientuje się, że albo jestem w Matrixie, albo Pan (mimo żółtej kurtki) w jakiś magiczny sposób jest słyszalny i zauważalny tylko dla nas -relacjonuje na Facebooku.

 

O co chodzi?

 

Mężczyzna jest niewidomy, jak sam później wyjaśnia. Od 15 minut, od kiedy stracił orientację woła o pomoc, nikt się nie zatrzymuje, wszyscy go mijają, jakby sami byli niewidomi.

 

 

„Tłum mija go w pośpiechu jakby nie istniał. Kiedy łapie go za rękę i mówię, że jest bezpieczny, odpowiada, że stoi tu ze swoją rozpaczą od 15 min. Idzie do sklepu spożywczego, ale stracił orientację. Przez kolejne 15 min dość powolnego spaceru kilka razy słyszę jedno pytanie – co się stało z ludźmi…? No właśnie. Co się stało? Paweł odruchowo włącza kamerę (stąd kadr) mówię – nie kręć. Ale teraz na spokojnie myślę sobie, że nad naszą znieczulicą i bezrefleksyjnym pędzie trzeba będzie się pochylić…”- podsumowuje Filip Chajzer sytuację, która przydarzyła mu się w centrum Warszawy.

 

 

Czy jesteśmy, aż tak niewrażliwi na drugiego człowieka?  Na to wygląda.

 

Może czas na zmianę.



Martyna

Ale z niego niewdzięcznik! Kierownik wyprawy musiał zabronić Urubko korzystania z wifi, bo ten zaczął pisać same, negatywne komentarze o…

O sprawie samotnego wejścia na K2 Denisa Urubki nadal głośno. Teraz w sieci pojawiły się nowe informacje jakoby kierownik wyprawy zabronił himalaiście kontaktu z mediami oraz rodziną.

 

Do tej sprawy odniósł się sam Krzysztof Wielicki, wydając oświadczenie:

 

 

 „Pojawiające się w sieci informacje, że nie pozwoliłem po powrocie z samotnego wyjścia Denisa na użycie wifi jest prawdą, gdyż Denis w czasie wyprawy wysyłał do różnych mediów krytyczne informacje o naszej wyprawie i o jej uczestnikach i nie widziałem powodu by korzystając z naszego serwisu kontynuował swoje subiektywne opinie” – tłumaczył kierownik wyprawy.

 

No trudno się w takim razie kierownikowi dziwić, że podjął taką, a nie inną decyzję.

 

Wielicki zaprzeczył jakoby uniemożliwił Denisowi Urubce kontakt z rodziną i najbliższymi.

 

 

„Otrzymał możliwość połączeń telefonicznych (za darmo) z której skorzystał. Osobiście powiadomiłem o powrocie Denisa do bazy jego żonę Olgę. Denis otrzymuje pełną pomoc organizatora w zejściu do Skardu, opiekę naszego agenta oraz wszystkie bilety lotnicze w drodze powrotnej” – dodał kierownik zimowej narodowej wyprawy na K2.

 

 

Wygląda na to, że Urubko, który wczoraj w rozmowie z TVN 24 powiedział, że polscy uczestnicy wyprawy aniołami nie są, sam lepszy nie jest.

 

Zamiast podziękować za możliwość korzystania w wifi, wolał rozsyłać w internecie negatywne komentarze o Polakach.

 

Kto tak postępuje? Chyba tylko św*ni*.

 

 

 

źródło wprost, Twitter

redakcja






Dziennikarz udzielił wywiadu! Zapytany o PiS nie owijała w bawełnę.

 

Wojciech Mann znany z swojego ciętego języka, z okazji 70 urodzin udzielił dziennikarce Donacie Subbotko wywiadu, w którym nie tylko opowiedział o swoim życiu, ale zapytany o rządy PiS odpowiedział bez owijania w bawełnę.

 

 

„Przykre, że tak się porobiło. I że cała masa ludzi to akceptuje. Oni zostali w pewnym sensie przekupieni przez tę władzę i nie zdają sobie z tego sprawy. Jak ktoś daje komuś łapówkę, to nie znaczy, że on tego kogoś kocha” – powiedział Wojciech Mann.

 

 

No cóż wychodzi na to, że dziennikarz do zwolenników partii rządzącej nie należy. Być może bardziej odpowiadał mu Donald Tusk.

 

 

 

wikipedia

redakcja

 

 






Czy rzeczywiście ten przesympatyczny Piotr Żyła, którego Polacy kochają to zwykły drań? Justyna zamieszcza kolejny wpis.

 

O kłopotach małżeńskich Piotra Żyły rozpisują się wszystkie media. 25 lutego, żona skoczka, Justyna zszokowała chyba wszystkich fanów sportowca, zamieszczając na Instagramie informację o rozpadzie ich małżeństwa.

 

Oskarżyła tego przemiłego, przynajmniej na takiego się kreuje w mediach, człowieka, o to, że chciał ją wykończyć psychicznie, nie interesuje go dobro dzieci, no i zostawił ją dla kochanki.

 

Czegóż to zrozpaczona i zostawiona kobieta nie wymyśli z zemsty, można by pomyśleć. Ale jaka jest prawda?

 

Piotr Żyła odpowiedział na zarzuty żony, twierdząc, że to co napisała to oszczerstwa.

 

Justyna i tym razem nie pozostała mu dłużna.

 

 

„Piotrek, to nie pisałeś ty po pierwsze, a po drugie to sam wiesz jak to dobro dzieci u ciebie wygląda” – stwierdziła.

 

 

A jaka jest prawda? Czy rzeczywiście ten przesympatyczny człowiek, któremu ostatnio lepiej wychodzi granie na gitarze niż skakanie to kawał drania? Oby nie!

 

Polacy Piotrka zdążyli już polubić.

 

 

instagram,

redakcja